JAKUB WINNICKI
Czwarta siostra
Janusza Glowackiego w Paryzu
Pierwszy raz wystawiono sztuke Janusza Glowackiego w Paryzu na niewielkiej scenie w 1997 roku; Antygona w Nowym Jorku przeszla bez echa. Tym razem, i o dziwo, Czwarta siostra, najnowszy jego dramat stal sie niewatpliwym sukcesem nie tylko ze wzgledu na powodzenie u publicznosci, ale i oceny krytykow.
Moje zdziwienie wymaga komentarza. Po obejrzeniu tej tragikomedii, gdzie na wspolczesnej Rosji autor nie zostawia suchej nitki, obawialem sie, ze prasa francuska albo te sztuke zmiesza z blotem, albo przemilczy jej wystawienie, nie dopatrujac sie w niej ani zadnych uniwersalnych, znaczacych w obecnych czasach symboli, w tym globalizacji tandety i wulgarnosci, ani jakichkolwiek walorow dramatycznych czy artystycznych. Moje obawy wynikaly z prostej obserwacji: Rosja jest we Francji wielorakim mitem i swietoscia; Stalin budzil tu taki strach, ze go omijano, czasem szanowano, a Putina holubi sie bez zenady.
Archaicznie sztywny podzial lewica/prawica nadal obowiazuje i dla niemal niezmiennie szachujacej zycie intelektualne Paryza lewicy nielatwe jest do przelkniecia cos, co moze sie wiazac z jakakolwiek krytyka wspolczesnej Rosji. Nie znaczy to, ze nalezy uznac sztuke Glowackiego za antyrosyjska. Taki zarzut mozna by postawic, gdyby nie bylo w niej latwo dostrzegalnego, uniwersalnego ostrzezenia przed zmorami naszych czasow. A ze na przykladzie Rosji?
Niejednemu krytykowi paryskiemu zarzuca sie "chodzenie na skroty", nieudolne wymadrzanie lub zwyczajny snobizm czy, najczesciej, polityczny oportunizm. Tymczasem
Kluczem do odczytania i zrozumienia Czwartej siostry jest wielki Czechow i jego ograne i niezmordowane od ponad stu lat Trzy siostry. W tradycji teatralnej Paryza uderza fakt czestego siegania po teksty Czechowa. Na ogol z katastrofalnym skutkiem. Francuzi bowiem nie rozumieja i nie czuja Czechowa, ale z uporem maniaka utrzymuja, ze jest odwrotnie. Z niedawno wystawionego tu Wisniowego sadu wialo taka nuda, przesada i bulwarowa tandeta, ze trzeba bylo uciekac z sali po pierwszym akcie niczym szczur z tonacego statku. Nieudolne odczytywanie sztuk Czechowa, gdzie rezyser kaze aktorom grac tak zwana slowianska dusze, nie zdajac sobie sprawy, ze nie ma to nic wspolnego ze specyfika rosyjskiego temperamentu, jest zjawiskiem powszechnym; wyjatki potwierdzaja jedynie regule.
Moskwa w Trzech siostrach (czy Ameryka w Czwartej siostrze) jest nieosiagalnym rajem, na ktory czeka sie z fatalistycznym uporem, cierpiac na wszelkie sposoby gwoli dopelnienia ziemskiego przeznaczenia. Dzieje sie to w atmosferze paralizujacej niemocy, "nastrojow" i chandry, obfitego podlewania codziennosci wodka od rana do wieczora, tudziez sosem mistyczno-sentymentalno-szowinistycznym, a rozhulane uczucia mieszcza sie miedzy hipokryzja, zadza wladzy, miloscia prawdziwa czy wyimaginowana. Czeka sie i pije. Trzy siostry jako metafora poczatku zachodzacych zmian, ktore zatrzesly Rosja i swiatem, sa trwala, udana proba przedstawienia psychologicznych trudnosci, z jakimi boryka sie czlowiek zmuszony je zaakceptowac. Czechow dokladnie wiedzial, o czym i dla kogo pisal. Jego sztuki maja niemalze etnograficzna wartosc, sa swoista "prawdziwa fikcja". Co ma z tym wspolnego Czwarta siostra Janusza Glowackiego?
Posluzenie sie Czechowem jako trampolina uwazam za inteligentny i odwazny sposob rozprawienia sie z pewna mitologia po to, aby na podstawie krytycznej oceny zaatakowac ja w imie "szargania swietosci". Brawo za odwage! Bogactwo psychologiczne postaci dramatow Czechowa i jego inteligencja w konstruowaniu dramatu pozwalaja nam do dzisiaj doceniac jego talent
i z niego czerpac. W tym sensie pozostal niesmiertelny i, jak widac, nadal plodny. Glowacki slusznie podpiera sie jego autorytetem, aby przeprowadzic krytyke patologii spolecznej. Taka ambicje zywil i dal sobie z tym wyzwaniem rade. Znowu brawa!
Wiemy z doswiadczenia, ze latwiej zmienia sie prawa, ba, nawet caly system, niz mentalnosc, ktorej opor w dopasowaniu sie do zachodzacych zmian jest czestym zrodlem dramatow jednostkowych i spolecznych. Przezywaja je wszystkie kraje postkomunistyczne, z Rosja na czele. Polska rowniez. Powrot do rzadow koalicji postkomunistycznej, w wolnym kraju, jest przeciez gorzka ironia historii i otwarciem puszki Pandory.
Pod tym katem patrzac, teatr Glowackiego powinien byc brany za nowa probe odczytania trudnosci, o ktorych pisal Czechow. Gratulacje! Nie chodzi tu tyle o krytyke Rosji (autor od tego ewentualnego zarzutu wyraznie i publicznie sie odzegnal), lecz o przedstawienie zjawisk, ktore znane sa rowniez gdzie indziej, chociazby w Ameryce Poludniowej czy w skorumpowanej Polsce. Nostalgia za przeszloscia, cynizm i okrucienstwo rzadzacych, niemoc dzialania, ucieczka w alkohol i przestepstwa, ogolna nieudolnosc rzadzonych
Bezprzykladny, rosyjski antysemityzm (o ktorym rzadko kto ma odwage pisac!). Karierowiczowskie cwaniactwo. Ameryce tez nie uszlo na sucho. Znowu gratulacje!
Glowacki, ktorego punkt widzenia na wspolczesnosc rosyjska na pewno nie pokrywa sie z francuskim - spaczonym i niedojrzalym - nie pisal swojej sztuki "pod publicznosc" paryska, ktora jest, jaka jest. Dobrze wiec, ze francuscy krytycy ulatwiaja widzom przyjecie uwag, w oczywisty sposob narzucajacych sie po obejrzeniu spektaklu.
Wspolczesne sztuki na scenach paryskich nie maja powodzenia, gdyz - wedlug powszechnej opinii - nudza. Tutejszy teatr nie slynie z awangardy. Z sztuk, jakie mozna obejrzec w tygodniu na scenach Paryza, przytlaczajaca wiekszosc traci bulwarem. Publicznosc na Czwartej siostrze wybucha raz po raz zdrowym smiechem, a przeciez nie o sztuke bulwarowa tu chodzi
A jak reaguja krytycy? Do dzisiaj, czyli w polowie marszruty teatralnej, ukazalo sie 8 recenzji, z prasa internetowa wlacznie, w tym dwie entuzjastyczne, wiekszosc pozytywna, jedna nijaka. Ta ostatnia w prawicowym Le Figaro; wedle recenzenta sztuka jest o tym, jak swiat widzi Rosjan i jak Rosjanie widza Ameryke. Wyraznie nie bardzo wiedzac, co napisac, krytyk teskni za szablonowym i wyimaginowanym Czechowem, pelnym wielkich wartosci slowianskich, poezji i emocji
Glowa w piasek! Z kolei Le Monde i Libération, najbardziej poczytne dzienniki lewicujace, jak na razie nie pisnely na temat ani slowem. I pewnie juz tego nie zrobia.
Pewne uwagi krytyczne naleza sie Czwartej siostrze. Najpowazniejsza odnioslbym do sposobu prowadzenia aktorow, do braku silnej reki powstrzymujacej ich od tendencji do grania bulwarowego (przerysowanie kosztem glebi, krzyk kosztem niuansow intonacji). Chwilami jest to meczace i nie zawsze czytelne, aczkolwiek w sumie aktorskiej trupie naleza sie brawa. Tekst nie jest latwy.
Czwarta siostra bawi niezle, choc jest to bardzo ponura i okrutna komedia. Glowacki napisal farse, groteske. Jest to szczegolnie trudny gatunek prozy teatralnej, ktory z gory wyklucza, ze widz wybuchnie szlochem i po przezytych emocjach wroci do domu z goraczka. Idac do teatru na dramat, widz na takie emocje czeka. Teatr groteski podchodzi do niego od innej strony. Chce go rozbawic, ale i nauczyc, utrzymujac napiecie dramaturgiczne umiejetnym mieszaniem ironii z liryzmem, a lzy smiechu ze lzami wzruszenia. Groteska ma to do siebie, ze przerysowuje spoleczne i indywidualne zachowania, zwlaszcza te negatywne. Nie o dobrociach tego swiata pisze sie dramaty; ktozby na nie dzisiaj chodzil
U Glowackiego wszyscy maja depresje, duszoszczypatielnoje nastroje, pija wodke od rana do wieczora i z Bogiem na ustach wykanczaja sie nawzajem w imie braterstwa i wiary w rosyjskie poslannictwo na ziemi. Szybko, zgrabnie, seks, pieniadze, fatalizm, przeznaczenie, wodka i zbawienie. Trzeba umiec taki gatunek teatru wystawiac, tak aby mogl byc wlasciwie odczytany przez wspolczesnego widza, ktory sluchajac o sprawach trudnych, chce gruchnac gromkim smiechem. Ta nad wyraz trudna sztuka udala sie mlodej rezyserce. Pomogla jej w tym rowniez Kinga Wyrzykowska (dramaturgia). Obie panie mogly jednak (kosztem dodatkowych ciec w tekscie? poglebieniem gry aktorow?) podniesc range spektaklu do "szalenstwa groteskowego". Byly juz blisko.
Dodam jeszcze, ze Czwarta siostra jest grana codziennie (oprocz poniedzialkow) od 5 lutego do 21 marca w liczacym ok. 450 miejsc dosc znanym teatrze noszacym imie zmarlej slynnej paryskiej aktorki dramatycznej Sylvii Monfort. Camille Chamoux, rezyserka spektaklu, rowniez aktorka, zalozyla zespol w 2000 roku. Postawila sobie trudne zadanie wprowadzania na sceny paryskie wartosciowych, wspolczesnych tekstow dramatycznych.
Brawa naleza sie siostrom Wyrzykowskim, Kindze i Klarze, za dobre, jedrne tlumaczenie, a rezyserce za to, ze mimo wszelkich wypowiedzianych zastrzezen wprowadzila z niewatpliwym sukcesem Czwarta siostre na paryska scene. Trzeba odwagi w probach odwrocenia uporczywej, paryskiej bulwarowej tendencji!
Nieslusznie obawialem sie, ze sztuka Janusza Glowackiego
bedzie w Paryzu zle odebrana. Tymczasem wygral zarowno Czechow,
jak i Glowacki. Cud nad Sekwana? Powiedzmy, male Lourdes...
|