PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski 12 marca 2004


JERZY PIEKARCZYK

Slad
po nieobecnych

Krzeslo jest meblem, moze byc symbolem. Puste krzeslo to swiadectwo czyjejs nieobecnosci. Wielosc pustych krzesel prowokuje pytanie o los ludzi, ktorzy na nich siedzieli. Przyjda inni, i siedzac na pozostawionych krzeslach, pomysla chwile nad losem tych, ktorych juz tutaj nie ma. Krzesla jak krzyze na cmentarzu, ktore tez sa w koncu symbolem zycia.

Z III mostu w Krakowie, ulica Na Zjezdzie wjezdzalo sie na plac Zgody, a potem dalej, Lwowska, w strone Plaszowa. Miedzy placem Zgody i Jozefinska byla zwarta zabudowa, ktora przed trzydziestu laty przebila dwupasmowa jezdnia. Zniknely wtedy budynki polnocnej pierzei placu i od tamtej pory, kto nie znal tych miejsc przed przebudowa, nie wyobrazal sobie, ze plac Zgody znajdowal sie wewnatrz zabudowy krakowskiego Podgorza. Jedna z trzech bram getta stala wlasnie na tym placu, tu odbywala sie selekcja, stad wywozono ludzi tam, skad nie bylo powrotu.

Krakowskie getto zlikwidowano w marcu 1943 roku, zburzono mur, dzielacy je od pozostalych czesci miasta, usunieto zasieki z drutu kolczastego. Po mieszkancach zostaly popioly w obozach zaglady.

Po wojnie zmieniono nazwe placu na Bohaterow Getta, jak w Warszawie, chociaz nie bylo tu takiego bohaterstwa jak w stolicy, gdzie zydowscy powstancy walczyli o swa godnosc. W krakowskim getcie wszechobecne bylo tylko ludzkie cierpienie.

Z tamtego czasu pozostaly fragmenty muru przy ulicach Lwowskiej i Limanowskiego, apteka Pod Orlem prowadzona w latach wojny przez Tadeusza Pankiewicza, jedynego nie-Zyda, ktory pozostal w getcie i pomagal jego mieszkancom. Po latach w swej ksiazce wspominal widok, jaki rozposcieral sie z okien apteki tuz po likwidacji getta:

"Na placu Zgody niszczeje nieprzeliczona ilosc szaf, stolow, kredensow i innych mebli, przenoszonych nie wiadomo juz po raz ktory z miejsca na miejsce".

Domow nie wyburzono, jak w Warszawie. Zostaly, choc Niemcy spladrowali je doszczetnie w poszukiwaniu kosztownosci pozostawionych przez dawnych lokatorow. Po kilkunastu miesiacach opuszczone domy zasiedlili nowi mieszkancy, ktorzy tez uporczywie szukali… Z czasem zapomnieli, ze ten zaniedbany plac moze byc dla kogos czyms wiecej niz tylko miejscem, na ktorym parkuja taksowki i autobusy.

Na obszarze zajetym przez getto mieszkalo przed wojna w 320 domach ok. 3,5 tys. osob. Po utworzeniu getta stloczono tu 17 tysiecy ludzi. Na placu Zgody dokonywano selekcji, stad wywozono do obozow, tutaj mordowano. Po 13 marca 1943 roku nikt tutaj nie pozostal, procz martwych. Plac Zgody - to brzmialo jak szyderstwo.

Kilkanascie tysiecy krakowskich Zydow szlo z pobliskiego Kazimierza z walizkami, tobolkami, z calym swoim dobytkiem, przez III most, na drugi brzeg Wisly, do Podgorza. To byl marzec 1941 roku, dwa lata pozniej Pankiewicz widzial likwidacje getta z okien swej apteki. Widzial, jak plac Zgody wypelnia sie skamienialymi z bolu, zupelnie zalamanymi ludzmi. "W aptece - pisal - przezywamy dantejskie sceny. Trudno opisac nasze pozegnania, ostatnie usciski i cicho wypowiadane podziekowania. Zostaja u nas ukochane psy niektorych wlascicieli".

W pustym getcie zostaly tez meble, wyrzucone przez okna ubrania, tobolki i martwi, zakatowani na smierc ludzie.

*

Po szescdziesieciu latach urzednicy rady dzielnicy Podgorze odbierali telefony: "Nie robcie z tego miejsca cmentarza".

Co innego jednak robic cmentarz, co innego zachowac pamiec o tym, czym byl wtedy plac Zgody.

Przed dwoma laty Roman Polanski, ktory przezyl krakowskie getto i po latach szukal w nim zapamietanej atmosfery, ktora chcial przeniesc do Pianisty, odbieral w Warszawie Zlote Berlo - nagrode Fundacji Kultury Polskiej za caloksztalt tworczosci filmowej. Sto tysiecy zlotych postanowil przeznaczyc na nadanie aptece Pod Orlem statusu muzeum. Byl to rownoczesnie sygnal dla wladz miejskich, aby doprowadzic do porzadku plac Bohaterow Getta. Zamiar byl taki, aby zachowac charakter i klimat miejsca, podkreslajac to, co zachowalo sie z czasow wojny. O wygladzie placu mial zadecydowac konkurs. Laureatami pierwszej nagrody zostali dwaj architekci: Piotr Lewicki i Kazimierz Latak. Uporzadkowanie urbanistyczne placu - to byl jeden cel konkursu, upamietnienie miejsca - drugi. Upamietnienie jednak nie poprzez kolejny pomnik. Jurorzy nie mieli watpliwosci, ze nagrodzony projekt proponuje najciekawsze rozwiazanie urbanistyczne, ale rowniez wprowadza na plac elementy, ktore nikogo nie pozostawia obojetnym. Autorzy sa zbyt mlodymi ludzmi, aby pamietac, co sie dzialo w tym miejscu, ale maja dosc wrazliwosci, aby zrozumiec, co jest jego istota. Zainspirowal ich opis pozostawiony przez Tadeusza Pankiewicza i krzeslo, jako przedmiot bliski czlowiekowi.

- Ten sam projekt mozna pokazac na tysiac innych sposobow, w innych konwencjach, ktore nie beda sie kojarzyly z cmentarzem, podobnie jak nie kojarzy sie z nim samo krzeslo. Natomiast ten sam projekt w nocnej tonacji, ze swiatelkami przypominajacymi lampki nagrobne, moze przywodzic na mysl cmentarz - mowi Piotr Lewicki.

- Oprocz historycznych, symbolicznych odniesien - wyjasnia dalej ich racje Kazimierz Latak - chcielismy z miejsca, dzis w duzym stopniu zdegradowanego, zrobic ponownie plac. Zdefiniowalismy jego pierzeje, nawierzchnie, zielen i miejsca do siedzenia. Podstawowe zalozenie jest takie, aby na tych krzeslach mozna bylo usiasc. Krzesla maja wiec funkcje uzytkowa, ale tez symboliczne odniesienia, bo - na przyklad poprzez krzeslo Kantora - kojarza sie z tymi, ktorzy na nich siedzieli, odeszli, zgineli.

Caly dzisiejszy plac Bohaterow Getta bedzie wylozony kostka brukowa z granitu. Od strony Wisly bruk zacznie sie na linii dawnego muru getta - tak, aby moment przekroczenia jego granicy wyczuc w sposob jak najbardziej fizyczny, poprzez drzenie kol samochodu na nierownej nawierzchni. Krzesla beda mialy forme rownie tradycyjna, co ahistoryczna. Pod siedziskami zostana zamontowane lampy, ktore noca beda oswietlac bruk. Wokol rozstawionych krzesel toczyc sie bedzie zycie. Wycieczki, ktore beda przyjezdzac z daleka, uczyc sie tutaj historii, beda na tych krzeslach siadac, robic sobie zdjecia, a moze ktos na siedzisku metalowego krzesla polozy kamyk, jak kaze tradycja.

- Troche sie boje tych krzesel, aby nie staly sie typowym miejscem odpoczynku - dzieli sie swoimi obawami Tadeusz Jakubowicz, prezes Zydowskiej Gminy Wyznaniowej, dla ktorego jednak najwazniejszy jest fakt, ze wreszcie o placu Bohaterow Getta zaczelo sie mowic jak o calosci, a nie jak o kolejnym miejscu na postawienie stacji benzynowej. - Jesli krzesla maja byc symboliczne, to juz nie kwestia ich liczby, lecz rzezbiarskiej wizji - mowil podczas spotkania z autorami projektu, dopytujac sie o miejsca na palenie swiatel, symboliki tak waznej dla spolecznosci zydowskiej.

Kiedy projekt powstal, zaczelo sie dzielenie zapalki na czworo. Czy w ogole bedzie widac, ze to pomnik? Jakie beda krzesla - male i wiotkie czy duze i ciezkie? Jakiego koloru? Kto bedzie placil za podswietlenie? Czy symbol bedzie czytelny po 20-30 latach? Czy siadanie na krzeslach nie bedzie uznane za bezczeszczenie pamieci? Czy ten pomnik ma wyrazac zal, smutek czy raczej przerazenie? I czy w ogole sztuka w tym przypadku powinna draznic, czy koic?

Odbyly sie trzy spotkania na ten temat, aby idea mogla dotrzec do swiadomosci mieszkancow i radnych dzielnicy, ktorzy mieli pretensje, ze w gronie jury konkursowego zabraklo ich przedstawiciela. Moze to zmienic, moze tamto, moze postawic jedno krzeslo, a moze zamiast krzesel jakis pomnik tradycyjny, zeby ludzie tablice przeczytali i nie mieli watpliwosci, o co wlasciwie chodzi.

- Nie ma nic gorszego niz idea wypaczana w trakcie realizacji - zdaniem prof. Andrzeja Wyzykowskiego, glownego architekta miasta, element prowokacji zawarty w projekcie jest bardzo istotny, bo dzieki temu to miejsce robic bedzie wrazenie i zmuszac bardziej do refleksji niz tradycyjny monument.

- Kiedy sie powiekszy odstepy miedzy dzwiekami, melodia przestaje byc zrozumiala - mowi Piotr Lewicki. - Powtarzal to nasz nauczyciel, prof. Bohdan Lisowski. Jezeli ktos stwierdzi, ze chce miec nie sto krzesel, a piecdziesiat, to bedzie jeszcze ta sama melodia. Ale gdy powie: "jedno krzeslo" - to juz nie. Zawsze jednak odnosimy sie do pierwszego pomyslu i zastanawiamy sie, czy i jak go mozna wzbogacic.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail