Marek Kusiba
Zabka przez Atlantyk
Mezczyzna
na kazda okazje
Odszedl Jeremi Przybora. "Wyczerpal temat" - by posluzyc sie slowami, jakie padly w spektaklu Zimy zal, na ktory zlozyly sie piosenki z telewizyjnych programow Kabaret Starszych Panow i Divertimento, a zrealizowanym wspolnie z Magda Umer w marcu 1989 r. Przybora powiedzial o Polsce tamtych lat prawie wszystko, czyli "wyczerpal temat". W swoich genialnych tekstach (ktorym wielkosci dodawala wspaniala muzyka Jerzego Wasowskiego) powiedzial tez duzo o sobie. Mozna by napisac cale wspomnienie o tym wybitnym poecie obdarzonym absolutnym, godnym Juliana Tuwima i Mariana Hemara sluchem na polszczyzne i cudownym, wysublimowanym poczuciem humoru, godnym Antoniego Slonimskiego - cytujac jedynie tytuly i ustepy z jego tworczosci.
Mezczyzna na kazda okazje to tytul "kolekcji typow meskich na nadchodzacy sezon". Niewazne ktory, bo przeciez wybory Przybory byly uniwersalne: "mezczyzna skowroneczek" budzil panie "lagodnie zapachem sniadanka", by zamienic sie natychmiast w "mezczyzne zakupowego", ktoremu "czy slonko, czy slota", zawsze "w ogonki, w kolejki ochota". "Mezczyzna urlopowy (...) Dryfuje i tropi!" i jest przy okazji "Juchtowy i siermiezny! I cholernie chlopi", co wiaze sie z zastosowaniem mezczyzny jako "sekstorpedy". Przybora nie zapomnial i o nas-emigrantach: "Mezczyzna eksportowy! Z Q-znakiem za jakosc!/ Ze co ktora nan spojrzy, to westchnie: O psiakosc!". Zartowal, ze jest autorem jedynego aforyzmu, za to pochwalonego przez samego Antoniego Slonimskiego: "Kobieta najlepszym przyjacielem czlowieka".
W ponurych czasach gomulkowskich Przybora byl najlepszym przyjacielem polskiego czlowieka. Na finezyjnych a zjadliwych aluzjach wychowaly sie pokolenia kabareciarzy i felietonistow. Pamietam bloga szczesliwosc mego dziadka, powodowana czestym nuceniem sobie "niewinnej" zwrotki z pierwszej piosenki Kabaretu Starszych Panow o tytule Kuplety Starszych Panow z 1958 r. Byla w niej niezwykla, jak na tamte czasy, bo zlosliwa aluzja do "wiecznego" premiera Cyrankiewicza: "Trudna rada - jesli chodzi o kariere,/ to nie bedzie - juz nie bedzie sie premierem./ Ale z drugiej strony wezmy - co tu kryc - jak to dlugo tym premierem trzeba byc".
Jeremi Przybora, tak jak jego piosenki, byl "dobry na wszystko", a zwlaszcza na "taki jakis nie taki ten byt". "Ubostwial drake", sceniczny "embarras", pisal o "odrazajacych drabach", o "tanich draniach", o "doktorze Praszczadku", o "cieplej wdowce na zime", o "udach pani Lali", o "dziewuszcze", ktora "nie ma serduszka", bo "juz kapie sie nie dla mnie", ale umie sie reklamowac: "bo we mnie jest seks". Znal rodakow na wylot i byl najlepszym lekarzem ich bolaczek, ambasadorem ich trosk; przecinal ostrym skalpelem slowa zapiekle wrzody, odsmiewal narodowe zadecia i pretensje. Kochal te gminno-powiatowa, siermiezna Polske awansu spolecznego i pisal o niej z rzadko spotykana w literaturze czuloscia. Byl tez piewca Polski przedwojennej, kultury dworskiej i ziemianskiej, pomieszanej z najlepszymi wzorcami kultury europejskiej. Mial ksiazece maniery, ale i byl prawdziwym ksieciem slowa. Jego przeboje stanowily wypadkowa ironii, liryki, surrealizmu i naturalizmu - jak polska dusza. Poza piosenkami pisal scenariusze filmowe i ksiazki, m.in. Spacerek przez Eterek, Dziecko szczescia, Mieszanka firmowa. Wydal trzytomowe pamietniki Przymkniete oko opacznosci.
Dzisiaj, gdy domknelo sie nad nim "oko opacznosci", w "Denver czy w Pultusku"
rozlega sie Piesn zagubionych chlopcow, ktorym zal
nie tylko zimy, ale i zycia jej piewcy. "Odjechal z tego peronu"
w wiosenny, "chlodny swiat". Pisal, ze bedzie go z tej podrozy
"ktos oczekiwal gdzies". W ostatniej piosence Kabaretu Starszych
Panow - No i jak tu nie jechac - stwierdzal: "Kto chce
byc wewnatrz zdarzen - musi zyc wciaz z bagazem". Zostaniemy
z bagazem Jeremiego Przybory, a jego piosenka bedzie zawsze
dobra na wszystko i pomoze na wiele, na co dzien i na niedziele,
na to, aby kazdy z nas patrzyl weselej.
|
|