RENATA PASTERNAK-MAZUR
Rok Witolda Lutoslawskiego
Kompozytor
ze swiata idealnego
 |
"Takiego kompozytora jak Lutoslawski powinno
sie wrzucic pod tramwaj" - mial powiedziec w 1949 roku
Wlodzimierz Sokorski, owczesny wiceminister kultury.
55 lat pozniej Sejm oglosil rok 2004 Rokiem Witolda
Lutoslawskiego, "oddajac hold pamieci wielkiego tworcy,
w przekonaniu o znaczeniu Jego dorobku artystycznego
dla dziedzictwa narodowego i swiatowego". "Wielki autorytet,
patriota, wychowawca wielu pokolen tworcow i sluchaczy.
Wzor skromnosci, czlowiek niezwyklej kultury osobistej,
wymagajacy wobec siebie i innych" - glosi uchwala, jedyna
przyjeta jednoglosnie w tej kadencji. |
To wszystko prawda, choc brzmi nieprawdopodobnie i nazbyt
koturnowo. A Lutoslawski byl ujmujacym czlowiekiem. Muzycy
orkiestry w San Francisco, skladajac mu zyczenia, napisali:
"Kochamy Pana bardziej niz Panska muzyke". "Ilekroc chcialem
o cos zapytac czy po prostu porozmawiac, Lutoslawski zawsze
znajdowal dla mnie czas - wspomina Wojciech Michniewski. -
Odbywalismy szalenie mile, bardzo bezposrednie rozmowy, sluchalismy
nagran, dyskutowalismy. Laczyly nas bardzo serdeczne stosunki,
choc nie nazywam ich bliskimi, jak to wielu robi. Lutoslawski
byl czlowiekiem tak bardzo kulturalnym i zyczliwym dla kazdego,
iz ludziom sie wydawalo, ze sa szalenie blisko niego. Wydaje
mi sie jednak, ze tak naprawde zblizyc sie do Lutoslawskiego
bylo bardzo trudno".
Wielkosc Lutoslawskiego nigdy nie byla kwestionowana. Szanowaly go nawet komunistyczne wladze, choc byl tym, ktory najbardziej sie im opieral. Srodowisko muzyczne bardzo szybko rozpoznalo w nim geniusza. Witold Maliszewski, u ktorego Lutoslawski studiowal kompozycje, dostrzegl w nim talent, jaki nie pojawil sie w Polsce od czasow Chopina. Koncert na orkiestre (1955 r.) uznano nie tylko za szczytowe osiagniecie kompozytora, ale i calej wspolczesnej muzyki polskiej. Historia powtorzyla sie trzy lata pozniej po premierze Muzyki zalobnej poswieconej pamieci Beli Bartoka i powtarzala sie przy premierze prawie kazdego nowego dziela Lutoslawskiego, az do ostatniej IV symfonii.
Przyszlo mu tworzyc w czasach socrealizmu, pozniej "terroru awangardy" i wreszcie skomercjalizowanego postmodernizmu. Mimo to nadal swemu dzielu wysoce indywidualne oblicze, a tendencje epoki odbijaja sie w jego utworach z mozliwie najszlachetniejszej strony.
Witold Lutoslawski pochodzil z rodziny ziemianskiej, majacej swoj majatek w Drozdowie k. Lomzy. Byla to rodzina niezwykle swiatla, zaangazowana w sprawy kraju, blisko zaprzyjazniona z Romanem Dmowskim. Matka kompozytora, Maria z Olszewskich, lekarka z wyksztalcenia, zdecydowala sie urodzic trzeciego, najmlodszego syna w warszawskiej klinice polozniczej. Tam Witold Roman przyszedl na swiat 25 stycznia 1913 roku.
Pierwsza wojna swiatowa wygnala Lutoslawskich z rodzinnego majatku do Moskwy. Z tego okresu pozniejszy kompozytor zachowal wspomnienie grajacego na fortepianie ojca, Jozefa, do ktorego byl podobny. Stracil go, gdy mial zaledwie 5 lat. Bolszewicy aresztowali Jozefa i jego brata Mariana pod zarzutem dzialalnosci antyrewolucyjnej. 5 wrzesnia 1918 roku rozstrzelali obu bez zadnego procesu na przedmiesciach Moskwy.
Po wojnie osierocona rodzina nie wrocila do zrujnowanego majatku, lecz osiedlila sie w Warszawie. Tam szescioletni Witold rozpoczal nauke gry na fortepianie, a pozniej na skrzypcach. W Konserwatorium Warszawskim zrobil dwa dyplomy: z fortepianu pod kierunkiem Jerzego Lefelda i z kompozycji pod kierunkiem Witolda Maliszewskiego. Przez dwa lata studiowal tez matematyke. Zamierzal kontynuowac studia kompozytorskie w Paryzu u slynnej Nadii Boulanger, ale wybuch wojny pokrzyzowal te plany.
W czasie okupacji zarabial na zycie grajac w warszawskich kawiarniach na dwa fortepiany z innym wybitnym kompozytorem, Andrzejem Panufnikiem. Z tego czasu zachowala sie tylko jedna z najpopularniejszych kompozycji Lutoslawskiego - Wariacje na temat Paganiniego. Reszta splonela podczas powstania warszawskiego.
Wykonanie I symfonii na inauguracje pierwszego po wojnie Konkursu Chopinowskiego zakonczylo sie skandalem. Siedzacy w lozy rzadowej rosyjscy jurorzy ostentacyjnie wyszli z sali. Utwor trafil na liste kompozycji zakazanych, a jego tworca zostal pierwszym polskim kompozytorem przesladowanym za formalizm.
W konsekwencji Lutoslawski ograniczyl sie do tworczosci, ktora okreslal mianem "uzytkowej". Pisal muzyke dla teatru, filmu, radia, a takze piosenki dla dzieci i drobne utwory oparte na melodiach ludowych. Dal sie tez namowic Wladyslawowi Szpilmanowi, owczesnemu szefowi redakcji muzyki rozrywkowej Polskiego Radia, na pisanie piosenek tanecznych. Podpisywal je pseudonimem Derwid. Jedna z nich, Nie oczekuje dzis nikogo w wykonaniu Reny Rolskiej, stala sie prawdziwym przebojem. W ramach Roku Lutoslawskiego przypomna je Anna Maria Jopek, Lora Szafran i Mieczyslaw Szczesniak.
W polowie lat 50. socrealistyczny imperatyw przebrzmial. Zapanowala awangarda. Lutoslawski, tworca niewatpliwie postepowy i odwazny w poszukiwaniach nowego jezyka muzycznego, szybko jednak dostrzegl jej pulapki. Podkreslal, ze w stanie "permanentnej rewolucji" prawdziwym wyczynem jest stworzenie czegos trwalego. Poza tym typowa dla awangardy pogarda dla sluchacza byla mu zupelnie obca.
W rozmowie z Tadeuszem Kaczynskim powiedzial: "W rzeczywistosci zawsze mysle o ewentualnych sluchaczach, o tych, z ktorymi mnie cos laczy i dla ktorych moja muzyka moze przedstawiac cos interesujacego czy przyjemnego". Co wiecej: "Chociaz proces komponowania polega na egocentrycznym wypelnianiu wlasnych zyczen, marzen, pragnien, to jednak wiele satysfakcji przychodzi z zewnatrz, od tych ludzi, ktorzy potrafia i chca na ma muzyke reagowac. Daje to nieporownane uczucie zestroju duchowego z innymi ludzmi. Wyobrazam sobie, ze to wlasnie jest celem sztuki".
W chwilach zwatpienia siegal do listow od obcych ludzi, czasem od dzieci szkolnych wyrazajacych wdziecznosc za przezycia, jakich dostarczyla im jego muzyka. Bardzo je cenil i starannie przechowywal. Obecnie wypelniaja one kilka teczek w archiwum Paula Sachera w Bazylei.
Komponujac wieksze formy zawsze prowadzil psychologiczna gre ze sluchaczem. Powtarzal przy wielu okazjach, ze "trzeba komponowac percepcje muzyki, a nie tylko gromadzic zjawiska dzwiekowe". Uczyl sie tej sztuki od Haydna i Beethovena. Jako swoich mistrzow wymienial ponadto Bacha, Chopina, Brahmsa, Debussy'ego, Alberta Roussela, Strawinskiego i Bartoka. Nie nasladowal jednak brzmienia ich muzyki. Przejmowal za to pewna idee konstrukcyjna, ktora wplatal w swoj oryginalny jezyk muzyczny.
Mimo ze wiekszosc kompozytorow awangardowych pociagaly formy otwarte, Lutoslawski skupial sie na wielkich formach zamknietych. Poszukiwal prostych rozwiazan, ktore moglyby pelnic role analogiczna do klasycznych modeli. Wypracowal model formy dwuczesciowej, w ktorej czesc pierwsza stanowi rodzaj gry wstepnej, majacej przygotowac sluchacza na przyjecie "spelnienia", ktore przychodzi pod koniec czesci drugiej.
Poczawszy od lat 60. poslugiwal sie roznymi wariantami tej formy. W dzielach skladajacych sie z czterech czesci (np. Livre pour orchestre, Koncert wiolonczelowy, III symfonia, Koncert fortepianowy) trzy pierwsze tworza owa faze wstepna, a glowny ciezar gatunkowy spoczywa na czesci ostatniej.
W przeciwienstwie do tuzow awangardy Lutoslawski nie tylko szanowal sluchacza, ale i mial na wzgledzie wykonawce. Gdy kompozytorzy masowo produkowali dziela potwornie trudne lub wrecz niemozliwe do wykonania, Lutoslawski szukal sposobow, by przywrocic muzykom radosc grania. Wynalazkiem przyjaznym instrumentaliscie, a jednoczesnie pozwalajacym uzyskac nieslychane bogactwo rytmiczne, byl tzw. aleatoryzm kontrolowany. W sekcjach ad libitum kazdy muzyk dostawal swoja fraze, ktora mial powtarzac ze swoboda interpretacyjna solisty. Pierwszy raz te technike Lutoslawski zastosowal w Grach weneckich (1961 r.). Poniewaz dyrygenci nie mogli sie oprzec potrzebie machania batuta w czasie tych aleatorycznych odcinkow - sam zaczal dyrygowac swoimi utworami.
Poglady na muzyke mial nietypowe dla awangardy. Uwazal, ze "najwazniejszym celem sztuki jest piekno". Nie moze ono jednak zaistniec bez artystycznej prawdy. Prawda zas dla Lutoslawskiego oznaczala wiernosc wobec wlasnej "wizji dzwiekowej". Wiernosc samemu sobie uznawal zreszta za najwazniejsza nie tylko w sztuce, ale i w zyciu. Uwazal ponadto, ze utwor winien byc owocem natchnienia. Komponowal powoli. Jeden utwor zajmowal mu zwykle kilka lat. Dopiero po szescdziesiatce przyspieszyl tempo pracy.
Muzyka byla dla niego domena swiata idealnego. "Dzieki muzyce sluchacz przenosi sie w swiat idealny, swiat naszych pragnien i marzen, naszych wyobrazen o doskonalosci, wolny od utrapien, jakich doznaje od otaczajacego nas swiata zewnetrznego, swiat nieznany z doswiadczen zycia codziennego". Uwazal, ze rola i zadaniem kompozytora jest udostepnienie tego swiata innym.
Lutoslawski swa sztuke traktowal bardzo powaznie. Widac w niej dbalosc o kazda nute. Jest niewatpliwie szlachetna i wyrafinowana. Szkoda tylko, ze przylgnela do niej latka muzyki trudnej, dostepnej tylko dla znawcow. Tymczasem z powodzeniem potrafi ona cieszyc ucho przecietnego melomana na rowni z dzielami innych uznanych klasykow.
Po smierci kompozytora z reguly jego muzyka znika z afiszy. Kompozycje Lutoslawskiego przetrwaly te probe, choc ich popularnosc rozklada sie inaczej niz za zycia tworcy. W swiatowym repertuarze zadomowily sie na dobre pozne dziela: III i IV symfonia, wspanialy Koncert fortepianowy, dramatyczny Koncert wiolonczelowy, Partita, Lancuch II, urocze piesni Chantefables et Chantefleurs. Najwieksza popularnoscia cieszy sie jednak blyskotliwy Koncert na orkiestre z 1955 roku, a prawie wspolczesne mu Preludia taneczne weszly do zelaznego repertuaru klarnecistow na calym swiecie. Tych utworow Lutoslawski jednak nie lubil. Nazywal je "muzyka zastepcza", ktora nie prowadzila go tam, gdzie zajsc pragnal.
W 1948 r., po I symfonii, podjal prace nad stworzeniem wlasnego jezyka dzwiekowego. Dopiero 10 lat pozniej, po premierze Muzyki zalobnej, powie, ze wreszcie zaczal komponowac tak jak chce, a nie tak jak umie. Dzieki tej kompozycji zyskal miedzynarodowe uznanie. Od lat 60. jego kariera rozwijala sie bardzo dynamicznie. Czolowe orkiestry swiata coraz czesciej grywaja jego utwory na roznych prestizowych festiwalach. Rosnie liczba przyznawanych mu zaszczytow, nagrod i wyroznien. Przychodza zamowienia na nowe kompozycje.
Poniewaz proponowano ich o wiele wiecej niz byl w stanie napisac, wybieral tylko te, ktore odpowiadaly jego planom tworczym. Bez wzgledu na prestiz zamawiajacego. Tak np. Livre pour orchestre napisal dla malo znanej orkiestry z niemieckiego miasta Hagen.
Smiertelna choroba przyszla niespodziewanie, w pelni sil tworczych, przerywajac prace nad Koncertem skrzypcowym dla Anne Sophie-Mutter. Po kilku tygodniach swiat obiegla smutna wiadomosc, ze Lutoslawski zmarl 7 lutego 1994 roku. 16 lutego jego prochy zlozono na Powazkach. 29 kwietnia w tym samym grobowcu spoczela zona Danuta.
Zestawiajac dzielo Lutoslawskiego z muzyka Chopina i Szymanowskiego mozemy dostrzec pewne charakterystyczne cechy muzyki polskiej: wielka wrazliwosc na barwe brzmienia, zwiazana z wyrafinowana, smiala harmonika oraz emocjonalizm przybrany w kunsztowna forme.
|