PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (25 kwietnia 2003)


JERZY GIZELLA

Walka
z Kosciolem

Biblioteka prawdziwej historii PRL-u wzbogacila sie o kolejne wazne pozycje. Jedna z nich jest historia osaczania przez aparat bezpieczenstwa prymasa Stefana Wyszynskiego od momentu wyznaczenia go na zwierzchnika Kosciola katolickiego w Polsce az do proby oskarzenia o "zdrade stanu" i wytoczenia procesu sadowego, do czego wstepem mialo byc aresztowanie, uwiezienie i - w razie zmiany strategii - trwale odizolowanie od Kosciola. W pazdzierniku 1947 r. (tuz po smierci kardynala Augusta Hlonda) w kierowanym przez Stanislawa Radkiewicza Ministerstwie Bezpieczenstwa Publicznego odbywa sie konferencja, na ktorej dyrektor V Departamentu Julia Brystygerowa (absolwentka Sorbony i doktor filozofii, a nawet modelka Picassa) wyglasza referat pt. "Ofensywa kleru a nasze zadania". Referat poswiecony jest analizie wrogiej postawy kleru katolickiego wobec systemu politycznego PRL-u oraz srodkom, jakie nalezy w walce z Kosciolem przygotowac. Brystygerowa zaleca w nim jednak ostroznosc i dzialania dlugofalowe: nalezy w pierwszym rzedzie rozpracowac Kosciol agenturalnie - od kurii biskupich, dekanatow i instytucji zwiazanych z diecezjami. Od poczatku bylo wiadomo, ze nastepca Hlonda, biskup lubelski Stefan Wyszynski, nie bedzie dla wladz "miekki" - juz w grudniu 1949 r. utworzono z ksiezy "postepowych" Glowna Komisje Ksiezy przy ZBOWiD-zie, ktora stala sie poczatkiem ruchu "ksiezy-patriotow". W 1950 r. powstal Urzad ds. Wyznan - organ administracyjny, "powolany do bezposrednich kontaktow" i wywierania "naciskow na duchowienstwo terenowe z pominieciem biskupow i przelozonych".

Nastepnym etapem zaostrzania sie sytuacji miedzy episkopatem a rzadem byla sprawa podpisywania tzw. Apelu sztokholmskiego i kreowanych przez wladze "komitetow pokojowych", ktore zapoczatkowaly powtarzane pozniej w calej Europie akcje "obroncow pokoju": potepiania USA i ich sojusznikow oraz gloryfikacji "milujacego pokoj" ZSRR. Zarowno biskupi, jak i ksieza masowo odmawiali podpisania tego "aktu lojalnosci". Odwetem wladz bylo usuwanie religii ze szkol, likwidacja zakladow opieki zdrowotnej prowadzonej przez zakony i nagonka propagandowa. Zaniepokojeni zakresem tych dzialan, prymas i episkopat postanowili zaproponowac komunistom program "ustepstw", aby oslabic ich rosnacy impet i zawzietosc. Po zerwaniu przez rzad w 1945 r. konkordatu Kosciol znajdowal sie faktycznie poza opieka prawna, w zwiazku z czym zgodzono sie na prowadzenie z rzadem w ramach komisji mieszanej rozmow, majacych na celu uregulowanie jakiegos przejsciowego modus vivendi.

14 kwietnia 1950 r., w atmosferze brutalnych naciskow i szantazu ze strony Paxu Boleslawa Piaseckiego i zjazdow "ksiezy-patriotow", ktorym wladze przekazaly nadzor nad odebranym episkopatowi Caritasem, dochodzi do zawarcia 19-punktowego "Porozumienia miedzy Rzadem RP a Episkopatem Polski". Dla wladz - jak pisze Wieslaw Jan Wysocki w pracy Osaczanie Prymasa - bylo to zamkniecie "etapu eliminowania Kosciola z zycia publicznego i ograniczania jego dzialalnosci" i otwarcie kolejnego: "ingerowania w jego struktury wewnetrzne". Nastepny, trzyletni okres cechowaly coraz brutalniejsze naciski, zadania i posuniecia wladz wobec episkopatu: od aresztowania biskupa Czeslawa Kaczmarka, ordynariusza kieleckiego (20 stycznia 1951 r. pod zarzutem szpiegostwa na rzecz USA i Watykanu), po najbardziej spektakularne - wydanie przez rzad dekretu z 9 lutego 1953 r., zobowiazujacego duchownych "do skladania slubowania o lojalnosci wobec panstwa i o prawie wladz panstwowych do obsadzania wszystkich stanowisk koscielnych". Tuz przed uchwaleniem tego dekretu mialy miejsce inne wydarzenia, zaplanowane jako wstep do rozprawy z Kosciolem.

W dniach od 21 do 26 stycznia 1953 r. toczyl sie przed Wojskowym Sadem Rejonowym w Krakowie proces ksiezy kurii krakowskiej. Przez dlugie lata otaczala ten ponury akt zemsty na przeciwnikach ustroju szczelna tajemnica. Milczeli swiadkowie oskarzenia, sami oskarzeni i ludzie, ktorzy mogliby udzielic o nich jakichs informacji. Ani na Zachodzie, ani w podziemnych publikacjach nie ukazalo sie ani jedno szersze opracowanie na ten temat. Dzis juz wiekszosc uczestnikow tamtych wydarzen nie zyje. Niektorzy nie chca nadal na ten temat rozmawiac. Przewazajaca czesc akt i dokumentow zostala zniszczona lub zaginela. Odtworzenie calosci tragedii zupelnie niewinnych ludzi zamieszanych w ordynarna policyjna prowokacje jest tylko czesciowo mozliwe, ale i tak na podstawie tych materialow, ktore cudem sie zachowaly, jest to rekonstrukcja przygnebiajaca nawet po latach. Mozna w tym miejscu pominac drastyczne szczegoly metod sledczych i przesluchan - ubecy nie traktowali ksiezy lepiej niz szeregowych czlonkow podziemia: bito ich i torturowano rownie okrutnie, a czasem nawet bardziej niz zolnierzy Armii Krajowej, tak jakby sutanna byla prowokacja i szczegolna podnieta do nasilenia gorliwosci katow. Byly to metody, ktorych nawet najtwardsi ludzie nie mogli przetrzymac, zalamywali sie i duchowni, i cywile. Nie zalamala sie tylko jedyna na lawie oskarzonych kobieta (Stefania Rospond) i student Edward Chachlica, skazany pozniej na smierc. Nie sypali w sledztwie, nikogo nie obciazyli tez na sali sadowej.

To, co moze najbardziej bulwersuje po latach, to postawa niektorych prominentow kultury i literatury wobec propagandowej inscenizacji procesu. Proces relacjonowalo w prasie ponad trzydziestu dziennikarzy, z Zygmuntem Broniarkiem i Karolem Malcuzynskim na czele. Nakrecono tez film propagandowy Dokument zdrady (komentarz Malcuzynskiego czytal Andrzej Lapicki: "Melina szpiegow i emigracyjnych szumowin"). Znalezione w kurii skarby zamienily sie w dowody "szpiegowskiej i antypolskiej, zbrodniczej" dzialalnosci. Szarpano na wszelkie sposoby godnosc i czesc kardynala Sapiehy, oskarzajac go o najciezsze zbrodnie, podobnie jak i niezyjacego juz od dwoch lat ks. Mazanka.

Maciej Slomczynski, pozniejszy wziety tlumacz Joyce’a, autor popularnych powiesci kryminalnych (Joe Alex) i szekspirolog, pisal po wygnaniu arcybiskupa Baziaka z diecezji: "Oj, wstyd kardynale, oj, wstyd, ks. arcybiskupie Baziaku - bo o kapustke kiszona to sie dbalo, nad ogoreczkami tez sie mialo pasterska piecze, winko w slome sie zawijalo, zeby przypadkiem buteleczka o buteleczke nie stuknela i nie stlukla sie". Niewybredny styl Slomczynskiego przebil jednak zdecydowanie pozniejszy autor Tanga Slawomir Mrozek. Jak dzis powszechnie wiadomo, nieszczesnych oskarzonych potepila tez redakcja Tygodnika Powszechnego, probujac ratowac swoj zagrozony byt. Bardzo sie tego pozniej wstydzono, a akt serwilizmu nic nie pomogl. Pryncypialniejsi od Tygodnika okazali sie pozostali luminarze kultury, skupieni w krakowskim oddziale Zwiazku Literatow Polskich, ktorzy 8 lutego 1953 r. na zebraniu podpisali takie m.in. slowa oburzenia i potepienia: "...wyrazamy bezwzgledne potepienie dla zdrajcow Ojczyzny, ktorzy wykorzystujac swe duchowne stanowisko i wplyw na czesc mlodziezy skupionej w KSMM dzialali wrogo wobec narodu i panstwa ludowego, uprawiali - za amerykanskie pieniadze - szpiegostwo i dywersje. (...) Wobec tych faktow zobowiazujemy sie w tworczosci swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niz dotychczas podejmowac aktualne problemy walki o socjalizm i ostrzej pietnowac wrogow narodu - dla dobra Polski silnej i sprawiedliwej". Apel ten podpisalo 53 (wszyscy!) czlonkow ZLP w Krakowie, w tym Jan Blonski, Karol Bunsch, Kornel Filipowicz, Andrzej Kijowski, Jalu Kurek, Stanislaw Lem, Henryk Markiewicz, Slawomir Mrozek, Julian Przybos, Tadeusz Sliwiak, Maciej Slomczynski, Wislawa Szymborska. W calym kraju podpisywano podobne oswiadczenia bez wyjatkow, lacznie ze studentami i pracownikami Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Tylko nieliczne z tych osob czuja po latach jakies wyrzuty sumienia z tego powodu.

Na podstawie amnestii z 1956 r. prawie wszyscy skazani wyszli na wolnosc - ksiedza Brzyckiego wypuszczono ze wzgledu na zly stan zdrowia w 1954 r. Zmarl kilkanascie dni pozniej. Ksiadz Fudali (oskarzony o szpiegostwo w osobnym procesie) zmarl w wiezieniu w 1955 r. Ksiadz Pochopien siedzial do roku 1959, a inny oskarzony, Michal Kowalik, az do 1961 r. Nad wieloma osobami nadzor przejela pozniej SB. Zaden ze skazanych nigdy nie uwolnil sie od nadzoru i szykan. Cywile nie mogli znalezc dobrej pracy, ksieza byli zsylani do odleglych parafii na podrzedne funkcje.

Po procesie i wyrokach prymas Stefan Wyszynski doskonale zdawal sobie sprawe, ze skonczyl sie czas kompromisow i ustepstw. Dalsze mogly jedynie sprawic, ze Kosciol w Polsce wegetowalby tak, jak w ZSRR fasadowa Cerkiew prawoslawna. Podczas konferencji episkopatu w Krakowie (8 maja 1953) przeglosowano wystosowanie do wladz 30-stronicowego memorialu (od ostatnich slow zamykajacych dokument nazwanego potem "Non possumus"), ktory poddal ostrej krytyce stan stosunkow panstwo-Kosciol na przestrzeni trzech ostatnich lat. 22 wrzesnia skazano biskupa Kaczmarka na 12 lat wiezienia, a od prymasa Wyszynskiego zazadano jego jednoznacznego potepienia. Odmowil.

18 wrzesnia rzad i BP KC PZPR zdecydowaly o aresztowaniu Stefana Wyszynskiego. 25 wrzesnia UB wtargnelo do siedziby prymasa przy ulicy Miodowej 17 w Warszawie. Papiez Pius XII natychmiast po wiadomosci o rewizji i aresztowaniu prymasa oblozyl osobista ekskomunika wszystkich sprawcow i wykonawcow tego aktu zemsty. Watykan szeroko poinformowal opinie swiatowa o zuchwalstwie komunistow w Polsce. Na nic jednak zdaly sie protesty na lamach prasy, na forum ONZ, oburzenie parlamentow wolnych krajow europejskich i USA. Nad prymasem i Kosciolem w Polsce zapadla na dlugo kurtyna milczenia. Reszte znamy z Zapiskow wieziennych kardynala Wyszynskiego. Dopiero po obietnicy przywrocenia Kosciolowi pelnej wolnosci dzialania i naprawienia krzywd wyrzadzonych w epoce stalinowskiej prymas zgodzil sie wrocic do Warszawy z ostatniego miejsca uwiezienia w klasztorze w Komanczy.

Po dojsciu do wladzy Wladyslawa Gomulki nastapil bardzo krotki, bo tylko kilkunastomiesieczny, okres "normalizacji". Uregulowano zaledwie kilka uciazliwych dla Kosciola i episkopatu spraw, w innych, mimo poparcia udzielonego kolejnej farsie wyborczej z 1957 roku, partia podtrzymala stan konfrontacji, np. nie oddano Caritasu, nie zezwalano na wiekszy postep w staraniach o budowe nowych swiatyn, nadal wspierano PAX i Kosciol Polsko-Katolicki, pozwalano na nauczanie religii w ograniczonych warunkach w szkole, ale aktywnie propagowano ideowy ateizm i rozne organizacje zwalczajace katolicyzm. Najlepiej moze dynamike zmian "na lepsze" ilustruja skromne dane dotyczace interwencji cenzorskich w Tygodniku Powszechnym: w 1957 r. bylo ich 116, w 1958 - 224, w 1959 - 395. Mimo istnienia w Sejmie poselskiej grupy Znaku 21 lipca 1958 r. ZOMO wtargnelo do Instytutu Prymasowskiego w klasztorze na Jasnej Gorze. Dokonano rewizji, pobito przy tym pracownikow i zakonnikow oraz wiernych, kilka osob zostalo aresztowanych za dzialalnosc antypanstwowa. Od tego momentu nastepuje odwrot od "pazdziernikowej odwilzy" i coraz wieksze zaostrzanie konfliktu.

W latach 1959-1965 stosunki miedzy panstwem a Kosciolem pogarszaly sie z kazdym rokiem. Stopniowo ograniczano i usuwano religie ze szkol (rzekomo na prosbe rodzicow). We wrzesniu 1958 r. zaczeto zdejmowac krzyze ze scian w klasach szkolnych, zawieszone zaraz po pazdzierniku 1956 r. Nauczycieli i dyrektorow szkol, ktorzy oponowali, zwalniano z pracy, a protestujacych wiernych - pacyfikowano silami ZOMO. Do rozruchow ulicznych doszlo m.in. w Mszczonowie i Jaworznie. Mimo wydania zezwolen na rozpoczecie budowy nowej swiatyni przewlekano i utrudniano pod byle pretekstem wszczecie robot. Klasycznym przykladem owczesnych metod postepowania byla budowa kosciola w Nowej Hucie. Poswiecony wczesniej teren wladze oddaly pod budowe propagandowej szkoly tysiaclecia. Na podobnym tle doszlo juz wczesniej (czerwiec 1959 r.) do rozruchow w Krasniku Fabrycznym. Jednak "bitwa o krzyz" w Nowej Hucie byla do niedawna uwazana za najwieksze i najkrwawsze starcie z tamtej epoki: miedzy 27 a 29 kwietnia 1960 roku 181 zomowcow i milicjantow zostalo rannych, spalono budy i gaziki. 500 osob aresztowano, blisko 100 skazano na kary wiezienia od 6 miesiecy do 5 lat, nie liczac osob skazanych na kary aresztu i grzywny. To tylko - jak sie dzis okazuje - jeden z wielu incydentow, jakie beda sie powtarzac az do konca PRL-u. Juz w lipcu 1958 roku w ogole zaprzestano udzielania nowych zezwolen, przesladowano czlonkow komitetow parafialnych i ludzi wspierajacych je finansowo itp. Przy tej okazji po raz kolejny probowano usunac z diecezji zwolnionego w 1957 r. z wiezienia biskupa kieleckiego Kaczmarka, probujac "przekonac" do tego prymasa Wyszynskiego, a nawet papieza Jana XXIII. Zmieniono dopiero co uchwalona ustawe o obsadzaniu stanowisk koscielnych (od 1959 r. znow partia miala zatwierdzac jednego z trzech kandydatow episkopatu na wyzsze stanowiska koscielne), zaczeto nakladac na parafie i koscioly drakonskie podatki, a na ziemiach zachodnich - odbierac dopiero co zwrocone budynki, co 30 maja 1960 r. doprowadzilo w Zielonej Gorze do zamieszek ulicznych na skale porownywalna z Nowa Huta. Przesladowano koscielny ruch trzezwosci - "Krucjate wstrzemiezliwosci" ks. Franciszka Blachnickiego, a jego samego w sierpniu 1960 r. wladze aresztowaly i skazaly na 10 miesiecy.

W podobny sposob walczono z ruchem pielgrzymkowym (mianujac Czestochowe stolica ateizmu szkolnego!). Nawet witany poczatkowo jako wyraz "postepu" przez partie II sobor powszechny stal sie okazja do kolejnej demonstracji sily - tylko 25 biskupom udzielono zezwolenia na wyjazd, i to niekoniecznie stale tym samym. Ostatnia rozmowa Gomulki z kardynalem Wyszynskim odbyla sie w kwietniu 1963 roku - potem stan napiecia i zaciekly opor sekretarza partii uniemozliwialy jakikolwiek dialog.

Okres lat 1959-1965 konczyl sie dla Kosciola porazka - usunieto ostatecznie religie ze szkol, uszczuplono baze materialna i socjalne zaplecze parafii, w 1959 roku wprowadzono dla klerykow obowiazek pelnienia 2-letniej sluzby wojskowej, "boby za duzo nygusow szlo do seminariow".

Prawdziwa wscieklosc wladz wywolalo jednak oredzie do biskupow niemieckich, jedno z 56 wyslanych do wszystkich episkopatow na calym swiecie z okazji zblizajacego sie 1000-lecia chrztu Polski. Rozpoczela sie gigantyczna kampania przeciw Kosciolowi w mediach - bronil tego kroku jedynie Jerzy Turowicz w Tygodniku Powszechnym. Wladze odmowily prymasowi paszportu na wyjazd do Rzymu w styczniu 1966 r. i robily, co mogly, aby temu swietu nadac charakter antykoscielny i propagandowy. Najbardziej spektakularnym posunieciem byla odmowa wyslania zaproszenia dla papieza, a takze "walka z obrazem" - wedrujacym z parafii do parafii wizerunkiem Matki Boskiej Czestochowskiej. "Aresztowanie" obrazu, palowanie wiernych domagajacych sie "zwolnienia" Matki Boskiej", najscia politrukow z LWP na parafie i rozmowy "uswiadamiajace" proboszczow (co przypomina podobna dzialalnosc z okresu przed wprowadzeniem stanu wojennego), masowe imprezy sportowe i estradowe w czasie szczytu koscielnych uroczystosci milenijnych (w maju 1966 r.), w koncu "internowanie" obrazu NMB w klasztorze na Jasnej Gorze, skad dopiero w 1972 roku zostal "wykradziony" w celu kontynuacji Pielgrzymki Tysiaclecia. Po "aresztowaniu" Matki Boskiej rozpoczely sie manifestacje wiernych - do najpowazniejszej doszlo w Warszawie 26 czerwca 1966 r. po mszy w katedrze. Byla to najwieksza uliczna konfrontacja z MO od zamieszek po zlikwidowaniu tygodnika Po prostu w 1957 roku. Przypuszczalnie byla to pierwsza proba wywolania krwawych starc przez grupe "partyzantow" zmierzajacych do usuniecia Gomulki. Podobnie mialy byc wykorzystane protesty przeciw zamykaniu wyzszych seminariow duchownych, podjete na wieksza skale pod koniec 1966 r.

W stosunkach panstwo-Kosciol zaczal sie dlugi impas. W 1967 r. doszlo do likwidacji Komisji Wspolnej, ktora wznowila dzialalnosc dopiero w 1980 r. Na wieksza skale trwal nieustanny konflikt w Zbroszy Duzej o pozwolenie na budowe nowego kosciola, uwienczony dopiero formalnym zwyciestwem w 1972 roku, ale szykany wobec proboszcza i parafian nie skonczyly sie na tym.

W 1967 roku prymasowi odmowiono po raz kolejny paszportu na wyjazd do Rzymu, ale kiedy wykazal sie "umiarem" w czasie wydarzen marcowych 1968 r., w koncu pozwolono mu na wyjazd jesienia tego roku. Punktem zapalnym byla takze "sprawa" biskupa Tokarczuka w Przemyslu, ktorego episkopat mianowal i zatwierdzil, mimo braku aprobaty wladz. Bedzie to jeden z konfliktow regionalnych, do ktorego wladze beda nieustannie nawracac, probujac szkalowac, oczerniac i usunac w koncu biskupa z diecezji i z kraju.

Epoka Edwarda Gierka (1970-1980) zlagodzila tylko niektore z najbardziej uciazliwych dla Kosciola szykan. Np. zniesiono drakonskie oczynszowanie i podatki od mienia koscielnego na zachodzie Polski, uregulowano - po 28 latach - status prawny Kosciola. Kolejny sekretarz KC Stanislaw Kania zlagodzil nieco antykoscielna retoryke, ale na naradach w KC nadal przypominal funkcjonariuszom odpowiedzialnym za nadzor nad Kosciolem, ze celem partii jest nadal rozbijanie jego jednosci i wasalizacja, podejmowana jednak przy pomocy bardziej perfidnych metod. Nie udzielono - wbrew obietnicom - zaproszenia Pawlowi VI na kanonizacje ojca Maksymiliana Kolbego, probowano oslabic pozycje prymasa Stefana Wyszynskiego w Rzymie, wciaz starano sie sklocac ze soba biskupow, nagradzajac np. zezwoleniami na budowe nowych swiatyn "dobrych" i odmawiajac ich "zlym" biskupom. Najmniej tym wszystkim przejmowal sie bp Ignacy Tokarczuk, erygujac koscioly w opuszczonych i zamknietych cerkwiach greckokatolickich. Zaczelo sie tez budownictwo bez zezwolenia, w samej diecezji przemyskiej w latach 1972-1979 rozpoczeto 67 budow, podobnie bylo w diecezji krakowskiej i slaskiej. Wladze przestaly wysylac zomowcow z buldozerami, natomiast opornych proboszczow probowaly niszczyc administracyjnie i finansowo. Nadal nie rezygnowano z wtracania sie do zasad obsadzania stanowisk - przykladem byla dwuletnia walka o obsadzenie wakatu we Wroclawiu. Zlosliwie odrzucano kolejnych kandydatow (m.in. biskupow Rubina, Deskura i Glempa), zgodzono sie dopiero na ks. Gulbinowicza. Zmieniano taktyke wobec hierarchow: po 1974 r. kardynal Wyszynski byl "dobry", natomiast "zly" byl arcybiskup, a potem kardynal Karol Wojtyla - juz wtedy wladze wykorzystywaly podsluch w budynkach kurialnych do prob manipulowania episkopatem. Nadaremnie. Groznym jednak przedsiewzieciem, jak sie pozniej okazalo, bylo powstanie w IV Departamencie MSW Grupy D (pod wodza plk. Platka) i nasilenie agenturalnej penetracji Kosciola przez tzw. tajnych wspolpracownikow (TW). General Konrad Straszewski chwalil sie na jednej z narad w KC, ze SB miala w 1976 roku ponad 2 tysiace TW w instytucjach koscielnych, a w niektorych diecezjach co czwarty ksiadz byl "na uslugach" SB. Wedlug Antoniego Dudka i Ryszarda Gryza, autorow opracowania Komunisci i Kosciol w Polsce (1945-1989), nie mozna w calosci podwazyc tych twierdzen - przypuszczaja, ze nawet dwoch biskupow moglo byc naklonionych do donosicielstwa. Nigdy wczesniej, nawet w czasach stalinowskich, bezpieka nie mogla sie pochwalic takimi osiagnieciami. Bylo to przypuszczalnie apogeum skutecznosci policyjnej w rozbijaniu Kosciola i trwaloby nadal, gdyby nie konklawe w pazdzierniku 1978 r.

Partia i jej organy przezyly prawdziwy szok, kiedy nadeszly z Rzymu pierwsze wiadomosci - dla partii niestety prawdziwe i przygnebiajace, dla wiernych tak radosne. Od poczatku bylo juz wiadomo, ze pewna epoka dla komunistow sie skonczyla - z pozycji strony atakujacej musza przejsc do obrony. I do tego beda uzywac czesto Grupy D.

To, co nastapilo po pierwszej wizycie Ojca Swietego w kraju w czerwcu 1979 roku, to juz zupelnie inna historia i epoka. Do ostatniej chwili (do maja 1979 r.) wladze szukaly pretekstu, azeby nie doszlo do tej tak waznej pielgrzymki. Ale kardynal Wyszynski uzyl znakomitego chwytu: wiedzial doskonale, ze komunisci, ktorzy zrujnowali gospodarke, gwaltownie potrzebuja kredytow z Zachodu, przekonywal ich wiec, zwlaszcza Gierka, ze taka wizyta umocni ich prestiz i otworzy sejfy zachodnich bankow. Chciwosc w koncu przemogla ideologie - wladze daly sie skusic. Rozpoczelo to powolny, acz nieuchronny proces erozji partii i ideologii, ktorej nawet policyjno-wojskowa dyktatura stanu wojennego nie potrafila powstrzymac. Dzieje pierwszej "Solidarnosci", stanu wojennego i okresu okraglego stolu udowodnily, ze bez udzialu Kosciola i jego posrednictwa osiagniecie trwalszego kompromisu spolecznego jest niemozliwe. Okres ten podlega ciaglym badaniom, interpretacjom i nie zawsze jednoznacznym ocenom. Dzieki powstaniu Instytutu Pamieci Narodowej stale dowiadujemy sie nowych faktow, aczkolwiek nie jest na razie mozliwe poznanie calosci stosunkow panstwo-Kosciol. Wiemy juz np., ze kazdy ksiadz w latach 80. mial swoja "teczke" w SB i ze wiele pomyslow na zwalczanie odwaznych i niezlomnych ksiezy, ktorzy zostali najzwyczajniej zamordowani przez sotnie grupy D, dawal sam general Jaruzelski. Swiadcza o tym dokumenty, ktore w ostatnich tygodniach ujrzaly swiatlo dzienne. General byl od poczatku niezwykle wrazliwy na dzialalnosc duchownych, zwalczal katolikow w korpusie oficerskim, byl autorem statusu specjalnych jednostek wojskowych, do ktorych az do 1989 r. kierowano klerykow nie po to, aby kontynuowali sluzbe Bogu, ale by ja pod wplywem intensywnego "prania mozgow" i szykan porzucali. Tymczasem, jak wspominaja rzetelni autorzy, wlasnie z klerykow, ktorzy przeszli szkole zycia w tych jednostkach, wywodzili sie najdzielniejsi i najtwardsi przeciwnicy komunizmu, meczennicy i obroncy Kosciola, wiary i wolnosci. To wsrod nich byl ks. Jerzy Popieluszko.

---------------------------

Wieslaw Jan Wysocki, Osaczanie Prymasa, Oficyna Wydawnicza "Rytm", Warszawa 2002, s. 313.
Wojciech Czuchnowski, Blizna. Proces Kurii krakowskiej 1953, Znak, Krakow 2003, s. 212. Czesc cytatow za: Jaroslaw Szarek, "Kosciol zraniony", Dziennik Polski, nr 37 z 7 lutego 2003 r.
Antoni Dudek, Ryszard Gryz, Komunisci i Kosciol w Polsce (1945-1989), Znak, Krakow 2003, s. 462.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail