[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (3 stycznia 2003)


Miejsce
na samotnosc

Z George'em Weiglem - osobistym biografem Jana Pawla II,
autorem ksiazki "Swiadek nadziei" - rozmawia Justyna Tawicka

Justyna Tawicka: - Panska ksiazka jest wyjatkowa: Papiez nie tylko wyrazil zgode na jej napisanie, ale i scisle przy niej wspolpracowal. Czy zrobil to, aby miec wplyw na swoj wizerunek?

George Weigel: - Ksiazka byla moim pomyslem - od pierwszej do ostatniej strony. Trudno jednak byloby ja napisac bez zebrania odpowiedniej dokumentacji. Szczesliwie stalo sie tak, ze Papiez zaakceptowal moj pomysl, uznal go za ciekawy i zgodzil sie na wspolprace. Jakakolwiek kategoryzacja nie byla moim zamyslem - chcialem po prostu przedstawic rzetelna biografie. Jan Pawel II pomagal mi jedynie uporzadkowac fakty, daty, wydarzenia. Za ich interpretacje natomiast odpowiedzialnosc ponosze tylko ja. Byc moze znalazly sie w niej fragmenty, z ktorych wydzwiekiem Papiez nie musi sie zgadzac. Jednak - jak mowie - moje prawo to przywilej bycia autorem. Zanim zaczalem prace nad Swiadkiem nadziei, powiedzialem Papiezowi, ze przed skonczeniem calosci nie zobaczy nawet jednego slowa, za to po skonczeniu ksiazki cala odpowiedzialnosc biore na siebie. Odpowiedzial - "to oczywiste".

- Ksiazka liczy 1100 stron. Kazda z nich opisuje zycie Papieza. Prywatnosc Ojca Swietego - czy cos takiego w ogole istnieje?

- Przez ostatnie dwadziescia cztery lata trwania swojego pontyfikatu Papiez stara sie podtrzymywac wiezi, ktore lacza go chocby z krakowskimi przyjaciolmi. Nie jest to proste - zaszczyt, jaki pelni, uniemozliwia mu zwykly ludzki kontakt z nimi na co dzien. Nieobecnosc przyjaciol rekompensuje czytaniem - uwielbia to robic, jest typem "czytacza". W wolnych chwilach siega najchetniej po ksiazki filozoficzne. Ilekroc pojawia sie na rynku nowinka w dziedzinie filozofii czy literatury, on po prostu musi ja miec. Jednak najwazniejsza pod wzgledem intensywnosci czesc jego prywatnego zycia zajmuje... modlitwa. Kazdego dnia "wykrada" dziewiecdziesiat minut i przeznacza ten czas tylko dla Boga i siebie. To jego Swiety Czas, wtedy zastanawia sie nad swiatem i soba.

- Jak sam powiedzial, dochodzi do wniosku, ze wszyscy chca poznac go od zewnatrz, tymczasem mozna do niego dotrzec tylko od wewnetrznej strony...

- ...bo jest czlowiekiem o niezbadanej glebi przezyc. Bogactwo jego zycia wewnetrznego objawia sie chociazby koniecznoscia odbywania tej regularnej poltoragodzinnej codziennej modlitwy. Jestem pewien, ze ten rodzaj intymnosci, wyciszenia, pozwala mu latwiej zniesc obowiazek bycia osoba publiczna i oddalenie od bliskich mu ludzi. Poza tym to ciagly intelektualny rozwoj.

- Znajac Papieza od dawna, jakiego czlowieka widzi Pan w nim dzis: stratega czy raczej mistyka?

- Jego mistycyzm to intuicja. To umiejetnosc nie tylko rozmowy ze Stworca, ale i ze zwyklym czlowiekiem. W jakakolwiek patrzy strone, czyni to z uwaga - ma takt i niespotykane wyczucie rozmowcy. Slowo "strategia" kojarzy sie z czyms sztucznym, zaplanowanym, tymczasem Jan Pawel II jest kims niewiarygodnie naturalnym, traktujacym zarowno siebie, jak i innych bez zadnej afektacji, pozorow. Poza tym jest obdarzony niesamowitym wrecz poczuciem humoru. To polaczenie glebokiego mistycyzmu i niewymuszonej radosci czyni z Ojca Swietego nie tylko Glowe Kosciola. Stanowi tez ucielesnienie marzen o czlowieku, z ktorym mozna zjesc lunch i spedzic niezapomniane chwile, rozmawiajac w nieskonczonosc.

- A jak dlugo Pan z nim rozmawial?

- Prywatnie rozmawiamy juz od 1992 roku - cale dziesiec lat. W zwiazku z pisaniem Swiadka nadziei spotykalismy sie bardzo regularnie przez ostatnie trzy lata. Pomimo tego wyjasnianie niektorych pytan i kontekstow, w ktorych te pytania padaly, potrafilo nam zabrac okolo dwudziestu godzin. Umawialismy sie na wspolne obiady lub kolacje - w Rzymie czy Castel Gandolfo. Rozmawialismy wtedy po dwie, trzy godziny. Nigdy nie zdarzylo sie, zeby w trakcie rozmowy ktos powiedzial: stop, wystarczy. Niejednokrotnie smialismy sie, opowiadalismy dowcipy. Nie czulem sie traktowany przezen jak pisarz, naukowiec. Raczej jako czlowiek - z szacunkiem i uwaga. Tak Papiez traktuje ludzi. Bylem swiadkiem, jak przez dwie godziny Jan Pawel II przyjmowal gosci. Bylo ich 440. Kazda z tych osob czula sie tak, jakby wlasnie na nia Papiez czekal. Jakby byla ta jedyna i najwazniejsza.

- Czy po tak dlugiej znajomosci z Ojcem Swietym, potrafilby Pan nakreslic psychologiczny portret Jana Pawla II?

- Nie wierze w portrety psychologiczne - wole proste oceny. Opisujac Papieza wprost nie zawaham sie powiedziec, ze jest nadzwyczajnie inteligentny, naturalny, uduchowiony, nie uznajacy zadnych rozgrywek. Jest osoba "jasna", niesamowicie otwarta. Znacznie bardziej od tego, co sam mysli, interesuja go poglady innych. Lubi otaczac sie mlodymi ludzmi, chlonie ich energie, a tym samym wciaz sie uczy, dowiaduje sie czegos nowego o sobie. Potrafi doskonale spersonifikowac tlum. Swietnie opowiada dowcipy, ktorych niestety nie potrafie powtorzyc. To bardzo wyrazista osobowosc. Az trudno uwierzyc, ze te wszystkie zalety mieszcza sie w jednym czlowieku. Ale to juz "problem" bardziej dla filozofa niz dla psychologa. Niewiarygodna kombinacja pozytywnych cech!

- Czy jako filozof i teolog nie przekroczyl Pan zadnego papieskiego "tabu", zadnych nieprzekraczalnych granic?

- Nasza relacja podczas przygotowywania biografii polegala na otwartych i szczerych rozmowach osob wzajemnie sie szanujacych. Jan Pawel II na wszystkie moje pytania odpowiadal wprost. Nie pominelismy zadnego. Nie bylo tematow tabu, nie bylo granic. Mysle jednak, ze wynika to ze specyficznego rozumienia przez niego pojecia prywatnosci. Kiedy zaczynalem przygotowania do napisania jego biografii, a bylo to w 1996 roku, powiedzialem Ojcu Swietemu, ze mam swiadomosc jego odwagi. Wiem, ze nie jest czlowiekiem, ktory opowie wszystko. Skupia sie raczej na najwazniejszych punktach swojego zycia - chocby na wplywie, jaki wywarl na nim jego ojciec duchowy, kardynal Sapieha, na latach spedzonych w seminarium, zawartych przyjazniach, drodze duchowej i relacjach miedzyludzkich. Czesto podkreslal, jak bardzo te przyjaznie sa mu drogie, z wielkim cieplem i nostalgia wspominal zwlaszcza lata 1940-50, kiedy jako kapelan poznal wielu studentow i zaprzyjaznil sie z nimi. Wielu z nich wciaz pozostaje jego przyjaciolmi, przysyla kartki z pozdrowieniami, pisze listy.

- Czy jednak jego zycie nie jest rodzajem "kontrolowanej prywatnosci"?

- Nie odnosze takiego wrazenia. Papiez nie jest malym chlopcem, ale swiadomym swego wyboru duchownym. Akceptuje swoja role na swiatowej scenie. Nie jest typem czlowieka, ktory narzeka. Wybral taka, a nie inna droge - dzis jego zycie jest jej konsekwencja. Swojego wyboru nie musi w zaden sposob uzasadniac ani psychologicznie, ani tez za pomoca filozoficznych traktatow. To po prostu determinacja oddania swego zycia Krzyzowi. I potwierdzanie tego kazdym dniem.

- Jak wyglada zwykly dzien Ojca Swietego?

- Zdecydowanie za duzo pracuje! Wstaje juz o szostej rano na prywatna poltoragodzinna modlitwe. O 7:30 odprawia msze. Pozniej przyjmuje swoich gosci, ktorzy niejednokrotnie zostaja na sniadaniu. Od dziesiatej rozpoczynaja sie prawdziwie oficjalne spotkania. O wpol do drugiej podawany jest lunch, przy ktorym zawsze obecni sa oficjalni goscie. Od trzeciej Papiez zajmuje sie sprawami "biurokracji" - przeglada stosy papierow! Piata - to kontynuacja oficjalnych spotkan, az do kolacji, czyli do wpol do osmej. Od 9 do 11 wieczorem znow papiery...

- Czy w tak scisle zaplanowanym dniu Papiez znajduje miejsce na samotnosc?

- Jestem pewien, ze tak. Ale to ten rodzaj samotnosci, ktora odczuwamy wszyscy. Wtedy zwracamy sie w strone naszych bliskich. On nie ma zywych, codziennych relacji ze swoimi przyjaciolmi - ucieka sie wiec do Krzyza. Oczywiscie, ze bywa samotny. Ale z ta samotnoscia nie walczy. Kiedys zaoferowal siebie Bogu. Dzis idzie przez zycie z Krzyzem, ktory jest jego radosna samotnoscia. Oddaje w niej siebie ludziom calego swiata.

- A ludzie pozostajacy w jego otoczeniu: czy moze ich nazwac przyjaciolmi czy raczej doradcami?

- Wspolpracownicy Jana Pawla II sa "zaprogramowani" na prace dla niego. Ale "zaprogramowani" ludzko. Kosciol przeciez - jako struktura - zlozona jest z osob z krwi i kosci, nie myslacych zawsze jak biurokraci.

Mam wrazenie, ze ludzie ci postrzegaja Jana Pawla II nie tylko jako Papieza, ale rowniez jako przywodce, kogos, kto swoim autorytetem potrafi skupiac na sobie ich nieslabnaca uwage i kto nie pozwoli zagubic im sie w biurokratycznych labiryntach.

- Moze jednak zdarzaja sie chwile, kiedy on sam "gubi" sie Watykanowi. Co wtedy robi?

- Czyta, czyta, czyta. Jest pewnie jednym z nielicznych na tym swiecie, ktorzy zglebiaja europejska filozofie tylko dla przyjemnosci, wrecz dla rozrywki. Zywo interesuje sie dokonaniami filmowymi Andrzeja Wajdy. Z przyjemnoscia obejrzal w Watykanie Pana Tadeusza. Kilka lat temu zachwycil go wloski film Zycie jest piekne. W wolnym czasie raczej nie slucha muzyki, woli czytac - nawet szesc ksiazek rownoczesnie.

- Czy Papiez nakresla sobie jakies granice wolnosci?

- W jednej z piosenek Frank Sinatra spiewa: I did it my way. Ludzie wciaz sadza, ze wolnosc polega na tym, ze robie to, co chce i - jak chce. Tymczasem wowczas dopiero staja sie niewolnikami wlasnej "wolnosci". Nakladaja sobie niewidzialne kajdany. Prawdziwie wolnym jest ten, kto z wlasciwych powodow robi wlasciwe rzeczy we wlasciwy sposob. Jan Pawel II uprawia wolnosc w takim wlasnie rozumieniu. Ma bardzo gleboko zakorzeniony instynkt do czynienia dobra i chce tego nauczyc innych. To dlatego nie obawia sie nikogo i niczego. Korzystajac z tej wlasnie sily, potrafi dokonywac wlasciwych wyborow.

- A jesli mialby wybrac: Bog albo czlowiek. Co byloby dla niego wazniejsze?

- On nigdy nie staje przed takim wyborem. To wlasnie jedna z tajemnic chrzescijanstwa - ludzie sa przez Boga stworzeni. To On dal im nowe zycie, to On mowi przez nich. Im blizej wiec jestesmy Boga, tym blizej - siebie.

- A jaki jest "prywatny" Bog Papieza: czy w rownej mierze akceptuje Zydow lub agnostykow?

- To nie jest prywatny Bog Papieza. To wciaz ten sam Bog.

- Co wiec musial zostawic Karol Wojtyla w chwili, gdy stal sie Janem Pawlem II?

- Miejsce, ktore bylo "jego" - Krakow. Ludzi, ktorzy byli "jego" - przyjaciol. Musial zostawic dawnego siebie.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail