PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski 12 marca 2004


HANNA KOSINSKA-HARTOWICZ

Miala w sobie czar i magnetyzm

Nora Ney

femme fatale polskiego filmu lat miedzywojennych (dokonczenie)

Kiedy bylam mala - wspomina corka aktorki - mowila o mnie "moja sliczna coreczka Joanna". Tak bylo, dopoki nie sprawialam jej klopotow, ale potem bylo juz inaczej, trudniej.

W 1939 roku, po wybuchu wojny, Nora Ney z Joanna przekroczyly wschodnia granice. Zeslane w glab Rosji, mimo trudnych lat, przezyly. - Uniknelysmy zaglady dzieki zeslaniu - mowi Joanna.

Zaraz po wojnie aktorka wrocila do Polski, ale w nowej rzeczywistosci nie bylo dla niej miejsca. Zmienily sie czasy, zmienila sie tematyka. Filmy, w ktorych przed wojna grala najczesciej glowne role, byly wzorowane na produkcji hollywoodzkiej. Dramaty milosne i sensacyjne melodramaty na zawsze mialy zniknac z polskich ekranow. Wraz ze zmiana ustroju zmienily sie tez historie, ktore mialy byc opowiadane za pomoca kamery. Zmienil sie tez w tym czasie zasadniczo polski styl aktorstwa. Powiedziano jej, ze nie ma dla niej i jej aktorstwa miejsca w nowym polskim kinie.

Niepotrzebna byla "sanacyjna diwa", femme fatale, piekna uwodzicielka, ktora w filmie potrafila z milosci zabic kochanka lub siebie, a w kazdej scenie zmieniala stroje. Takich filmow w Polsce Ludowej nie bedzie sie produkowac. Polskie kino nie mialo juz wzorowac sie na Hollywood, ale rozpoczynalo wlasna dluga wedrowke.

Postanowila wiec wyjechac. Jak wielu artystow - wybrala Ameryke, kraj pelen mozliwosci. Kiedy w 1946 r. przyjechala z mala Joanna i swoja siostra Lidia Leichter do Nowego Jorku, wiedziala, ze jest to miejsce dla mlodych i odwaznych ludzi, gdzie spelnia sie American Dream. Odjela sobie (siostrze rowniez) kilka lat (wojennych) i w jej amerykanskich dokumentach 1914 widnieje jako rok urodzenia. W rzeczywistosci urodzila sie w 1908 roku.

Joanna wspomina, ze dla matki byl to naprawde bardzo trudny okres, ciezkie lata ogromnego wysilku, by powiazac koniec z koncem i zapewnic corce normalne zycie. Nie mogla przyzwyczaic sie do nowych warunkow, do zycia na poziomie o wiele nizszym niz dawniej. Nie mowila o tym prawie wcale, ale byla w niej jakas gorycz, ze musiala zrezygnowac, ze zabrano jej to, co kochala najbardziej - aktorstwo.

- W Polsce po wojnie nie dano jej szansy, zeby sprobowac, a przeciez miala talent i osobowosc, nie tylko piekne oczy - mowi Joanna Ney. Byla "urodzona aktorka" i nigdy nie znalazla niczego, co mogla tak pokochac jak aktorstwo.

Nie miala zdolnosci jezykowych i to bylo glownym powodem, ze w Stanach Zjednoczonych nie udalo jej sie wrocic do zawodu. Pracowala w roznych firmach, miedzy innymi jako osoba odpowiedzialna za archiwizacje dokumentow. Zajmowala sie tez opieka nad dziecmi i osobami starszymi, prowadzila zamoznym Amerykanom domy. Jej corka przechowuje wspaniale referencje z tamtych czasow, jakie wystawiano Norze Ney.

Pozniej, poprzez swoje znajomosci w kinie, Joanna starala sie matce pomoc, by wrocila do aktorstwa, ale rezultaty byly prawie zadne.

- Nawet kiedy byla troche starsza - mowi Joanna - wygladala znakomicie. Byla zawsze bardzo piekna kobieta, zawsze… do ostatnich pieciu lat zycia. Byla tez dobra aktorka. Niestety, nie udalo sie znalezc dla niej roli, chociaz probowalam jej pomoc.

Nore Ney przyjeto wprawdzie do Zwiazku Aktorow Filmowych, ale zakwalifikowano ja do malych albo niemych rol, mogla tez zagrac "elegancka kobiete z Park Ave". Mowila wtedy: "Potrzebne mi do tego eleganckie futro…". Nawet Stanley Kubrick, dla ktorego Joanna pracowala przez wiele lat, probowal pomoc jej matce, napisal kilka listow do agentow, jednak jezyk byl dla Nory Ney taka sama przeszkoda, jak dla aktorow kina niemego kamera dzwiekowa. Nie nauczyla sie nigdy na tyle dobrze angielskiego, by zagrac na scenie lub znaczaca role w filmie.

Zaproponowano jej wprawdzie prace w Teatrze Zydowskim Idy Kaminskiej w Nowym Jorku, ale nie znala tez jidysz (dlugo nie wiedziala o swoim zydowskim pochodzeniu; kiedy uciekla z domu do Warszawy miala 17 lat, potem wojne przetrwala w Rosji . Sprawy pochodzenia i rodzinne nie byly dla niej wcale wazne. Za mlodu, do momentu urodzenia Joanny, byla calkowicie pochlonieta kariera).

Tak wiec zycie na emigracji nie ukladalo sie specjalnie pomyslnie.

- Moze ostatnie 25 lat - mowi jej corka - bylo szczesliwsze, kiedy wyszla ponownie (po raz czwarty) za maz za Leona Friedlanda, emerytowanego biznesmena z St. Petersburga i przeniosla sie z Nowego Jorku do Kalifornii, gdzie mieszkala do konca zycia. Przedtem to byl po prostu niesamowity wysilek, by zarobic na oplaty, na zycie. Bylo bardzo trudno, bo nie umiala zrezygnowac i nie zrezygnowala ze swojego przedwojennego stylu zycia, co na pewno nie czynilo zycia emigracyjnego latwiejszym, ale po prostu nie umiala inaczej. Chodzilysmy czesto do teatru, matka zawsze dostawala bilety, wiec mialam mozliwosc zobaczenia wszystkich sztuk. Zawsze tez robila dla nas dwoch zakupy, najczesciej w drogim magazynie Saksa. I potem, kiedy trzeba bylo zaplacic za mieszkanie - brakowalo pieniedzy. Wtedy mowilam, ze moze nie trzeba bylo chodzic do Saksa... Zawsze mialysmy ten problem, poniewaz nigdy nie zrezygnowala z ekstrawaganckiego stylu zycia, do ktorego byla przyzwyczajona. Tak bylo nawet w Rosji, ale w Ameryce chciala prowadzic zycie gwiazdy i z tego nie zamierzala zrezygnowac. Po latach slawy, a potem latach wojny, kiedy przyjechala do Nowego Jorku, uwazala, ze nalezy jej sie "wszystko, co najlepsze". Nie umiala zmienic stylu zycia, zawsze czula sie gwiazda i taka pozostala az do poznej starosci, kiedy zawladnela nia ciezka choroba. Przez ostatnie cztery lata zycia cierpiala na chorobe Alzeheimera.

W pewnym sensie Nora Ney byla ofiara historii, tak jak wielu ludzi, ktorzy zdecydowali sie na emigracje i musieli porzucic swoje zawody, by moc zarabiac na zycie. Jako samotna matka wychowywala Joanne i zapewnila jej wyksztalcenie, co w tamtych czasach nie bylo latwe.

- Ojciec... Skomplikowana historia - mowi Joanna.

Pierwszym mezem Nory Ney byl operator filmowy Seweryn Steinwurzel, ktory w 20-leciu miedzywojennym byl znanym filmowcem. Ojcem Joanny byl Jozef Fryd, dziennikarz, pozniej dystrybutor francuskich filmow w Polsce i producent filmowy. W czasie wojny zostal zeslany do obozu pracy w Rosji, potem ze sformowana przez generala Andersa armia dotarl przez Persje do Europy. Po wojnie wracal do Polski kilkakrotnie - czul sie z nia bardzo zwiazany emocjonalnie. Natomiast Nora Ney nigdy do Polski nie wrocila, a nawet nigdy nie chciala wrocic.

Jak wspomina Joanna, matce nigdy nie brakowalo adoratorow. Miala w sobie czar i magnetyzm. Po rozwodzie z drugim mezem (ojcem Joanny), miala jeszcze jednego - lekarza psychiatre Eugene'a J. Brauna, ale byl to krotki zwiazek, zakonczony rowniez rozwodem. Dopiero ostatni maz zapewnil jej przez ostatnie 25 lat spokojniejsze i szczesliwsze zycie. Niespecjalnie wykwintne, ale pozbawione tych klopotow finansowych, z jakimi borykala sie zyjac przez wiele lat w Nowym Jorku i wychowujac samotnie Joanne. Nie musiala juz pracowac, jedynym jej obowiazkiem bylo gotowanie, czego zreszta nigdy specjalnie nie lubila…

Kochala filmy, ogladala ich wiele w telewizji, ale tez chodzila czesto do kina. Lubila filmy wspolczesne; nie interesowaly ja wcale stare - jakby chciala sie odciac raz na zawsze od swojej przeszlosci. Bardzo rzadko wracala do tamtych czasow, kiedy sama byla gwiazda.

Czy miala swoja ulubiona aktorke? - pytam Joanne. - Tak. Byla nia Betty Davis. Lubila ja za dramatyczne role, zapewne przypominajace jej przerwana kariere i postacie, jakie sama zagrala lub moglaby zagrac. Ona rowniez grala silne kobiety, ktore mialy jednak slabe, wrazliwe punkty. Prawdopodobnie miala duzy potencjal, by grac takze inne role, ale niestety do tego nie doszlo.

Joanna mowi dzis troche po polsku (nowa opiekunka jej cioci, siostry Nory, mowi po polsku), ale kiedy jako dziecko przyjechala do Ameryki, postanowila nie mowic po polsku wcale i w 3 miesiace nauczyla sie angielskiego. Poniewaz nigdy nawet nie pojechaly z wizyta do Polski, a jej matka "nie byla szczesliwa" z powodu Polski, mala Joanna nie miala wielkiej motywacji, by uczyc sie polskiego. Mimo, a moze wlasnie na przekor temu, ze matka chciala, zeby mowila po polsku i po rosyjsku. Wkrotce Joanna pojechala do szkoly do Pensylwanii i jej kontakt z jezykiem polskim byl juz niewielki.

Jako matka Nora Ney byla surowa, zbyt wymagajaca, apodyktyczna i nadopiekuncza. Joanna wyprowadzila sie z domu w wieku 18 lat i od tej pory byla samodzielna.

- W jakis sposob zrobilam to samo, co ona. Tez sie zbuntowalam, ale to byla walka o wolnosc i niezaleznosc, o prawo do podejmowania samodzielnych decyzji.

Sytuacja Joanny byla lepsza: nie bylo wojny i - w przeciwienstwie do matki - znala swietnie angielski. W ogole miala talent do jezykow, jakiego brakowalo Norze. Dzis Joanna Ney zajmuje prestizowe stanowisko w nowojorskim Film Society of Lincoln Center. Mowi, ze milosc do filmu ma w genach. Po obojgu rodzicach.

Joanna interesuje sie tez tancem; organizuje w Walter Reade Theater doroczny program - przeglad filmow "Dance on Camera" (w tym roku przeglad odbywal sie w styczniu). Lubi tanczyc, interesuje sie tancami Ameryki Lacinskiej; teraz uczy sie rumby. Ale to dla siebie. Na pytanie, czy nie chciala pojsc w slady matki, odpowiada, ze tak, chciala i probowala nawet, ale nie miala dosc silnej motywacji, a szczerze mowiac, moze nie miala takiego jak matka talentu. - Kiedys zadalam sobie pytanie - powiedziala mi Joanna - czy naprawde chce poswiecic wszystko dla aktorstwa. Odpowiedz brzmiala: nie.

Dlatego nie walczyla zbyt dlugo i skierowala swoja energie tworcza na pisanie. Dzis jest dyrektorem public relations w Film Society of Lincoln Center i organizatorem przegladow filmowych.

Jest tez ekspertem od polskich filmow i angazuje sie we wszystkie prezentacje polskiego kina. W tym roku wiele sie dzieje w zwiazku z polskim filmem. Niedawno zakonczyl sie przeglad filmow Jerzego Kawalerowicza, a w kwietniu czeka nas duza retrospektywa polskiego filmu w Lincoln Center. Odbeda sie projekcje co najmniej dwunastu filmow.

- Wierze, ze w Polsce powstaje nowe kino - mowi Joanna. - Nowa generacja mlodych tworcow zaczyna robic filmy.

Podobno im sytuacja w kraju jest trudniejsza, tym wiecej tworczej energii sie wyzwala… Moze to stereotyp, ale cos w tym jest. Wydaje sie, ze najlepsze polskie filmy powstaly w trudnych warunkach. W czasie panowania komunistycznego rezimu polskie kino wywalczylo sobie najwieksza bodajze niezaleznosc i prezentowalo wysoki poziom artystyczny. Od 1989 roku, kiedy zmienila sie zasadniczo sytuacja polityczna i ekonomiczna, kino polskie znowu stanelo na "zakrecie historii" i musialo odpowiedziec sobie na pytanie, co dalej.

Starsi rezyserzy, fachowcy i weterani, zrealizowali kilka superprodukcji (pozbawiajac czesto mlodych szans na zdobycie funduszy), ale byly to ekranizacje tzw. lektur szkolnych. Przez moment wydawalo sie, ze polskie kino padlo razem z ustrojem komunistycznym. Jednakze, z trudem, mlode pokolenie filmowcow przejmuje paleczke i zaczyna mowic wlasnym glosem.

- Film jest sztuka ludzi mlodych - twierdzi Joanna Ney. - Oczywiscie sa rezyserzy, ktorzy w dojrzalym wieku tworza ciekawe rzeczy, ale jesli mowimy o kinie, ktore ma byc glosem pokolenia, ktore ma zaproponowac cos wiecej niz ekranowe bryki z lektur szkolnych, mowimy o kinie mlodych. Latwo krecic konwencjonalne filmy. Mysle, ze idee i energia, kreatywnosc, zdolnosci organizacyjne i odwaga, wszystkie te cechy sa przewaznie domena ludzi mlodych. Dlatego uwazam, ze sztuka filmowa nalezy do nich, bo jest forma skierowana w przyszlosc.

Nawet w tak trudnej jak obecnie w Polsce sytuacji ekonomicznej zdeterminowani tworcy potrafia znalezc zrodla finansowania produkcji. Zabiera im to wiecej czasu i wymaga staran, ale potrafia doprowadzic do realizacji filmow. Najlepszym dowodem, ze ostatnio powstalo kilka swietnych obrazow. Czasem zreszta, kiedy pieniadze nie sa problemem, rodza sie zle filmy, na co rowniez mamy kilka dowodow z ostatnich lat…

W kwietniu w Lincoln Center bedzie mozna zobaczyc przeglad nowych, zrealizowanych po upadku komunizmu filmow polskich. To bedzie niewatpliwie bardzo ciekawa retrospektywa.

Joanna Ney optymistycznie patrzy na przyszlosc polskiego kina, poniewaz uwaza, ze ma ono silne korzenie. Jest dumna, ze na poczatku rozwoju polskiej kinematografii powstaly filmy, w ktorych grala jej matka - Nora Ney. Prawdopodobnie dzis ogladalibysmy je z lezka w oku, jako "kino z myszka", ale nie mozna ich oceniac surowo, trzeba je widziec w historycznej perspektywie.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail