[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (10 stycznia 2003)


Przed debiutem w Carnegie Hall

Stanislaw Drzewiecki
- muzyka wysokich lotow

15-letni pianista wystapi w nowojorskiej Carnegie Hall w niedziele 26 stycznia. Opowiada nam z tej okazji o swojej pasji do muzyki, modelarstwa i latania.

Daniel Wyszogrodzki: - Czy pamietasz, kiedy zaczales uczyc sie muzyki?

Stanislaw Drzewiecki: - Pamietam, ze jak bylem bardzo maly, lubilem sluchac, jak graja rodzice. Przebywalem z nimi w tym samym pokoju, czesto nawet wchodzilem pod fortepian. Bywalo tam bardzo glosno, ale to mnie zupelnie nie zrazalo. Siadalem im tez na kolanach, kiedy grali, a od tego juz tylko krok do grania samodzielnego. Probowalem improwizowac. Czasami cos z tego wychodzilo i wtedy prosilem mame, zeby mi to zapisala. Moje pierwsze, spontaniczne kompozycje powstaly wiec, zanim nauczylem sie nut. Co ciekawe, tata gra jedna z tych wczesnych kompozycji do dzisiaj. To jest zwykly walc, tylko tata narzeka czasem, ze bardzo smutny.

- I nadal laczysz studia pianistyczne z praca kompozytorska?

- Uczylem sie od czwartego roku zycia, ale to nie byla edukacja ogolna, tylko szkola muzyczna - fortepian i kompozycja. Studia nad kompozycja kontynuuje, poniewaz pozwala mi to o wiele lepiej zrozumiec kompozytorow. Na razie sam wydaje swoje rzeczy, na komputerze. Ale wykonuje wlasne utwory na koncertach. Pisze nie tylko na fortepian, ale takze duety, utwory na kwartet, napisalem juz tez kilka kompozycji na orkiestre. Moje kompozycje maja charakter romantyczny. Romantyzm jest mi bliski.

- Czy nie ominelo Cie w tym wszystkim tzw. normalne dziecinstwo?

- To zalezy, co uznamy za "normalne dziecinstwo". Uwazam, ze mialem bardzo ciekawe dziecinstwo, bo od wczesnych lat poznawalem swiat i ludzi. Oboje rodzice graja na fortepianie i sa profesorami tego instrumentu w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. Ich rodzice rowniez mieli kontakt z muzyka - mama mamy takze jest profesorem fortepianu. Sluchalem muzyki od poczatku istnienia - jeszcze przed urodzeniem bylem z mama w Japonii! Koncertowala bedac w ciazy i nagrywala plyte z muzyka francuska - utwory Debussy'ego i Ravela. Dlatego powiedzenie, ze sluchalem muzyki od urodzenia, to nie do konca prawda. Sluchalem jej wczesniej.

- A ktore z Twoich koncertow najbardziej utkwily Ci w pamieci?

- Najbardziej przezylem swoj debiut w Konserwatorium Moskiewskim. Rodzice obawiali sie mojej reakcji, kiedy stane nagle przed dwutysieczna widownia. Wyprowadzil mnie starszy kolega i pomogl zajac miejsce przy fortepianie. Ja jednak bylem juz calkiem spokojny, poniewaz mialem za soba pol godziny jezdzenia winda. Jak widac moja fascynacja wysokoscia i lataniem takze narodzila sie wczesnie, zas zamilowanie do wind pozostalo mi do dzisiaj. Nie zmarnowalem okazji, zeby sobie poszalec w windach przy okazji sesji fotograficznej na dachu wiezowca. To byl fantastyczny pomysl na okladke - polaczenie muzyki z wysokoscia.

- I pochodza z tej sesji piekne zdjecia. A jak sobie radzisz z telewizja?

- Zauwazylem, ze kiedy na wystepie albo na nagraniu jest kamera, pomaga mi to. Zmusza mnie do wiekszej mobilizacji - jeszcze wiekszej. Ale tez bez przesady. Kiedy gralem w Bergen, odbywala sie tam bezposrednia transmisja z koncertu na dwadziescia cztery kraje Europy. Ogladalo mnie na zywo w telewizorach dziesiec milionow ludzi, a ja dowiedzialem sie o tym… przed samym wyjsciem na estrade! Oczywiscie, dziesiec milionow to bardzo abstrakcyjna liczba i nie od razu do mnie dotarlo, co to wlasciwie znaczy. Ale kiedy na lotnisku w Bergen, juz po koncercie, zaczeli mnie rozpoznawac przypadkowi ludzie, nagle poczulem "sile mediow".

- Jak czules sie grajac z Adamem Makowiczem? To raczej nietypowe zestawienie.

- To bylo niezwykle przezycie. Bylem jeszcze bardzo maly i uczylem sie w szkole - mowie o Szkole Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Warszawie. Najpierw zagralem swoj utwor, potem pan Adam Makowicz wykonal na zywo improwizacje na ten temat, a na koniec gralismy razem - na dwa fortepiany i na cztery rece. To bylo niesamowite przezycie, bo zrozumialem bogactwo jego wyobrazni. Ja sam sporo improwizuje, zwlaszcza komponujac, ale nie jest to - jak w jazzie - improwizacja na temat pewnej kompozycji, czesto znanego standardu. Tylko na tematy wlasne.

- Czym rozni sie wykonywanie utworu na koncercie od nagrywania go na plyte?

- To jest zupelnie cos innego. Zwlaszcza przy wspolczesnej technice, kiedy tak wiele mozna w studiu zmienic - nawet ogolna interpretacje utworu. Dopiero nagrania live, rejestrowane na zywo w czasie koncertu, oddaja prawdziwa atmosfere wykonania utworu przed publicznoscia. I moim zdaniem maja najwieksza wartosc. Dlatego zdecydowalem sie na wydanie koncertu Chopina zarejestrowanego na zywo. Oczywiscie nie wszystko mozna nagrac w ten sposob, ale mnie sie udalo.

- Jestes laureatem imponujacych nagrod: Grand Prix w Alicante, Grand Prix w Bergen - trofeum wreczal Ci tam nastepca tronu. Ktora z nich wywarla najwieksze wrazenie?

- Chyba ta w Bergen w Norwegii na X Konkursie Eurowizji dla Mlodych Muzykow. Zreszta to ona pociagnela za soba Paszport Polityki. To byl niezwykly konkurs, gdzie wszyscy uczestnicy byli dla siebie wyjatkowo zyczliwi. Po atmosferze tak wielkiego konkursu mozna spodziewac sie silnej rywalizacji, nawet zawisci. Niczego takiego tam nie odczulem. Atmosfera byla wspaniala, podobnie zreszta organizacja. Moze to tylko ciekawostka, ale po raz pierwszy w zyciu widzialem, zeby na koncert o 20:00 wszyscy zajeli swoje miejsca na piec przed osma. Wlacznie z orkiestra! Zwykle, kiedy koncert jest na osma, orkiestra zjawia sie na scenie kolo wpol do dziewiatej. Inna ciekawostka jest to, ze wygralem nagrode w dniu urodzin Edwarda Griega, ktory ufundowal piekna sale, noszaca dzis imie tego wielkiego norweskiego kompozytora.

- I tak padlo wreszcie nazwisko pierwszego w naszej rozmowie - poza Chopinem - romantyka. Natomiast Twoj najnowszy album zawiera wylacznie muzyke romantyczna. Jak dobierasz sobie repertuar, czym sie kierujesz przy wyborze tworcy czy utworu?

- Moja pani profesor - czyli mama - poleca mi rozne utwory, ale bardzo czesto sam je wybieram. Czasami spodoba mi sie cos, co graja studenci mamy. Czasami wpada mi cos w ucho w innych okolicznosciach. Tak bylo na przyklad z Campanella Liszta - tak mi sie spodobala ta etiuda, ze postanowilem ja zagrac. A skoro jedna, to czemu nie wszystkie? I w ten oto sposob znalazlo sie na nowej plycie szesc etiud Liszta.

- Co zlozy sie na repertuar Twojego koncertu 26 stycznia w Carnegie Hall?

- Wykonam kilka kompozycji Schuberta, miedzy innymi jego wielka Fantazje C-dur (Wandererfantasie op. 15). Oczywiscie Chopina, trzy utwory: Polonez As-dur op. 53, Nokturn Cis-moll. op. 27 n. 1 oraz Ballade G-moll, op. 23. A takze cykl etiud Liszta wedlug Paganiniego, ktore znalazly sie na mojej najnowszej plycie dla Sony Classical, Grandes études de Paganini. Jest wsrod nich popularna La campanella. W tydzien pozniej zagram podobny zestaw utworow w Filharmonii Narodowej.

- Jak radzisz sobie z tak intensywnym trybem zycia? Przywykles juz do niego?

- To nie wyglada tak strasznie. Czasami rzeczywiscie gram piec koncertow w ciagu tygodnia, ale potem nie wystepuje przez calutki miesiac.

Najgorzej jest ze strefami czasowymi. Poza tym powinienem cwiczyc kilka godzin dziennie i musze to godzic. Dopiero potem mam troche czasu na lotnictwo i modelarstwo - moje dwie pasje.

- Przejdzmy wiec do Twoich pasji pozamuzycznych, tym bardziej ze zainspirowaly okladke najnowszej plyty. Latasz na symulatorze i sam projektujesz modele - interesujace, ze godzisz to z muzyka. A czy probowales juz sam latac?

- Niestety, trzeba miec ukonczone 16 lat, zeby latac chocby na lotni. Natomiast moge sie poszczycic pewnym sukcesem w zakresie modelarstwa. Zaprojektowalem model dla niemieckiej firmy modelarskiej Scheiber-Bogen, zajmujacej sie produkcja modeli z papieru. Moj projekt wejdzie do produkcji i znajdzie sie na rynku juz w przyszlym roku. Jest to Cessna Grand Caravan. Dostalem tez zamowienie od Mlodego Technika na artykul, w ktorym przedstawie caly lot samolotu: od startu do ladowania. Ja sam znam to glownie z symulatora, ale duzo latam samolotami i prawie zawsze staram sie odwiedzic kabine pilotow. Obliczylem, ze lecialem juz prawie sto razy!

- Czy istnieje - w Twoim pojeciu - jakas relacja pomiedzy lataniem a muzyka?

- Uwazam, ze lotnictwo uwalnia nas od otaczajacego swiata. Podobnie jest z muzyka, kiedy sie w nia naprawde zaglebimy. Mozna potraktowac lot samolotem jako podroz w innym czasie i przestrzeni - daje takie poczucie swobody. Dlatego tez bardzo lubie loty na symulatorze. Zawsze przed wylotem na koncert przelatuje sobie cala trase na komputerze. Potem, gdy lece prawdziwym samolotem, pokazuje moje dane pilotom i wszystko sie zgadza. Naleze nawet do linii lotniczej, oczywiscie wirtualnej.

- Modele, ktore znajduja sie w Twoim domu, swiadcza o duzym talencie plastycznym. Wisza tu Twoje rysunki. Jak wiec wyglada relacja pomiedzy obrazem i dzwiekiem?

- Mam takie ciekawe podejscie, ze widze konkretne tonacje w sposob kolorystyczny. Zawsze sa to te same kolory: a-moll jest niebieski, e-moll zielony, D-dur zolty. Ale wracajac jeszcze do poprzedniego pytania - o zwiazki muzyki z lotnictwem - mam skojarzenia idace o wiele dalej niz tylko w kolory. Po prostu grajac utwor muzyczny wyobrazam sobie, ze lece w powietrzu. Sa to bardzo rozne skojarzenia. Na przyklad przy Consolation Liszta - utworze nagranym na ostatniej plycie - wyobrazam sobie, ze lece szybowcem w gorach. A kiedy gram Etiude es-moll Rachmaninowa, wyobrazam sobie ptaka lecacego nad wzburzonym morzem. I rzeczywiscie mysle o tym w czasie grania. Ale mysle rowniez o swiecie podwodnym, a co za tym idzie… zrobilem licencje nurka. Muzyke mozna przezywac na wiele sposobow.

- Ale tez jest ona uwazana za najbardziej abstrakcyjna ze sztuk, podczas gdy Twoje wizualizacje nadaja jej wymiar konkretu. A jak pracujesz nad nowymi utworami?

- Na samym poczatku slucham utworu, zeby zapoznac sie z jego brzmieniem. Nastepnie odczytuje tekst, co przypomina nieco droge przez dzungle. Nuty sa rodzajem mapy - podaja zarazem cele i granice. Rzecz polega na tym, zeby wlasna droga dojsc do celu, nie wychodzac poza okreslone granice. Potem, kiedy znam juz caly utwor na pamiec, slucham go ponownie. I zazwyczaj wtedy odkrywam najwiecej rzeczy. Bardzo cenie sobie wykonania wlasnych utworow przez kompozytorow. Niestety, jest to mozliwe tylko w nielicznych przypadkach, na przyklad Rachmaninowa. Slucham zreszta wielu roznych wykonawcow. Nie staram sie ich kopiowac, ale raczej "brac pod uwage" to, co oni robia. To chyba zrozumiale, bo przeciez caly czas sie ucze. Uwazam jednak dochodzenie do wlasnej interpretacji za niezwykly proces, za cudowne przezycie.

Ze Stanislawem Drzewieckim
rozmawial Daniel Wyszogrodzki

--------------------------------------------------------------------------------------

Zachecamy melomanow do przybycia w dniu 26 stycznia do Carnegie Hall - wystep mlodego polskiego wirtuoza zapowiada sie nie tylko jako wydarzenie muzyczne, ale niezwykle, cudowne przezycie. Do zobaczenia na koncercie!


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail