[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (6 czerwca 2003)


Jan Cybis
- magia koloru

Z Wieslawem Ochmanem rozmawia Miroslawa Paroszkiewicz

Miroslawa Paroszkiewicz: - Jaki byl Pana pierwszy kontakt z malarstwem Jana Cybisa?

Wieslaw Ochman: - Z jego tworczoscia zetknalem sie nie w muzeum, lecz na korytarzu domu akademickiego, w ktorym mieszkalem podczas studiow na Akademii Gorniczo-Hutniczej w Krakowie. Tam wlasnie - obok reprodukcji prac Sisleya, Moneta, Szyszkina i innych - moja uwage zwrocila bardzo piekna martwa natura Jana Cybisa, malowana w latach trzydziestych.

Znalem obie zony Cybisa; pania profesor Hanne Rudzka-Cybisowa i Helene Zarembe-Cybisowa. Obie byly malarkami. Artyste poznawalem z czasem coraz lepiej poprzez malarstwo, osobiscie go nie znalem.

- Oprocz Jana Cybisa, w historii malarstwa polskiego znany i ceniony jest Boleslaw Cybis, zyjacy w latach 1895-1957. Byl czlonkiem Bractwa Swietego Lukasza, skupiajacego uczniow Tadeusza Pruszkowskiego. Od 1939 roku Boleslaw Cybis przebywal w USA, gdzie osiadl na stale.

- Jan Cybis nie byl spokrewniony z Boleslawem, i chociaz tworzyli w tym samym czasie, stali na dwoch przeciwnych krancach, jesli chodzi o sposob pojmowania malarstwa i interpretacji obrazu jako dziela sztuki. Jan Cybis byl mlodszy od Boleslawa o dwa lata i zyl dluzej, az do roku 1972.

- Mlodzi artysci z Krakowa zawiazali tzw. Komitet Paryski, dzialajacy we Francji w latach 1924-31, ktory skupial m.in. takie wybitne osobowosci jak: Jan Cybis, Hanna Rudzka-Cybisowa, Artur Nacht-Samborski, Zygmunt Waliszewski, Jozef Czapski. Czy bez pobytu w Paryzu nie wyobrazali sobie dalszej pracy tworczej?

- Fascynowala ich sztuka Pankiewicza, ktory byl malarzem polskim i europejskim. Dzieki jego tworczosci i postawie artystycznej mistrza, dostrzegali czysto malarskie aspekty tworzenia. Odczuwali ogromna potrzebe poznania sztuki wspolczesnej poza granicami kraju. Komitet Paryski powstal raczej z powodow czysto technicznych, aby zdobyc srodki na wyjazd do Paryza, gdzie dzialy sie wowczas wazne sprawy dla malarstwa. Czesto nie pamietamy, ze w okresie, kiedy tworzyl w Polsce Jan Matejko, we Francji Cézanne, jedynie o rok mlodszy od niego, zmagal sie juz z problemami formy i koloru. Nie znaczy to, ze Matejko byl malarzem "zacofanym", i ze portrety jego pedzla nie moglyby wisiec obok plocien Velazqueza. Kierowal sie tylko pewna nadrzedna ideologia, ktora mowila o potrzebie krzepienia serc w narodzie. Bo jesli chodzi o "odkrywczosc" w malarstwie, to z pewnoscia Cézanne i Bonnard byli bardziej atrakcyjni dla mlodego pokolenia niz Matejko. Kiedy mowi sie o tzw. czystym talencie, to chyle czolo przed Matejka.

W okresie, kiedy zalozyli Komitet Paryski, mlodzi toczyli jednoczesnie ideologiczne boje na temat sztuki, a scislej na temat zalozen malarskich, ktore w efekcie spowodowaly sformulowanie zasad budowy obrazu zgodnych z ich przekonaniami. Skonczyla sie epoka Mlodej Polski, a oni podejmowali pobonnardowskie i pocézannowskie widzenie sztuki.

- U podstaw decyzji wyjazdu tej grupy do Paryza lezala wiec chec poznania w sensie ogolnym malarstwa europejskiego z jego nowinami, ale takze chec zerwania z formula malarstwa historycznego i rodzajowego rodem ze szkoly monachijskiej.

- Czesto w malarstwie szkoly monachijskiej programowo doszukujemy sie barw ciezkich, niezbyt czystych, zwanych "sosami monachijskimi", mowi sie o prowincjonalnosci tego malarstwa, a nalezy zwrocic uwage, ze to wlasnie w tym czasie, mimo braku panstwowosci, nasze malarstwo bylo rozpoznawalne i autentyczne. Tworcy tacy jak: Chelmonski, Brandt, Wierusz-Kowalski, Czachorski i inni zdobywali nagrody na wystawach i wystarczylo wejsc na europejska ekspozycje, aby bez patrzenia na podpis rozpoznac odrebnosc wypowiedzi w obrazach polskich malarzy. Na aukcjach obrazy te uzyskuja zawrotne ceny. Tak wiec dawni uczniowie Akademii Monachijskiej mieli swoj ogromny udzial w budowaniu polskiej sztuki. Dzisiaj idac do galerii trafiamy najczesciej na jednolity nihilizm formalny i kolorystyczny. Wszyscy chca sie przypodobac albo krytykom, albo mediom i w rezultacie mamy pobojowisko estetyki i wartosci.

- Ale w czasach, kiedy powstal Komitet Paryski byl to swego rodzaju protest przeciwko zakorzenionej w Akademii Krakowskiej tradycji matejkowskiej, kontynuowanej przez Falata i jego nastepcow.

- Kazde pokolenie ma prawo do widzenia swiata inaczej niz ich rodzice. Bez watpienia Beethoven byl geniuszem. Napisal jedynie dziewiec, lub az dziewiec, symfonii i mysle, ze gdyby napisal tylko jedna z tych dziewieciu, tez przeszedlby do historii. I oto nagle w XX wieku jeden z najwiekszych muzykow swiata Leonard Bernstein oswiadcza, ze forma symfonii sie przezyla. A co ma te forme zastapic? Nie wiadomo. Mlodosc najczesciej atakuje w dobrej wierze to, na czym sie wychowala, ale nie zawsze ma pomysl na zastapienie tego, z czym walczy.

- Kapisci, nazywani tak od Komitetu Paryskiego, mieli jednak pomysl na sztuke.

- Oni od poczatku swojej drogi artystycznej zaufali kolorowi, ktory stal sie dla nich problemem do rozwiazania; chodzilo im glownie o zbudowanie obrazu z barw i sasiedztw kolorystycznych, ktore sprawialyby wrazenie jednosci, harmonii i jednoznacznosci, jesli chodzi o sile dzialania koloru. Dazyli do jednolitej wartosci wszystkich barw i walorow, niekoniecznie sugerujac sie kolorem lokalnym, czyli tym, ktory postrzegany jest przez nasze oko, kiedy patrzymy na nature. Niebo moglo byc np. czerwone lub zielone, byleby jego istnienie usprawiedliwialo sens malarski i stanowilo aktywny element budowy obrazu.

- Kolorysci byli zafascynowani sztuka Bonnarda, dla Cybisa mistrzem byl Cézanne…

- Cézanne byl szczegolnie wazny, zwlaszcza dla Cybisa, ceniono w jego sztuce tzw. malarskie myslenie. W tworczosci Waliszewskiego raczej nie dostrzegam wplywow Bonnarda, podobnie nie widze ich u Cybisa, chociaz bedac w Paryzu - na poczatku niechetnie, pozniej z wielka pasja studiowal jego plotna. Kiedy patrze na ostatnie prace Cybisa wydaja mi sie one blizsze ostatniemu dzielu van Gogha, ktore przedstawia lan zboza z czarnymi ptakami. Dla wszystkich tych malarzy kolor odgrywal dominujaca role i operowali nim z wielka maestria.

- Koloryzm jako kierunek w polskiej sztuce byl roznie oceniany na przestrzeni lat...

- To byl swego rodzaju bunt przeciwko panujacym regulom w malarstwie tamtych lat. Koloryzm zaplodnil wyobraznie wielu tworcow, wielu sprowokowal do szukania nowych drog, co zaowocowalo powstaniem sporej liczby wspanialych dziel.

- Cybis stal sie przywodca grupy artystow, kiedy juz jego pozycja w Polsce byla utrwalona; musial niejako z obowiazku byc w awangardzie.

- Sadze, ze to wywolywalo nie zawsze pozytywne skutki. To, ze nieustannie dazyl do nowego przedstawiania tematu starego, musialo prowadzic do podejmowania trudnych decyzji i zmagania sie z rzeczywistym i malarskim widzeniem swiata. Malarzowi trudno jest wyrzucic z pamieci caly historyczny dorobek sztuki, zwlaszcza sztuki europejskiej, i podswiadomie "slucha" podpowiedzi swoich starszych kolegow. Dopiero pozbycie sie balastu calej wiedzy o sztuce i zwrocenie sie w glab wlasnej swiadomosci malarskiej moze dac nieoczekiwane i nowatorskie rezultaty. Dlatego sztuka afrykanskich prymitywow, pozbawiona calej wiedzy, estetyki europejskiej jest autentyczna i tak zachwycila Picassa.

- Cybis wskazal droge malarzom, ktora wyprowadzila ich z rejonow prowincjonalnego myslenia…

- Sadze, ze przelamal bariere czysto przedmiotowego myslenia o malarstwie na korzysc radosci malowania. Na drugim planie zostawial te przedmiotowa tematycznosc. Doskonale zagospodarowanie plotna, aby na calej jego powierzchni rozlozona byla ta sama energia - to byl cel jego dzialan.

- Waliszewski, jego przyjaciel, ktory wywodzi sie z tych samych kregow sztuki, w swoim malarstwie bardziej dbal o forme. U Cybisa kolor jest prawie namacalny. Kiedy patrzymy na jego mieniace sie barwa plotna, mamy ochote ich dotykac.

- Cybis budowal forme kolorem, nie rysunkiem. Malowal odwaznie, dazac czesto kosztem formy do osiagniecia kolorystycznej harmonii. Byl niezwykle ambitny i prawdopodobnie czesto niezadowolony z wynikow swoich poszukiwan. Moze wlasnie dlatego jego plotna sa tak grubo malowane, maja niekiedy kilka warstw farby, bo niejednokrotnie byly "poprawiane". Nadawalo to obrazom dodatkowa fakture, a wiec widoczne byly te wszystkie grudki i smugi farby, na ktorych Cybis opracowywal ostateczna wersje dziela.

- Z jego plocien odczytujemy wiec ciagle poszukiwania malarza, ktory kombinacjami barw wyraza cala radosc, ale i trud malowania.

- Cybis potrafil zdrapac caly poprzednio namalowany obraz i na tym, co pozostalo, namalowac drugi. Kiedy poszedlem na jego wystawe w Muzeum Narodowym w Warszawie w roku 1965, zwrocil moja uwage obraz zatytulowany Krajobraz z wronami. Szukalem tych wron i wcale ich nie znalazlem. Zapytalem po latach prof. Zanozinskiego: "Gdzie te wrony?". "Wrony? Wrony zamalowal, ale tytul pozostal" - odpowiedzial profesor.

Wracajac do obu przyjaciol, Cybisa i Waliszewskiego, to na pewno ten pierwszy doskonale zdawal sobie sprawe, juz w Paryzu, ze Waliszewski rysuje doskonale i stad jego czysto malarskie rysunkowe notatki nie stanowilyby zadnej konkurencji dla prac Waliszewskiego.

- Zachowane rysunki Jana Cybisa, swiadcza o tym, ze rysunek nie byl dla niego problemem...

- Cybis byl wybitnie utalentowanym artysta. Mam kilka jego rysunkow, ktore sa raczej notatkami sporzadzonymi dla celow malarskich. Otrzymalem je od Czeslawa Rzepinskiego, ktory bardzo chwalil oko malarskie Cybisa. Rysunek, podobnie jak malarstwo traktujemy jako skonczone dzielo sztuki. Cybis zachwycal sie rysunkami Matisse'a. Opowiadala mi o tym jego druga zona Helena.

- Byl tez wybitnym akwarelista.

- W akwareli trzeba podejmowac decyzje malarskie arbitralnie. Zharmonizowanie akwareli jest trudne, poniewaz raz falszywie polozonego koloru nie sposob calkowicie wyeliminowac ze struktury papieru. Sa oczywiscie metody, jak wywabianie gabka itd., ale to "zamecza" akwarele. Cybisa prace akwarelowe, w ktorych przez farbe dzieki przejrzystosci akwareli przebija rysunek, sa znakomite. Tutaj Cybis musial zdecydowac sie w krotkim stosunkowo czasie na forme, ustawienie planow, ogolny koloryt i stosunki barwne.

- Czy nie sadzi Pan, ze wlasnie ta daznosc do wlasciwego ustawienia planow mogla byc przyczyna tej nawarstwiajacej sie farby na plotnie?

- Istotnie, wspominala o tym takze jego zona, kiedy spotkalismy sie na ul. Karowej, gdzie zyl i tworzyl Cybis. Zreszta sam Cybis w rozmowach z kolegami podkreslal, ze maluje zle, jakos nieporadnie. Zapewne chodzilo mu o pewien rodzaj elegancji warsztatowej. Bardzo cenie i lubie jego tworczosc, wlasnie tez za te "nieporadnosc". Malowal szerokimi pedzlami nakladajac grubo farbe na plotno. I jest w tym jakas tajemnica, ze te czasem lekko "wymeczone" plotna maja urok i zatrzymuja wzrok. Cybis zadawal sobie wiele pytan jako artysta, ale zjawiajaca sie na obrazie odpowiedz nie zawsze go zadowalala.

- Wielka retrospektywna wystawa w Zachecie w roku 1997, w stulecie urodzin Jana Cybisa zdaje sie potwierdzac to przypuszczenie. Rozni znawcy sztuki twierdzili, ze prace sa "nierowne", ze lepiej bylo dokonac selekcji itp.

- Dobrze sie stalo, ze pokazano wlasnie wszystkie dostepne prace. Wskazuja one nie tylko na osiagniecia artystyczne Cybisa, ale takze na jego ogromny wysilek tworczy. Dzieki takiej ekspozycji moglismy przesledzic jego droge rozwoju, ktora byla istotnie "nierowna", ale w przypadku artystow odkrywczych nie zawsze wiedzie ona piekna autostrada do slawy.

- Cybis byl i jest artysta znanym i cenionym, bo przeciez na wystawie w Museé de l'Art Moderne, wsrod prac zgromadzonych przez Guggenheima byl takze jego obraz, a na pierwszej wystawie kapistow w Paryzu w 1930 roku przyjaciolka Picassa i Matisse'a Gertruda Stein kupila dwa plotna Jana Cybisa.

- To bez watpienia wielka indywidualnosc i jeden z najwybitniejszych malarzy polskich.

- Malarstwo Cybisa, zwlaszcza w tej dojrzalej fazie jego tworczosci, bylo zawsze bliskie abstrakcji. Czy to prawda, ze bylo mu obojetne, co maluje - glowe kobiety czy glowe kapusty?

- Sadze, ze o wiele trudniej malowac portret pieknej kobiety, choc na pewno nie jest to pozbawione przyjemnosci, natomiast w przypadku glowy kapusty na pewno latwiej skupic sie na problemach czysto malarskich, ktorych szczesliwe rozwiazanie na plotnie jest takze swego rodzaju doznaniem. Dotknela pani waznego problemu. Z analizy prac Cybisa (czy to bedzie glowa kapusty, czy inna glowa) widac wyraznie dazenie, aby zobaczyc temat we wzajemnych malarskich powiazaniach. Cybis mial gleboka swiadomosc, ze pierwsze nasze spojrzenie na plotno jest wazne w pozniejszym "czytaniu" obrazu. Pierwsze wrazenie jest dla nas sygnalem w tej "lekturze" zawierajacej ogrom roznych emocji. Cybis rzadko uzywal linii konturowych, ktore w tworczosci innych artystow stanowily wazny element budowy obrazu, harmonii i rytmu. U niego forma tworzona byla kolorem i jego natezeniem, pomimo braku swiatlocienia czy jakiegokolwiek zrodla swiatla. Te obrazy swieca "od wewnatrz" na skutek ukladu barw.

- Jan Cybis, ktory byl takze eseista, czesto w artykulach zamieszczanych w "Przegladzie Artystycznym" powracal do pojecia materii malarskiej.

- Mowiac o materii malarskiej mial na mysli te wszystkie elementy, ktore buduja obraz wedle kapistowskich zasad. Dotyczyly nie tylko koloru i jego intensywnosci, czy jak kto woli napiecia, ale tez gestosci farby, jej fizycznie wyczuwalnej obecnosc na plotnie, a co za tym idzie konstruowania faktury, bioracej udzial w kreowaniu przezycia. Caly obszar plotna mial spelniac jednakowa role w dzialaniu na widza.

Czytalem kiedys o "rewelacyjnym" pomysle pociecia na kawalki Bitwy pod Grunwaldem Matejki, bo w calosci rzekomo nie robi mocnego wrazenia na odbiorcy. Fragmenty z kolei zaspokajalyby kanony postepu w sztuce.

Wracajac do Jana Cybisa, nalezy pamietac, ze jego pierwszym nauczycielem malarstwa byl Otto Müller, niemiecki ekspresjonista, zwiazany z grupa Die Brücke. Grupa ta stawiala na wyzwolenie tworczosci z jej zbytecznego w ich mniemaniu sentymentalizmu i przesuwala akcenty na bieguny czysto malarskie, wrazeniowe, emocjonalne. Cybis byc moze nie do konca zdawal sobie sprawe, ze polaczyl swoim talentem niemiecki ekspresjonizm, z ktorego wyrosl, z francuskim postimpresjonizmem, ktory go zafascynowal. Dzieki temu mamy wspaniale dziela pelne zadziwiajacych harmonii, nasycone energia, a nie jedynie spokojnie "lezace" na plotnie, ze znawstwem dobrane kolory.

- Jak sygnowal Cybis swoje obrazy, czy je opisywal?

- Mysle, ze w obrazie wybitnego artysty sygnatura nie jest najwazniejszym elementem dziela. Cybis nie musial podpisywac obrazu, aby byc zidentyfikowanym. Swoje plotna sygnowal "Jan Cybis", albo "J. Cybis" lub nie sygnowal w ogole. Datowal obrazy raczej rzadko. Na odwrocie czesto pojawia sie informacja pisana przez artyste, jak np. na bedacym w naszym posiadaniu, nagradzanym dziele zatytulowanym Kura: "Jan Cybis - Warszawa/ ul. Karowa 14/ Kura 1954 r. 50x50". Opisu nie mial np. obraz z kolekcji panstwa Swietlany i Romualda Dymskich, ale byl sygnowany, zreszta bylem od poczatku przekonany o autentycznosci dziela, co potwierdzila pozniej zona Cybisa odpowiednia nota na obrazie.

- Wspominalismy, ze Cybis byl w awangardzie tamtych lat. Czy zdawal sobie sprawe, ze wspoltworzy kierunek w sztuce nazwany koloryzmem, ktory ma dzisiaj wiele znaczen i okresla tworczosc wielu artystow?

- Nielatwo odpowiedziec mi na to pytanie, ale na pewno w swoich pracach najpelniej zrealizowal jedno z "przykazan" kapistowskich, ktore mowilo, ze niedopuszczalne jest uzycie w obrazie gladko polozonej plamy jednego koloru. Znam obraz, ktory powstal w listopadzie 1972 r., a wiec na miesiac przed jego smiercia: Kielich, butla i figi. Nie sadze, by byl jego testamentem malarskim, ale w pewien szczegolny sposob informuje o zasadach tworzenia Jana Cybisa. Mamy tu forme zaznaczona, ale nie wyjasniona do konca, mamy kolor, ale nie taki, jakiego spodziewamy sie obcujac z kielichem czy figami. Kolor Cybisa stwarza bowiem konstruktywna harmonie. Podobnie faktura sprzeczna jest z gladkoscia malarstwa z konca XIX i XX wieku. I wreszcie ta analityczna interpretacja tematu pozbawiona graficznej precyzji na korzysc malarskiej swobody.

Sadze, ze w malarstwie Cybisa mniej bylo czystej ideologii, a wiecej czystego malarstwa. Sam zreszta stwierdzil: "Ja nie mam programu w sztuce, ja mam jej ciekawosc".

- Czy ciekawosc tworcza Cybisa zostala w pelni zaspokojona?

- Watpie, bo wciaz poszukiwal. A nasza ciekawosc jego sztuki na pewno sie nie zmieni, bo byl artysta oryginalnym, oddanym swemu dzielu bez reszty. A takim tworcom udaje sie zawladnac wrazliwoscia i pamiecia odbiorcow. I Janowi Cybisowi to sie udalo.

- Dziekuje za rozmowe.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail