[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (20 czerwca 2003)


ELZBIETA SAWICKA

Zywiol
smiechu

Mozna sie bylo tego spodziewac - podczas ostatnich Miedzynarodowych Targow Ksiazki w Warszawie Rymowanki dla duzych dzieci Wislawy Szymborskiej zrobily furore! Stoisko Wydawnictwa a5 Krystyny i Ryszarda Krynickich bylo oblegane, wila sie przy nim dluga kolejka, chociaz poetka nie przyjechala do stolicy i na zdobycie autografu nikt nie liczyl.

Ta niewielka ksiazeczka trafila do sprzedazy 15 maja, ale juz wczesniej ukazaly sie jej omowienia w prasie - z obfitymi cytatami, ktore bardzo zaostrzyly apetyty. Takiego tomu noblistki jeszcze nie bylo. Czysty dowcip, zart, absurd - poezja nonsensu czy - jak woli mowic Stanislaw Baranczak - "poezja niepowazna".

"Nareszcie! Niepowazna tworczosc Wislawy Szymborskiej funkcjonujaca dotychczas glownie w obiegu towarzyskim (ze szczegolnym uwzglednieniem towarzystwa w Krakowie) i z rzadka tylko goszczaca na lamach periodykow wreszcie zostala zebrana!" - cieszyla sie Joanna Szczesna na lamach Gazety Wyborczej. Lekturze zas towarzyszy - uprzedzal w Rzeczpospolitej Janusz Drzewucki - smiech przechodzacy w chichot, chichot przechodzacy w rechot, wreszcie rechot przechodzacy w czkawke. Tadeusz Nyczek w Przekroju ostrzegal: "Dzieci, musimy was rozczarowac. Nie dla was ta ksiazeczka. Dla kogo zatem? Mniemac nalezy, ze dla dzieci calkiem doroslych".

Fakt - duze dzieci maja z Rymowanek wiele radosci.

Gatunki calkiem nowe

Na pierwszy ogien ida LIMERYKI, gatunek akurat stary. Klasyka pure nonsensu. Wywodza sie ponoc z angielskiego folkloru, a termin pochodzi od angielskiej nazwy irlandzkiego miasta Luimneach. Piec wersow specyficznie rymowanych z mnostwem absurdu - a bywa, ze swintuszenia i roznych paskudztw - w srodku. Oto przyklady:

Slynny muezin w Samarkandzie
zakochal sie w Klominek Wandzie.
Dla niej - lykajac placek z dzemem -
poprzysiagl rozwiesc sie z haremem.
Sprawa juz na wokandzie.
Pewna siostra szpitalna w Jaworznie
na dyzurach prowadzila sie zdroznie.
By nie zgrzeszyc z ta sanitariuszka,
pacjenci kryli sie pod lozko -
chorzy lekko a nawet obloznie.
Zyl raz gazda w miescie Sacz,
co z zetycy robil poncz.
Gdy gosc tego nie chcial pic,
nieboraka kopal w rzyc
i doduszal obu-racz.

MOSKALIKI. Dotychczas stosowalismy ten wyraz w kulinariach, moskalik, wedlug Slownika Jezyka Polskiego, to "maly sledz marynowany lub solony, z dodatkiem korzeni". Nie o sledzie jednak chodzi Wislawie Szymborskiej w Rymowankach: "Wzorem dla tej serii - pisze poetka - stala sie zwrotka starej piesni do slow Rajnolda Suchodolskiego:

Kto powiedzial, ze Moskale
Sa to bracia dla Lechitow,
Temu pierwszy w leb wypale
Przed kosciolem Karmelitow".

I wedlug tego wzoru idzie:

RYMOWANA ROZPRAWA O WYZSZOSCI SARMATOW NAD INSZYMI NACJAMI TUDZIEZ O SLUSZNEJ KARZE NA ZATWARDZIALYCH, KTORZY TEGO POGLADU NIE PODZIELAJA

Kto powiedzial, ze Anglicy
uczeszczaja do teatrow,
tego rabne po przylbicy
pod kosciolem Bonifratrow.
Kto powiedzial, ze Francuzi
pija kawe z filizanek,
temu pierwszy dam po buzi
pod swiatynia Felicjanek.
Kto powiedzial, ze Hiszpanie
nosza czasem jakies buty,
uzebionym byc przestanie
pod dzwonnica swietej Ruty.

LEPIEJE. Gatunek wymyslony i uprawiany przez poetke od dawna. Sama nazwe wymyslil jej osobisty sekretarz, doktor Michal Rusinek, filolog. "W pewnej podmiejskiej gospodzie - wyjasnia Wislawa Szymborska - podano mi karte, w ktorej przy pozycji ´flakiª ktos dopisal drzaca reka: ´okropneª. Pomyslalam, ze na tym poprzestac nie wolno. Nawet w najlepszej restauracji zdarzy sie czasem jakies paskudztwo. Trzeba nastepnych gosci jakos przed nim ostrzec. Krotki wierszyk, latwo wpadajacy w ucho, najlepiej sie do tego nadaje".

Lepiej zlamac obie nogi,
niz miejscowe zjesc pierogi.
Lepiej miec zyciorys brzydki,
niz tutejsze jadac frytki.
Lepiej w glowe dostac dragiem,
niz sie tutaj raczyc pstragiem.
Lepiej miec horyzont waski,
niz zamawiac tu zakaski.

ODWODKI. Maja zniechecac do alkoholu, przedstawiajac ponure skutki naduzywania trunkow. Autorstwo nazwy - znow doktor Rusinek, zrodloslow oczywisty: ludowe przyslowie "od wodki rozum krotki". "Musze tu jednak z calym naciskiem podkreslic, ze nie jestem nieprzyjaciolka alkoholu - pisze poetka. - W kazdym wymienionym tu przypadku ostrzegam tylko przed jednym kieliszkiem za duzo. Moje totalne potepienie dotyczy wylacznie plynu borygo i win domowej roboty".

Od whisky iloraz niski.
Od zytniowki dzieci polglowki.
Od koniaku final na haku.
Od likieru rownys zeru.
Od burbona straszna sledziona.
Od martini potencja mini.
Od sznapsa wezma cie za psa.
Od rumu pomruki tlumu.

ALTRUITKI. Hasla rodem z epoki slusznie minionej. Zachecajace - jak w socjalizmie do gotowych makaronow - by ulzyc blizniemu, chocby zonie: "Oszczedzajac prace zony, jedz gotowe makarony".

Poetka proponuje znacznie bardziej wyszukane altruitki:

Oszczedzajac wstydu damie
lepiej cicho siedz, ty chamie.
Miast okradac krowe z mleka
doj bliskiego ci czlowieka.
Oszczedzajac sil buldoga
sam za niego podnos noga (slaskie).
Urlop naszym poslom daj.
Sam, gdzie mozesz, groz i plwaj.

Ostatni nowy gatunek to PODSLUCHANCE, krotkie prozy, cytaty z rzeczywistosci. Ojcem duchowym gatunku jest bez watpienia Miron Bialoszewski, autor Donosow rzeczywistosci i Szumow, zlepow, ciagow.

W kolejce

- Kosciol juz sie podobno zgodzil, ze malpa pochodzi od czlowieka. Masz pan pojecie?
- Ja tam nic nie wiem. Do zoo nie chodze. Zona z wnukami chodzi.

Z radia

- Zboczency napadaja tylko kobiety. No, chyba ze ktorys jest nienormalny.

W windzie

- Bardzo bym prosil o jedna fotografie z dedykacja. Jezeli to niemozliwe, to chociaz dwie.

Jest jeszcze w tym tomiku GALERIA PISARZY KRAKOWSKICH. Podobno niektorzy sie poobrazali, ale wiekszosc - nie.

Tu Czeslaw Milosz - chmurna twarz.
Kleknij i odmow "Ojcze nasz".
Krynicki. Zona. Ksiazki. Koty.
Malarz mial duzo do roboty.
Tu Pilch z kieliszkiem pustym w rece.
Malarz dal wyraz jego mece.
Henryk Markiewicz, mistrz z Golebiej.
Spojrz na te gore ksiag i zdebiej.

O jednym jeszcze koniecznie trzeba wspomniec - o szacie graficznej. "Wydanie nasze - czytamy w katalogu oficyny a5 - ozdobione jest kolazami Autorki, nazywanymi przez nia skromnie wyklejankami. Powstawaly one niezaleznie od tekstow, i moze na wszelki wypadek, nalezaloby tez dodac, ze nie sa ilustracjami (ani nawet aluzjami) do nich, poniewaz powstawaly w innym czasie, jako jedyne w swoim rodzaju karty pocztowe, przeznaczone do korespondencji prywatnej".

Wyklejanki - zaczerpniete ze zbiorow prywatnych Wislawy Szymborskiej oraz rodzin Baranczakow, Krynickich i Rusinkow - dodaja Rymowankom szczegolnego smaku. Poetka wykorzystuje w nich najczesciej wyciete fragmenty zdjec z prasy, reprodukcje dziel sztuki. Dolacza do tego tekst, na ogol wziety z tytulow gazetowych i prawie zawsze absurdalny - po czym sle takie pocztowki przyjaciolom.

Garnuszek dla Henia

Profesor Henryk Markiewicz, znany krakowski historyk i teoretyk literatury i bibliofil, mowi mi, ze bardzo sobie ceni zarowno "poezje niepowazna", jak i zywiol smiechu. Sam nalezy do Limerycznej Lozy Admiratorow Teresy Walas. Na spotkaniach u Wislawy Szymborskiej, owszem, bywa, ale jakos nigdy nie byl swiadkiem powstawania limeryku.

- Ale zdarzylo sie - dodaje prof. Markiewicz - ze sam wystapilem z limerykiem, podczas wieczoru poswieconego Szymborskiej po Nagrodzie Nobla:

Poetka nobliwa (wiadomo z Kornika)
Rozglosu i zgielku uparcie unika,
Na wszelkie honory odporna jak grobla.
Lecz los ironista nobliwej dal Nobla.
W konfuzji wiec znika plica polonica.
Zas plica polonica w przypisie tlumacze
Koltuna miejscowego w lacinie oznacza.

- Musze oczywiscie wspomniec o loteryjkach Wislawy. Sa wyjatkowe! Przede wszystkim kazdy cos wygrywa, najczesciej rzeczy kompletnie nieprzydatne, ale zabawne. Ja wygralem kiedys ogromny czarny olowek o srednicy chyba czterech centymetrow. Schowalem go do swoich zbiorow. Dostalem tez raz cos praktycznego - ale to w prezencie - garnuszek z napisem "Dla Henia".

Teczka ze smiesznotami

O to, kiedy i w jakich okolicznosciach powstaja limeryki, pytam Michala Rusinka, sekretarza poetki. Czy rzeczywiscie w czasie podrozy?

- Wislawa Szymborska w zasadzie bardzo malo podrozuje, jesli juz, to w te same miejsca. Natomiast czasami bywa tak, ze do ulozenia (nie napisania, bo limerykow sie nie pisze, ale wlasnie uklada!) limeryku prowokuje ja list od kogos, w jakiejs sprawie, z jakiejs dziwacznej miejscowosci przeslany, albo np. z wakacji, od przyjaciol. Czasem tak bywa, ze blysnie jakims limerykiem w podrozy, ulozonym do nazwy mijanej miejscowosci, ale zazwyczaj i tak go potem dopracowuje w domu. Zapisuje na malenkich karteluszkach, potem mi czyta, ja przepisuje, a potem to laduje w teczce ze smiesznotami.

- Istnieje taka specjalna teczka?

- Tak. I zebralo sie w niej sporo rzeczy! W Rymowankach jest oczywiscie wybor - faktycznie najlepszych i po prostu nadajacych sie do publikacji. Lepieje np. sa tutaj ograniczone gastronomicznie. Powstala jeszcze pewna liczba dosc drastycznych lepiejow niegastronomicznych (np. Lepiej sie udlawic koscia/ niz miec gacha z niemoznoscia).

Najciekawsze, bo wczesniej niepublikowane, sa podsluchance. Wislawa Szymborska faktycznie je gdzies zapisywala, leciutko podrasowywala i te najlepsze opublikowala. Zastanawiajace - nie ma wsrod nich zadnego podsluchanca okolonoblowskiego, choc bylo ich wowczas mnostwo; np. autentyczna, wielokrotnie powtarzana pomylka: ze Nobla dostala Wislocka.

Oczywiscie sekretarz poetki bywa na organizowanych przez nia loteryjkach.

- Co do fantow w loteryjkach: pamietam, jak kiedys Czeslaw Milosz (a bylo to swiezo po opublikowaniu przez niego Traktatu teologicznego) wygral... kropidlo. Ja raz wygralem air de Paris w puszce jak do sardynek, raz butelke wina z Leninem, raz sennik egipski - wydany teraz i rozprowadzany chyba glownie na wsiach i w malych miasteczkach, bo spelnienie tych najpiekniejszych snow to najczesciej "przeniesiesz sie do duzego miasta"...

Trzeba jednak zaznaczyc, ze zywiol zabawy nie jest u Wislawy Szymborskiej dominujacy. Na takich kolacyjkach bardzo czesto mowi sie o sprawach powaznych, czasami nawet o poezji. Szymborska lubi otaczac sie ludzmi obdarzonymi poczuciem humoru, ale nie wylacznie "smieszkami". Krotko mowiac: nie lubi zawodowych satyrykow, lecz ludzi powaznych, ktorzy potrafia zdobyc sie na dystans wobec wlasnej powagi. Podobnie jej limeryki i inne rymowanki nie powstaja w prozni; nie sa tez przeciwwaga do poezji powaznej - sa wyrazem tego samego, powaznego podejscia do jezyka, sa kontynuacja powaznej poezji w sferze zabawy, absurdu, karnawalu.

Czytelnicy dopisali

Na zyczenie autorki wydawcy pozostawili pod koniec ksiazki dwie wolne strony na tworczosc wlasna czytelnikow. W katalogu wydawnictwa zas znalezc mozna nastepujacy tekst:

Limeryk (?), jaki Ryszard Krynicki chcial wyglosic
w Starym Teatrze w Krakowie, 18 listopada 1998 roku,
w celu czysto dydaktycznym
(zeby przestano wreszcie mylic Kornik z Bninem)
lecz nie uczynil tego,
ogarniety jakas dziwna niesmialoscia:

Szymborska, rodem z Kornika,
co sie pojawi, to znika.
Nim dojrzano ja w Bninie,
juz laduje w Dublinie.
A w Sztokholmie? Panika!

A oto kilka anonimowych odwodek (wylacznie o trunkach chorwackich):

Od trawaricy powiew kostnicy.
Od pelinkowca bliskosc grobowca
Od rakii paraliz szyi.
Od cezara moczu niagara.
Od trenka z czkawka udreka.
Od maraski w srodstopiu trzaski.

Dwa moskaliki:

Kto mi powie, ze Anglikom
usmiech czasem zdobi wargi,
tego wskros przebije pika
w krypcie ksiedza Piotra Skargi.

Kto mi powie, ze maniery
maja Wenezuelczycy,
temu wyrwe zeby cztery
na Wawelu przy kaplicy.

I jeden lepiej:

Lepiej byc nazwanym zerem,
niz zeberka jesc z Millerem.

Jeszcze raz podkreslamy - to ludowa tworczosc anonimowa. Alez te rymowanki zarazliwe!

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail