[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski 20 lutego 2004


Marek Kusiba

Zabka przez Atlantyk

Chwala i slowa

Gdy odchodzi czlowiek wybitny, czy tylko wybijajacy sie ponad przecietnosc, pojawia sie problem: kazdy wybitny, czy tylko wybijajacy sie ponad przecietnosc, a nawet calkiem przecietny autor stara sie cos o nim napisac. Pisanie o czlowieku i jego dziele to czesto dwa rozne, gryzace sie kolory, jak krzyz i powieszona na nim naga modelka umazana krwia. Do skandalu doszlo w krakowskiej telewizji podczas nagrywania koncertu norweskiej grupy "ciezkometalowej", gdy realizator zamiast nagrywania zabral sie do naigrywania z uczuc religijnych, a przynajmniej z dobrego smaku.

Podobny rozlam widac w literaturze: coraz rzadziej tworca wyjatkowy jest rownie wyjatkowym czlowiekiem. Myslacym o innych. Wczuwajacym sie w problemy blizniego, stale pochylajacym sie nad maluczkimi i calkiem pokaznymi. A to oznacza rozdawanie siebie i swojego czasu, rozmienianie, dzielenie, czyli dwojenie i trojenie sie, by innym bylo lepiej. Jest to postawa wykluczajaca pisarska wybitnosc. Ze swoich skromnych obserwacji moge podac sto i jeden przykladow doskonalych robotnikow piora, bedacych jak najbardziej niedoskonalymi ludzmi. Pisanie dziel wybitnych wymaga wybitnego skupienia sie na sobie i nie ma tu juz miejsca na dzielenie sie czymkolwiek z bliznimi, a najmniej swoim czasem, odczuwaniem, mysleniem. Blizni sa przydatni, i owszem, gdy stwarzaja warunki do uprawiania ogrodu literatury, ale niech no tylko sprobuja w nim zaistniec pod postacia inna niz tyczka do fasoli - laduja na deskach z sincem pod okiem. Wybitny poeta i alkoholik Rafal Wojaczek jasno na przyklad okreslal miejsce kobiety w zyciu tworcy: - "Kiedy ktoras sie czasem biednym cialem odwazy/ droge w swiat nam zastawic, to na zle jej wychodzi/ sincem pod okiem. Eh, te panie, nasze wychodki!" (Nasze zony).

Nie jest to bynajmniej wiersz pozbawiony wspolczucia dla towarzyszek zycia samolubnych sadomasochistow, rozdrapujacych wlasne kleski "na wygonach ich cial". Sa to kobiety zazwyczaj smutne, "bo je kosztuje za duzo nasza radosc". Kobiety, ktore nie wiedza, co znacza proste slowa "kobieta" i "kobiecosc", i w zwiazku z tym same probuja zostac poetkami, a nie zonami i matkami, a raczej zono-matkami niedojrzalych chlopcow piszacych wiersze. Ciemne sciezki, po ktorych chadza talent poetycki, wymagaja czulego omiatania tychze z kurzu codziennych problemow, by poeta mogl po nich spacerowac z talentem pod reke. Taka jest mniej wiecej wymowa wiekszosci dziennikow ludzi piora, oczekujacych od swiata cichej, aczkolwiek stanowczej akceptacji ich zachcianek i warunkow. Gdy te ostatnie trudno swiatu spelnic, tym gorzej dla swiata.

Bywa, ze pisarz to czlowiek prawdziwie ludzki, co natychmiast budzi podejrzenie o jakosc talentu. Gdy nie pije, nie bije i nie wyje po nocach, nie dajac innym pospac, wykazuje niewatpliwe oznaki zaniku natchnienia. Mania zawiadamiania swiata o swoich nadprzyrodzonych uzdolnieniach oraz pretensjach do boskosci spotyka sie z niezrozumieniem. Wtedy dochodzi do konfliktu. Ida w ruch telefony, faksy i maile. Czlowiek wybitnie zdolny jest takze zdolny do malych i duzych swinstw - w obronie swojego prawa do wyjatkowego traktowania. Jaroslaw Iwaszkiewicz, ktorego 110. rocznice urodzin obchodzic bedzie garstka najzagorzalszych jego milosnikow, zaskarbil sobie miano zdolnego pisarza i zdolnego do (prawie) wszystkiego co najgorsze czlowieka. Najbardziej niewinne i na swoj sposob wzruszajace swinstewko popelnil nawet na lozu smierci: z holdu dla towarzysza Gierka kazal sie pochowac w gorniczym mundurze, choc umieral w roku powstania Solidarnosci. Gdyby umieral w stanie wojennym, pochowano by go zapewne w mundurze generalskim.

Iwaszkiewicz czul nie tylko najnowsze trendy w modzie meskiej, czul takze pismo nosem. Debiutowal tomem wierszy Ucieczka z Bagdadu, wieszczac, ze w 80 lat pozniej wojsko polskie szukac bedzie drogi ucieczki z Iraku. W nastepujacych po sobie utworach i dekadach opisywal najczesciej wlasne doswiadczenia, poddawane literackim przerobkom. Mozna powiedziec, ze w tym znaczeniu byl wierny sobie. Rafal Wojaczek poszedl o krok dalej, nie zatrzymal sie na kropce konczacej ksiazke. Oddzielenie tworczosci od zycia tworcy w przypadku Wojaczka czy Edwarda Stachury to rzeczy niewykonalne. To tak, jakby rozdzielic Stawisko Lilpopow od Iwaszkiewicza. Albo Leopolda Tyrmanda od kolorowych skarpetek.

Zapis Tyrmanda w Dzienniku 1954, z 20 lutego: "Na pierwszej stronie Trybuny Ludu, w miejscu przeznaczonym dla podretuszowanych portretow Leninow, Bierutow, Pieckow i Thorezow, dzis konterfekt Jaroslawa Iwaszkiewicza. 60-lecie urodzin, a wiec uroczystosc w Polsce skopanej przez komunizm. Jest nawet finezja w tej komedii. W 1945 Iwaszkiewicz, dobry pisarz, viveur i namietny kolekcjoner sukcesow, ruszyl do rozpaczliwej obrony Stawisk - swej podwarszawskiej posiadlosci, posagowego daru tesciow, znanych bankierow i krwiopijcow warszawskich, Lilpopow - przed ludem i wywlaszczeniem. No i udalo mu sie, a teraz za swa bohaterska postawe otrzymuje Order Odrodzenia Polski i inne bolszewickie medale oraz renty, apanaze, akademie ku czci. Dwor w Stawiskach zostal wmontowany w historie: przywozi sie tam dzis francuskich i wloskich idiotow, aby im pokazac, jak zyje w komunizmie pisarz postepowy, czyli taki, z ktorym wladcy nie maja klopotow, lecz same z niego korzysci".

Wielu z tych, z ktorymi wladcy w komunizmie mieli klopoty, zyje dzis na emigracji. I maja klopoty. I zadnych z nich korzysci. Siegnijmy wiec znowu po Tyrmanda: "Iwaszkiewicz pisze odpowiednie wiersze i wyglasza wlasciwe przemowienia na przeznaczonych do tego zjazdach i kongresach. Jakie proste! I jak lukratywne, ilez honorow i zaszczytow! Niekomunista gloszacy zarliwie, co mu przepisza w KC partii, nie sprzeczajacy sie nigdy o nic, kordialny, wylewny, i na ktorym mozna polegac, ze zazyruje kazde klamstwo dobrym przedwojennym nazwiskiem i umiejacy w dodatku pisac, jest na wage zlota, a raczej na wage realnych beneficjow i przywilejow - zlota socjalizmu".

Na tle zapisow Tyrmanda przebija przy okazji skrajne filisterstwo Artura Sandauera. W swej glosnej ksiazce krytycznej z konca lat 50., Bez taryfy ulgowej, potraktowal Iwaszkiewicza tak ulgowo, ze o nim nawet nie wspomnial. Powodem przemilczenia jest takze calkowita rozdzielnosc dziela i zycia autora Slawy i chwaly. Tak jak rozdzielnosc "slawy" i "chwaly" w pozornie tautologicznym tytule. Jaroslaw Iwaszkiewicz byl tworca na tyle wyjatkowym, ze zahaczal o wybitnosc. Ale jednoczesnie byl czlowiekiem skundlonym, sprzedajnym, prostytuujacym sie. Zahaczal wiec o podrzednosc, marnosc, nijakosc. Pisarz rozpiety na krzyzu czlowieczenstwa jest czesto naga modelka, rozpieta na atrapie krzyza. Ta naga prawda bedzie kluc w oczy do konca przedstawienia, bez szansy na ucieczke

 

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail