| Jozef Szajna jest jednym
z najoryginalniejszych tworcow drugiej polowy XX wieku,
ktory z wielkim tworczym impetem wkroczyl w kolejne stulecie.
Malarz, scenograf, rezyser, profesor Akademii Sztuk Pieknych.
Urodzil sie 13 marca 1922 r. w Rzeszowie. W 1939 r. jako
zmobilizowany gimnazjalista bral udzial w kampanii wrzesniowej,
byl jednym z obroncow Lwowa. Wiezien Oswiecimia i Buchenwaldu.
W 1953 r. debiutowal jako scenograf. Slawe przyniosly
mu realizacje plastyczne w Teatrze Ludowym w Nowej Hucie.
W 1962 r. wspolnie z Jerzym Grotowskim zrealizowal Akropolis,
jedno z najbardziej wstrzasajacych przedstawien w historii
wspolczesnego teatru. Inscenizacja Fausta w 1971
r. to poczatek jego autorskiego teatru narracji plastycznej.
Rownolegle z praca teatralna rozwija tworczosc plastyczna.
Szajna ma wystawy i obsypywany jest nagrodami na calym
swiecie. W jego instalacjach i enviromentach - Reminiscencjach i Replikach - aktorzy polaczeni z kuklami, przedmiotami
tworza integralne dziela sztuki. Mrowiska, Geby, Inzynieria genetyczna to najwazniejsze prace plastyczne
lat 90. Za granica zrealizowal kompozycje przestrzenne,
m.in. Sylwety i cienie, Teatr paniki i Appell.
Jest doktorem honoris causa Uniwersytetu w Oldenburgu
i otrzymal wlasnie ten tytul na Uniwersytecie Slaskim
w Katowicach. |
Tak, bylem
numerem
Z Jozefem Szajna rozmawia Anna Bernat
Anna Bernat: - 80. urodziny, 55-lecie pracy tworczej: sesje, wystawy przedstawienia, przeglady filmow, no i jeszcze teraz w warszawskim Muzeum Narodowym Panski festiwal "Szajnatown". Jak Pan sie czuje w tym wirze rocznic i wydarzen?
Jozef Szajna: - Wiele osob mi teraz mowi: Ach, pan na tyle nie wyglada. Pewnie, ze nie wygladam. Czuje sie raczej jako 50-latek, ktory tworzyl przez 80 lat. Ale w zasadzie unikam dodawania i odejmowania: sobie i innym. Nie jestem takim typowym "jubileuszowym jubilatem". Bo nie zamykam jeszcze swojej tworczosci. Raczej otwieram na kolejne... lat 80. Ale, mowiac bardziej serio, moze rzeczywiscie przyszedl czas na podsumowania, pokazanie: oto cale moje zycie zgarniete. Cala moja sztuka efemeryczna, przedstawienia teatralne, praca pedagogiczna, dzialania plastyczne znikaja przeciez z pamieci. Wiele rzeczy przeciez z czasem zwyczajnie topnieje. Ciesze sie, gdy mozna przywolac cos, co gdzies tam egzystuje w rozproszeniu albo wegetuje w zapomnieniu.
- Z tym zapomnieniem to nie tak... W Warszawie mamy wlasnie festiwal "Szajnatown", a lada dzien wybiera sie Pan do Nowego Jorku. Tam bowiem z Bostonu zostanie przeniesiona miedzynarodowa wystawa sztuki, dotyczaca tematu wojny i holocaustu, na ktorej zostaly pokazane m.in. Panskie rysunki z obozu.
- Te rysunki, ktore kiedys podarowalem Muzeum w Oswiecimiu, dosc czesto sa wypozyczane na wystawy i bywaja tez publikowane. Ma to dla mnie duze znaczenie, ze pokazywane sa teraz w Stanach Zjednoczonych. W Ameryce bywalem pod koniec lat 70. i pozniej wielokrotnie ze spektaklami. Do dzis pamietam spotkania i rozmowy z ludzmi. I juz licze na te, ktore teraz nastapia.
- Podobno kiedys dyrektor Muzeum w Buchenwaldzie powiedzial, ze moze tam pracowac tylko dlatego, ze w 1944 r. powstalo tam jedno z najwiekszych dziel sztuki nowoczesnej, "Apel" Jozefa Szajny.
- W czasie wojny w Buchenwaldzie, kiedy z zapaleniem pluc trafilem do obozowego szpitala, bardzo staralem sie swoj pobyt tam przedluzyc. Zaproponowalem lekarzowi, czeskiemu wiezniowi, ze go sportretuje. Nie bylo to czyms niezwyklym - w obozie bowiem popularne bylo rysowanie twarzy. Zamiast fotografii wiezniowie przekazywali je w formie grypsow na zewnatrz, za mury i druty. Tak wiec w szpitalu dostalem papier i olowek. Powstaly wowczas rysunki, a nawet ich cykle Apel trwal bardzo dlugo, bolaly mnie nogi i Nasze zyciorysy. Moje szkice schowalem pod siennikiem i one tam zrzadzeniem losu przetrwaly az do czasu, gdy je po wyzwoleniu odnalazlem. Pozniej podarowalem je wlasnie Muzeum w Oswiecimiu.
- Znane jest powiedzenie Adorno, ze po Oswiecimiu sztuka nie jest mozliwa. Panskie obozowe rysunki bywaja przywolywane jako zaprzeczenie glosnej tezy filozofa.
- Sztuka jest nie tylko mozliwym, ale i koniecznym komunikatem. Tak uwazam. Jest wrecz niezbedna forma wypowiedzi. Poprzez tworczosc nie tylko osadzam, ale i oskarzam czas. Zly czas, gdy czlowiek zaniedbal samego siebie. Konsekwencje tego trwaja do dzis. Ile to juz razy sadzilismy, ze wojna sie skonczyla raz na zawsze, a ona znow podchodzi pod nasz dom i znow w Europie byly obozy, i znow w swiecie dokonywane sa akty masowego ludobojstwa.
- A wiec wciaz jako tworca znajduje Pan dla swego teatru paniki bardzo konkretne, wspolczesne zrodla inspiracji?
- Niestety tak. Ale tez uwazam, ze cos z tym wszystkim trzeba zrobic, aby skonczyly sie te nieszczesliwe powtorki z historii. Moja Replika to nie tylko powtorka, ale i przestroga. I sadze, ze juz czas posunac sie o krok dalej. Z pamieci o przeszlosci, sprawiedliwej pamieci, powinny wynikac zgoda i pojednanie.
- Czy tej idei sluzy Panski pomysl usypania "Kopca pojednania"?
- To bylby Kopiec pamieci i pojednania. Widzialbym go na terenie pomiedzy dwoma obozami - Oswiecimiem a Brzezinka. Tam zrzucaliby kamienie "z serc i mysli" wszyscy ludzie, ktorzy odwiedzaja te miejsca: Zydzi, Polacy, Rosjanie, Niemcy, Francuzi, Amerykanie, az powstalby z tego kopiec. Ale sa przeciwnicy tej idei. Ja jednak bede powracal do tego. Bo wciaz nie wypowiada sie calej prawdy o historii obozow. Oswiecim hitlerowcy przeznaczyli najpierw jako oboz koncentracyjny dla Polakow, pozniej zaczeli zwozic tam Zydow z calej Europy. W Brzezince szli do gazu ludzie, ktorzy nie zdazyli zostac wiezniami obozu koncentracyjnego, bo zgineli od razu. Co nie znaczy, ze ich dramat byl inny, nie tak straszny jak za drutami Oswiecimia. Jezdzac po swiecie wielokrotnie slyszalem, jak sie mowi "polskie obozy koncentracyjne", zapominajac, kto je zbudowal, a kto byl ofiara.
- Pan sam z pieciu lat i osmiu miesiecy wojny cztery i pol roku spedzil w wiezieniach i obozach... Zwykl Pan mawiac, ze zycie jest jak kolo, a niekiedy zaciska sie jak petla. Czy petla byl 1939 rok?
- Wojna dotknela mnie w najbardziej czulym momencie zycia. Mialem siedemnascie lat, bylem przed matura. Wstapilem do Szarych Szeregow, a potem do Zwiazku Walki Zbrojnej. Pierwszym zolnierzem, z jakim zetknalem sie podczas wojny, podczas obrony Lwowa, byl zolnierz sowiecki. Podczas proby przedostania sie do Armii Polskiej na Zachodzie zostalem aresztowany na Wegrzech. Trafilem do Oswiecimia, a tam do karnej kompanii i dwukrotnie do 11. bloku smierci. Probowalem uciekac z Brzezinki. Jako wiezien polityczny, szczegolnie niebezpieczny, zostalem wywieziony do Buchenwaldu. Tak, bylem numerem. W Oswiecimiu wiezniem nr 18729, a w Buchenwaldzie 41406, czyli nikim.
- Doswiadczenie obozowe jest obok wolnosci jednostki, wolnosci artysty, jednym z glownych motywow Panskiej tworczosci. Pojawilo sie we wstrzasajacym spektaklu "Akropolis", powracalo w "Na pustym polu", "Rzeczy listopadowej", "Replice". Krytycy zarzucali Panu wrecz obsesyjne przywiazanie do tematu wojny.
- Nie bylo chyba czegos bardziej kompromitujacego ludzkosc niz obozy koncentracyjne i komory gazowe. Po wojnie szybko zaczeto to wymazywac z pamieci, jako niewygodny wyrzut sumienia. Nie bylo dla mnie wtedy wazniejszego tematu. Przeciez dane mi bylo przezyc koniec swiata. Nigdy nie zrezygnuje z mowienia o wojnie. Jestem to winien tym, ktorzy zgineli. Choc przyznaje, ze niekiedy bywam znuzony, gdy okresla sie mnie jako tego, ktory naklada na sztuke obowiazek sprostania doswiadczeniom XX wieku, ukazania totalitarnego piekla i wylaniajacego sie zen nowego obrazu swiata. Wtedy przekornie zdarza mi sie odpowiadac: az takim smutasem to nie jestem, ale przeciez trzeba sie czasami zastanowic nad smiercia.
- Nieopodal gmachu warszawskiego Muzeum Narodowego stanela rzezba - stalowa konstrukcja, po ktorej sie wspinaja zniszczone, puste buty. Co oznacza ta drabina?
- To Drabina do nieba, droga nas wszystkich, czego wszystkim zycze, naturalnie po dlugich latach zycia - odpowiada z usmiechem Jozef Szajna.
- Pierwsza swoja, prawie dwudziestometrowa drabine ustawilem blisko cwierc wieku temu przed Zacheta. W moim teatrze jako symbol pojawila sie wczesniej, w latach 60., a i od tamtej pory jako czesty element scenografii obrosla znaczeniami. Ale, jak i tamte drabiny, tak obecna, z tymi bezradnymi, zniszczonymi, wykoslawionymi butami stanowi przede wszystkim materialny slad przejscia ludzi, ktorzy kiedys zyli. Dzis lubie wyobrazac sobie, ze drabina jest tez "z tego swiata". Ze jest symbolem zycia ludzkiego, droga wzwyz, ciaglym dazeniem, choc ono samo niekiedy zmusza nas do schodzenia. A wiec... "drabina w gore, drabina w dol".
- W kazdym razie "Drabina do nieba" ma juz na stale wpisac sie w pejzaz Warszawy, ma dac poczatek - jak mowi Ferdynand Marek Ruszczyc, dyrektor Muzeum Narodowego - pejzazowej galerii rzezby.
- Zobaczymy, czy zostanie zauwazona przez przechodniow, co o niej powiedza.
- Czy stanie sie "stacja", przy ktorej przystaniemy, by sie zastanowic nad soba?
- Tego wlasnie bym pragnal.
- Za kilka dni Polacy wypowiedza sie w referendum w sprawie przystapienia Polski do Unii Europejskiej. Chcac integrowac sie z Europa i swiatem, powinnismy sie chyba skupic na wlasnej kulturze?
- No, tak. To oczywiste. W zintegrowanym spoleczenstwie swiata trzeba byc rozpoznawanym i identyfikowanym. Trzeba miec wlasna twarz, a nie cudza przybierac. Wchodzi sie w swiat z wlasnymi wartosciami, indywidualnoscia, tworczoscia, ideami. Bardzo czesto bywalismy ze spektaklami Teatru Studio za granica. Ale nie za podobienstwo do innych nas zapraszano, lecz z powodu naszej oryginalnosci, odmiennosci. Jesli Polacy tyle razy w historii, mimo utraty niepodleglosci, potrafili przetrwac, to dzieki kulturze. Jak powiedzial Witkacy: kultura zyje najdluzej. A mowiac o Witkacym, to wydaje mi sie, ze opowiedzialby sie "po europejskiej stronie". On bardzo bal sie Wschodu.
- Panska ostatnia praca to plakat zwiazany z trwajacym przegladem Panskiej tworczosci. Widac na nim napis "TeArt". Czy wkradl sie tam blad?
- Wykorzystalem na plakacie fragment mojej instalacji Sciana butow i opatrzylem napisem "TeArt". To nie blad. O to mi chodzilo, nie o teatr, tylko o owo polaczenie sztuki i teatru. Dwu zrodel i dwu esencji mojej tworczosci.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |