JAN KAZIMIERZ KAPERA
Pour
Maryna
W czwarta rocznice smierci Jana Lebensteina chce przypomniec postac Maryny Kaston, ktora artyste znala znakomicie. Przez prawie trzydziesci lat przyjaznila sie z nim i dla jego kariery w Stanach Zjednoczonych uczynila chyba najwiecej. W tym roku mija czternasta rocznica jej smierci.
Urodzila sie w Radomiu w 1909 roku. Byla corka Adolfa Zysmana i Anny Felicji Moszkowskiej. Jej ojciec, urodzony w 1877 roku w Plocku, byl w okresie miedzywojennym znanym bankierem, do spolki z Poznanskim i Biczem, wlascicielem Domu Bankowego przy ulicy Kaliskiej, glownej ulicy Piotrkowa Trybunalskiego. Matka urodzila sie w Kielcach w 1884 roku. Byli znana i szanowana rodzina inteligencka, od dawna zasymilowana, o patriotycznych tradycjach. Mieli czworo dzieci. Najstarszy syn Jozef, urodzony w 1905 r., byl wzietym adwokatem warszawskim. W stolicy mieszkal takze jego mlodszy brat Julian (1907 r.) oraz mlodsza siostra Maryny Aleksandra (1911 r.), po wyjsciu za maz za Stanislawa Uzdanskiego.
W czasie II wojny swiatowej Maryna stracila cala rodzine. Ojca i matke prawdopodobnie w czasie likwidacji getta warszawskiego, jedyna siostre, ciezarna, wywieziono w 1942 do obozu koncentracyjnego. Brat Jozef, po przegranej kampanii wrzesniowej, wrocil ze Lwowa do Warszawy, udzielal sie w pracach kol mlodziezowych na terenie getta, sam odpowiedzialny za kolo przy Ogrodowej, wspolpracowal scisle z przyjaciolmi po stronie aryjskiej przy publikacji podziemnej prasy, organizowaniu przerzutow zywnosci, broni oraz ludzi, szczegolnie dzieci zydowskich. Przeszmuglowany z getta, nie mogac sie pogodzic z niebezpieczenstwem, jakie grozilo ukrywajacym go przyjaciolom, jesienia 1942 roku wraz z rodzina zglosil sie do tzw. Hotelu Polskiego, gdzie Niemcy obiecywali wyjazdy za granice. Zginal, jak wszyscy, podstepnie oszukany. Ten "krysztalowy czlowiek, wielki patriota-Polak" - jak wspominala go Irena Krzyzanowska-Sendlerowa - w liscie do przyjaciol pisal, iz jedyna droga do odrodzenia ludzkosci jest milosc, a powierzajac im swego syna prosil: "Wychowajcie go na dobrego Polaka i szlachetnego czlowieka". Tak tez sie stalo.
Do Stanow Zjednoczonych Maryna przybyla wraz z mezem Henrykiem Kastonem w czerwcu 1941 roku, dzieki pomocy ze strony rodziny jej ojca. Przyplyneli z Francji na pokladzie portugalskiego statku "Maunzihno"; w czasie tej podrozy urodzil sie ich syn Jozef. Dwa lata przebywali w Cleveland, w stanie Ohio, gdzie Henryk gral w orkiestrze symfonicznej m.in. z Arturem Rodzinskim i Jozefem Hofmanem. To wlasnie od tej pory datowala sie przyjazn Maryny z Rodzinskimi, a w szczegolnosci z Halina Rodzinska oraz z Helena i Arturem Rubinsteinami. Dzieki jej inicjatywie i wielkiemu zaangazowaniu (22 ofiarodawcow - przyjaciol i wielbicieli talentu polskiego muzyka) mozemy dzisiaj ogladac w Carnegie Hall brazowe popiersie Artura Rubinsteina autorstwa Natana Rapoporta. Odsloniecia dokonano 11 marca 1976 roku, w 70. rocznice pierwszego wystepu artysty w tejze sali koncertowej.
Do bliskich przyjaciol domu nalezeli takze wybitni polscy skrzypkowie, urodzony w Zelazowej Woli Henryk Szeryng oraz lodzianin Roman Totenberg. Najwieksza polska klawesynistka Wanda Landowska, ktora poznali jeszcze w czasach paryskich, przed II wojna swiatowa, uczyla Maryne gry na fortepianie w swej prywatnej szkole muzyki dawnej w Saint-Leu-La-Foret.
Oprocz muzyki wielka pasja jej zycia byla sztuka. Znana w srodowisku nowojorskim kolekcjonerka i marszand zebrala piekna kolekcje malarstwa wspolczesnego. Byla czlonkiem Polish Arts Collectors Society. Posiadala najwieksza i najpiekniejsza w Stanach Zjednoczonych kolekcje akwarel polskiego prymitywisty Nikifora Krynickiego. Podobnie jak jej przyjaciolka z Paryza, kolekcjonerka i wlascicielka renomowanej galerii Dina Vierny (modelka Maillola i Matisse'a), zafascynowana byla niezwykla oryginalnoscia tego malarstwa. W 1987 roku, na lamach Przegladu Polskiego, w rozmowie z Czeslawem Czaplinskim powiedziala m.in.: "Dla ogromnej wiekszosci slowo Nikifor jest pustym dzwiekiem, dlatego chcialabym te luke uzupelnic". To wlasnie dzieki jej zabiegom prace tego genialnego prymitywisty zostaly wlaczone do zbiorow Museum of Modern Art w Nowym Jorku.
Reprezentowala wielu polskich artystow w rozmowach z marszandami nowojorskimi, wiele prac z jej kolekcji znalazlo swe miejsce w kilku waznych wystawach w latach 1960 i 1970.
Trzy "figury osiowe" Jana Lebensteina, Cultures i Composition Tadeusza Dominika, cztery obrazy Nikifora i litografia Tadeusza Lapinskiego, znanego polskiego grafika, od lat tworzacego w Stanach Zjednoczonych, zostaly wypozyczone przez nia na wielka wystawe polskiej sztuki na nowojorskim Uniwersytecie Stanowym w Buffalo "A Pageant of Polish Paintings" w 1966 roku. Na przelomie 1966/67 trzy gwasze Lebensteina z jej kolekcji - Personage z 1959 roku, szkic do Dark Animal i Old-Fashioned One z roku 1965 (obecnie w Grokoest Collection) oraz za jej namowa szkic do Vertical Blue z kolekcji Ralpha Bernsteina, przyjaciela i adwokata malarza, wlaczono do objazdowej wystawy "Contemporary European Watercolors", zorganizowanej przez Museum of Modern Art w Nowym Jorku. Zachecona wielkim sukcesem, w 1967 roku wypozyczyla szesc prac Lebensteina na wystawe "Six Painters, One Sculptor" w Bundy Art Gallery w Waitsfield, w stanie Vermont. Dwa lata pozniej pokazala jego prace w galerii La Boetie, a w Andre Zarre Gallery w Nowym Jorku w 1975 roku. Dzieki jej staraniom litografie Lebensteina i Lapinskiego wlaczono do ekspozycji "Verve in Communication" w Cork Gallery w Lincoln Center (marzec 1977 r.). Wystawa prac Zdzislawa Czermanskiego, zorganizowana przez nia na Columbia University, towarzyszyla II zjazdowi Polskiego Instytutu Naukowego.
Wiele prac Jana Lebensteina zakupili od niej znani kolekcjonerzy, jak chocby Wojciech Fibak w 1987 (m.in. wspaniala Figure 195, dedykowana Marynie - Pour Maryna oraz swietny gwasz Do uslug z roku 1969) czy Tom Podl w 1988 roku (Gold Figure i Blue Figure). Axial Figure 60 z 1959 roku podarowala w 1976 roku Hofstra University (obraz sprzedano na aukcji w Christie's w 1980 r.). Wielokrotnie prace malarza przekazywala na wsparcie 13. programu telewizji, stacji WNET, m.in. Axial Figure - Composition IV z 1958 roku (obecnie w M.K. Wysocki Collection) oraz gwasz L'Apotheose (1970 r.). Dziesiec plakatow ze swej kolekcji podarowala w 1983 roku Muzeum Plakatu w Wilanowie.
W czasie swych licznych pobytow w Paryzu poznala wielu przyjaciol i znajomych Lebensteina, by wspomniec Olge Scherer (jezykiem jej listow zachwycal sie dr Albert Grokoest), Hanne Patkowski, Zofie i Kazimierza Romanowiczow, ktorzy pierwsi odkryli swiatu Lebensteina w swej Galerie Lambert i z ktorymi laczyly ja bardzo cieple i bliskie kontakty, Konstantego Jelenskiego, najblizszego powiernika mysli malarza, a takze autora Potegi smaku Zbigniewa Herberta i jego zone Katarzyne z Dzieduszyckich Herbertowa.
Mozna smialo powiedziec, iz po zerwaniu artysty z nowojorska Galerie Chalette Maryna Kaston byla osoba najbardziej oddana sprawie promocji sztuki zwyciezcy paryskiego biennale w Ameryce. Prosila, pisala, pukala do drzwi galerii i muzeow, zabiegala o kolekcjonerow, o recenzje w prasie (chocby u Johna Canadaya w New York Timesie), o zasluzone uznanie dla artysty i jego wielkiej sztuki. Juz w 1972 roku zwrocila uwage Fundacji im. Alfreda Jurzykowskiego na tego swietnego malarza (otrzymal nagrode tej fundacji w dziedzinie plastyki za rok 1975). "Wspaniale sie sklada z ta nagroda. Cos podejrzewalem w telegramie, ale coz, nie smialem rzecz palcem wskazac! Nie zapomnialem Twojej inicjatywy w tej sprawie. Sprawilo mi to duza radosc, a to nie na co dzien. Dziekuje Ci za inicjatywe
" - pisal wzruszony artysta do Maryny Kaston w grudniu 1975 roku.
Obok sztuki i muzyki wazne miejsce w jej zyciu zajmowala takze dzialalnosc charytatywna. Wspomagala datkami domy opieki, ludzi ubogich, w potrzebie. Przykladem - piekna, bez rozglosu i poklasku, nie liczaca na zaszczyty i uznanie dzialalnosc w Committee for the Blind of Poland. Dni, tygodnie, miesiace spedzone przy maszynie do pisania, wystukiwanie prosby za prosba, nie dla siebie, lecz dla tych najbardziej potrzebujacych, opuszczonych badz kalekich. Sztuka sama w sobie przestala byc jej pasja, stala sie jedynie droga, narzedziem, by niesc innym ludziom pomoc, usmiech, radosc. To, czy ceny dziel sztuki na rynku rosly, mialo znaczenie jedynie w odniesieniu do organizowanych przez nia kilkakrotnie aukcji w Fundacji Kosciuszkowskiej (byla jej wieloletnim czlonkiem) - wyzsze wylicytowane ceny oznaczaly wieksza pomoc dla Towarzystwa Opieki nad Ociemnialymi w Laskach. Przyjazn z siostra Zofia Morawska, dyrektorem tamtejszego Zakladu dla Ociemnialych, zaowocowala wieloletnia i bliska wspolpraca.
A artysci? Ci nigdy nie odmawiali - swe prace ofiarowywal nie tylko Lebenstein, lecz takze Lapinski, Czapski, Czermanski, Szyk, Tomaszewski, Topolski i wielu innych.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |