[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (9 maja 2003)


JERZY GIZELLA

Nostalgiczna
ballada

Wydawac by sie moglo, ze wszystko co najwazniejsze w nowej powiesci Aleksandra Jurewicza, wylozyl wydawca na ostatniej stronie okladki. Jej akcja toczy sie na ziemiach zabranych przez Sowietow, wojna i nowa rzeczywistosc podane sa w aluzyjnej, rzekomo bardziej strawnej dla mlodszych czytelnikow oslonce, swiat uczuc glownych bohaterow przenika sila namietnej czystosci, nad caloscia unosza sie duch przeszlosci i sila fatalna Ballad i romansow, Pana Tadeusza, Nad Niemnem, Bohini. Gorzej juz z dramatem w typie Romea i Julii - nie do konca tragedia jest taka szekspirowska: zakonczenie powiesci - troche arkadyjskie i bardzo osobiste, a wiec dalekie od rygorow realizmu. Rodzaj narracji tez nie taki staroswiecki - uprawia go w polskiej prozie wspolczesnej wielu pisarzy - wystarczy wymienic nazwiska Pawla Huelle, Stefana Chwina, Piotra Szewca czy Wlodzimierza Odojewskiego, gdzie opisy, takze przyrody, pelnia rownie wazna role, jak stylizacja jezykowa dialogow czy mysli bohaterow.

Prawda jest i to, ze milosc dwojga glownych bohaterow autor zobrazowal przy pomocy "cienkiej kreski", bez naturalistycznych i postmodernistycznych doslownosci, modnych wulgaryzmow i ekshibicjonizmu cielesnego. W koncu - to nie ta epoka. Jurewicz przyjmuje szlachetne i bardzo wspolczesnie modne zalozenie, ze potega milosci jest w stanie przelamac granice jezykow, religii i narodowych fobii, wzniesc sie ponad srodowiskowe, polityczne i historyczne urazy. Sugeruje, ze dla ludzi mlodych polityka, historia i ideologia nie maja znaczenia. Przypomnijmy tylko, ze tak teraz w Polsce nieczytany, a nawet pogardzany (przez mlodych) pisarz jak Jozef Mackiewicz w wielu swoich powiesciach wiazal uczuciami pary z przeciwnych politycznie obozow, wyznajacych czesto system odmiennych i antagonistycznych wartosci. Jurewicz nie jest tu wiec prekursorem - Nina, Polka z okolic Lidy, przekonana katoliczka, i Michal, Rosjanin, syn komisarza z nadwolzanskiego Saratowa powtarzaja gesty Mackiewiczowskich odszczepiencow. Mackiewicz byl antykomunista i rusofilem w najlepszym tego slowa znaczeniu. Jurewicz piszac swoja powiesc nie mogl, chocby nawet chcial, o tym wszystkim zapomniec.

Kiedy Michal, ktorego we wsi przezywaja, jak wszystkich Rosjan naslanych przez wladze sowieckie, kacapem, siega po noz w bojce z krewkim Polakiem, raniac go niemal smiertelnie, nasza sympatia staje po stronie winowajcy, a nie ofiary, nachala i gbura z czubem wlosow na glowie, utrwalonym woda z cukrem. Milosc do Niny jest przyczyna nieszczescia. Tylko zaslepienie miloscia moze jego czyn w naszych oczach usprawiedliwic. Bo my wiemy wiecej o ich milosci niz wies drzaca przed wladza sowieckiego naczelnika, bezsilna wobec aresztowania starego proboszcza Gudejki, zagrozona kolektywizacja i ateizacja.

Ojciec Niny wscieka sie na sowieckie porzadki, przeklina dlugie zebrania i nasiadowki, ale w wigilie troskliwie zaslania okna, zeby ktos niezyczliwy nie mogl zlozyc na niego donosu. Na to wszystko jego corka jest zadziwiajaco glucha - zakochana do nieprzytomnosci w synu przesladowcy.

Z drugiej strony tez sa silne przeszkody; dopiero na sali sadowej, kiedy Michal otrzymuje dlugi wyrok, nastepuje cos w rodzaju pojednania ze strony jego matki - kobiety przypuszczalnie z lepszych sfer, rozkochanej w muzyce i nie cierpiacej ani miejsca "zeslania", ani sowieckiej funkcji swojego meza.

Intryguje nie tyle fabula, z pewnego rodzaju happy endem, ile glebsze przeslanie utworu. Bo jest tu moment katharsis - oczyszczenie ze zbrodni spowodowanej wielka miloscia, kara za grzech. Milosc jest tu na najwyzszym piedestale i nie mozna miec tego za zle pisarzowi, bo w szerszym kontekscie pojawia sie tez tesknota za czystymi, bezinteresownymi uczuciami.

Co jednak z Kresami? Co z ziemia ojcow? Co zrobic z meczenstwem ludzi porywanych nad ranem, budzonych w srodku nocy i wywozonych na sledztwa, tortury i do lagrow, jesli nie zostana przedtem zabici? Co zrobic z tymi, co pomimo wczesniejszych doswiadczen zostali, nie dali sie namowic na "repatriacje" i wierzyli naiwnie, ze ich los ulegnie jakiejs cudownej przemianie? Zakochani szli naprzeciw siebie, ale tez ratowali sie z obledu, ktory dotykal wszystkich innych. Milosc - srodek na przetrwanie? A wiec nie taka bezinteresowna, nie taka czysta i nie taka romantyczna?

Okupacja sowiecka widziana oczami dziecka jest inna niz w oczach doroslych. Groza i konflikty nie maja jeszcze swoich nazw, nie istnieja w postaci gotowych schematow pojec i pamieci. Pamiec dziecka to pamiec zapachow, odglosow ptakow i wiatru w lesie, to bajkowy krajobraz por roku, zmian dnia i nocy. To pamiec nostalgiczna, gdzie obrazy i dzwieki lacza sie w jedna wielka i zagmatwana tajemnice bytu. I tylko obecnosc matki, jej bliskosc i czulosc moga zapewnic bezpieczenstwo, odpedzic leki i patrzec ufnie na otaczajacy swiat. I o tym tez jest powiesc Jurewicza - o ufnosci (moze tez i naiwnosci), ktora wynika z takiego dobrego dziecinstwa.

Podobne watki i myslenie stanowily o uroku Lidy, najglosniejszej, wydanej w 1990 roku powiesci tego autora. Jurewicz nie ma w sobie zacietrzewienia, zapieklej zlosci i nienawisci. Bardzo nas pragnie o tym przekonac. Ale poza nim - iluz ludzi jest zdolnych do takiego spojrzenia na przeszlosc? Bez zlosliwego doszukiwania sie sentymentalizmu i taniej czulosci, ckliwosci, weszenia kiczu i latwej moralistyki? To sa jednak pytania, jakie sie rodza po lekturze jego prozy. Czy naprawde umiemy przebaczac, puszczac w niepamiec zle doswiadczenia i urazy? Budowac na nich lepsza, pojemna dla wszystkich nacji i religii przyszlosc? Swiat z pierwszych stron gazet i ekranow telewizorow stara sie zaprzeczac takim marzeniom. Brutalnie podpowiada, ze to tylko literatura, do dzis przez nielicznych nazywana piekna.

Od dluzszego juz czasu rozwija sie znaczaco w ramach polskiej wspolczesnej prozy "nurt nostalgiczny": powrot do czasu nie tyle katastrofy, co momentow przed i po katastrofie. Tragiczny srodek to domena swiadkow i uczestnikow - np. literatura rozliczeniowa z okresem wojny i okupacji, temat literacko i artystycznie jakby zamkniety, wyeksploatowany. Zlo opisane w naturalnej lub fotograficznie realistycznej konwencji, z jasnymi rolami i przeslaniami moralnymi, moze z wyjatkiem prozy obozowej Tadeusza Borowskiego. Nurt nostalgiczny - to ucieczka przed historia, to proba ominiecia jej w czasie lub odciecia sie od jej determinizmu. To juz nie jest literatura swiadkow, ale synow lub "poznych wnukow", jak pisal Norwid. Pisana pod duzym wplywem tworczosci m.in. Güntera Grassa i jego Blaszanego bebenka. Pojawienie sie tego nurtu, w ktorym dominuje opis swiata z perspektywy niewinnego dziecka lub mlodzienca, z perspektywy rozbudzonego i wykreowanego autorskiego "ja" - w okresie, gdy wielu czytelnikow teskni do rzetelnej syntezy ostatniego dwudziestopieciolecia - jest znamienne.

------------------------

Aleksander Jurewicz, Prawdziwa ballada o milosci, Znak, Krakow 2002, s. 190.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail