JAN KAZIMIERZ KAPERA
Swider i Nowak w CFM Gallery
Bo piekno na to jest,
by zachwycalo...
Tajemnicza jednosc rzeczy, rozumiana jako harmonia, oraz duchowy
wymiar dziela sztuki, nazywany czesto blaskiem, swiatlem,
jasnoscia promieniujaca z obrazu czy rzezby stanowily od czasow
antycznych (definicja Dionizego Areopagity) po poczatek XX
wieku o ideale piekna w sztuce. Potem bylo juz tylko gorzej.
Rzesze hochsztaplerow, farbowanych lisow, nieudacznikow, zwiedzionych
rewolucyjnymi (doslownie) haslami Beyusa i Duchampa, iz wszystko
jest dzielem sztuki i kazdy moze byc artysta, sprytnie wprowadzajacych
wytwory swej chorej badz skarlalej wyobrazni na salony sztuk
pieknych, doprowadzilo do zupelnego pomieszania pojec i wartosci.
Wynikiem tego procederu, gdyz trudno to nazwac inaczej, bylo
przerwanie lancucha tradycji sztuk pieknych i postepujaca
alienacja miedzy artysta a jego publicznoscia. Tradycja zostala
zastapiona rewolucyjnoscia (bez wzgledu na szerokosc geograficzna)
oraz skandalizowaniem. Ten swoisty XX-wieczny najazd Hunow
w sztuce zdaje sie miec na szczescie ku koncowi i coraz czesciej
mozna uslyszec o artystach, dla ktorych tradycja, idealy i
wartosci sztuk pieknych nie sa pustymi slowami, a drogowskazami
w ich zyciu i tworczosci.
Dzieki staraniom Neila Zukermana, dyrektora i wlasciciela prestizowej CFM Gallery, prezentujacej tworczosc takich wybitnych tworcow, jak Salvador Dali, Leonor Fini (towarzyszka zycia Konstantego Jelenskiego), Michael Parkes czy Frederick Hart (autor slynnych plaskorzezb do katedry waszyngtonskiej), publicznosc nowojorska ma obecnie okazje zobaczyc prace dwojga polskich artystow - Aleksandry K. Nowak oraz Michala Swidra, wlaczone do pokazu zimowego w tejze galerii.
Swider, absolwent krakowskiej Akademii Sztuk Pieknych, wspolpracuje z CFM juz od czterech lat. Zukerman mowi, iz "jest on jednym z niewielu, jesli nie jedynym, artysta z Europy Wschodniej, ktory posiada nie tylko fenomenalny warsztat, ale i antyczna wizje i dusze". Wielu zapewne pamieta jeszcze jego piekna wystawe inspirowana starotestamentowa Piesnia nad Piesniami - Canticum Canticorum. Piekno, szlachetnosc i dobroc - ta, o ktorej pisal Norwid, iz bedzie przyszloscia sztuki - byly przed trzema laty jasnymi i czystymi obliczami malarstwa, jakze odmiennymi od tego, ktore w sensacyjnej otoczce skandalu ukazalo wowczas Muzeum Brooklynskie.
Tym razem artysta zaproponowal nowojorskiej publicznosci wybrane obrazy z serii Polowanie na Jednorozca. Zainteresuja one szczegolnie bywalcow muzeum sztuki sredniowiecznej - The Cloisters - ktore posiada w swych zbiorach wspanialy zestaw arrasow pod tym wlasnie tytulem, najslynniejszy obok paryskiej Pani i Jednorozca z Musée de Cluny. Ci, ktorzy nie znaja tworczosci Swidra, beda z pewnoscia zaskoczeni jego wspolczesna i bardzo osobista wersja tej pieknej legendy. Niezwykly tryptyk Tuus, Tua - Semper (Twoj, Twoja - zawsze), w symboliczny sposob ukazujacy zmaganie Dobra ze Zlem, oraz dyptyk Quaerebam Semper, Exspectabam Semper (Zawsze szukalem, zawsze czekalem), malowane sa tempera na plotnie w sposob olsniewajacy, jaki juz chyba nikt z zyjacych wspolczesnie malarzy tego nie robi. Stanowia one kolejny, powazny krok artysty w kierunku doskonalenia indywidualnego stylu, w kierunku jeszcze pelniejszego oddania stanow swej duszy. Nie tylko bowiem swieca wlasnym blaskiem piekna, ale ukazuja nam cos wiecej, cos transcendentnego, absolutnego, i w tym sensie staja sie dzielami przezroczystymi. "Dla mnie najwazniejsze sa te obrazy, w ktorych udalo mi sie dotknac ´trzeciegoª wymiaru, czyli wymiaru duchowego, bo w obrazie istnieje nie tylko szerokosc i wysokosc, ale takze ten trzeci wymiar, wymiar duchowy, ktory jest trudny do zdefiniowania, ale ktorego sie doswiadcza" - wyznal artysta w jednym z wywiadow.
Jak zawsze, zgodnie ze sredniowiecznymi kanonami i wedlug wskazowek mistrza Cennino Cenniniego z Il Libro dell' Arte - "wy, co szlachetnego upodobania milosnikami pelnymi cnoty jestescie i przede wszystkim ku sztuce dazycie, strojcie sie przody w szaty takowe, a mianowicie: milosc, pokore, posluszenstwo i wytrwalosc" - Swider podchodzi do tego, co tworzy, z niezwykla powaga i namaszczeniem, chcialoby sie wrecz rzec, ze maluje w religijnym uniesieniu. Pokornie jednak podkresla, iz jest on tylko "narzedziem", poddaje sie natchnieniu, ktore prowadzi jego reke - "caly czas zdaje sobie sprawe, ze jestem umieszczony w pewnym porzadku stworzenia, wiec gdy zaczynam malowac, to nie moge powiedziec, ze niewazne, co namaluje, ze mi wszystko wolno".
Jego dziela uderzaja niezwyklym, jakze, niestety, rzadko juz spotykanym mistrzostwem warsztatu - szlachetnoscia rysunku, harmonia ksztaltow i kolorow. Prostota i piekno kompozycji, subtelnosc barw posunieta do granic mozliwosci, wysublimowane zestawianie poszczegolnych odcieni sluzyc ma malarzowi do podkreslenia ich symbolicznej wymowy, ich ukrytego wymiaru duchowego. Struna swiatla - czysta i nie z tego swiata - drgajaca w kazdej z tych prac, powaga, spokoj, dostojenstwo oraz metafizyczne tchnienie daja odbiorcy dziela wspaniala i niepowtarzalna szanse na przezycie czegos glebokiego, poruszajacego.
Tworczosc Swidra jest wiernoscia tradycji, idealom i kanonom sztuk pieknych, a w koncu wartosciom, zarowno tym estetycznym, jak i moralnym. "Idealne piekno i tajemnica istnienia spelniaja sie wraz z uaktywnieniem obszarow duchowosci. I to wlasnie jest jednym z glownych walorow i wartoscia tego, co stara sie odnalezc i ujawnic Michal Swider" - pisal o jego sztuce krakowski artysta i krytyk Stanislaw Tabisz.
*
W
odmienny swiat artystycznej wrazliwosci wprowadza nas malarstwo
Aleksandry K. Nowak. Malarki tej nie trzeba przedstawiac,
gdyz jest ona znana wielbicielom sztuki oraz artystom z organizowanych
przez nia wystaw w Galerii Skulskiego w Polskiej Fundacji
Kulturalnej w Clark. Choc wspolpracuje z CFM Gallery dopiero
od kilku miesiecy, to jednak po sukcesie, jaki odniosla w
zeszlorocznym pokazie letnim, natychmiast dostala propozycje
wystawy indywidualnej w tejze galerii - ekspozycja odbedzie
sie wiosna przyszlego roku.
Krytyk sztuki Maurice Taplinger pisal w 1999 roku na lamach nowojorskiego Gallery & Studio, iz: "przedmiotem jej malarstwa sa zarowno glebokie, psychologiczne portrety, jak i obrazy fantastyczne, ukazujace eteryczne zjawy unoszace sie w swietlistych aurach i nieziemskich przestrzeniach. Odnalezc w nim mozna wplywy ekspresjonizmu, symbolizmu i secesji. Jest ono swego rodzaju polaczeniem w jedno stylu Edwarda Muncha i Gustawa Klimta, przy czym zachowuje w jakis niezwykly i szczegolny sposob oryginalnosc".
Ogladajac prace artystki sprzed kilku lat trudno nie dostrzec jej glebokiej fascynacji oraz szacunku dla spuscizny Mlodej Polski, dla tworczosci tak wspanialych naszych malarzy, jak: Stanislaw Wyspianski, Witold Wojtkiewicz, Olga Boznanska, Wojciech Weiss, Konrad Krzyzanowski czy Jan Stanislawski, by wymienic zaledwie kilku. Wydaje sie, iz to wlasnie w tym mlodopolskim swiecie artystka czuje sie najlepiej.
Malarstwo Aleksandry Nowak jawi sie jako swoisty rodzaj kontynuacji, nie tyle formalnej, co przede wszystkim duchowej. W oddawaniu stanow psychicznych, emocji, czesto bolesnych, tragicznych i mrocznych, w stwarzaniu nastroju, w alegorycznosci szuka artystka drog do wyrazenia swego wnetrza, swiata swych przezyc, zaduman i zachwytow. Uwodzicielskie piekno jej plocien, ich sensualnosc, blask, tajemniczy powab, nie pozwalaja przejsc obok nich obojetnie. Zachwycaja, ale i zadaja nam pytania.
Warto tu moze zaznaczyc, iz wlasnie w swych niezwyklych, gleboko psychologicznych portretach osiagnela niebywala wrecz doskonalosc. Jej Portret uczonego, wybrany sposrod trzynastu tysiecy nadeslanych prac, znalazl sie w finale konkursu na najlepszy portret, ogloszonego przez uznany The Artist's Magazine, a wyniki ktorego ukazaly sie wlasnie wydaniu tego czasopisma z grudnia ub. roku.
Wyspianski w rozmowie ze Stefanem Zeromskim powiedzial, iz tworczosc kazdego artysty malarza winna przejsc przez "szereg nasladownictw arcydziel, dopoki nie natrafi na swe wlasne odkrycie formy". Po okresie kroczenia sladami mistrzow malarka dojrzala wewnetrznie, by rozpoczac wlasna wedrowke, by tworzyc swa wlasna "legende", jakbysmy powiedzieli za autorem Alchemika. Zrozumiala, iz to, co najwazniejsze, jest w niej samej, w jej sercu i duszy.
Nie dziwi wiec, iz natchnienie czerpie z tego, co kocha najbardziej, czyli z poezji i muzyki. Stad obrazy, ktore tworzy od kilku juz lat, maja tak wielkie oddzialywanie na widzow, budza emocje i podziw - sa po prostu prawdziwe i szczere. Sa cichymi, delikatnymi i tajemniczymi rozmowami wrazliwej artystki z jej publicznoscia, ze swiatem, ktory ja otacza, w koncu z tymi, ktorzy odeszli, ale pozostawili po sobie perly - perly poezji i muzyki.
Mamy tu wiec hold oddany ukochanemu Ksieciu Poetow - Krzysztofowi Kamilowi Baczynskiemu -
jeno wyjmij mi z tych oczu szklo bolesne - obraz dni, ktore czaszki biale toczy przez plonace laki krwi
(To the Prince of Poets), mamy zachwyt nad Lesmianem (Meadow), Norwidem, magicznym Bruno Schulzem. Gleboko poruszajaca muzyka Henryka Mikolaja Goreckiego i Wojciecha Kilara (Agnus Dei, Dona Nobis Pacem), najwspanialszych naszych wspolczesnych kompozytorow, towarzyszy malarce w jej codziennym zmaganiu sie z materia malarska. Plastyczna wizja barokowego Albinoniego z jego niesmiertelnym Adagio jest jednym z piekniejszych akcentow wystawy.
Takie wlasnie niezwykle nastrojowe i symboliczne prace zaproponowala artystka publicznosci w CFM: Good Night II do muzyki Goreckiego (Good Night. op.63, 1990 r.), liryczne Adagio II, delikatne i eteryczne The River III, basniowe Canticus II oraz kolejny juz obraz ze swietnej serii Dancers. Wszystkie doskonale warsztatowo, wysmakowane kolorystycznie, a jednoczesnie gleboko alegoryczne i poruszajace, pozostana zapewne na dlugo w pamieci gosci i stalych bywalcow galerii CFM.
"Gdy wszystkie wiary zbankrutowaly, ta jedna jeszcze zostala: dazenie do Piekna", pisal przed stu laty Wilhelm Feldman. Wiek XX, ktory niedawno pozegnalismy, w stopniu przerazajacym przyczynil sie do obrzydzenia idealu Piekna w sztuce. Na szczescie wciaz istnieja artysci, ktorzy stoja na strazy idealow i wartosci sztuk pieknych, wierni tradycji, lojalni i uczciwi wobec siebie i swej publicznosci, pokorni wobec potegi i piekna natury, zdajacy sobie sprawe, ze sa tylko narzedziem, ze to, co tworza, jest jedynie dalekim i niedoskonalym echem piekna idealnego, absolutnego.
------------------------
Prace obojga artystow oraz wybrane dziela Salvadora
Dalego, Leonor Fini, Michaela Parkesa, Fredericka Harta i
Anne Bachelier ogladac mozna w CFM Gallery (112 Greene St.,
SoHo, Manhattan) do konca lutego.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |