GRAZYNA DRABIK
Nowojorska
kronika kulturalna (teatr)
Teatr to wiele roznych rzeczy. "Teatr to tekst!" wierzyl Szekspir i jego dramaty, grane przez wielu swietnych aktorow, a takze przez bardzo wielu niezlych i niezliczone rzesze calkiem miernych, przetrwaly wieki. Nadal bawia, wzruszaja, kusza, nadal budza kontrowersje.
Teatr to aktor! - to motto wspanialego i trudnego zawodu, bez ktorego nie sposob wyobrazic sobie zycia jakiegokolwiek tekstu. (Oczywiscie wiek XX nie bylby wiekiem XX, gdyby nie klocil sie ze swoim dziedzictwem. Zjawic sie wiec musial - i zjawil - wielki dramaturg, ktory liczyl kazde slowo, by sprowadzic tekst do minimum. Aktora tez Beckett staral sie prawie zlikwidowac. Najpierw go unieruchomil, jak Hamma w Koncowce. Potem jeszcze zasypywac przykazal; Winnie znika nam powoli w Szczesliwych dniach pod ziarnem trywialnosci - do pasa, do ramion, do szyi...).
Teatr to pieniadze!, to zas jest przewodnie haslo producentow rzadzacych sie na Broadwayu. Pieniadze wyeliminowaly tekst, zredukowaly kunszt aktorski do blyskotek slawy, podporzadkowaly mysl i wzruszenie halasom szybkich i szybko przemijajacych podziwow. Uff, jakie duze! Och, jak glosno! Ach, jak kolorowo i skocznie! 10 lat ekstaz Les Misérables. Niezmordowanie wytrwaly The Phantom of the Opera. Musicalowe wersje Aidy i Cyganerii, a przeciez jeszcze tyle innych oper mozna by odstawic w uproszczeniu, lecz za to mocno naglosnione.
Z zadowoleniem wiec zauwazam, ze pojawia sie na Broadwayu jakas nowa nuta. Cos odmiennego niz tylko duzo-glosno-i-ladnie, jakby przez potezne chmury komercji przebijaly blyski artystycznych ambicji, moze po prostu chec aktorow sprobowania sil w normalnej sztuce. Kilka najlepszych z musicali nowego chowu: Hairspray (o ktorym bedzie w kronice innym razem) zbierajacy w tym sezonie koszyki nagrod, Urinetown, Movin' Out oraz Nine (o ktorych juz bylo), takze odbiega od typowej sztampy i szumu. Urinetown dostarcza uciechy opowiadajac sie po stronie mlodych i zbuntowanych przeciw potedze korporacji zarzadzajacej bezwzglednie miastem, Movin' Out zdumiewa skomplikowana i elegancka choreografia Twyli Tharp w wykonaniu doborowych tancerzy, a Nine, coz, teskni za bardziej naiwnym czasem, lecz przynajmniej ma ciekawe slowa do ciekawej muzyki.
No i dotarlo na Broadway slowo mowione, w odroznieniu od spiewanego, i to mowione bardzo dramatycznie. Wprawdzie, zeby nie cieszyc sie za bardzo, zaden z tekstow nie jest nowy, ale i tak robi sie ciekawiej. Trzy prawdziwe sztuki - tego nie nie mozna bylo uswiadczyc w duzych teatrach juz dobrych pare lat.
Najciekawiej prezentuje sie inscenizacja Salome Oscara Wilde'a przygotowana przez Actors' Studio. Przedstawienia rozpoczely sie na dalekim off-Broadwayu, w St. Ann's Warehouse po drugiej stronie Wschodniej Rzeki; pelna sala i pozytywne slowa krytyki zachecily producentow do przeniesienia na scene spektaklu do Barrymore Theatre. Wilde pisal Salome po francusku, niedlugo po wyjsciu z wiezienia, na wygnaniu w Paryzu. Wydaje sie, ze chcial sie skapac w uniesieniach symbolistow, nacieszyc slowem jednoczesnie wznioslym i bezwstydnym.
Niewiele watkow moze dorownac slynnej opowiesci o mlodziutkiej dziewczynie, pasierbicy Heroda, tetrarchy Judei, ktora dopnie swej okrutnej, podwojnej zemsty. Zemsci sie na proroku, Janie Chrzcicielu, ktory pozostaje slepy na jej zainteresowanie. Zemsci sie na ojczymie, ktory kazirodczo jej pozada. Na kanwie biblijnej opowiesci Wilde buduje swoj poemat proza: o bezwzglednosci pozadania, o sile "spojrzenia", o klesce spelnionego zyczenia. Herod i Salome - pomimo roznicy wieku, pozycji i doswiadczen - sa sobie rowni, tacy sami w swych bezgranicznych "ja chce", w przywileju bezkarnego spelniania kaprysow, w slepym samolubstwie.
Tekst jest pelen patosu i przesady, jakze daleki od swojsko nam ironicznej czy naturalistycznej dykcji. Grac to dzisiaj, to wystawic sie na smiesznosc, tyle tu melodramatu, tyle bezsilnosci wobec ciemnych przepasci. Poczynajac od pierwszych slow mlodego Syryjczyka zapatrzonego w nieosiagalny przedmiot swego pozadania: "Jakzez jest piekna Salome dzisiaj!... Jest jak ksiezniczka w zlotym welonie i srebrnych pantofelkach. Jest jak ksiezniczka, ktorej stopy to biale golebice. Wydaje sie, ze tanczy". I upartych a nieudolnych prob jego przyjaciela, by odwrocic jego uwage: "Jest jak kobieta, ktora powstala z martwych. Porusza sie bardzo powoli".
I juz ta pierwsza wymiana - westchnien syryjskiego zolnierza w sluzbie Heroda i przestrog mlodego pazia, ktorego boli fascynacja tamtego - nadaje ton calosci. Chris Messina i Timothy Doyle recytuja rytmicznie i dobitnie, zwracajac sie w nasza strone. Miarowa recytacja, surowe ograniczenie gestu, inscenizacja prawie bez scenicznego ruchu i rekwizytow skupia nasza uwage, wrecz hipnotycznie, na wzloty slow. Stylizacja dodaje powagi. Nawet Al Pacino podporzadkowuje sie wymogom tekstu. Wspaniala Dianne Wiest, piekna Marisa Tomei, natchniony David Strathairn z poematu Wilde'a powoli skladaja dziwne, lecz wspaniale oratorium.
*
Zasygnalizuje tylko obecnosc dramatu Eugene'a O'Neilla Long Day's Journey into Night w Plymouth Theatre, wystawianego do konca lata. Jest to amerykanska klasyka, sztuka trudna, nie w pelni udana, lecz fascynujaca w obrazie rodzinnych uzaleznien. Przesuwajac paciorki godzin jednego sierpniowego dnia w historii rodziny Mary i Jamesa Tyrone, O'Neill stara sie oddac i poradzic sobie z wirami wzajemnych oskarzan i pocieszen, zalow i zaprzepaszczonych szans.
Matka, ojciec, dwoch doroslych synow sa sobie zbyt bliscy, zbyt splatani w kontredansie milosci i nienawisci. Oczywiscie sztuka jest szeroko znana, ale kto chcialby sobie ja przypomniec, ma dobra okazje w biezacej inscenizacji: w eleganckiej oprawie Santo Loquasto, rzetelnej rezyserii Roberta Fallsa, w doborowej obsadzie, ze slynna Vanessa Redgrave w trudnej roli Mary Tyrone, matki przekletej uzaleznieniem od morfiny i od swych iluzji o szczesliwej kiedys, podobno, nieuchronnie przeszlej przeszlosci.
*
Przedstawienia Midsummer Night's Dream akurat sie zakonczyly, lecz zespol krazy po okolicy i na pewno gdzies sie niedlugo pojawi, a wart jest uwagi. The Aquila Theatre Company powstal 12 lat temu w Londynie, lecz w 1999 r. zadomowil sie w Nowym Jorku, znajdujac przystan w Center for Ancient Studies na New York University. Przedsiebiorczy artysci charakteryzuja sie inwencja, wysmienita sprawnoscia fizyczna i fascynacja wielka klasyka. Pod kierunkiem Petera Meinecka i Roberta Richmonda przedstawili pierwsza ksiege Iliady Homera, tragedie Ajschylosa Agamemnon z Olympia Dukakis w roli Klitajmestry, wiele dramatow swego ulubionego poety, angielskiego pobratymca zalozycieli zespolu.
W maju, w pieknej sali New Victory Theatre zagrali Sen nocy letniej po swojemu, czyli z minimalnym bagazem srodkow i mocnym wypunktowaniem akcentow fizycznych. Glownym elementem scenografii byly parasolki, kolorowo pomalowane i przybrane lampeczkami, ktore z latwoscia zaznaczaly a to skraj lasu kolo Aten czy czary lesnych polan, a to pieknie rozgwiezdzone czerwcowe niebo. Glowna atrakcja calosci byl wyraziscie podany tekst, tempo i energiczna gra zespolowa. Czlonkowie-zalozyciele Louis Butelli i Lisa Carter oraz Kenn Sabberton bawili sie przednio w podwojnych, a nawet potrojnych rolach. Richard Willis z przyjemnoscia wcielal sie w zachwyconego soba Spodka. Wystepujacy goscinnie Ryan Conarro, Lindsay Rae Taylor, Andrew Schwartz i Renata Friedman byli atrakcyjnie mlodzi i zakochani, wtedy gdy protesty doroslych i pomylki Puka krzyzowaly ich plany, jak i kiedy wszystko juz bylo naprawione i kochac sie mogli szczesliwie.
Richmond nie proponuje jakiejs odkrywczej interpretacji tekstu Szekspira, ale potrafi zbudowac wartko toczace sie przedstawienie, ktore wysmienicie przybliza starego wieszcza mlodej publicznosci. The New Victory bowiem jako glowne poslannictwo wyznaczyl sobie rozpowszechnianie sztuki teatralnej wsrod mlodziezy. Zadanie to spelnia z pomyslunkiem i rozmachem. W ciagu stosunkowo krotkiego czasu swej drugiej mlodosci (sala zostala odzyskana dla teatralnych przygod w 1996 r.) the New Vic stal sie waznym punktem odniesienia. Artysci prowadza zajecia w szkolach. Wsrod zapraszanych zespolow znajduje sie wiele ciekawych gosci z zagranicy, z przedstawieniami atrakcyjnymi dla najmlodszych, jak i dla nastolatkow. Sen nocy letniej ogladalam z moim osmioletnim wnukiem i milo bylo uslyszec, po dwoch solidnych godzinach trudnej w koncu poezji, komentarz zachwyconego Nicolasa: "Juz wiem, kto jest moim ulubionym pisarzem - Szekspir!".
*
Spogladam z oczekiwaniem ku czerwcowym wystepom Krolewskiego Teatru ze Szwecji (10-14 czerwca, Brooklyn Academy of Music). W tym roku zespol przywozi do Nowego Jorku Duchy. Jest to chyba najbardziej ponury z psychologicznych dramatow Ibsena i ciekawa jestem bardzo, co tez z tym fantem zrobi Ingmar Bergman. W miedzyczasie chetnie ogladam lzejsze sztuki w Ensemble Studio Theatre, gdzie juz po raz 26. odbywa sie Maraton 2003, czyli ambitny przeglad nowych jednoaktowek amerykanskich.
W ramach pierwszej serii, do 29 maja, grane byly m.in. Of Two Minds Billy Aronsona (ironiczny kwintet o komplikacjach uczuc rodzinnych, zgrabnie wyrezyserowany przez Jamie Richards i dobrze zagrany), sympatycznie pogodna etiuda o milosci po 60-tce A Blooming of Ivy Garry'ego Williamsa, z dwojka atrakcyjnych aktorow Jamesem Rebhornem i Phyllis Somerville, oraz Coda, poetycka medytacja Romulusa Linneya, jednego z moich ulubionych autorow. Seria B, od 1 do 21 czerwca, przedstawi nastepnych piec nowych sztuk, m.in. Johna Guare'a, Tiny Howe i Leslie Ayvazian.
-----------------
Oscar Wilde, Salome. Rezyseria: Estelle
Parsons, oswietlenie: Howard Thies, muzyka: Yukio Tsuji, dzwiek:
Erich Bechtel i David Schnirman. Wystepuja: Al Pacino (Herod
Antipas), David Strathairn (Jokanaan), Marisa Tomei (Salome),
Dianne Wiest (Herodias). Premiera 30 kwietnia, przedstawienia
do 14 czerwca, Barrymore Theatre, 243 W. 47 St. przy Broadwayu.
Eugene O'Neill, Long Day's Journey into Night.
Rezyseria: Robert Falls, scenografia i kostiumy: Santo Loquasto,
oswietlenie: Brian MacDevitt, dzwiek: Richard Woodbury. Wystepuja:
Brian Dennehy (James Tyrone), Philip Seymour Hoffman (Jamie),
Robert Sean Leonard (Edmund), Vanessa Redgrave (Mary), Fiana
Toibin (Cathleen). Premiera 6 maja, przedstawienia do 31 sierpnia,
Plymouth Theatre, 236 W. 45 St. przy Broadwayu.
William Szekspir, A Midsummer Night's Dream.
Rezyseria: Robert Richmond, muzyka: Anthony Cochrane, oswietlenie:
David Dunford. W rolach: Louis Butelli (Puck/Egeus), Lisa
Carter (Hippolyta/Titania), Kenn Sabberton (Theseus/Oberon/
Peter Quince), Richard Willis (Nick Bottom). The Aquila Theater
Company na scenie New Victory Theater przy Times Square, 2-18
maja.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |