PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski 6 lutego 2004


MAREK KUSIBA

Amerykanin
w Toronto

Wiekszosc ludzi, ktorych znam, zgadza sie co do tego, ze Conrad jest zlym pisarzem, tak samo jak zgadzaja sie, ze T.S. Eliot jest dobrym pisarzem. Gdybym wiedzial, ze przez zmielenie pana Eliota na mialki, suchy proszek i posypanie tym proszkiem grobu Conrada, Conrad wkrotce by sie pojawil, wygladajac na bardzo rozdraznionego tym wymuszonym powrotem, i zaczal pisac, wyjechalbym jutro wczesnym rankiem do Londynu z maszynka do miesa.

Ernest Hemingway, "Conrad, optymista i moralista".
Transatlantic Review, pazdziernik 1924 r.


O tym, ze Jozef Conrad-Korzeniowski byl idolem mlodego Ernesta Hemingwaya, dowiadujemy sie juz z dwoch krotkich artykulow opublikowanych w czasach, gdy pozniejszy noblista stawial dopiero pierwsze kroki w pisarskim rzemiosle.

Dzialo sie to w Toronto na poczatku lat 20. minionego wieku, gdzie niespelna 20-letni Hemingway znalazl sie przypadkiem dzieki niezwyklemu zbiegowi okolicznosci i osobistemu szczesciu: dostal sie na "ostatnia szalupe odplywajaca z Titanica" - jak okreslil w liscie do przyjaciela propozycje pracy zlozona mu przez pania Harriet Connable, zone milionera z Kanady.

Byla jesien 1919 r. Hemingway mieszkal w wynajetej norze na przedmiesciach malenkiej miesciny Petoskey na polnocy stanu Michigan, pomiedzy jeziorem Michigan i Walloon Lake, gdzie stal zamkniety na cztery spusty letni dom rodziny Hemingwayow, do ktorego Ernest nie mial wstepu, gdyz w lecie poklocil sie najpierw z matka, a potem z ojcem, a do domu rodzinnego w Oak Park na przedmiesciach Chicago ani mu sie snilo wracac; powrot oznaczalby pojscie do college'u lub podjecie jakiejkolwiek pracy, czyli kleske, bo on chcial zostac pisarzem.

Siedzial wiec w Petoskey, pisal opowiadania o zyciu podziemnego Chicago, a redakcje odrzucaly mu teksty bez wdawania sie nawet w korespondencje z "grafomanem". Niektorzy mieli go tez w Petoskey za mitomana, gdyz chodzil po miescinie we wloskiej, wojskowej pelerynie, oficerkach, furazerce i wloskim mundurze, ktory nosil bezprawnie, gdyz nigdy nie sluzyl w wojsku. Na piersi dyndaly mu dwa medale, ktore otrzymal od Wlochow niezupelnie zasluzenie, bo nie ratowal zycia rannym zolnierzom, jak pozniej konfabulowal. Do okopu na froncie austriacko-wloskim trafil w mundurze Amerykanskiego Czerwonego Krzyza, gdyz do regularnej armii nie chcieli go przyjac z powodu wady wzroku, a ciagnela go do wojujacej Europy nieprzeparta chec bycia wszedzie tam, gdzie dzialo sie cos niezwyklego.

Rozdawal wiec wloskim zolnierzom czekolade i papierosy, gdy austriacki pocisk zabil stojacego obok zolnierza, a Hemingway obudzil sie w szpitalu Ospedale Crece Rossa w Mediolanie z przedziurawionym kolanem i pieknym dla mlodych oczu widokiem w postaci pielegniarki Agnes Hannah von Kurowsky, ochotniczki z nowojorskiego Bellevue Hospital.

Zakochal sie jak wariat. Jest to w tej relacji o tyle wazne, ze von Kurowsky, 26-letnia Amerykanka polskiego pochodzenia, byla jego pierwsza wielka miloscia, tak jak Jozef Conrad-Korzeniowski stal sie pierwsza literacka miloscia mlodego Hemingwaya.

Romans z Agnieszka byl takze wazny z innego powodu: zawod milosny, jakiego Ernest doznal, gdy starsza o siedem lat kobieta oddala reke wloskiemu oficerowi, spelnil role katalizatora: mlodzieniec szukal zapomnienia nie tylko w alkoholu, ale i w pisaniu.

Pierwsza osoba, ktora podala mu reke i wyciagnela z dna upadku, byla wspomniana juz pani Connable z Toronto. Spotkala go w klubie kobiet w Petoskey, gdzie dorabial opowiesciami o swoich wojennych przygodach, i zachwycona mlodziencem zlozyla mu niezwykla propozycje: przyjedzie do Toronto zajac sie jej niedomagajacym 19-letnim synem Ralphem, w czasie gdy reszta rodziny Connable bedzie spedzac zime na Florydzie. Rowiesnik bogatego biedaka mial stanowic dlan wzorzec moralny i sportowy, mial rozniecac w nim zainteresowanie swiatem ludzi silnych i zdrowych - oczywiscie w czasie wolnym od pisania, gdyz i taki warunek znalazl sie w tej niezwykle szczodrej umowie o prace, zawierajacej takze obietnice zalatwienia mu etatu w Toronto Star, ktorego Mr. Ralph Connable sr, prezydent kanadyjskiej sieci domow towarowych Woolworth, byl glownym i hojnym ogloszeniodawca.

Pol centa za slowo

"Ostatnia lodz ratunkowa z 'Titanica'" odplynela z Petoskey nad jeziorem Michigan i dobila do stacji kolejowej Union Station w Toronto 8 stycznia 1920 r. W zyciu mlodego Ernesta Hemingwaya rozpoczal sie okres, ktory zadecydowal o jego przyszlosci, choc mial jedynie opiekowac sie polkaleka. Mlodziencem wymagajacym wtedy opieki byl nie tylko Ralph; byl nim takze zagubiony Ernest.

Przyjaciel Connable'ow Arthur Donaldson, szef dzialu ogloszen Toronto Star, zapoznal Hemingwaya z redaktorem weekendowego wydania Star Weekly, Gregiem Clarkiem. Zrazu powatpiewajacy w dziennikarskie umiejetnosci gadatliwego Amerykanina, przedstawil go naczelnemu: "Szefie, ten facet twierdzi, ze umie pisac i chce dla nas odwalac kawalki". J. Herbert Cranston wysluchal opowiesci wysokiego, lekko kulejacego mlodzienca o jego wloczegach po Ameryce na odkrytych lorach, jadaniu slimakow w obozach trampow, froncie wloskim i skorumpowaniu policjantow w Chicago - po czym zaproponowal mu wspolprace z pismem z "pensja" w wysokosci pol centa za slowo.

Hemingway wybiegl z redakcji przy 20 King St. z okrzykiem: "Dostalem prace!". Od tego dnia pisal codziennie, walac w maszyne jak w worek treningowy. Od poczatku traktowal pisanie jak zawody sportowe: zawsze chcial wygrywac. Tymczasem uczyl sie dziennikarstwa sporzadzajac krotkie relacje wedlug recepty "5W": who-what-why-when-where. W 1917 r. odbyl 8-miesieczny staz w Kansas City Star, gdzie jednak nie opublikowal zadnego tekstu podpisanego nazwiskiem. Po raz pierwszy doszlo do tego na lamach Toronto Star 14 lutego 1920 r., gdzie ukazal sie zartobliwy paszkwil na torontonskie panie domu, wynajmujace od artystow obrazy, by wykazac sie przed goscmi dobrym smakiem i wysokim statusem. Juz drugi tekst niosl zalazek stylu pisarskiego macho; byla to relacja ze szkoly dla golibrodow, gdzie wizyta "wymagala chlodnego, nagiego mestwa czlowieka, ktory bez zmruzenia oka idzie na smierc".

Hemingway zabawil w Toronto do czerwca. Bawil sie wybornie. Podczas gdy w Ameryce szalala prohibicja, rezydencja Connable'ow przy 153 Lyndhurst Avenue posiadala bogato zaopatrzona piwniczke. W domu znajdowala sie tez bogata biblioteka; to w niej znalazl pierwsze ksiazki Conrada. W marcu pisal entuzjastycznie o Zwyciestwie do swego przyjaciela z czasow wloskich Teda Brumbacka: "Conrad jest krolem wszystkich pisarzy". Pod wplywem lektury Conrada obaj zaczeli planowac jesienna wyprawe trampowcem na Bliski i Daleki Wschod.

Skonczylo sie na tym, ze panstwo Connable wrocili z Palm Beach, a Ernest wrocil nad Walloon Lake, skad nadal zasypywal Toronto Star tekstami. W lipcu skonczyl 21 lat, trzymal sie pisania i dzielnie unikal jakiejkolwiek pracy fizycznej. Musial tez znowu omijac letni dom rodzicow, gdzie urzadzil calonocna libacje i zostal zen z kretesem wyrzucony. Wrocil wiec do Chicago i zamieszkal z kolega. Jedynym zrodlem zarobkow byly teksty dla torontonskiej gazety, skad dostal nieoczekiwana propozycje zostania jej pierwszym europejskim korespondentem.

Hemingway myslal, ze te niezwykla oferte zawdzieczal swemu talentowi. Tymczasem krylo sie za nia wyrachowanie redaktora Toronto Star Johna Bone'a, ktory przy pomocy mlodych reporterow o nieznanych szerzej nazwiskach rozwijal poplatny interes. Depeszowane przez Hemingwaya teksty drukowal w gazecie, a potem rozsylal je do serwisow prasowych w calych Stanach Zjednoczonych, ale juz opatrzone swoim nazwiskiem. "Hemmy" byl dla Bone'a zrodlem kokosow; pisal duzo i ciekawie, a o prawach autorskich w gazetach wtedy nikt nie slyszal. Hemingway o niczym nie wiedzial albo nie chcial wiedziec. Nie mial tez innego wyjscia, jak przymknac oko na praktyki Bone'a. Ozenil sie ze starsza o osiem lat Hadley Richardson i 20 grudnia 1921 roku przyplynal do Francji na parowcu "Leopoldina".

Toro! Toro!... Toronto!

W dwa lata pozniej byl znow w Toronto i tak pisal do Gertrudy Stein: "Nie moge zrozumiec, jak ktos tak inteligentny jak ja mogl tu w ogole przyjechac". Byla jesien 1923 r. i sprawy nie mialy sie dobrze: Hadley i Ernestowi urodzil sie syn John, zwany Bambi, z ktorym mieszkali w malenkim mieszkanku przy 1597 Bathurst St. Od powrotu z Paryza "Papa" wojowal ze swoim nowym szefem, redaktorem dzialu miejskiego Harrym Hindmarshem, ktory nie znosil "primadonny". Wymyslal mu idiotyczne zadania reporterskie, nie podpisywal tekstow, wyslal go nawet z miasta w dniu przeprowadzki z hotelu Selby, gdzie spedzili pierwsze trzy tygodnie, skazujac Hadley, bedaca w osmym miesiacu ciazy, na noszenie mebli i pudelek na czwarte pietro Cedarvale Mansion.

Hindmarsh wyslal go nawet do Nowego Jorku na kilka dni przed spodziewanym porodem. Gdy po powrocie "Hemmy" pojechal najpierw do szpitala zobaczyc zone i syna, a dopiero potem zameldowal sie w redakcji, doszlo prawie do rekoczynow. Sytuacja przypominala front wloski, o czym tak pisal do Ezry Pounda: "Sprawy tutaj maja sie coraz gorzej. Zyje z dnia na dzien. Przetrwac jakos ten dzien. Potem nastepny. Jak w 1918 r. Tak sie nie powinno trawic tych kilku ostatnich lat, jakie nam pozostaly".

Hemingway mial zycie przed soba, ale jego przygnebienie siegalo zenitu. Od pierwszej chwili zalowali z zona oboje decyzji powrotu do Kanady; jednak choc Paryz wydawal im sie rajem, Toronto bylo w tamtych czasach najlepszym miastem do urodzenia dziecka i Hadley uparla sie, by wracac. Latajacy reporter spodziewal sie w redakcji krolewskiego powitania, tymczasem nie czekalo na niego nawet biurko. Nadal mial byc latajacym reporterem, tyle ze nie po calej Europie oraz Bliskim i Dalekim Wschodzie, a po Toronto i okolicach. Zostal tez poddany slynnej "obrobce Hindmarsha"; o pisaniu czegokolwiek poza doraznymi artykulami nie bylo mowy. Byl bliski rozstroju nerwowego, wykonczony kieratem codziennej reporterki i atmosfera dzungli, jaka panowala w zespole.

Ktoregos dnia wyprosil od wegierskiego hrabiego Apponyiego wazne dokumenty, reczac za nie slowem honoru. Po napisaniu na ich podstawie tekstu o pozyczce Ligi Narodow dla Wegier przeslal tekst kurierem do Hindmarsha wraz z dokumentami i notatka, ze sa jedyna kopia, ktora pod slowem honoru hrabia zawierzyl wyslannikowi redakcji. Hindmarsh wrzucil dokumenty do kosza, a z kosza trafily do pieca.

Nienawisc Hemingwaya do Hindmarsha siegnela zenitu. Planowal zemste w postaci powiesciowego pamfletu o tytule Ziec - Hindmarsh byl zieciem wydawcy Toronto Star. Zaczal tez planowac powrot do Paryza. Niechec do szefa rozciagala sie na wszystkich Kanadyjczykow. Swych paryskich przyjaciol zasypywal lawina skarg na Kanade, szkicowal pamflet powiesciowy pod tytulem Och Kanada, swa zlosc wylewal nawet w wierszach. Zlozyl w koncu wymowienie.

Slonce tez wschodzi

Gdy 19 stycznia 1924 r. wyplywal po raz trzeci z Nowego Jorku w kierunku Europy, musial czuc sie jak wiezien wypuszczony z celi. Zerwal sie z kieratem miejskiej reporterki i sadysta Hindmarshem. Z radoscia zegnal sie na zawsze z Toronto Star, Kanada i na dziesiec lat z dziennikarstwem.

Hemingway byl gleboko przekonany, ze dzieki odcieciu kotwicy dziennikarstwa wyplynie na szerokie wody literatury - choc mial na swoim pisarskim koncie zaledwie jedna mikra ksiazke, wydana w Paryzu jesienia 1923 r. (Three Stories & Ten Poems), kilka opublikowanych opowiadan i zbior sfabularyzowanych reportazy in our time (po ktorego wydaniu Gertruda Stein radzila mu rzucic proze i zajac sie poezja).

Po latach przyzna, ze twarda zaprawa dziennikarska, koniecznosc szybkiego pisania na termin stanowily wyrzutnie startowa dla jego pisarskiej kariery. Depesze wysylane z Paryza, Nowego Jorku, Sudbury czy Petoskey stanowily zaczyn stylu jego prozy. W paryskim okresie poznal najwiekszych pisarzy swego pokolenia; John dos Passos, Scott Fitzgerald, James Joyce i Ezra Pound stali sie jego przyjaciolmi. Od kazdego uczyl sie pisarstwa. U kazdego szukal czegos dla siebie.

Docenial znaczenie dziennikarstwa dla poczatkujacego pisarza, ale tylko do "momentu, w ktorym zaczyna niszczyc twoja pamiec, zmuszajac cie kazdego dnia do zapominania o tym, co zdarzylo sie wczoraj". Gdy dostal z Paryza korekty in our time, oznajmil kolegom z Toronto Star, ze "wynalazl nowy styl pisania". Swoj wynalazek, czyli zapis maksymalnie okrojony z przymiotnikow i ozdobnikow, zawdzieczal koniecznosci depeszowania informacji. Wiele jego opowiadan i pozniejszych powiesci bylo sprozaizowanymi korespondencjami dla gazety.

13 wrzesnia 1924 r. ukazal sie w Toronto Star Weekly list Hemingwaya do Grega Clarka, opisujacy w detalach starcie "Hemmy'ego" z bykiem w Pampelunie; ten list stal sie prapoczatkiem wydanej w trzy lata pozniej powiesci Slonce tez wschodzi, wraz z ktora wzeszla gwiazda "Papy". Korespondencje z hiszpanskiej wioski rybackiej Vigo z 18 lutego 1922 r. Hemingway rozwinal w powiesc Stary czlowiek i morze, za ktora otrzymal w 1954 r. Nagrode Nobla.

Gdy w roku 1923 noblista zostal William Butler Yeats, Hemingway nie pozostawil na nim suchej nitki, gloryfikujac jednoczesnie Jozefa Conrada:

"Pewien Polak otrzymal Nagrode Nobla. Byl nim Henryk Sienkiewicz, autor Quo vadis.

Innym Polakiem, ktory nie otrzymal tej nagrody, jest Joseph Conrad, autor Lorda Jima, Tajfunu, Murzyna z pokladu ´Narcyzaª, Falka, Zwyciestwa i innych ksiazek, ktore pozwalaja mu dzielic z Hardym honor bycia najwiekszym pisarzem piszacym po angielsku.

Byc moze gdyby Conrad postanowil pisac po francusku w okresie, gdy zrezygnowal z plywania, i nie mogl sie zdecydowac, w jakim jezyku ma pisac, francuskim czy angielskim, moglby zdobyc Nagrode Nobla dawno temu".

W tym czasie Conrad wydal Korsarza. Powiesc nie spotkala sie z dobrym przyjeciem krytyki, a jej autor lezal w lozku, cierpiac na arytmie serca, ktora trwala do pierwszych dni stycznia 1924 r., a wiec okresu, gdy Hemingway porzucal Toronto i dziennikarstwo i wracal do Europy.

"Za wiele bolu, by myslec, za wiele bolu, by czytac - prawie aby sie przejmowac" - pisal Conrad do Bennetta 20 grudnia 1923 r. Slowa te rownie dobrze mozna by wlozyc do pelnych rozzalenia listow Hemingwaya, skarzacego sie na zle traktowanie w redakcji, aczkolwiek cieszacego sie nieodmiennie dobrym zdrowiem.

Po smierci Conrada Hemingway pisal: "Nie powinno sie robic dowcipow w zwiazku ze smiercia wielkiego czlowieka, ale nie mozna polaczyc powaznie w jednym zdaniu T.S. Eliota i Josepha Conrada (...). Druga ksiazka Conrada, jaka czytalem, byl Lord Jim. Nie zdolalem jej dokonczyc. Dlatego tez tylko to mi z niego zostalo. Bo nie moge czytac jego rzeczy powtornie. Moze to maja na mysli moi przyjaciele, kiedy mowia, ze Conrad jest zlym pisarzem. Jednakze zadna z rzeczy, jakie kiedykolwiek przeczytalem, nie dala mi tyle, ile dala kazda ksiazka Conrada.

(...) W Sudbury, w Ontario, kupilem trzy stare numery Pictorial Review i przeczytalem Korsarza siedzac w lozku w hotelu Nickle Range. Do rana pochlonalem calego mojego Conrada jak pijak, a mialem nadzieje, ze mi wystarczy na te podroz. I czulem sie jak mlody czlowiek, ktory strwonil cala swoja ojcowizne. Ale on, myslalem, napisze jeszcze inne opowiesci. Ma przed soba mase czasu.

Kiedy przeczytalem recenzje, okazalo sie, iz wszystkie zgadzaja sie, ze Korsarz jest zlym opowiadaniem.

A teraz Conrad nie zyje i Bog mi swiadkiem, ze pragnalbym, aby zabrano jakiegos wielkiego, uznanego, wybitnego literackiego technika, a jego pozostawiono, by pisal te swoje zle opowiadania".

Gdy Conrad umieral 3 sierpnia 1924 r., rodzil sie Hemingway-pisarz; jego debiutancki zbior opowiadan Three Stories & Ten Poems, zlozony ze zbeletryzowanych reportazy pisanych dla Toronto Star, ukazal sie w Paryzu w sierpniu 1923 r., a zbior in our time - w roku smierci autora Jadra ciemnosci.

Zrodla

W. Burrill, Hemingway. The Toronto Years, Doubleday Canada, Toronto 1994 r.
E. Hemingway, Dateline: Toronto. Edited by William White. Charles Scribner's Sons, New York 1985 r.
E. Hemingway, "Conrad, optymista i moralista". Transatlantic Review, pazdziernik 1924 r. (w) Sygnowano: Ernest Hemingway. Artykuly i reportaze 1920-1956. Tlumaczyl Bronislaw Zielinski. Wstep Krzysztof Zarzecki. Iskry, Warszawa 1975 r.
E. Hemingway, "´Nobelmanª Yeats", The Toronto Star Weekly z 24 listopada 1923 r., przekl.: M. Kusiba.
A.E. Hotchner, Papa Hemingway. A Personal Memoir. Random House, New York 1966 r.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail