[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (27 czerwca 2003)


JERZY SIKORA

Grupa poetycka
Niezaplacony Rent z Chicago

Do tej pory nie ma kompleksowego opracowania dotyczacego polskich grup literackich na emigracji, choc ich liczba jest dosc znikoma w porownaniu z krajowymi. Dlaczego? Z wielu powodow. Miedzy innymi z tak oczywistych, ze na emigracji bylo zdecydowanie mniej pisarzy niz w kraju; ze na obczyznie byli bardziej rozproszeni, w wiekszej diasporze. Wiekszej liczbie grup w kraju sprzyjala rowniez "stadna" polityka kulturalna PRL-u. W niniejszym tekscie zajme sie grupa poetycka Niezaplacony Rent z Chicago.

Jestesmy, ale rent wciaz niezaplacony

Grupa poetycka - o charakterze sytuacyjnym - Niezaplacony Rent (The Unpaid Rent Poetry Group) powstala w Chicago w kwietniu 1992 r., a swoj zywot zakonczyla jesienia 1995 r. Jej czlonkowie to przede wszystkim: Adam Lizakowski, Adrian Wisnicki, Arnold Warchal, Dariusz Wisniewski, Aneta Sierzega. Oprocz nich, jak w kazdej grupie literackiej, bylo grono tzw. satelitow. Niektorzy oprocz poezji uprawiali inne dziedziny tworczosci, np. poeta Andrzej Podgorski zajmowal sie fotografia, i to z powodzeniem, zdobywajac nagrody w konkursach fotograficznych. Miejscem narodzin grupy byla galeria malarska Wojciecha Wrobla The 2nd Power Art Gallery, a zalozycielem grupy - Adam Lizakowski (ur. 1956 r.), ktory byl jej kierownikiem literackim, zdecydowanym przywodca i autorytetem dla kolegow. Chicagowska grupa miala swoje pismo - kwartalnik Dwa Konce Jezyka. Poczatki grupy opisal Adam Lizakowski - w pierwsza rocznice istnienia Niezaplaconego Rentu - na lamach tego kwartalnika: "Rok - czy jest to duzo czy malo? Dla grupy poetyckiej rok to duzo czasu, tym bardziej ze przez ten rok nie bylo ani jednego miesiaca przerwy w dzialalnosci grupy. Organizowalismy wieczory poezji, spotkania autorskie, parady poezjozercow, wystawy malarskie. Prowadzilismy dzialalnosc energicznie, nie zwazajac na pogode ani dziurawa kieszen skarbnika, ktory po pierwszym miesiacu istnienia grupy planowal samobojstwo. Mimo wszystko przezyl on i przezyla grupa. Mamy tez wlasne znaczki i koszulki z napisem grupy, otrzymalismy amerykanska dotacje z Nowego Jorku i jestesmy jedyna organizacja w dziejach Polonii, ktora naprawde zyje wlasnym zyciem bez jakichkolwiek funduszy, prezesa i ziewajacej publicznosci, nawet nie musimy bac sie czytelnika jak inni wydawcy, bo nasze pismo jest bezplatne. (...) Najjasniejsza strona naszej dzialalnosci jest fakt, ze bardzo ochoczo przylaczyli sie do nas aktorzy i muzycy. (...) Od strony reklamy musimy pochylic glowy przed cala armia naszych prawdziwych przyjaciol, ktorzy polozyli kamien wegielny pod popularnosc grupy. Sa to nader wszystko programy radiowe... W ciagu jednego roku udalo sie nam zdobyc tylu biednych przyjaciol, ze rent wciaz jest niezaplacony" (Dwa Konce Jezyka, nr 2, 1993 r.).

Redakcja kwartalnika (bezplatnego, jednakze w stopce redakcyjnej widniala informacja, iz prenumerata roczna z przesylka wynosi 10 dolarow) miescila sie w mieszkaniu Adama Lizakowskiego, przy 3031 Fullerton Avenue. W sklad redakcji wchodzili poczatkowo: Adam Lizakowski, Arnold Warchal i Dariusz Wisniewski, a pozniej byla jednoosobowa redakcja Adama Lizakowskiego. Pojawil sie tez w zespole - zaledwie w kilku numerach - Franciszek Predki. Pismo liczylo osiem stron. Mialo podtytul: The First Polish-American Literary Review. Na jego lamach dominowala poezja (glownie czlonkow grupy, ale tez innych autorow), tlumaczenia tekstow poetyckich (z angielskiego na polski - np. Walta Whitmana, Carla Sandburga oraz z polskiego na angielski - np. Rafala Wojaczka), grafika i rysunki - najpierw w kilku numerach Marka Hapona, a nastepnie Ireny Wojs i Chrisa Stachnika. Widnieli oni w stopce redakcyjnej jako autorzy opracowania graficznego kwartalnika. Najwiecej tekstow zamieszczal Adam Lizakowski. Wazna czescia skladowa pisma byla tzw. trybuna czytelnikow pod nazwa PARADA POEZJOZERCOW, redagowana przez Arnolda Warchala, ktory zachecal czytelnikow do nadsylania swoich prob literackich. Teksty poetyckie nadsylali przewaznie mlodzi Polacy przyjezdzajacy do Stanow Zjednoczonych.

W pismie byl przeglad polonijnych wydarzen kulturalnych, glownie w Chicago, ale tez krajowych, zatytulowany "Zloty pierog - kronika kulturalna". Redakcja kwartalnika oglaszala konkursy poetyckie. Ciekawe byly warunki konkursu. Wiersze mialy byc nie dluzsze niz 24 linijki. Nadsylajacy winien tez przeslac tzw. OZBC, czyli Oplate Za Bole Czytania, w kwocie pieciu dolarow. Najlepsi otrzymywali nagrody. Pierwsza wynosila 50 dolarow plus koszulka z logo grupy poetyckiej Niezaplacony Rent oraz publikacja nagrodzonych wierszy. Czlonkowie grupy zamieszczali teksty (poezje i krotkie prozy) rowniez po angielsku, przewaznie czynil to urodzony w USA Adrian Wisnicki, a wiec Amerykanin polskiego pochodzenia. Grupa wydawala tomiki swoich czlonkow (glownie Adama Lizakowskiego i Adriana Wisnickiego). W kwartalniku znalazlo sie miejsce na prezentacje utworow poetow krajowych, zarowno starszych (Zbigniewa Herberta, Marka Skwarnickiego, Zbigniewa Bienkowskiego, Adriany Szymanskiej...), jak i mlodszych (Jacka Podsiadly, Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego, Macieja Niemca). Tych drugich drukowano zdecydowanie czesciej. Pewnie miedzy innymi dlatego, ze byli blizsi pokoleniowo. Pojawiali sie rowniez poeci emigracyjni, np. Tadeusz Chabrowski z Nowego Jorku. Duzo miejsca poswiecano - co ciekawe - popularnemu w Polsce w latach 70. piosenkarzowi Stanowi Borysowi, obecnie mieszkajacemu w USA. Nie tylko recenzowano nowe nagrania, ale i zamieszczano jego teksty poetyckie.

Dla czlonkow grupy Niezaplacony Rent - a szczegolnie dla Adama Lizakowskiego - waznym autorytetem byl Czeslaw Milosz, wedlug nich najwiekszy poeta polski XX wieku. Kiedy Edward Dusza zaatakowal Milosza, probujac zdyskredytowac jego literacka Nagrode Nobla, mlodzi poeci z chicagowskiej grupy tak bronili autora Rodzinnej Europy: "Dusza napisal o najwiekszym polskim poecie XX wieku artykul-felieton pt. ´Czeslaw Milosz - swiat - Polskaª, w ktorym udowodnil, ze Nobel naszego noblisty to miedzynarodowy spisek lewicy i masonerii. Naszym zdaniem ´zasluzony dziennikarzª (ponad 25 lat pracy i sluzby dla Polonii) powinien pisac do Nieznanego Swiata albo stworzyc w Dzienniku Chicagowskim dzial humoru pt. "Z czego Polonia sie smieje". Zyczymy powodzenia!" (Dwa Konce Jezyka, nr 9, 1994/95).

Zlodzieje czeresni prosza o glos

W 1997 r. ukazal sie manifest grupy, juz nieistniejacej w sposob zwarty - w malym stopniu dotyczacy poezji, niezbyt precyzyjnie skodyfikowany, rozlegly, opisowy, nie tylko grupowy, ale szerzej - pokoleniowy. Manifest pokoleniowy, czyli "zlodzieje czeresni" prosza o glos zawieral nie tyle wytyczne grupowego dzialania, co pewne podsumowanie szesnastu lat emigracji Adama Lizakowskiego i innych - zwlaszcza pokoleniowo bliskich emigrantow: "Teraz dopiero, po przyjezdzie z San Francisco do Chicago, po 16 latach emigracji, zrozumialem, jak wazne sa wiersze, zapiski chwil, ktore minely bezpowrotnie. Jak wazne jest zapisac czy opisac ten czas historyczny...". Manifest zostal wydany jako "Pozycja wydawnicza grupy Niezaplacony Rent nr 9" w nakladzie 30 egzemplarzy, a jego autorem byl Adam Lizakowski. Niemniej manifest ten mozna uwazac za deklaracje calej grupy. Dotyczy "pokoleniowosci" nie tylko w sensie literackim, ale i szerszym - spolecznym.

Lizakowski wyznaje: "Moje pokolenie bylo tworem komunizmu, czyli czegos, z czego trudno bylo sie wyzwolic. Czegos o brzydkim charakterze, nie tylko narodowym, ale i ogolnoludzkim. Wielu z nas to rozumialo. Na Zachodzie trzeba bylo szybko sie odnalezc w nowej rzeczywistosci, aby moc ja zaakceptowac. Kto tego wowczas nie zrobil, cierpi do dzis piekielne meki. Razem stworzylismy (swiadomie czy tez nieswiadomie) pokolenie ludzi, ktorzy wyjechali z Polski w latach 1980-1989". Najpierw wymienia pierwsza fale mlodych emigrantow, do ktorej zalicza i siebie. To wlasnie jest pokolenie "zlodziei czeresni" (nazwa pochodzi od tytulu tomiku wierszy Lizakowskiego Zlodzieje czeresni) - mlodych ludzi urodzonych w latach 50., ktorzy opuscili Polske w latach 1980-1981. Autor manifestu pokazuje swoje pokolenie "zlodziei czeresni" w kontekscie Polonii amerykanskiej: "Od osiadlej Polonii amerykanskiej nie oczekiwalismy wiele. Powiedzialbym nawet, ze unikalismy jej nie angazujac sie, aby nie probowala zarazic nas ´polskosciaª, miloscia do wyidealizowanej ojczyzny przodkow. (...) Mielismy do starych pretensje o wszystko, a najbardziej o to, ze nasze sny o Ameryce okazaly sie zludne. (...) Doswiadczenia starej Polonii antagonizowaly sie z naszym nowym pogladem na swiat. Mielismy dwie rozne mentalnosci: oni podchodzili do Ameryki z pewna doza leku, my prosto patrzylismy jej w oczy".

W manifescie mlodzi niewiele mowia o programie wlasnej tworczosci, jej wyznacznikach. Lizakowski czyni to dopiero w zakonczeniu, przewaznie koncentrujac sie na swojej tworczosci i podkreslajac rozdwojenie osobowosci tworczej oraz nieprzydatnosc nawiazan do jakiejkolwiek literackiej tradycji: "Poezja moja w chwili obecnej odnosi sie do wartosci, przezyc emigrantow, pokolenia ´zlodziei czeresniª, co wcale nie oznacza, ze o niczym innym nie pisze, czy nic innego mnie nie interesuje. Jest to bardzo trudne, bo w jednym ciele sa az trzy rozne osobowosci: Polak, emigrant-obcokrajowiec, Amerykanin. Polskosc i amerykanskosc. Nie znalazlem zadnych form artystycznych, do ktorych moglbym sie odwolac".

Jeszcze o Dwoch Koncach Jezyka i koncu grupy

Dlaczego trybuna literacka grupy Niezaplacony Rent nosila tytul Dwa Konce Jezyka? Bo czlonkowie grupy zyli i tworzyli na emigracji, wiec uzywali dwoch jezykow, choc przede wszystkim polskiego. Ale w grupie byly i osoby piszace tylko po angielsku, np. Adrian Wisnicki. Zauwazmy wiec, ze te dwa jezyki - polski i angielski - nieprzypadkowo sasiadowaly obok siebie w tytule pisma. Rozdwojenie jezykowe i - co sie z tym laczy - narodowosciowe szczegolnie mocno przezywal urodzony w USA Adrian Wisnicki: "Urodzilem sie w Stanach, wychowalem w Stanach i czuje sie przede wszystkim Amerykaninem - choc wewnatrz jestem do pewnego stopnia Polakiem" (Dziennik Zwiazkowy nr 148, 2001 r.).

Ukazalo sie dwanascie numerow Niezaplaconego Rentu. Wraz z upadkiem pisma, ktorego ostatni numer wydano jesienia 1995 r., przestala istniec grupa. Wprawdzie odbywaly sie jeszcze spotkania jej czlonkow, ale juz nieregularnie, bardzo sporadycznie i w o wiele mniejszym gronie. Takze po 1995 r. ukazalo sie jeszcze kilka ksiazek firmowanych przez grupe, m.in. - paradoksalne! - Manifest pokoleniowy, czyli "zlodzieje czeresni" prosza o glos. "Glos" ten byl juz coraz cichszy, pojedynczy, a nie jako glos zwartej grupy.

W sumie ukazalo sie jedenascie ksiazek. Wiekszosc z nich to tomiki wierszy. Odbylo sie wiele spotkan autorskich - przewaznie czlonkow grupy, ale i innych tworcow: emigracyjnych (np. Tadeusza Chabrowskiego z Nowego Jorku) i krajowych (mlodego poety Pawla Marcinkiewicza, znanego pisarza i publicysty Piotra Wierzbickiego, promujace jego Podrecznik Europejczyka - z Ciemnogrodu do Paryza).

Lizakowski, oceniajac dzialalnosc grupy z kilkuletniej perspektywy, podkresla, ze na jej rozpad mialy wplyw spory w gronie tworcow, zaniechanie uprawiania poezji przez kilku z nich, wyjazdy z Chicago (Adrian Wisnicki wyjechal do Nowego Jorku, Aneta Sierzega wrocila do Polski), klopoty finansowe oraz to, ze proza zycia codziennego wziela gore nad poezja.

-----------------------

Jerzy Sikora (ur. 1959 r.) - ksiadz, poeta, krytyk literacki, autor m.in. kilku ksiazek poetyckich, monografii Londynska grupa literacka "Merkuriusza" i "Kontynentow", adiunkt w katedrze literatury polskiej XX wieku na Uniwersytecie Kardynala Stefana Wyszynskiego w Warszawie, czlonek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail