[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (13 czerwca 2003)


MAJA TROCHIMCZYK

Modernistyczno-pierwotny
Don Giovanni
w Los Angeles

Po futurystycznym Pierscieniu Nibelungow Siegfrieda Wagnera w tuzpowojennym Bayreuth, spektaklu oczyszczajacym Richarda Wagnera z balastu historii (wlacznie z echami tak niedawnych czasow Hitlera) zapanowala w teatrze operowym moda na ascetyczny modernizm. Nowoczesnosc z lat 50. - proste geometryczne ksztalty i linie Le Corbusiera, Miesa van der Rohe i innych architektow epoki - triumfuje na scenach. Monumentalne rozmiary nieludzkiej, abstrakcyjnej i symetrycznej scenerii, razaca prostota i wulgarnosc plakatowych kolorow sa z pewnoscia antidotum na barokowe przeladowanie scen sprzed lat. Jednoczesnie jest to tez sposob na uwspolczesnienie najpopularniejszych oper, nieustannie powracajacych na sceny w powodzi banalnych peruk i krynolin. W Pradze monumentalna scenerie urozmaicilo dramatyczne wykorzystanie swiatlocienia - Don Giovanni i Leporello padli na kolana przed olbrzymim cieniem Komandora. W Dreznie Don Giovanni uwodzil swe partnerki na tle olbrzymich listow milosnych z epoki (ten pomysl przypomina teatr operowy Petera Greenawaya). W Nowym Jorku Zefirelli kazal spiewakom tak zywo realizowac gesty i figury rodem z Kamasutry, ze zaszkodzilo to emisji glosow, nie mowiac juz o niesmaku wsrod widowni. Na Festiwalu Mozartowskim w Salzburgu wykonawcy, ubrani jedynie w bielizne i dlugie kolorowe gumowe rekawiczki, pojawili sie zawinieci w przejrzysta folie, jak sklonowane twory z futurystycznego horroru.

Nowa wersja Don Giovanniego w Los Angeles, przygotowana w koprodukcji z Teatrem Narodowym Opery w Warszawie, uniknela pulapek, w jakie wpadli realizatorzy w Nowym Jorku czy Salzburgu. Zostala uderzajaco uwspolczesniona i uabstrakcyjniona przez trzech polskich artystow: Mariusza Trelinskiego - rezysera, Arkadiusa - tworce kostiumow, i Emila Wesolowskiego - choreografa. Rezultaty ich pracy pokazano publicznosci wsrod modernistycznej scenografii, ktora zaprojektowal Boris Kudlicka. Choc recenzent Los Angeles Times Daniel Cariaga wlasnie warstwie wizualnej spektaklu przyznal najwieksza wartosc, nie ona sprawila, ze Don Giovanni Trelinskiego to tak wazna inscenizacja, znak naszej epoki.

Zaczne od precedensow w scenografii: sciany pokryte siecia kwadratow stanowily trzy strony sceny w Zaczarowanym flecie Mozarta w Operze Wiedenskiej (wrzesien 2002 r.), trzy sciany podobnie kwadratowych luster odbijaly fantastyczne kostiumy w niebianskim prologu Kobiety bez cienia Straussa w MET w Nowym Jorku. Geometrie linii i ascetycznosc scenerii, w ktorej zagubione sa male figury ludzkie to Robert Wilson, wizjoner, scenograf, autor sztuk teatralnych i jeden z najbardziej oryginalnych rezyserow operowych. Od czasow wspolpracy z Philipem Glassem w Einstein on the Beach (1976 r.), poprzez monumentalna, ascetyczna i niezapomniana De Materie Andriessena (1988 r.), surowo-japonska Madame Butterfly (1993 r., ta wersja pojawi sie w Los Angeles w 2004 r.), do najnowszej serii Pierscienia Nibelungow realizowanej w Szwajcarii, Wilson ustanawial nowe kierunki w teatrze operowym dzielami o dramatycznej jednosci akcji, swiatla, scenerii i kostiumow, za ktore sam byl w calosci odpowiedzialny. Tak pelnej oryginalnosci i rozmachu nieco brakowalo scenografii Kudlicki pokazanej w Don Giovannim. Czarne kwadraty na scianach sceny podswietlone byly liniami o zmieniajacym sie w kolejnych aktach kolorze; niekiedy otwieraly sie drzwi w bocznych lub tylnej scianie, niekiedy spadaly na scene czerwone linie swiatlowodow, przypominajace sznurki marionetek, jakimi byly postacie poruszajace sie w ich labiryncie. Jedynie kolor, ostry, neonowy, uderzajaco rozowy lub dramatycznie bialy, ozywial przedstawienie - w formie swiatel wspolgrajacych z cieniami i dymem. Ascetyzm i pustka: spektakl bylby chyba nie do wytrzymania (oczy bolaly od czerwieni w jednej ze scen), gdyby nie wspaniali wykonawcy i ich dzialania, za ktore pelna odpowiedzialnosc ponosil rezyser Mariusz Trelinski.

Trelinski pojawil sie w Los Angeles w maju jako gosc Festiwalu Filmow Polskich zorganizowanego przez Wladka Juszkiewicza. Przyznal sie tam, ze tak naprawde jest rezyserem filmowym i jakos dziwnie sie czuje w swiatowej stolicy filmu, debiutujac w operze. Rzeczywiscie, jego osiagniecia artystyczne zaczely sie od filmu: absolwent szkoly filmowej w Lodzi, debiutowal filmem Pozegnanie jesieni, ktory zdobyl kilka miedzynarodowych nagrod. Zajmuje sie opera od pamietnego, skandalizujacego spektaklu Elzbiety Sikory (Heartsnatcher) w Teatrze Wielkim w Warszawie (1995) - teatrze ktory stal sie odtad jego operowa baza. Rezyserowal tam Krola Rogera Szymanowskiego, Oniegina Czajkowskiego, Madame Butterfly Pucciniego oraz Don Giovanniego Mozarta. Zaproszenie do Los Angeles zawdziecza Trelinski swojej wersji Madame Butterfly pokazanej w 2001 r. w Waszyngtonie; Placido Domingo tak zachwycil sie tym spektaklem, ze zaprosil mlodego rezysera do wspolpracy nad Don Giovannim.

Don Giovanni (czy Don Juan), postac powracajaca w nowych wcieleniach w roznych epokach, jest tragiczny w swej uleglosci popedom prowadzacym do przesycenia zyciem i autodestrukcji. (Swiat filmowy Los Angeles zna wielu takich Don Juanow obu plci, wiec w tym kontekscie spektakl Trelinskiego nabral nowych znaczen). Don Giovanni to jednoczesnie "zyjaca osoba i postac z mitu", nieustannie powracajaca i odnawiajaca sie w kolejnych wcieleniach.

Jak przystalo na oryginalnego artyste, Trelinski uzupelnil opere tworami swojej wyobrazni. Podczas uwertury trzy kobiety, jak trzy wiedzmy z Makbeta Szekspira, wywoluja uwodziciela z grobu, aby jeszcze raz przeszedl przez piekielny krag winy i kary; w innym obrazie towarzyszacym uwerturze, mala zamaskowana dziewczynka w bieli pojawia sie jako ostrzezenie - to ona wlasnie w kulminacyjnej scenie, zanim Don Giovanni pograzy sie w otchlani potepiencow, zabierze mu "dusze" - symbolicznie wyciagajac z jego piersi czerwona line swiatla. Trzy wiedzmy i symboliczna niewinnosc stanowia uzupelnienie opery, nie ma takich postaci w libretcie Lorenza da Ponte. W przedstawieniu zostala zaakcentowana instrumentacja Mozarta (slynne wykorzystanie puzonow jako symbolu niesamowitosci), przerazajacy glos i widok ozywionego kamiennego pomnika Komandora. Jednak w natloku efektow i dramatycznych scen, wlasnie tej postaci zabraklo nadludzkiego wymiaru: w pierwszym akcie zywy Komandor byl dwa razy wyzszy niz Don Giovanni, w finale zas powrocil maly, szary, nagi, i obrzydliwy jak gnijace martwe cialo, nie straszliwy duch, ktory mial przykladowo ukarac rozpustnika poprzez wciagniecie go do piekiel. Sama kara robila wrazenie dantejska niemal inscenizacja: nagie, szare, anonimowe postacie z chustami na glowach i biodrach otoczyly Don Giovanniego, czolgajac sie ku niemu jak robaki, ktore wyszly z ziemi. Tu zaowocowal kunszt Emila Wesolowskiego, choreografa - efekt byl zgola przerazajaco realny, gdy czarne rece owych zywych trupow wciagnely bohatera do otchlani.

Trelinski poswiecil uwage realizacji dramatu charakterow, ich tragikomicznych losow i perypetii. Wlasnie ta strona spektaklu, w ktorej zatriumfowalo jego doswiadczenie filmowe i teatralne, praca z aktorami, ktorych twarze musza ukazac prawdziwe emocje w zblizeniu, zamiast gestykulowac gdzies w oddali, jest najwazniejszym atutem inscenizacji, budzacym na przemian wesolosc i groze wsrod widzow. Don Giovanni jest mlody, zmyslowy, przesycony erotycznym temperamentem i Zlan vital: nie bez powodu kroczy po scenie jak drapiezne zwierze i rusza do ataku na kolejna ofiare jak rozwscieczony byk na korridzie. Jak torreador bawi sie ze zdenerwowanym ojcem, ktorego corke zgwalcil; jak Rudolf Valentino wpatruje sie w publicznosc, ktora w calosci tez chce uwiesc i posiasc, bo jego pozaziemska chuc nie ma granic (jej sceniczna prezentacja jednak trzyma sie granic dobrego smaku, moze z wyjatkiem kostiumow o nieco zbyt wyraznych sadomasochistycznych echach i zbyt widocznej stylizacji piersi i innych akcentujacych plciowosc czesci ciala u tlumu). Na szczescie kostiumy rozowo-czarnego (pozniej wsciekle bialego) Don Giovanniego unikaja podobnej przesady, a sluza tez uwypukleniu akcji poprzez ciekawy pomysl "zarazania" ofiar uwodziciela charakterystyczna dla niego rozowoscia: wszystkie uwiedzione panie mialy jakis rozowy element w swej garderobie.

Trudno przygotowac tak psychologicznie i muzycznie skomplikowana opere bez wspanialych wykonawcow. Trelinski mial zachwycajacych, mlodych i swietnie dopasowanych do swych rol solistow: Erwina Schrotta (laureat konkursu Domingo, "Operalia" w 1998 r.), ktory byl meskim, nieustraszonym, okrutnym i uwodzicielskim Don Giovannim, dopiero tuz przed smiercia ukazujacym jakze ludzki strach; dramatyczna i zabawna Adine Nitescu (Donna Elvira), ktorej glos i talent aktorski wypelnily te postac zyciem; cudownie delikatna i naiwna laleczka byla Zerlina Anny Christy, chyba najlepiej ilustrujaca wdziek glosu i gestu tej postaci rodem z komedii dell'arte. Zabawny, glosny lub zalosny byl Leporello (Rosendo Flores), ktoremu w osiagnieciu operowej perfekcji przeszkadzala chyba tylko "lysa" peruka (chyba chodzilo tu o uwidocznienie kontrastu pomiedzy bujnym harcapem meskiego Don Giovanniego oraz impotencja jego slugi). Donna Anna (Andrea Rost) byla nieco zbyt blada, choc pieknie ubolewala po smierci ojca i skrycie marzyla o powrocie uwodziciela, znudzona poprawnoscia i bezbarwnoscia narzeczonego, Don Ottavia (John Matz). Zgodnie z librettem opery nudny i marudny byl Masetto (James Creswell), nic dziwnego, ze Zerlina krecila sie po scenie, rozgladajac sie za fascynujacym Don Giovannim. Fedor Kuznetsov (Komandor) musial byc w najlepszej formie - bo wystepowal w obu swych scenach nago, jedynie w przepasce na biodrach. Trzeba przyznac, ze spisal sie wspaniale, ale trudno sobie wyobrazic 50-letniego spiewaka zdolnego wywolac taki efekt. Psychologia postaci, charyzma wykonawcow i ich talent sprawily, ze Don Giovanni w operze w Los Angeles jest spektaklem bardzo udanym i waznym.

Orkiestra, prowadzona przez Kalifornijczyka pochodzenia japonskiego Kenta Nagano, brzmiala kolorowo, zywo i symfonicznie. Nagano, wspanialy nabytek dla opery Los Angeles, ma w swoim dorobku wiele imponujacych spektakli operowych, wlacznie z zachwycajaca wersje Sw. Franciszka z Asyzu Oliviera Messiaena, wystawiona w 2002 roku w San Francisco. Choc Mozart wydaje sie rytmicznie o wiele mniej skomplikowany niz Messiaen, bylo w Don Giovannim jednak sporo problemow z koordynacja rytmow miedzy solistami w zespolach oraz z akompaniamentem orkiestry. Ta slabosc spektaklu bez watpienia zamieni sie w jego sile, gdy wykonawcy sie "dotra" - w kolejnych spektaklach w Dorothy Chandler Pavilion, Music Center of Los Angeles County (135 North Grand Avenue, Los Angeles, www.losangelesopera.com) - 14, 17, 20 i 22 czerwca.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail