[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (16 maja 2003)


JERZY PIEKARSKI

Szosa
ktorej nie ma


Romantycy utrzymuja, ze droga numer 66 wpada - wraz z zachodzacym sloncem - prosto do oceanu. Pacyfik... Ostatni jej odcinek to molo w Santa Monica. Ciemny prostokat odcina sie od pomaranczowego nieba i ginie w wodzie. Morza brzeg, szum fal... Mieszanina pop-artu i niewprawnego prymitywizmu, mozna powiedziec sliczniutki landszaft, z ktorego przebija atmosfera starych, dobrych czasow. Ostatnie molo i ostatni deptak, gdzie - jak mowia - do dzis przetrwal "prawdziwy duch" miasta. Kicz na pocztowkach. Stad do Hollywoodu cztery mile za piec.

Naprawde jednak szescdziesiatka szostka biegla wzdluz bulwaru Santa Monica, skrecala w bulwar Olimpijski i przechodzila dalej w nadmorska odnoge trasy 101. Dzis znajduje sie tu najruchliwsze skrzyzowanie najruchliwszej w Stanach Zjednoczonych miedzystanowej autostrady numer 10 z aleja Lincolna. Znana jako Santa Monica Freeway przenosi ponad 10 mln pojazdow w ciagu doby.

Tu tez metafizyczny "bezkres drogi" zyskuje calkiem fizyczny wymiar. Ostatnia mila starego goscinca ginie miedzy estakadami, wsrod nowszej zabudowy metropolii. Zostala przykryta supernowoczesnym superplastrem. Po prostu jej nie ma. Prawda bowiem jest taka, ze kazda szosa w Ameryce konczy sie inna szosa. I w zwiazku z tym zadna nie konczy sie na molo.

Korytarz Ameryki

Za Woodym Guthrie’em 66-tke nazwano Droga Chwaly. Legenda szosy powstala dzieki balladowym opisom exodusu farmerow z Oklahomy uchodzacych od "Wielkiej Kurzawki". To dzieki nim do dzis nosi ona pozostawione jej przez Johna Steinbecka imie Drogi-Matki. Ich sladem spieszyli farmerzy z Arkansas, pogardliwe zwani Arkies. Pielgrzymujacy w poszukiwaniu pracy Okies przytraczali do dachow samochodow jedna warstwe materacy. Arkies wiezli dwie. Za nimi podazali Nehis, turysci z Nowego Jorku. Ci nie taszczyli ze soba zadnego dobytku. Ich jedynym pragnieniem bylo dojechanie do Pacyfiku bez pytania o droge. Literacka parabole, wedlug ktorej zdazanie do celu jest nie mniej istotne niz sam cel, do poziomu filozofii doprowadzil Jack Kerouac. Nie bez racji jednak przyznaja sie dzis do niej wszystkie drogi - najwidoczniej opisal po trochu kazda z nich. Wloczega Kerouac nigdy tedy nie podrozowal.

Budowa szlaku urosla do rangi Czynu, stala sie przedsiewzieciem na najwieksza skale, patriotycznym zrywem, manifestacja wiary w sily postepu i ufnosci w "amerykanskie przeznaczenie". Przeznaczeniem byl wowczas marsz na Zachod.

Byly to czasy pelne donioslych wydarzen. W roku 1929 zniesiono prohibicje. Nastepnie odkryto planete Pluton. Wkrotce tez Disney wynalazl psa, ktoremu na pamiatke narodzin gwiazdy nadal jej imie. Rodzilo sie krolestwo marzen. Kto dzis potrafi uzasadnic donioslosc tamtego odkrycia? Kto o nim pamieta? Pies natomiast pozostal jedna z najbardziej znanych osobistosci tamtego stulecia.

Przede wszystkim jednak Ameryka wchodzila w epoke wielkiego kryzysu. Dla Rooseveltowskiego Nowego Ladu droga nr 66 stala sie tym, czym Nowa Huta dla planu 6-letniego. I tez spiewano o niej piosenki.

Kiedy w 1926 r. oficjalnie otwarto Wielki Trakt na Zachod, jedynie okolo 800 mil mialo asfaltowa nawierzchnie. Pozostale 1650 pokrywal ubity szuter, smola, bruk lub - na kilku przebiegajacych przez pustynie Mojave odcinkach - drewniane podklady kolejowe. To tu kierowcy nadali drodze calkiem nieromantyczny przydomek bloody road lub po prostu killer.

Opublikowany w roku 1946 Przewodnik po szosie 66 zawieral nastepujace porady dla kierowcow: "Nalezy bezwzglednie zaopatrzyc sie w podnosnik i kawalek szerokiej deski. Saperska lopatka z demobilu zajmuje niewiele miejsca i zawsze moze sie przydac. Zabrac cieply koc i kanister z woda do picia".

"Korytarz Ameryki" zsuwal sie kreto zalesionymi dolinami na poludnie od jeziora Michigan, przecinal prerie Illinois, poludniowy grzbiet Gor Skalistych, Pustynie Kalifornijska i konczyl bieg na plazach Pacyfiku. Bylo to waskie koryto o ostrych zakretach, mniej wiecej bity trakt, na ktorym przegrzewaly sie silniki i pekaly opony. Od Missisipi az po rogatki Los Angeles rozciagal sie Dziki Zachod.

Dopuszczalna - rozsadkiem lub przepisami - predkosc na tej drodze jest mniejsza niz minimalna dopuszczalna predkosc na kazdej autostradzie. Kiedy na trase wyjechaly 18-kolowe ciezarowki, stary highway okazal sie za ciasny, za waski, za krety. Wprowadzenie wielkich pociagow drogowych wymagalo wymiany niemal wszystkich mostow i przede wszystkim poszerzenia szosy na calej jej dlugosci. 2400 mil. W niektorych miejscach konieczne bylo przesuniecie szlaku o kilka, kilkadziesiat mil. Czyli budowa nowej drogi.

Oatman

W Kingman samochody wjezdzaly na platformy kolejowe, na ktorych juz bezpiecznie podazaly w kierunku Barstow. Kierowcy tymczasem saczyli lodowate piwo w klimatyzowanych wagonach. Droga 66 sprawiala wrazenie w pelni cywilizowanego traktu. Mozna bylo teraz swobodnie pokonac nieprzebyty dotad teren we wnetrzu klimatyzowanych wozow. Przy calym szacunku dla straszliwej pustyni - za szyba wszystko wyglada jak w kinie. To, ze mozliwe jest jej okielznanie, udowodniono w Las Vegas.

Dalej bowiem gosciniec pnie sie 2000 metrow w pasmo Gor Czarnych, przechodzi przez przelecz Sitgreaves i spada w osade Oatman. Tubylcy potrafili pokonac zawieszona nad urwiskiem droge rakiem, do tylu, na pelnym gazie, pomagajac sobie jedynie bocznym lusterkiem. 40 czy 50 lat temu niewielka moc silnikow nie pozwalala niektorym wozom na przebycie przeleczy inaczej jak na najsilniejszym, wstecznym biegu.

Gdyby nie tlum turystow podazajacych w kierunku rzeki Kolorado, Oatman byloby jeszcze jednym miastem-widmem. Drewniane budy w dwoch rzedach - glowna i jedyna ulica. Osly przyprowadzili w te okolice poszukiwacze zlota. Zostaly porzucone, kiedy ostatecznie okazalo sie, ze nie ma juz czego szukac. Teraz to juz sto ktores pokolenie. Bezpanskie szwendaja sie po pustyni. W Oatman sa o tyle najwieksza, co uciazliwa atrakcja.

Jego dume stanowi natomiast najstarszy, najlepszy i jedyny hotel. A dokladnie pokoj numer 9. Skrzypiace schody prowadza na pietro. Na koncu ciasnego holu zamkniete na glucho drzwi, podwojna szyba, za szyba oltarzyk. Przykryte wzorzysta narzuta, zakurzone lozko. Ale za to w lazience Eurobath, "cudowne smarowidlo dla calego ciala i na wlosy". European made in Hongkong, z francuska flaga i wieza Eiffla na opakowaniu. Kiedys, przed stu laty, Clark Gable przywiozl tu z Hollywood Carole Lombard. Kto pamieta kim byl Clark Gable? Kto pamieta Carole Lombard? Niemniej te dwie noce zapewnily skromnemu hotelowi niesmiertelnosc.

Na dol, do baru. Huczy telewizor. Transmituja fete w wytwornej tancbudzie. Przy dzwiekach bandzo i skrzypiec tancza panowie w spodniach z drelichu i panie w granatowych sukniach. Biale koszule, czarne stetsony. Na bal przychodzi sie tu w kapeluszu i wysokich butach ze skory strusia. Kandelabry i szampan. Podryguja posladki tancerek. Elegancki swiat z harleyami przy drewnianych chodnikach i gubernatorem przy barze.

To ostatni, zakurzony przystanek z tej strony rzeki. Nie ma powodu, zeby tu zostac. Trzeba znalezc powod, aby jechac dalej. Prawda, albo sie jedzie do Kalifornii, albo sie szuka guza po drodze. Miedzy Needles i Barstow nigdy nie bylo nic. Dalej gotuje sie asfalt. Az po plaze Pacyfiku rozciaga sie wielka pustynia Mojave. Droga roi sie od niebezpieczenstw, a o pustyni opowiadaja niestworzone rzeczy!

Komfort na pustyni

Ten sam proces urbanizacyjny, ktory doprowadzil do budowy transamerykanskiej trasy, stal sie konspiracja na rzecz jej unicestwienia. Droga wraca do stanu pierwotnego - sciezki wydeptanej przez zwierzeta, Indian i traperow. Pozniej pojawily sie na niej ekspedycje rzadowe, oddzialy kawalerii, poszukiwacze zlota, bandy koniokradow i podazajace na Zachod karawany osadnikow. Od tych czasow minelo moze jakies 200 lat. Czesc szlaku znana byla jako Droga Mojave. Korzystali z niej hiszpanscy misjonarze, ktorzy pierwsi odkryli pasaz od wiekow uzywany przez Indian - Mojave wlasnie.

Mimo wszystko przeprawa przez pustynie, z wszystkimi jej uciazliwosciami, latwiejsza byla od wspinaczki stromiznami Sierra Nevada przed stu laty.

Otwarta przestrzen i nagi ugor uwazany byl przez podroznych za zupelnie pozbawiony zycia. Zaden z nich nie bral pod uwage mozliwosci osiedlania sie w takiej okolicy. Pragneli oni jak najszybciej i jak najbezpieczniej przebyc polac nieprzyjaznego, nieznanego ladu. Podroz przez pustynie uwazana byla za najbardziej wymagajaca probe w czasie calej wedrowki na zachod. "Kto nie przebyl jalowej pustyni, bez wody lub zywnosci, 3 mile na godzine w piekacym tropikalnym sloncu, ten nie ma najmniejszego pojecia, co to jest rozpacz" - wspominali przecierajacy ten szlak pionierzy. "Najtrudniejsza, najbardziej kamienista droga, jaka mozna sobie wyobrazic" - pisal general John Fremont. To tu w 1940 roku George Patton szkolil swoje wojsko przed rozprawa z Rommlem na Saharze.

Bagdad

Tytul najsuchszego miasta w Ameryce dzierzy Bagdad. Slonce piecze przez 365 dni w roku. 120 stopni F w cieniu - jednak to o cien w Bagdadzie najtrudniej. Widmowa osada - kilka zrujnowanych budynkow przy ruchliwej niegdys szosie 66 - dzis "posrodku nigdzie", przezyla 767 dni bez kropli deszczu. Tak zwiedziano sie o Bagdad Café. Hollywood - nieustajace wesole miasteczko tylko 100 mil na zachod! - tchnelo w wymarla osade odrobine zycia. Troche podroznych zatrzymuje sie teraz na zachwalany w filmie Bagdad Café specjal - kawe z termosu. Termos z kawa powraca w filmie wielokrotnie jako szczegol kompozycji. Sterczy np. na skraju pasa asfaltu biegnacego w kierunku chylacego sie ku zachodowi slonca. Czyli w nieskonczonosc. Tymczasem kawe podaje sie tu tak jak gdzie indziej - ze szklanego baniaka z plastykowa raczka.

Przed kawiarnia pompa benzynowa. Przy pompie gosc w podkoszulku z wielkim napisem "Button Your Fly". Jak sie okazuje, reklama zapinanych na guziki levisow, kroj nr 505. Napis zawija sie wielkimi faldami na piersi i znika na wielkim wybrzuszeniu w miejscu, gdzie chyba znajduje sie zoladek. Wielki chlop, kwadratura zdeformowana nadczynnoscia hormonow, hamburgerami, fasola... Uskarza sie, ze dostal mandat za predkosc. Mandat! Za predkosc? Na pustyni? Pierwsze slysze! Ale wyjezdzam ostrozniej. Za 30 mil powyzej dopuszczalnej predkosci powinni juz wsadzic do paki.

Przez most, w glab pustyni. Coraz mniej asfaltu. Coraz wieksze dziury. Ostry zakret w prawo. Serpentyna w dol. W rozdeptany krowimi kopytami wyboisty wiejski trakt. Na lewo gleboki parow. Na wprost zionacy jar. Ten odcinek starej 66-tki w Nowym Meksyku w koncu zasypano. Droga wraca do stanu sprzed - bedzie - dwustu lat. Pozostaje po niej niszczejaca infrastruktura - odrapane reklamy, zardzewiale pompy benzynowe, rzedy budynkow tworzacych cala, jedyna ulice. Main Street USA. Ulica Glowna. U gory, wysoko, przez wiadukt na miedzystanowej autostradzie ciurka przerywany strumien samochodow.

Dopiero w roku 1981 ostatecznie polozono ostatni odcinek wielopasmowej jezdni. Od tego tez czasu dlugosci drogi nie mierzy sie dniami, a godzinami jazdy. Nowy superhighway skrocil podroz z Chicago do Los Angeles do 48 godzin. Mimo ze biegnie ona rownolegle ze stara 66-tka, nie jest to juz szlak na Zachod. Budowano ja w odwrotnym kierunku. Jest to teraz trasa z Kalifornii - w rejon Wielkich Jezior, do Chicago, do Detroit i dalej. Transkontynentalny kolektor laczy odnogi zasilajace stara droge 66. Dobija potem do biegnacej wzdluz poludnika szosy 81 i przepada gdzies u stop Appalachow.

Najdluzszy skansen swiata

W roku 1985 pozdejmowano oznakowania. Droga zniknela z map. W niektorych miejscach trudno ja odnalezc. W innych przestala istniec w ogole.

Poza znaczeniem dla rozwoju gospodarczego zachodniej czesci kraju 66-tka uksztaltowala dzisiejszy "styl zycia na drodze". Miedzystanowa autostrada numer 40 to tylko niekonczace sie, dlugie na 2200 mil pasmo betonu i smoly. Teoretycznie mozna przebyc te trase nie zatrzymujac sie ani razu. Jedynym powodem, dla ktorego nie da sie uniknac wjechania na rampe, jest stacja benzynowa. Jaskrawozolte skrzynki telefoniczne rowno co mile na rownoleglej, ekspresowej 40-tki to tylko atrybut nowych czasow. Miedzy nimi - linia demarkacyjna, przestrzen oddzielajaca dwie epoki. Caly ruch biegnie nowym "korytarzem Ameryki".

Kongres zastanawia sie nad konserwacja drogi. Uchwala z 1990 r. zaleca Sluzbie Parkow Narodowych Stanow Zjednoczonych przeprowadzenie analiz w sprawie ocalenia tego, co jeszcze pozostalo. Odnowienie znakow drogowych, restauracji, stacji benzynowych, moteli pobudzi odrodzenie gospodarcze miasteczek rozlokowanych na poboczach. Jedyny sens ich istnienia zawieral sie w istnieniu samej drogi. Stanowila w nich glowna i czesto jedyna ulice. Przewodniczacy Stowarzyszenia Drogi 66, Kalifornijczyk Tom Snyder, przedstawia konkretniejsze propozycje. Ujednolicenie znakow drogowych tworzylyby wizualne wyobrazenie ciaglosci w osmiu stanach, przez ktore przebiega "ulica Glowna" Ameryki.

Ruchliwe Gallup, Flagstaff, Barstow przetrwaly - i rosna! Stary szlak nie stanowil wylacznej racji i ich istnienia. Tak czy inaczej, przewalaja sie tedy miliony ludzi. Na tablicach z cyframi 66 znajduja ceniona w Nowym Swiecie patyne. Przez cala szerokosc Arizony - 500 mil - 40-tka to wlasciwie stary Highway 66; droga albo prowadzi do nikad, albo po prostu przykrywa ja beton superhighwayu. Biala tarcze z dwoma czarnymi szostkami zastapil bialo-niebiesko-czerwony symbol Interstate 40.

Rzecz jednak nie w symbolach. Nowa autostrada umozliwila utrzymanie sredniej predkosci 100 km/godz. i wliczajac w to krotkie postoje, skrocila czas podrozy z Chicago do Los Angeles z 80 do 48 godzin. Byla to dotad rzeczywiscie wyprawa przez kontynent, trwajaca ponad tydzien.

Toczy sie debata nad przyznaniem 66-tce rangi Szlaku Narodowego. Od Kongresu zalezy, czy stary trakt stanie sie prawnie chronionym, historyczno-krajobrazowym zabytkiem pierwszej klasy. Kiedy do tego dojdzie, bedziemy tu mieli najdluzszy skansen w kosmosie. Co tam molo w Santa Monica...

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail