[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski 30 stycznia 2004


Marek Kusiba

Zabka przez Atlantyk

Dramat
porucznika Zenka

Tytulowy felieton ze zbioru Janusza Glowackiego Powrot hrabiego Monte Christo jest przykladem uniwersalizmu w sztuce; takze w sztuce pisania felietonow. Napisany blisko trzydziesci lat temu, felieton Glowackiego rozprawial sie z "montechristowszczyzna" jako "stylem zycia i metoda obchodzenia sie z czlowiekiem". Podobnie jak za wczesnego Gierka, tak i teraz jest to metoda "na wskros bledna i szkodliwa". Historia porucznika Edmunda Dantesa, przesunietego ze sceny politycznej do lochu na lat czternascie, i jego powrot w przebraniu hrabiego Monte Christo, nasuwa skojarzenia z zyciem i dzialalnoscia Zenona Laskowika. Jego glosny come back nastapil tez w czternascie lat po odwrocie, i to nie dzieki wejsciu do worka - na miejsce zmarlego opata Fari - ale w mundur i role listonosza. Teraz ten artysta, podobnie jak hrabia, "grzebie sie w przeszlosci i rozpetuje kampanie opluskwiania, powolujac sie przy tym cynicznie na wole Boga i inne rekwizyty fideistycznego swiatopogladu" - jak przypominal Glowacki, analizujac utwor Aleksandra Dumasa.

Autor Polowania na muchy nie mogl sie nawet domyslac, jak nieoczekiwanie opatrznosc oraz nizej podpisany polacza losy porucznika Dantesa i Zenona Laskowika, zarabiajacych na zycie w mundurowym przebraniu. A zaczelo sie od tego, ze Laskowik przeszedl duchowe nawrocenie: ku przerazeniu kolegow-artystow przestal pic i palic oraz zaczal "wypedzac wieprza z siebie". Na dobry poczatek tworca kabaretu Tey zrzucil kilkadziesiat kilogramow. W nastepnej kolejnosci przyszla Laskowikowa odpowiedz na macdonaldyzacje zycia w Polsce - tak zwana magdalenkizacja, czyli niesienie pociechy.

Jak pisal przed kilku laty ojciec Waclaw Hryniewicz w Tygodniku Powszechnym, Laskowik "przezyl moment nawiedzenia, inni mowili, ze mu odbilo". On tymczasem powaznie zastanowil sie nad sensem zycia, w wyniku czego doznal przerazenia: "Zabawiac swiat, weselic publicznosc tracac siebie, rodzine, przyjaciol. Zatracic siebie dla wywolania chorego smiechu i pustych braw. Przerazilem sie...". Artysta postanowil odszukac samego siebie. A takze kopalnie: "Trzeba dojsc do swojej Wieliczki, do tej kopalni soli i dotknac jej az do lez. Odkrycie tej kopalni soli, tego duchowego bogactwa, jest czyms najwspanialszym w zyciu. Wyobraz sobie, ze mozesz rozdawac te swoje bogactwa do konca zycia tym, ktorzy tego potrzebuja".

Zamiast bogactw duchowych w postaci Wieliczki (lub odwrotnie), przez ostatnie lat czternascie Laskowik rozdawal ludziom telegramy o naglych zejsciach, chude renty oraz wezwania do sadu. Lecz czynil to zawsze z usmiechem, bo smiech to nie grzech. W slad za Laskowikiem podazyli wkrotce inni artysci, niektorzy zostali nawet pracownikami urzedow pocztowych poza granicami kraju. "Jak elektryk mogl zostac prezydentem, to i magister moze byc listonoszem" - wyjasnia teraz artysta publicznosci radosnie zaskoczonej faktem, ze jednak wrocil na scene. "Aluzyjny, ironiczny, blyskotliwy, bezlitosny i smieszny - taki sam, jakiego niegdys kochala cala Polska"; w podobnym tonie utrzymana jest wiekszosc recenzji. Nikt jednak nie odslania ukrytej prawdy o dramacie Laskowika-Dantesa.

Ponadczasowy Glowacki podsuwa pewne rozwiazanie: "Monte Christo zmienil sie w wiezieniu na niekorzysc, stajac sie niebezpiecznym demaskatorem". Laskowik w wiezieniu swego wcielenia nie robi wrazenia czlowieka przegranego. Spod czapki wiejskiego listonosza lypie radosnym okiem uciekiniera z kabaretowej katorgi. Mogl pojsc o krok dalej i uciec takze z Peerelu. Ale juz podczas pierwszej podrozy do Ameryki wykazal sie brakiem oportunizmu. Na pytanie celnika: "Marihuana? LSD? Opium?", odpowiedzial: "Herbatke prosze". Na inne zwiazki artysty z Ameryka zwraca uwage Wprost: "Gdyby Milos Forman znal Zenona Laskowika, zrobilby o nim film. Bylby on nie mniej smieszny i wstrzasajacy jak ten, ktory nakrecil o nowojorskim komiku Andym Kaufmanie pt. Czlowiek z ksiezyca" (nie mylic z Lechem Kaczynskim; ostatnio zagrozil Ameryce, ze jak ona nie zrezygnuje ze skanowania polskich linii papilarnych, to on nie przyleci w kwietniu do Chicago i Nowego Jorku).

Kariery Kaufmana i Laskowika osiagnely apogeum w drugiej polowie lat 70. "Kaufman umarl na raka pluc. Laskowikowi grozila smierc z powodu naduzywania alkoholu" - pisal dramatycznie warszawski tygodnik. "Po mistrzowsku wladajac emocjami widzow, potrafil sprowokowac ich do smiechu, lez lub milczenia" - pisano o Kaufmanie, a to samo mozna powiedziec i o Laskowiku. Bez wzgledu na to, czy prowokuje Unie Europejska, posla Ziobre z PiS-u, czy Adama Michnika, wywoluje smiech. Adam Michnik objawil mu sie we snie i powiedzial "lub czasopisma", a on odparl "lubie". Ale gdy wyznaje, ze jest alkoholikiem, widzowie zrywaja sie do owacji na stojaco. Przez zwykla, ludzka solidarnosc. Jest to meczaca solidarnosc, powodujaca bol glowy. Popularny Zenek mial wiec prawo odczuwac ogolne wyczerpanie. Dlatego, niczym Edmund Dantes murem lochu, Zenon Laskowik mogl sie od widowni odgrodzic murem kurtyny. "Przezyl wszystkich swoich estradowych partnerow - od Jaslara, Rewinskiego, Warchola, Schuberta po Smolenia i stanal na gruzach kabaretu albo u granic teatru jakiejs nowej formuly, do ktorej nie dojrzala chyba ani publicznosc, ani partnerzy ze sceny". Tak w miesieczniku W drodze oznajmial Jan Grzegorczyk, usmiercajac przy okazji kilku zyjacych jeszcze kolegow Zenka. Grzegorczyk najwyrazniej nie dojrzal zywych w rosnacym tlumie umarlych komikow.

"Ludzie powinni sie dzielic, a oni sie mnoza" - mowi Laskowik ze sceny Platformy Artystycznej Ostatniego Bastionu Obrony Rozumu Artystycznie, w skrocie OBORA, w poznanskiej restauracji W-Z, ktora ma "najwieksza oferte potraw z ziemniaka", oraz program "Swiat Zenona Pocztyliona". Warszawscy artysci piora, zagrozeni likwidacja Obor, juz ostrza sobie apetyty na to nowe miejsce artystycznych ekspresji. Moze nawet wysmaza stosowne "pismo interwencyjne", jak w felietonie Glowackiego, zwracajace uwage, ze dzialalnosc polityczna Laskowika-Dantesa "godzi w podstawy panstwa i ustroju". Panstwa Burbonow, ale zawsze.

Dobrze napisane pismo interwencyjne moze takze i dzis spowodowac przesuniecie artysty z powrotem na stanowisko roznosiciela pocztowego, podobnie jak porucznik Dantes "zostal przesuniety na inne stanowisko", czyli do "podziemia zakladu karnego w zamku If". Ja bym na miejscu Laskowika nie zwlekal i nie czekal, az go uznaja za "cynicznego wroga ziemi francuskiej (czytaj: polskiej), niedobitka rozgromionych i skazanych na zaglade sil, metna piane i dwulicowca", i sprobowal zabrac sie z prezydentem Kaczynskim za ocean. O ile ten ostatni da sie Ameryce udobruchac zniesieniem wiz i skanerow.

 

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail