PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (3 stycznia 2003)


ANDRZEJ ZWANIECKI


Nowojorska
kronika kulturalna (film)

Dwie wieze
i dwa oblicza
Nowego Jorku

Byc moze rezyser Peter Jackson skumal sie z ciemnymi silami, a byc moze posiadl po prostu rozdzke czarodziejska. Nie wiadomo. Jedno jest pewne - w wyrezyserowanym przezen The Lord of the Ring: Two Towers rycerskie przygody, kostiumowa batalistyka, basniowa fantazja, koturnowe aktorstwo i efekty komputerowe stapiaja sie w olsniewajaca i intrygujaca opowiesc. Sukces rezysera jest o tyle godny uwagi, ze w Two Towers stal on przed trudniejszym zadaniem niz w The Fellowship of the Ring. Pierwszy epizod kinowej adaptacji powiesci Tolkiena jako wariacja Odysei mial bardziej jednorodna konstrukcje. W Two Towers na akcje skladaja sie trzy rownolegle watki. Na pierwszy plan wybija sie rycerska epopeja Aragorna (Viggo Mortensen), ktory wraz z towarzyszami elfem Legolasem (Orlando Bloom) i karlem Gimli (John Rhys-Davies) wspiera obroncow krolestwa Rohan przed armia Sarumana (Christopher Plummer). Losy hobbita Frodo (Elijah Wood), zmierzajacego do krainy Mordor z misja zniszczenia Pierscienia, sa przedluzeniem historii jego zmagan ze zgubnym wplywem symbolu Zla i tymi, ktorych on przyciaga, zas wedrowka jego hobbicich krajanow na konarach zywego i gadajacego drzewa to nowa, choc drugorzedna atrakcja.

Mimo ze jakosc dramaturgiczna i emocjonalna tych watkow nie jest rowna, Jackson splata z nich z powodzeniem opowiesc pelna fantastycznych dziwow, dramatycznych konfrontacji i komicznych spietrzen. W perspektywie czystego Zla proby, przez ktore przechodza bohaterowie, zyskuja mityczne proporcje. Obrazy maszerujacych zastepow wojsk Sarumana kojarza sie nieuchronnie z dlugimi kolumnami wojsk hitlerowskich, ale wobec egzotycznego wygladu wojownikow zyskuja one wizualna moc uniwersalnego symbolu brutalnej machiny wojennej. Jackson kladzie nacisk na ponadludzki wymiar zmagan miedzy Dobrem a Zlem, ukazujac czesto swoich bohaterow w szerokich planach, na tle przepastnych i oszalamiajacych krajobrazow Nowej Zelandii. Zrealizowana z wielkim rozmachem scena oblezenia twierdzy Helm's Deep nabiera rangi wojny swiatow tylez dzieki estetycznemu kontrastowi miedzy orkami a Rohanami, co dzieki niezwykle dynamicznej inscenizacji oraz realistycznie ukazanej brutalnosci walki. I jakkolwiek scena ta powstala przy duzym wsparciu techniki komputerowej, to nie ma w niej nic z mechanicznego serializmu gier wideo, ktory skazil tak mocno nowe Gwiezdne wojny.

Two Towers zawiera rowniez bardziej kameralne dramaty - znienawidzonego Gríma (Brad Dourif), ktory niczym Ryszard III chce za jednym zamachem posiasc krolestwo Rohan i krolewska corke (Miranda Otto), heroicznego krola Theodena (Bernard Hill), ktory walczy tylez z wrogami, co z wlasnym fatalizmem, i wreszcie Golluma, groteskowego i zalosnego stwora, ktory niegdys byl w posiadaniu Drogocennego i nie przestaje marzyc o jego odzyskaniu. Chociaz dramatyczne przezycia sa tu zaledwie naszkicowane, wiele z nich ma emocjonalny wydzwiek i psychologiczna wiarygodnosc, jakiej moglby im pozazdroscic niejeden film pretendujacy do miana dramatu lub psychodramy.

*

Gangs of New York jest gigantyczna fantasmagoria Martina Scorsese, pekajaca w szwach, uginajaca sie pod ciezarem wlasnych ambicji i wylewajaca sie poza brzegi ekranu z powodu nadmiaru postaci, watkow i epizodow. Juz apokaliptyczna, otwierajaca scena, w ktorej irlandzki gang Zdechlych Krolikow rusza na boj z anglosaska banda Natywistow, sygnalizuje, ze nie bedzie to historyczna rekonstrukcja Nowego Jorku z polowy XIX wieku, lecz osobiste i pelne fantazji spojrzenie tworcy na rodowod Ameryki i Nowego Jorku w szczegolnosci.

W spektakularnej bitwie na placu zlodziejskiej dzielnicy Five Points, przywodca anyimigranckiej bandy Bill the Butcher (Daniel Day Lewis) zabija lidera Irlandczykow ksiedza Vallona (Liam Neeson) na oczach jego syna. W szesnascie lat pozniej mlody Vallon (Leonardo DiCaprio) pod przybranym imieniem Amsterdam wraca z katolickiego przytulku, aby pomscic ojca. Wkrada sie w laski Billa, zostaje jednym z jego przybocznych i wreszcie ratuje mu zycie, zaskarbiajac sobie przy okazji uczucie jego wychowanicy i kochanki Jenny (Cameron Diaz).

Scorsese usiluje uczynic z tej historii swego rodzaju metafore amerykanskiego tygla, w ktorym religijne, etniczne i plemienne emocje stapialy sie w narodowa jednosc w plomieniach nienawisci i strumieniach krwi. Ale jej wezlowe punkty sa zbyt watle, by uniesc te ambicje, a postacie, tak pierwszo- jak i drugoplanowe (z wyjatkiem Billa), ktore moglyby poszerzyc jej epicki zasieg, sa potraktowane zbyt zdawkowo, by mogly zaciazyc na niej emocjonalnie. Gangs of New York ozywa wiec glownie wtedy, gdy na ekranie pojawia sie Day Lewis, wspaniale straszny i nieobliczalny. Ale i to ostatecznie dziala przeciwko filmowi, bo w roli Billa-Rzeznika tworzy on postac tak spektakularnie barbarzynska i demoniczna, ze wszystkie inne karleja w jego obecnosci.

Fikcyjna akcja rozgrywa sie na tle prawdziwych wydarzen historycznych - dzialania skorumpowanej machiny politycznej Tammany Hall, wojny secesyjnej, poboru do wojska i wreszcie zamieszek wywolanych tymze poborem. Ale zwiazki miedzy historia trojki protagonistow a tymi wydarzeniami nie sa zbyt wyrazne. Kanonada z krazownikow unijnych ostrzeliwujacych Manhattan daje rezyserowi okazje do sfotografowania finalowego starcia miedzy Billem a Amsterdamem w klebach dymu i pylu. Jednak w sensie zwiazania ich losow z ogolniejszymi, narodowymi zmaganiami scena ta jest niewypalem - podobnie jak reszta filmu. Scorsese sugeruje, ze przemoc, przestepczosc, korupcja i plemienne emocje zapisaly sie w genach Ameryki. Ale robiac to unika odpowiedzi na pytanie, dlaczego zatem geny te wytworzyly tak jednorodny i solidarny narod w tak krotkim czasie. Wobec dramaturgicznych i intelektualnych niedociagniec w Gangs of New York tlo jest barwniejsze i ciekawsze od pierwszego planu.

Podobnie jak Wenecja w Casanovie Felliniego, Nowy Jork Scorsese jest tworem niemal czystej fantazji autora filmu (nieprzypadkowo Scorsese krecil go w rzymskim Cinecitta). W tej wizji jest wiec miejsce i na chinska opere w burdelu, i na zapasy na nadbrzezu, i na slonia z cyrku Barnuma pedzacego przez ulice miasta. Pod tym wzgledem dzielo Scorsese jest nie lada spektaklem i wszelkie zastrzezenia pod jego adresem nie powinny nikogo zniechecic do wybrania sie do kina. Niemniej ogladajac to opus magnum tworcy Taksowkarza i Chlopcow z ferajny nie mozna oprzec sie mysli, jak wielki moglby byc ten film, gdyby w jego centrum nie zabraklo punktu grawitacji przyciagajacego luzne epizody i postacie na orbite kosmicznej wizji filmowca.

*

25th Hour jest smutnym przykladem degradacji artystycznej jednego z bardziej utalentowanych filmowcow amerykanskich. Jego rezyser Spike Lee, ktory w roku 1986 zadebiutowal naprawde zabawna komedia obyczajowo-erotyczna She Gotta Have It, od tego czasu nakrecil kilkanascie filmow, z ktorych z wyjatkiem Do the Right Thing zaden nie zapisal sie w pamieci.

Najnowszy przedstawia 24 godziny z zycia handlarza narkotykow Monty'ego (Edward Norton), poprzedzajace jego pojscie do wiezienia na odsiadke siedmioletniego wyroku. W tym czasie bohater chce zalatwic kilka mniej lub bardziej waznych spraw - znalezc opiekuna dla psa ocalonego przezen przed niechybna smiercia, pozegnac sie z ojcem i kumplami, zalatwic porachunki z czlonkami rosyjskiej mafii, dla ktorej pracowal, i dowiedziec sie, czy to jego dziewczyna Naturelle (Rosario Dawson) doniosla nan na policje. Monty usiluje wiec zwiazac luzne konce i zamknac pewien rozdzial w swoim zyciu.

Taka sytuacja moglaby stanowic interesujacy punkt wyjscia do dramatu, gdyby byla dla bohatera okazja do dokonania obrachunkow i refleksji nad swoim losem. Ale Lee sprawia wrazenie, jakby takie spojrzenie zupelnie go nie interesowalo. Zamiast tego tworzy nastroj niepewnosci, oczekiwania i niepokoju, ktory choc trafny, nie jest w stanie wypelnic dramaturgicznej czarnej dziury w srodku filmu. Bohater zalatwia sprawy, zegna sie z tymi, z ktorymi ma sie zegnac, ale niemal wszystkie wynikajace z tego spotkania i rozmowy nie maja zadnych zdecydowanych wektorow emocjonalnych i wobec tego nic znaczacego z nich nie wynika.

Akcja filmu rozgrywa sie w Nowym Jorku po wrzesniowym zamachu terrorystycznym na World Trade Center. Okna mieszkania bohatera wychodza na ground zero i jego stan duchowy ma zdaje sie korespondowac z przygnebiajaca atmosfera miasta. Ale Lee nie moze znalezc przelozenia miedzy jednym a drugim. W rezultacie Monty krazy wokol ground zero jak zagubiony meteoryt obojetny na swiat, na orbicie ktorego sie znalazl.

Przeblyski talentu Lee pojawiaja sie jedynie w naszkicowanych lekka reka pobocznych watkach, wsrod ktorych najciekawszy dotyczy nauczyciela Jacoba (Philip Seymour Hoffman) zadurzonego w uczennicy (Anna Paquin). Ale te sceny rozgrywaja sie na marginesie glownej historii, ktorej nie udaje sie nigdy zaistniec na ekranie.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail