[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski 30 stycznia 2004


ANDRZEJ ZWANIECKI

Nowojorska
kronika kulturalna (film)

Rybie bajdy,
milosne slajdy,
zamglona tragedia

Big Fish to basn blakajaca sie we wlasnym czarodziejskim lesie. Rezyser Tim Burton, ktory w swoich filmach wielokrotnie zawedrowal do krainy prawdziwej magii, tym razem kreci sie w kolko zauroczony uroda swych wyobrazen i pchany sila bezwladu onirycznej narracji.

Bohater filmu Edward Bloom (Albert Finney) karmi syna Willa (Billy Crudup) bajdami na temat swoich urodzin, dziecinstwa i mlodosci w Alabamie. W scenach owych fantazji mlody Edward (Ewan McGregor) oswaja Olbrzyma (Matthew McGrory), trafia do rajskiej enklawy w srodku upiornej puszczy, pracuje w cyrku Amosa (Danny DeVito), zdobywa ukochana Sandre (Alison Lohman) i dokonuje wielu innych wyczynow. Dorosly Will przestaje z ojcem rozmawiac, gdy ten odmawia wyrzeczenia sie mistyfikacji. Wezwany do ciezko chorego ojca z Paryza, gdzie pracuje jako korespondent, podejmuje ostatnia probe dowiedzenia sie calej prawdy o mitycznym rodzicu.

W Big Fish Burton idzie podobnym tropem co w Sleepy Hollow, w ktorym z dramatycznym nerwem i wizualnym talentem pokazal, ze - by sie odwolac do Mickiewicza - wiara i czucie silniej don mowia niz medrca szkielko i oko. Zamiast jednak znalezc nowa sciezke do piatego wymiaru, grzeznie w bagnie sentymentalizmu i seryjnych fantazji najwyrazniej zamroczony wlasnymi urojeniami. Byc moze, gdyby bohater zmienial swe opowiesci w reakcji na sceptycyzm otoczenia, to interakcje z rzeczywistoscia uczynilyby jego wypowiedzi nieco bardziej intrygujacymi i nosnymi emocjonalnie. Ale podstarzaly Edward jest jak recydywista, ktory idzie w zaparte i powtarza jak katarynka te same bajdy w tych samych slowach.

Gwoli sprawiedliwosci trzeba powiedziec, ze wyobraznia i poczucie humoru Burtona owocuja chwilami zaskakujacymi wizualnie, bajkowo-surrealistycznymi scenami. Ale dziw goniacy dziwy bez wyraznego celu prowadzi film w kierunku jarmarku cudow, w ktorym nadmiar atrakcji wywoluje w koncu znuzenie. Co gorsza, wyobraznia Burtona silnie zakorzeniona w estetyce mrocznego komiksu i horroru nie zawsze znajduje solidne oparcie w landrynkowych sielankach majacych optymistyczna aure obrazkow Normana Rockwella.

Inscenizacyjny wir fantazji najwyrazniej wciaga rezysera tak dalece, ze zapomina on o glownej akcji i pytaniach, ktore ta ze soba niesie. Scenarzysta John August i rezyser nigdy powaznie nie konfrontuja bohatera z rzeczywistoscia, wobec czego w filmie brak jakichkolwiek sugestii na temat przyczyn jego obstawania przy mniej lub bardziej wydumanych przygodach. Pojedyncza proba odkrycia prawdy przez syna bohatera szybko wpada na tor samopodtrzymujacej sie legendy.

Niewykluczone, ze w nieobecnych na ekranie konfrontacjach prawdy z mitem lezy dramatyczny material. Burton nigdy nie siega don, bo bardziej niz dociekaniem na temat ucieczki od rzeczywistosci zainteresowany jest forsowaniem tezy, ze zmyslenie moze byc emocjonalnie bardziej prawdziwe od faktow. Na jej poparcie ma zreszta tez niewiele argumentow, a te, do ktorych sie odwoluje, sa nazbyt sentymentalne. Ostatecznie wiec finalowa scene, majaca byc obrazem triumfu fantazji nad proza zycia, odbiera sie jak rozpaczliwy trik iluzjonisty, ktory po serii nieudanych numerow wywleka za uszy krolika z kapelusza.

Cold Mountain przypomina pieknego ptaka, ktory pyszni sie swa uroda obojetny na reakcje otoczenia. Wykonany niezwykle starannie, ze swietnie odtworzona XIX-wieczna wsia i kostiumami oraz ciekawa, wygrzebana z archiwow muzyka, wprost prosi sie, aby go podziwiac. Problem w tym, ze przy wszystkich zaletach nigdy nie wzbija sie w gore i nie nabiera zycia, bo brak mu skrzydel, a zamiast zywej materii wypelniaja go trociny.

*

Cold Mountain jest adaptacja popularnej powiesci Charlesa Fraziera, ktorej akcja rozgrywa sie na poludniu USA w okresie wojny secesyjnej. Gdy wojna wybucha, panna z dobrego domu, corka pastora Ada (Nicole Kidman) i robotnik Inman (Jude Law) przezywaja pierwsze uniesienia milosne przypieczetowane pozegnalnym pocalunkiem w chwili wyruszenia bohatera na front. W dalszej czesci Inman zmierza z powrotem do domu, a Ada walczy o przetrwanie na zaniedbanym gospodarstwie we wsi terroryzowanej przez tropiciela dezerterow i jej wielbiciela Teague (Ray Winston).

Powiesc Fraziera odwoluje sie do motywu Odysei i w filmie mamy podobienstwa miedzy losami Odyseusza i Penelopy a rozlaka Inmana i Ady. Filmowa opowiesc rozpoczyna sie od mocnej, spektakularnej sceny brutalnej walki miedzy obroncami poludniowej twierdzy a zolnierzami Unii, w ktorej walczacy doslownie wdeptuja sie w bloto. Obraz wedrowki Inmana po dezercji z armii nie ma jednak ani szokujacej ekspresji otwierajacej film sekwencji, ani jej emocjonalnej sily. Wsrod przezyc bohatera nie brakuje dramatycznych i komicznych epizodow, ktore poruszaja i przemawiaja do wyobrazni. Wiekszosc jednak zainscenizowanych jest jak zywe obrazy, ktore wzbudzaja podziw bardziej z powodu technicznej doskonalosci niz emocjonalnego rezonansu czy wywolywanych refleksji. Jedne i drugie nawleczone sa na narracyjna nic, ktora snuje sie powoli i jednostajnie, z przemyslowa precyzja, bez wstrzasow i zaskoczen.

Sceny borykania sie panny z dobrego domu z prowadzeniem gospodarstwa maja z kolei aure pozytywistycznej lektury szkolnej. Tego poczucia nie maci nawet przybycie najemnej sily, energicznej Ruby, ktore ozywia nieco akcje dzieki brawurowej, tragikomicznej kreacji Renee Zellweger.

Rezyser Anthony Minghella najczesciej nie potrafi znalezc przelozenia miedzy tymi dwoma watkami, ktore laczy jedynie temat wojny i nadzieja zywiona przez bohaterow. Najczesciej przechodzi wiec od jednego do drugiego na zasadzie "tymczasem Inman..." lub "podczas gdy Ada…" i robi to rownie nudnie i "sprawiedliwie" jak rodzic karmiacy dziecko grysikiem - jedna lyzeczka za tatusia, druga za mamusie, jedna za tatu… Zas miedzy obrazami zaplecza wojny a wariacjami na temat Silaczki film dryfuje w kierunku poczciwego, akademickiego teatru telewizji.

Romans bohaterow, majacy charakter glownie epistolarny, prosi sie o artystyczne srodki, ktore pozwolilyby na wzmocnienie emocjonalnego rezonansu ich milosci na ekranie. Szczegolnie ze w nielicznych wspolnych scenach Kidman i Law emanuja emocjami rownie goracymi jak powierzchnia Marsa. Minghella nie potrafi znalezc jednak niczego lepszego niz listy pisane glosami bohaterow zza kadru, ktore sprawiajac wrazenie dokumentow z zamierzchlej epoki, czynia ich przezycia jeszcze bardziej odleglymi.

Wsrod licznych uczuc, ktore motywowaly Odyseusza w jego drodze do Itaki, bylo szalenstwo czlowieka przyjmujacego wyzwanie bogow. W filmie tak w przezyciach bohaterow, jak i w rezyserii brak tej odrobiny szalenstwa. Bez niej zas Cold Mountain jest tylko pieknym, lecz martwym eksponatem w skansenie filmow milosnych.

*

Wszechobecna mgla zdaje sie spowijac dusze bohaterow House of Sand and Fog i przeslaniac im oczy, gdy niepomni na sygnaly zblizajacej sie katastrofy zmierzaja prosta droga do konfrontacji. Jej bezposrednia przyczyna jest skromny dom odziedziczony po ojcu przez mloda sprzataczke Kathy (Jennifer Connelly). Byla alkoholiczka porzucona przez meza zostaje zen wyeksmitowana z dnia na dzien za nieplacenie podatkow od dzialalnosci gospodarczej. Dom wystawiony na aukcje przez powiat trafia w rece iranskiego imigranta Behraniego (Ben Kingsley), ktory nabywa go grubo ponizej rynkowej ceny. Okazuje sie jednak, ze powiat skonfiskowal majatek Kathy przez pomylke i ta chce go za wszelka cene odzyskac. Z tego zaplatania prawnego w filmie Vadima Perelmana rodzi sie konflikt urastajacy w miare rozwoju akcji do rangi antycznej tragedii.

Kathy w trafnej interpretacji Connelly jest "chodzacym nieszczesciem", osoba, ktora nie tylko nie radzi sobie z problemami, ale wzbudzajac wspolczucie wciaga w wir swych pomylek i niepowodzen innych. Dla niej tytulowy dom odziedziczony po kochanym ojcu jest jedynym punktem oparcia psychicznego, ostatnia sfera stabilizacji i ladu.

Behrani tez nie jest czarnym charakterem. Byly pulkownik w armii szacha odgrywa przed rodzina komedie, kiedy w garniturze wraca mercedesem z pracy, w ktorej tyra fizycznie na dwoch etatach. Interes, jaki zamierza zrobic na nieruchomosci, moze byc dlan szansa nie tylko na poprawe statusu rodziny, ale przede wszystkim na odzyskanie wlasnej godnosci.

Perelman komponuje z tych przecinajacych sie dramatycznie losow film inteligentny i przejmujacy. Unikajac zbyt licznych zblizen i krotkich planow, kladzie wiekszy nacisk na konfrontacje roznych wersji amerykanskiego marzenia niz na konflikt osobowosci. Ukazane w filmie kurczowe czepianie sie tego marzenia prowadzi do tragedii.

Perelman, ktory jest rowniez wspolscenarzysta filmu, nie pozwala jednak, by trajektorie wiarygodnej ewolucji psychicznej bohaterow doprowadzily ich niejako naturalnie do dramatycznego zderzenia. Zamiast tego wprowadza do akcji policjanta Lestera (Ron Eldar), ktory ingerujac w rozwoj wydarzen zmienia dynamike stosunkow miedzy glownymi postaciami. Zauroczony tylez uroda Kathy, co jej kruchoscia psychiczna okazuje jej sympatie i oferuje fatalna w skutkach pomoc. Nie bedac narzedziem slepego losu ani woli msciwych bogow, jest on jednak sztuczna i malo wiarygodna konstrukcja psychologiczna, ktorej jedynym zadaniem jest doprowadzenie do krwawej konkluzji.

Rezyser jakby nie mial pelnego zaufania do dramatycznej nosnosci swego filmu. Wypelnia go wiec zbednymi obrazami melancholijnych lub roztrzesionych bohaterow zglebiajacych swe dusze w czasie deszczu, mgly czy sztormu. Przy dzwiekach ponurej muzyki pompuja one w film nastroj rozpaczy i beznadziei, ktory czyni go chwilami trudnym do zniesienia. W House of Sand and Fog nie ma bawiacych sie dzieci, ptakow ani innych oznak "normalnego" zycia. Tak jakby caly swiat nagle wstrzymal oddech w oczekiwaniu na final konfrontacji. Nic dziwnego, ze pod koniec film sprawia wrazenie, jakby wyzional ducha z braku powietrza.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail