PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski 20 lutego 2004


Takich obozow
nie bylo

Z Paulina Migalska, autorka pracy magisterskiej o "polskich obozach koncentracyjnych", rozmawia Stanislaw M. Jankowski

Stanislaw M. Jankowski: - Czy to pierwsza na swiecie praca magisterska poswiecona pojawianiu sie od lat w roznych mediach okreslenia "polskie obozy koncentracyjne"?

Paulina Migalska: - Moja praca nosi tytul Polish Concentration and Death Camps?, ze znakiem zapytania po slowie Camps co wyraznie podkreslam. Jest krytyczna analiza zjawiska powtarzajacego sie w kulturze amerykanskiej. Nie zetknelam sie, jak dotad, z inna praca magisterska lub z ksiazka na ten sam temat.

- Gdzie Pani pisala te prace?

- Urodzilam sie w Polsce, ale od kilku lat mieszkam w Bostonie. Tutaj ksztalcilam sie na Boston University, a nauke kontynuowalam na kierunku europeistyka na Uniwersytecie Jagiellonskim.

- O czym przewaznie pisza prace magisterskie studenci europeistyki?

- Nie pamietam wszystkich tematow, ale wiem np., ze ktos szukal odpowiedzi na pytanie, dlaczego Islandia i Norwegia nie chca znalezc sie w Unii Europejskiej. Ktos inny pisal o sposobach zapobiegania przemocy w Macedonii oraz o przemianach w Zwiazku Sowieckim i ich wplywie na Kosciol prawoslawny w Rosji.

- Nie jest Pani historykiem, skad wiec pomysl, zeby zajac sie tematem "polskich obozow koncentracyjnych"?

- Nie trzeba byc historykiem, aby sprzeciwic sie podobnemu okresleniu. Sadze, ze taka wiedze ma w Polsce juz uczen szkoly podstawowej, natomiast zle sie dzieje, jesli dziennikarz renomowanej gazety wydawanej w Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie nie wie, kto w czasie drugiej wojny swiatowej okupowal wiekszosc krajow europejskich, budowal tam obozy i krematoria. Moze pan wierzyc albo nie, ale w marcu 2000 roku az zachlysnelam sie w kawiarni goraca kawa czytajac w The Boston Globe artykul Charlesa M. Sennotta o "szesciu polskich obozach smierci". Wczesniej slyszalam o artykulach z takim nazywaniem obozow znajdujacych sie w okupowanej Polsce. Pamietam, ze przeciw okresleniom polish death camps w listach do redakcji protestowal ojciec mojej kolezanki, ale nie przypuszczalam, ze i ja kiedys na wlasne oczy zobacze podobne slowa.

- Czy dobrze zrozumialem, ze to artykul w "The Boston Globe" sklonil Pania do podjecia polemiki?

- Po prostu uznalam, ze warto zajac sie moze nie tyle polemika, co raczej szukaniem odpowiedzi na pytanie, jak czesto i dlaczego autorom zdarzaja sie podobne "pomylki".

- Znam kilka podobnych "pomylek". W jednym z wydawanych w Bostonie biuletynow 16 wrzesnia 1994 roku zobaczylem podpis: "Irena Weiss z Waszyngtonu opowiada historie lat przezytych w polskim obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie", natomiast w wydawanej w Kanadzie gazecie w tekscie o "honorowym przewodniczacym stowarzyszenia nielicznych dzieci uratowanych z obozow smierci" dodano, iz byly to obozy "nazistowsko-polskie". Moglbym mnozyc przyklady, a co Pani znalazla?

- Dzieki wykorzystaniu internetu i innych zrodel tylko w The Washington Post i The Boston Globe udalo sie odnalezc rozne teksty z okresleniem "polskie obozy koncentracyjne". Wiem, ze byly takze w New York Timesie.

- Zapewne dobrze zna Pani teksty, o ktorych rozmawiamy...

- W rozdziale trzecim mojej pracy omawiam w sumie 21 artykulow, ktore ukazaly sie w obu tych pismach w okresie 25 lat. Wiazano slowa "polskie obozy smierci" lub "polskie obozy koncentracyjne" z roznymi sytuacjami i w niezwyklym wprost umieszczajac je kontekscie: wspomniany Charles M. Sennott piszac o staraniach Jana Pawla II o zgode pomiedzy zydami i chrzescijanami; w The Washington Post w reklamie filmu Sophie's Choice wspominano o pobycie glownej bohaterki w "polskim obozie koncentracyjnym", a w recenzji z ksiazki The Conquerors w tym samym dzienniku Carlo D. Este zastanawial sie, dlaczego w czasie II wojny swiatowej samoloty alianckie nie zbombardowaly Auschwitz, "najslynniejszego polskiego obozu koncentracyjnego", w tekscie wspomnianego tez jako "oboz nazistowski". Mam artykul o artyscie Jozefie Bau, w ktorym napisano o jego slubie - to zdarzenie prawdziwe - w "polskim obozie koncentracyjnym". Ta historia pojawia sie, w wersji oczywiscie fabularnej, w filmie Lista Schindlera.

- Chyba nie bylby zadowolony czytajac, ze jego slub w zlokalizowanej na przedmiesciu Krakowa (a podlegajacej centrali nazistowskiego obozu w Auschwitz ) filii tego obozu w Plaszowie uznano za slub w "polskim obozie".

- Zapewne by sie oburzyl, ale artykul wydrukowano w The Washington Post, po jego smierci.

- Nie jest to obowiazkiem autorki pracy magisterskiej, ale moze powinno sie sprobowac i zapytac autorow tych publikacji, dlaczego nazistowskie obozy w okupowanej Polsce postanowili nazywac "polskimi obozami"?

- Wyslalam do gazet i do autorow 21 listow z informacja o podjetej przeze mnie analizie oraz z pytaniami o ich teksty. Odpowiedzialy tylko czy moze raczej... az trzy osoby, autorzy z dziennika The Washington Post.

- Pochylmy wiec glowe z wdziecznoscia przed tymi, ktorzy znalezli czas, aby do Pani napisac. Czy nie naruszajac tajemnicy autorskiej moge zapytac o wspomniane odpowiedzi?

- Richard Pearson wyjasnil mi, ze z tekstu - jego zdaniem - wynika jasno, iz mowa o nazistowskim obozie smierci. Nie przypuszcza, ze "rozsadna osoba z minimalna wiedza na temat drugiej wojny swiatowej moglaby uwierzyc, ze twierdzilismy, iz rzad Polski oprocz budowania obozow smierci nic nie robil w tamtym czasie". Od Hanka Stuevera dowiedzialam sie, ze piszac "polskie obozy koncentracyjne", mial na mysli lokalizacje tych obozow, a z perspektywy czasu widzi roznice pomiedzy uzyciem okreslenia "polskie obozy koncentracyjne" i "obozy koncentracyjne w Polsce".

- Czas pomogl, to chyba dobrze...

- Byloby dobrze, gdyby pan Pearson nie dodal, iz "kontekst artykulu wyjasnia, ze mowa byla o nazistowskim obozie koncentracyjnym". Za najbardziej istotna uwazam odpowiedz Johna Burgessa, ktory zgodzil sie ze mna, ze pojecie polish concentration camps victims jest dwuznaczne. I dodal, ze chociaz "staramy sie unikac dwuznacznosci, to czasem nam sie to nie udaje. Nie uwazam, aby intencja bylo stwierdzenie, ze oboz byl prowadzony przez Polakow, ale lepiej - przyznal - byloby pisac concentration camps in Poland". Od niego dowiedzialam sie takze, ze nie tylko mnie "ruszylo" uzywanie slow "ofiary polskich obozow koncentracyjnych", bowiem w tej sprawie interweniowal takze Przemyslaw Grudzinski, ambasador RP w Waszyngtonie.

- O ile mi wiadomo, nie tylko ambasador Grudzinski podejmowal interwencje, domagajac sie sprostowania, gdy pisano o "polskich obozach koncentracyjnych". Krzysztof Kasprzyk, przez kilka lat pracujacy w polskiej sluzbie dyplomatycznej w Stanach Zjednoczonych, m.in. na stanowisku konsula w Los Angeles, opowiadal mi o swoich wielokrotnych interwencjach w gazetach uzywajacych okreslen niezgodnych z prawda historyczna, obrazajacych Polske i Polakow. Sadzi Pani, ze podobne interwencje dyplomatyczne moga cos zmienic?

- O wielu takich interwencjach Polonia nie ma pojecia, bo skad ma wiedziec, jesli sprostowanie nie ukaze sie w gazecie? Powszechnie narzeka sie wiec na brak takich interwencji ze strony naszych dyplomatow.

- Podczas lektury zwracaja uwage nazwiska kilkunastu osob, z ktorymi Pani rozmawiala przygotowujac swoja prace magisterska.

- Bardzo mi sie przydaly rozmowy m.in. z ambasadorem Izraela w Polsce profesorem Szewachem Weissem, z dr. Joachimem S. Russekiem z Judaica Foundation, z profesorami Michaelem C. Steinlaufem i Tomaszem Szarota, z historykami: dr. Andrzejem Kunertem z Warszawy oraz dr Teresa Swiebocka i Franciszkiem Piperem z Muzeum w Oswiecimiu. To byly czesto rozmowy trwajace wiele godzin, nie tylko odpowiedzi na moje pytania, ale niemal wyklady poswiecone stosunkom polsko-zydowskim, a nie tylko denerwujacemu w tym kontekscie okresleniu "polskie obozy koncentracyjne". Wiele pozyskanych informacji poszerzylo moja wiedze ogolna, ale zauwazylam tez i zanotowalam roznice w pogladach oraz ocenach...

- A gdybym zapytal o te wlasnie roznice?

- Jedni z moich rozmowcow uwazaja, ze po ksiazce Jana Tomasza Grossa o Jedwabnem podjeto w Niemczech proby dzielenia sie z Polakami wina za zbrodnie hitlerowskie, a inni sa przeciwni podobnym sugestiom. Z innych kontrowersji wynotowalam rozna ocene zachowania sie srodowiska niemieckiego w USA, od komentarzy o sterowaniu antypolska propaganda po okreslenia, ze to "calkowita bzdura". Rozmawialismy o antysemityzmie i antypolonizmie, o tym, ze w ratowanie w czasie okupacji jednego obywatela polskiego narodowosci zydowskiej zaangazowanych bylo pieciu Polakow, o Zydach walczacych w II Korpusie Polskim we Wloszech i poleglych pod Monte Cassino, a takze i o tym, ze w Kurierze Szczecinskim w roku 1946 napisano o sztabowcach generala Andersa "planujacych wymordowanie wszystkich Zydow w Polsce". Pewnie byloby mi latwiej powiedziec, o czym nie rozmawialismy...

- A poruszala Pani ze swoimi rozmowcami temat pojawiajacych sie w zachodnich mediach informacji o "polskich obozach koncentracyjnych"?

- Ze wszystkimi z wymienionych, a takze z wieloma innymi osobami, bo to przeciez glowny temat moich zainteresowan i pracy magisterskiej. Jedni z nich sadza, ze okreslanie znajdujacych sie na terenie okupowanej Polski obozow koncentracyjnych "polskimi" to wylacznie blad w nazewnictwie, inni sa zdania, zeby nie wierzyc w niedoinformowanie autorow podobnych "pomylek".

- Myslala Pani o tym, aby swa prace magisterska wyslac do redakcji, w ktorych zdarzaja sie wspomniane "pomylki"? Do najwazniejszych bibliotek w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie?

- To marzenie kazdego magistra, zeby jego praca zostala zauwazona wszedzie tam, gdzie moglaby sie przydac czytajacym. Na poruszony przeze mnie temat wiele jeszcze mozna napisac oraz powiedziec, a nie bedzie to dyskusja dla samej tylko wymiany pogladow.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail