PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (9 maja 2003)


 

Witold Sulkowski (1943-2003)

Trzy tygodnie temu poszlismy z Witkiem, jak kazdego czwartku, w czasie przerwy w pracy, na spacer po waszyngtonskim Mallu. Obaj rozbitkowie z dawnej sekcji polskiej Glosu Ameryki, pracowalismy na nocna zmiane, on w sekcji rosyjskiej, ja w afrykanskiej. Obaj wybieralismy sie na urlop - on do Polski, do rodzinnej Lodzi, a ja na Floryde. Umowilismy sie, ze po powrocie znowu pojdziemy na spacer i zalozylismy sie o to, czy kopulka na dachu budowanego naprzeciw Glosu Ameryki Muzeum Indian Amerykanskich bedzie juz wtedy gotowa, czy nie. Ja twierdzilem, ze bedzie, on, ze nie. Wyszlo na moje, ale na spacer sprawdzic te kwestie poszedlem juz sam. Witek zmarl nagle w Lodzi 22 kwietnia 2002 r. Oczywiscie zdaje sobie sprawe z tego, ze wszystkich nas to czeka, a nagla smierc to w pewnym sensie blogoslawienstwo, ale jednak bolesnie odczuwam te strate. Mall waszyngtonski juz na zawsze bedzie mi sie kojarzyl z Witkiem.

Witold Sulkowski urodzil sie 10 wrzesnia 1943 roku w Warszawie (chyba przez pomylke, bo calym sercem zwiazany byl z Lodzia). Studiowal filologie polska z blisko roczna przerwa na wiezienie, gdzie trafil za dzialalnosc w tzw. grupie Ruchu. Do konca swego pobytu w Polsce dzialal aktywnie w opozycji antykomunistycznej. Jako dzialacz Solidarnosci zostal internowany w 1981 r. a nastepnie przez wladze generala Jaruzelskiego wyrzucony z kraju. Trafil do USA i wkrotce do sekcji polskiej Glosu Ameryki.

Jego dzialalnosc opozycyjna koncentrowala sie od poczatku na niwie kulturalnej. Byl poeta i pisarzem blisko zwiazanym ze studenckim teatrem Studio Prob Uniwersytetu Lodzkiego. Teatr ten wystawial ambitne spektakle oparte, miedzy innymi, na wierszach poetow "nowej fali" (Mrozowski, Markiewicz, Bieriezin). Niestety, zespol zostal przez wladze rozwiazany po wystawieniu spektaklu pt. Karnawal, ktory byl luzna adaptacja Biesow, autorstwa wlasnie Witolda Sulkowskiego. Od tego czasu wydal kilka tomikow poezji w polskich wydawnictwach podziemnych i w paryskim Instytucie Literackim.

Nie bede sie wypowiadal na temat jego poezji, bo sie na tym nie znam. Moge natomiast powiedziec, ze jego audycje w Glosie Ameryki byly zawsze na wysokim poziomie i, co moze dla mnie najwazniejsze, zawsze przepojone lekka ironia i z dystansem do siebie samego. Byly wieloletni szef sekcji polskiej Tadeusz Lipien powiedzial mi kiedys, ze "ze wszystkich redaktorow i jezdzacych do Polski korespondentow Witek najlepiej czuje Polske". Pamietam, ze uderzyla mnie wtedy trafnosc tej uwagi. Od siebie dodam, ze Witek najlepiej tez "czul" jezyk polski. Chetnie sluzyl nam wszystkim rada i pomoca w tej mierze.

Witek rozumial tez i docenial bardziej proste, mozna by rzec przyziemne przyjemnosci tego zycia. Lubil dobrze zjesc i wypic. Godzinami mozna bylo z nim rozmawiac o roznych rodzajach barbecue i zaletach roznych sosow, ze szczegolnym uwzglednieniem sosu chrzanowego.

Osobne miejsce w sercu Witka miala Lodz. Znal tam kazdy zaulek i kazda knajpke. Bylem tam raz i musze przyznac, ze nie wrocilem pod jakims specjalnym wrazeniem urody tego miasta, ale sluchajac opowiesci Witka o Pietrynie (ulicy Piotrkowskiej) i innych czarownych miejscach mialo sie wrazenie, ze snuje opowiesc o Florencji, albo co najmniej o Krakowie. Marzyl tez o tym, ze za pare lat, juz na emeryturze, zalozy w Lodzi ksiegarnie. Szkoda, ze juz tego nie zrobi, bylaby to na pewno swietna ksiegarnia.

Pisywal tez w pismach emigracyjnych, w tym rowniez i w Nowym Dzienniku, ktorego byl wiernym czytelnikiem. Szczegolnie lubil i cenil sobie cotygodniowy Przeglad Polski.

Wszyscy bolesnie odczujemy jego strate, a szczegolnie ja, obserwujac juz samotnie postepy w budowie Muzeum Indian Amerykanskich na waszyngtonskim Mallu.

Piotr Niklewicz

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail