CZESLAW KARKOWSKI
Nowojorska kronika
kulturalna (sztuki plastyczne)
Galeria Kuriera Plus na Greenpoincie jest jedyna polska galeria w Nowym Jorku, ktora od lat regularnie organizuje wernisaze polskiej sztuki, gdzie polscy artysci znajduja miejsce na zaprezentowanie swych dziel. Dzieki ogromnej pracy Zofii Klopotowskiej, redaktor naczelnej tygodnika, galeria - choc kilka juz razy przenoszona z miejsca na miejsce - zdobyla sobie uznanie, wierna publicznosc i wdziecznosc artystow. Stala sie wazna placowka w miescie, ma ogromne zaslugi dla polskiej kultury w Nowym Jorku.
Na ostatniej wystawie zaprezentowano malarstwo Magdaleny Krol-Jachimowicz. Jest to artystka juz dobrze znana w tutejszym swiecie artystycznym, uczestniczyla w wielu wystawach zbiorowych, teraz ma okazje indywidualnie zaprezentowac swa tworczosc.
W galerii Kuriera Plus Krol-Jachimowicz pokazala 16 obrazow - abstrakcji bardzo dekoracyjnych, ozdobnych, kolorowych. Lubuje sie w smialych zestawieniach barwnych, kolorach soczystych i glebokich, tworzacych polaczenia i przyjemne dla oka, i zaskakujace. Sa to prace wykonane czesto mieszanymi technikami i wyrazistoscia barw oraz harmonia kolorystycznych kombinacji na pewno zwracaja uwage. Jej abstrakcje malowane sa z mysla o podobaniu sie, tworzeniu dziel spelniajacych podstawowa funkcje obrazu - przedmiotu, na ktory patrzy sie z przyjemnoscia, ktory zdobi wnetrze. Tytul wielu z nich, zatytulowanych po prostu Landscape, wyraznie odsyla do "pejzazu duszy" artystki - jej nastrojow, stanow emocjonalnych, usposobienia. W malarstwie kolor zawsze okresla uczucia - a w przypadku abstrakcji polskiej artystki sa to emocje "czyste", bez okreslonego ukierunkowania przedmiotowego.
Krol-Jachimowicz zdecydowanie lepiej czuje sie w mniejszych formach malarskich - wiekszosc obrazow to niewielkie abstrakcje z dominujacym jednym kolorem. Sa malowane z ogromnym wyczuciem znamionujacym subtelny smak. Artystka powiesila w Galerii Kuriera Plus takze kilka swoich wczesniejszych prac - wiekszych, nieco wystudiowanych, w porownaniu z nowszymi dzielami niemal martwych, akademickich, znacznie mniej ciekawych. Ale byl to widok pocieszajacy - oznaczal bowiem, ze Krol-Jachimowicz rozwija sie, i to w dobrym kierunku.
Artystka skonczyla warszawska Akademie Sztuk Pieknych w 1999 r., specjalizujac sie w malarstwie i w filmowej animacji. Miala juz kilka wystaw w Polsce.
*
"Miasto, masa, maszyna" - ten slynny slogan moze charakteryzowac sztuke fotograficzna amerykanskiego artysty Charlesa Sheelera, jesli usuniemy zen slowo "masa". Sheelera fascynowalo miasto - jego zdjecia Manhattanu sa jednak z reguly bezludne. Miasto prezentuje sie na nich jako uklad pionowych i poziomych linii, kompozycja regularnych bryl siegajacych w gore. Nie jest natomiast charakteryzowane przez tempo, ruch, tlum ludzi, siedlisko spoleczenstwa masowego - na czym zwykle skupiali sie nowoczesni artysci.
Charles Sheeler (1883-1965) nalezy do mniej znanych amerykanskich tworcow. Byl bardziej malarzem niz fotografem. Aparat sluzyl mu raczej do utrwalania wycinka obrazu, ktory nastepnie malowal (na przyklad Upper Deck, jedno z kilku dziel, ktore zestawione ze zdjeciem mozemy obejrzec na tej wystawie). Kamera sluzyla mu tez jako srodek do zarabiania na zycie, ale przy tej okazji penetrowal mozliwosci nowego narzedzia artystycznego.
Okolo sto fotografii na wystawie w Metropolitan Museum uklada sie w kilka ciagow tematycznych. Jest to katedra gotycka w Chartres, dokad pojechal w 1929 roku; fabryka Forda pod Detroit, fotografowana na zamowienie, choc nie tyle w celach reklamowych, ile dokumentacyjnych; Manhattan, ktorego zdjecia pochodza z 10-minutowego awangardowego filmu pt. Manhatta [sic!], zrealizowanego wspolnie z Paulem Strandem i zaprezentowanego publicznosci po raz pierwszy w 1921 r.
Wszystkie fotografie nosza wspolne cechy, okreslajace sztuke Sheelera: skoncentrowanie uwagi na detalu i poprzez niego charakteryzowanie calego obiektu. Ten swoiscie metonimiczny sposob widzenia rzeczy i sposob wyrazu artystycznego zarazem zbliza jego fotografie do wizerunkow rzezb, ktore zreszta takze chetnie fotografowal, zwlaszcza sztuke afrykanska. Podejscie to widac szczegolnie wyraznie w serii aktow (modelka byla jego zona), takze operujacych sporym zblizeniem, wskutek czego obiekt bardziej przypomina marmurowa rzezbe niz naga kobiete, bowiem na zdjeciu mamy tylko fragment jej ciala.
Miejskie, przemyslowe krajobrazy Sheelera sa niemal bezludne. Z malymi wyjatkami fotografowany przezen Manhattan, fabryki, maszyny sa przedmiotami ogladu same w sobie, jakby istnialy i funkcjonowaly bez czlowieka. Na jego zdjeciach panuje spokoj i swoisty bezruch: czy uwiecznia sredniowieczna katedre, czy wspolczesny sobie Manhattan - do przedmiotu artystycznego zainteresowania podchodzi jak do obiektu istniejacego wiecznie poprzez stulecia, nieruchomego i majestatycznego.
W osobnej sali obok organizatorzy zaprezentowali wybor zdjec fotografow wspolczesnych Sheelerowi - przede wszystkim Alfreda Stieglitza, wspomnianego Stranda, Ralpha Steinera i innych.
*
Ekspozycje "Passions's Discipline" trudno zaliczyc do wystaw artystycznych sensu stricto. Zorganizowana przez Biblioteke Publiczna (5 Ave./42 St., Manhattan) poswiecona jest dziejom sonetu w literaturze anglojezycznej. Na skrzyzowaniu historii literatury, bibliofilstwa, a takze swoistej sztuki edytorskiej - poczatkowo pieknych, recznie zdobionych drukow, pozniej zas nierzadko artystycznych publikacji dla koneserow - wystawa ta zainteresuje i milosnikow ladnej ksiazki, i wszystkich zainteresowanych dziejami literatury, historia druku.
Dzis, kiedy stopniowo "epoka Gutenberga" odchodzi w cien i nowe pokolenia w coraz mniejszym stopniu polegaja na slowie drukowanym jako na zrodle wiedzy o rzeczywistosci i inspiracji, tym bardziej powinnismy doceniac piekna sztuke drukarska.
Sonet jest jedna ze starszych form literackich. Wybitnie sformalizowany rodzaj poezji narzucal tworcom ogromna dyscypline. Stad i tytul wystawy, skoro od samego poczatku powstania sonetu - na Sycylii gdzies w glebokim sredniowieczu - wymagano, aby utwor mial tylko 14 wersow. W spopularyzowanej szybko postaci w renesansowych Wloszech przybral forme klasyczna u Francesco Petrarki: osiem wersow opisowych + szesc refleksyjnych.
Sonet rozprzestrzenil sie szybko w Europie. W Anglii znajdujemy juz forme sonetu u Geoffreya Chaucera (na wystawie w ksiedze Song of Troylus, London 1532) i wczesne postaci tej formy literackiej, jak Gabriela Harvey (1550-1631) o polemicznym tytule (i takiej tresci) His Repentuance to Call Greene to His Answeare [sic!]. Pokazano, naturalnie, wydania Sonetow Williama Szekspira - najwczesniejsze z 1663 r.
Sonet, utwor o niezwykle rygorystycznej zasadzie organizacyjnej, stal sie jedna z najulubienszych przez poetow gatunkow literackich. Tradycyjnie sluzyl do przedstawiania uczuc - romantycznej milosci, nadawal sie swietnie do wyrazania jednej mysli, jednej idei, jednego tematu. Dyscyplina, jaka narzucal sonet, zmuszala do zwiezlosci i zawarcia maksimum tresci w tych kilkunastu zaledwie linijkach.
Z czasem jednak zaczeto sie poslugiwac sonetem w innych celach - pochwaly natury, politycznej polemiki, refleksji. Zaczeto przelamywac rygor klasycznego sonetu, tak ze wylonily sie rozmaite jego formy.
W Bibliotece Publicznej zgromadzono ogromne bogactwo pierwszych wydan, rzadkich drukow, rekopisow znanych autorow, szczotek drukarskich z uwagami poetow. Wystawa ciekawa, bardzo urozmaicona i niezmiernie pouczajaca.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |