PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (21 marca 2003)


ANDRZEJ POMIAN

Rezim
i nieulekla opozycja

Podziemie w latach okupacji stalo na stanowisku przynaleznosci ziem wschodnich do Polski i co najwyzej przewidywalo mozliwosc porozumienia sie w tej sprawie z naszymi mniejszosciami narodowymi, ale nie Zwiazkiem Sowieckim, ktory nie mial do nich zadnego prawa. Niestety, Moskwa uwazala je za swoje i ich los stawal sie coraz bardziej niepewny w miare powodzen Armii Czerwonej na froncie. W kwietniu 1944 r., gdy na rozkaz dowodcy Armii Krajowej gen. Bora-Komorowskiego udawalem sie do Londynu, zdawalem juz sobie sprawe, ze sa one dla Polski stracone jesli nie w calosci, to w znacznej czesci. Mialem jeszcze nadzieje, ze da sie dla nas ocalic Lwow, prysla ona jednak szybko, gdy sie zorientowalem, jaka jest polityka Wielkiej Brytanii i Stanow Zjednoczonych. Co gorsza zas - zaczalem sie obawiac, ze Polska nie zdola zachowac niepodleglosci.

Ten to wlasnie stan rzeczy przedstawia w rozwoju historycznym dokladnie i zrodlowo Marek Latynski w ksiazce Nie pasc na kolana1). Jego wyklad o polityce Stanow Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii w stosunku do Polski podczas drugiej wojny swiatowej i tuz po niej zajmuje wprawdzie w ksiazce dosc malo miejsca, ale dla czytelnika polskiego ma bardzo wielkie znaczenie i dlatego nim sie glownie tutaj zajme. Polityke te prowadzil w USA prezydent Franklin Delano Roosevelt samodzielnie, nie zawiadamiajac o swoich decyzjach nawet sekretarza stanu, czyli amerykanskiego ministra spraw zagranicznych. Premier Churchill musial co prawda informowac swoj rzad, w wiekszosci zagadnien mial jednak glos decydujacy.

Na konferencji ze Stalinem w Teheranie w roku 1943 uznali oni za sluszne roszczenia terytorialne ZSRR wobec ziem wschodnich Rzeczypospolitej, choc na razie starannie to ukrywali. Dopiero w Jalcie w lutym 1945 roku staneli jawnie na tym stanowisku. Razem jedynie zaapelowali do "wspanialomyslnosci" Stalina, proszac o przyznanie Polsce Lwowa i Drohobyckiego Zaglebia Naftowego. Gdy odmowil, wiecej do tego tematu nie wracali. Obaj tez wyrazali przekonanie, ze Polska powinna byc przyjazna w stosunku do ZSRR i taki rowniez powinna miec rzad. Do stanowiska polskiego rzadu legalnego nie przywiazywali zadnej wagi. Roosevelt rzad ten uwazal za przypadkowy zespol "politycznych emigrantow, ktorego reprezentatywny charakter jest watpliwy" i ze "Polska nie ma go [tj. rzadu] naprawde od roku 1939". O Polakach nie mial wysokiego mniemania. W gruncie rzeczy o Polsce nic prawie nie wiedzial i jej los malo go obchodzil. Utyskiwal nawet, ze "Polska jest od przeszlo pieciuset lat zrodlem nieustannych klopotow". Ale ze wzgledu na znaczenie glosow wyborczych Amerykanow polskiego pochodzenia publicznie wyrazal sie calkiem inaczej. W roku 1944 goscil uroczyscie premiera Stanislawa Mikolajczyka. O jego rzadzie powiedzial, ze jest "w pelnym znaczeniu tego slowa rzadem konstytucyjnym, ktory zapewnia ciaglosc panstwa polskiego". W czerwcu 1944 r. na bankiecie wydanym z okazji przyjazdu Mikolajczyka wyglosil dlugie przemowienie, nazywajac Polakow "wielkim narodem". W rozmowie z przybylym razem z premierem generalem Stanislawem Tatarem, w Londynie zastepca szefa sztabu do spraw kraju, a przedtem w Armii Krajowej szefem operacji, bardzo sie niby interesowal sytuacja w okupowanej Polsce i obiecal mu 20 milionow dolarow na potrzeby ruchu podziemnego. Jak wiem skadinad, przeslal mu polowe tej sumy. W pazdzierniku tegoz roku przyjal w Bialym Domu delegacje Amerykanow polskiego pochodzenia z prezesem Kongresu Polonii Amerykanskiej Karolem Rozmarkiem na czele. Oznajmil mu, ze "Polska musi byc odtworzona jako wielki kraj i powinna sie stac jednym z filarow budowli, na ktorej mamy zamiar budowac trwaly pokoj". O konkretnych postulatach wypowiadal sie ogolnikowo, ale nie szczedzil do niczego nie zobowiazujacych frazesow. Oczarowal swoich gosci. Nikt mu zreszta czaru osobistego nie odmawial. Korzystal z niego obficie. Staral sie przypodobac Stalinowi, sadzac, ze go w ten sposob zjedna.

Odmiennie niz Roosevelt, Churchill, reprezentujacy panstwo znacznie slabsze i tracace juz wielkie znaczenie swiatowe, odnosil sie do Sowietow bardziej stanowczo, nie chcial tylko stwarzac sytuacji, ktora moglaby zachecic Stalina do zawarcia z Niemcami separatystycznego pokoju. Pragnac zapewne pozbyc sie zobowiazan w stosunku do Polski, naklanial usilnie rzad polski w Londynie, aby zrezygnowal z ziem wschodnich i szukal z Moskwa porozumienia, w ktorego wartosc sam nie wierzyl. Sposrod politykow polskich utrzymywal dobre stosunki tylko z Mikolajczykiem. O pozostalych myslal, ze to "ludzie bardzo przyzwoici, lecz glupi". Gdy w listopadzie 1944 r. powstal rzad Tomasza Arciszewskiego, chcacy z Rosja porozumienia, ale tylko na godziwych warunkach, ani z nim, ani z zadnym z czlonkow jego rzadu nie widzial sie ani razu. W ogole przedstawicieli Europy Srodkowej traktowal wyniosle, z poczuciem brytyjskiej wyzszosci, zapominajac, ze to oni przeciwstawili sie Hitlerowi, podczas gdy Wielka Brytania popelniala pomiedzy wojnami horrendalne bledy, umozliwiajace führerowi remilitaryzacje Niemiec i wywolanie wojny. Ale o czlonkach rzadu komunistycznego narzuconego Polsce przez Stalina mial wlasciwa opinie. W jego oczach byli to "najwieksi lajdacy, jakich mozna sobie wyobrazic".

Na konferencji jaltanskiej w lutym 1945 r. Churchill staral sie przekonac Stalina, aby dopuscil Mikolajczyka do rzadu jednosci narodowej, ktory mial powstac z przeobrazenia rzadu komunistycznego przez dodanie do jego skladu niezaleznych politykow polskich z kraju i zagranicy. Dyktator sowiecki liczac sie z zachodnia opinia publiczna, na ktorej mu jeszcze zalezalo, przystal na ten zabieg kosmetyczny i nawet na wolne wybory. Mikolajczyka postanowil tak czy inaczej wykonczyc, a przyrzeczen wyborczych nie zamierzal honorowac, nic to go nie kosztowalo.

Tymczasem w Ameryce nastapila wielka zmiana. Roosevelt zmarl 12 kwietnia 1945 r. Nowym prezydentem zostal dotychczasowy wiceprezydent Harry Truman, ktorego jego poprzednik o niczym nie informowal. Mial on jednak swoje wlasne, calkiem odmienne poglady. Nie zamierzal przymilac sie Stalinowi. Swa postawe wobec Zwiazku Sowieckiego tak pozniej okreslil: "Jesli Rosja nie stanie przed piescia i mocnym jezykiem, zacznie sie szykowac nowa wojna". Te swoja piesc pokazal juz w pierwszej rozmowie z sowieckim ministrem spraw zagranicznych Wiaczeslawem Molotowem, zaskoczonym niezwykle ostrymi slowami nowego prezydenta.

Uwzgledniajac nowy stan rzeczy w Europie Srodkowej, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania 5 lipca 1945 r. cofnely uznanie legalnemu rzadowi polskiemu Arciszewskiego i uznaly rzad rezimowy w Warszawie w przekonaniu, ze bedzie on wkrotce zastapiony przez rzad nowy, wyloniony w drodze wolnych wyborow. Wybory odbyly sie jednak dopiero w styczniu 1948 roku i wcale wolne nie byly, na dodatek zostaly calkowicie sfalszowane, jak nalezalo zreszta oczekiwac.

Sprawe Niemiec oraz zachodniej i polnocnej granicy Rzeczypospolitej rozstrzygnela konferencja Wielkiej Trojki, odbyta w Poczdamie miedzy 17 lipca a 2 sierpnia 1945 r. Stalin, kierujac sie interesem zewnetrznego pasa imperium sowieckiego, jak i zapewne checia trwalego oslabienia Niemiec i uzaleznienia Polski od Moskwy, wystapil z propozycja przyznania nam wschodnich ziem niemieckich po Odre i Nyse Luzycka, a na polnocy dlugiej granicy na Baltyku. Churchill sprzeciwil sie temu stanowczo. Godzil sie na Odre i Nyse Klodzka. Chodzilo mu o to, aby nie zabierac Niemcom wszystkich glownych terenow rolniczych. Obawial sie, ze bez nich Niemcy moga miec duze trudnosci z wyzywieniem ludnosci i stana sie ciezarem Zachodu. Poparl go Truman, ale bez wielkiego przekonania. 25 lipca musiala opuscic Poczdam delegacja brytyjska z Churchillem na czele z uwagi na wybory parlamentarne. Churchill je przegral. 29 lipca zastapil go na konferencji nowy premier brytyjski Clement Attlee, znacznie bardziej pojednawczy i zyczliwy dla Polski. Zaszla potrzeba kompromisu miedzy Zachodem a Stalinem. Stanowisko takie opracowal amerykanski sekretarz stanu James Byrnes. Wielka Trojka przyjela je 31 lipca 1945 r. Na tej podstawie ziemie po Odre i Nyse Luzycka wylaczono z obszaru okupacji i przyznano je Polsce z prawem wysiedlenia z nich ludnosci niemieckiej. Zastrzezono, ze jest to rozwiazanie tymczasowe i ostateczna decyzja graniczna zapadnie na konferencji pokojowej. Konferencja ta nigdy sie nie zebrala. Republika Federalna Niemiec dlugo sie wzbraniala, ale w koncu jej parlament uznal nasza granice zachodnia w roku 1972. Nieprzejednany pozostal tylko Churchill. W swoich pamietnikach podkreslal, ze granicy na Nysie Luzyckiej nigdy by nie zaaprobowal, gdyby nawet z tego powodu trzeba bylo zerwac konferencje i nie uzgodnic niczego. W Poczdamie postanowiono rowniez podzielic pozostale tereny Niemiec na cztery strefy okupacyjne: trzy zachodnie i jedna wschodnia - sowiecka.

Granice wschodnia Polski ze Zwiazkiem Sowieckim ustalil uklad PRL z Moskwa z 16 sierpnia 1945 r. zgodnie z poufna umowa PKWN z rzadem sowieckim z 27 lipca 1944 r. Okreg Krolewiecki Prus Wschodnich zagarnal Zwiazek Sowiecki, pozostawiajac Polsce reszte Prus i Gdansk. Poza tym granica przebiegala wzdluz linii Curzona. Ziemie kresowe odpadly. Dzis naleza one do panstw niepodleglych: Litwy, Bialorusi i Ukrainy.

Z obrazu nakreslonego przez Marka Latynskiego wylaniaja sie wyraziste sylwetki Roosevelta i Churchilla. Pierwszy z nich, jak wiemy, byl jednym z najznakomitszych prezydentow Stanow Zjednoczonych. Przeobrazil je wewnetrznie i unowoczesnil, ale w stosunku do Polski zachowywal sie jak ignorant, arogant i dwulicowy kretacz. Churchill, ktory wygodnie zapominal, ile zawdzieczal lotnikom polskim podczas bitwy o Wielka Brytanie, okazal sie impulsywnym brutalem, kierujacym sie przebrzmiewajacym juz interesem brytyjskim.

A jednak to ci dwaj mezowie stanu - dodaje od siebie - byli jednoczesnie zbawcami Europy, a wiec i Polski. Gdyby Churchill w roku 1940 zawarl pokoj z Niemcami, a Roosevelt nie udzielil mu wtedy pomocy, a potem nie rzucil do boju decydujacych wojsk amerykanskich, Hitler stalby sie panem Europy i zniszczylby narod polski...

Do postaci zagranicznych, ktore scharakteryzowalem na podstawie Nie pasc na kolana Latynskiego, pozwalam sobie dorzucic jeszcze jedna - prezydenta Stanow Zjednoczonych Ronalda Reagana2). Oto na wiadomosc o wprowadzeniu przez Jaruzelskiego stanu wojennego i rozwiazaniu "Solidarnosci" Reagan wpadl w gniew i wbrew swoim doradcom zarzadzil 23 grudnia 1981 r. udzielenie pomocy finansowej dla podziemnego ruchu solidarnosciowego i wprowadzenie sankcji gospodarczych przeciwko Polsce Ludowej i Zwiazkowi Sowieckiemu. W Waszyngtonie bardzo sie obawiano ostrej reakcji sowieckiej. Reagan zlekcewazyl ostrzezenia i 29 grudnia podal swe decyzje do wiadomosci publicznej przez radio. Jak przewidywal, trafniej niz tzw. fachowcy - Moskwa nie podniosla rekawicy. Na Reagana zapewne wplyw mialy rozmowy z prof. Richardem Pipesem, doskonalym znawca Rosji, czlowiekiem rownie skromnym, jak uczonym3).

Powracam do ksiazki Latynskiego. Glownym jej tematem jest uchwycenie wladzy w Polsce przez komunistow narzuconych nam sila przez Sowiety i opozycja przeciwko rezimowi tlumiona okrutnie, lecz ciagle sie odradzajaca. Prowadzili ja najpierw pogrobowcy patriotycznego podziemia, pozostawieni bez wyjscia. W roku 1945 walke polityczna o demokracje i niepodleglosc poprowadzil Mikolajczyk na czele Polskiego Stronnictwa Ludowego, ale przegral. Proby niewolniczego kopiowania ustroju sowieckiego wywolaly w czerwcu 1948 r. sprzeciw nawet czolowego komunisty polskiego Wladyslawa Gomulki. Postawil on rezimowi za wzor tradycje niepodleglosciowe Polskiej Partii Socjalistycznej. Zostal za to pozbawiony wszystkich stanowisk, wyrzucony z partii i w roku 1951 internowany. Jego miejsce zajal agent sowiecki Boleslaw Bierut. Gomulka odzyskal wolnosc dopiero po smierci Bieruta i Stalina. W pazdzierniku 1956 roku powrocil do wladzy i sprawowal ja do roku 1970. Trzymal sie dogmatycznie Moskwy i komunizmu, ale zakonczyl krwawy terror i nie dopuscil do przymusowej kolektywizacji rolnictwa.

Cala te problematyke omawia Latynski na 1014 stronach tekstu glownego swojej ksiazki. Ze wszystkich opracowan tego tematu, ktore znam, a znam ich sporo, Nie pasc na kolana, jest praca najobszerniejsza i najdokladniejsza, wrecz wzorowa. Ksiazka Latynskiego powinna sie stac podstawowa lektura wszystkich, zajmujacych sie powaznie, zwlaszcza naukowo, dziejami Polski powojennej.

Przypisy:

1) Marek Latynski: Nie pasc na kolana. Szkice o polskiej polityce lat powojennych. Wydanie II rozszerzone, Ossolineum, Wroclaw 2001, str. 1085.
2) Peter Schweitzer: Reagan’s War. The Epic Story of His Forty-Year Struggle and the Final Triumph Over Communists, New York etc., 2002 str. 165-167.
3) Wywiad z prof. Richardem Pipesem: "Stan wojenny w Bialym Domu", Nowy Dziennik", Nowy Jork, 13 grudnia 2002 r., str. 16-17.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail