[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (28 czerwca 2002)



Ostatnie slowo Kotta

To ujmujace, ze posmiertna ksiazka Jana Kotta jest niewielki zbior opowiesci o zwierzetach, ulozonych dla wlasnych wnuczek. Autor nazwal je - celowo staroswiecko - opowiastkami, czyli umiescil ich zrodlo w przekazie mowionym. I pewnie taki byl ich poczatek. Wnukowie uwielbiaja dziadkow, ktorzy umieja ciekawie opowiadac - bajke, basn, prawdziwe zdarzenie. Zwlaszcza o losach zwierzat. I tak, dzieki malym Kottownom, starszej Lidusi i mlodszej Julci, rowniez zupelnie dorosli czytelnicy otrzymali czarujaca i nieco nostalgiczna ksiazeczke ilustrowana reprodukcjami starych sztychow z atlasow zoologicznych.

Jesli wyczuwa sie w niej smutek, to z dwojakiego powodu - zegnania sie autora na dobre z zyciem i jego refleksji nad okrucienstwem ludzi wobec zwierzat. Brutalne ich wybijanie, zadawanie najwymyslniejszych cierpien, uzywanie do podstepnych celow zle swiadczy o czlowieczenstwie. Gdy tylko okazuje sie, ze zwierze moze sie do czegos przydac - juz nawet nie do upolowania na mieso i skore, rogi i kly, lecz do tortur w laboratoriach naukowych lub do celow militarnych, juz jest na straconych pozycjach. Jak wiadomo, w wojsku amerykanskim wykorzystywano na przyklad delfiny, ktore cwiczono w umieszczaniu podwodnych min w poblizu okretow wroga. Nie wiadomo, ile w tych eksperymentach zginelo wspanialych, wykazujacych wybitna inteligencje ssakow morskich.

Kott, opowiadajac o konkretnych zwierzetach, unaocznia nam, ze one nie tylko gleboko czuja, ale mysla i kojarza. Bywaja heroiczne w swoim cierpieniu, niekiedy wychodza z najgorszych opresji i krancowych doswiadczen, jak ciezko ranna w pozarze kotka. Kottowe historie bylyby bardzo przygnebiajace, gdyby nie istnienie mniej licznej od agresorow, ale znaczacej liczby ludzi, ktorzy przeciwstawiaja sie okrucienstwu i czesto z narazeniem wlasnego zycia ratuja ginace gatunki oraz pojedyncze okazy. Autor opisuje na przyklad skomplikowane zadania ornitologow, ktorzy staraja sie ocalic zagrozone orly. Ptaki te, wskutek skazenia atmosfery, znosza jaja ze zbyt miekka skorupka, ktora peka w czasie wysiadywania i konczy sie smiercia zarodka. W gorskich ostepach, gdzie mozna sie dostac tylko za pomoca helikoptera, w czasie nieobecnosci rodzicow ornitolodzy zabieraja z gniazda swiezo zniesione jaja, podsuwaja na ich miejsce toczone z drewna, umieszczaja jaja orle w inkubatorach na siedemnascie dni i nastepnie podrzucaja orlom ich swiezo wyklute piskleta.

Powiastki dla wnuczek sa jak najdalsze od infantylizmu i czulostkowosci. Mowia o naszych relacjach ze swiatem zwierzat wprawdzie dosc prostym jezykiem, ale czesto koncza sie spostrzezeniami natury filozoficznej. Ich punktem wyjscia jest na przyklad wizyta w ogrodzie zoologicznym, gdzie autor odnotowuje kapitalna uwage jednej z wnuczek na widok goryla: "Tatusiu, dlaczego ten pan jest w klatce?". Albo notatka z New York Timesa o gehennie szympansiat na Sumatrze, porownanych z zydowskimi sierotami uciekajacymi z getta. Albo zdarzenie z plazy kalifornijskiej nieopodal ostatniego domu Jana Kotta w Santa Monica - wyrzucone na brzeg wielorybiatko ratowane wspolnym wysilkiem okolicznych mieszkancow. Albo - co najczestsze - migawka telewizyjna lub dluzszy dokument ogladany na kanale Animal Planet.

Kott na stare i schorowane lata wrocil do swej pierwszej pasji: naturalisty. Okazuje sie, ze w dziecinstwie fascynowaly go... pajaki. Przekladal okaz jednego gatunku do pajeczyny innego i rozkoszowal sie akcja, gdy gospodarz z furia atakowal intruza. Mozna powiedziec, ze juz wtedy pociagal go dramat. Jego ostatnia towarzyszka zycia okazala sie kotka Liwia, postrzegana z sympatia i wyrozumialoscia, mimo harcow wyprawianych na lozku coraz bardziej niedoleznego pisarza.

Bo Powiastki... to rowniez zapis samotnosci. Po smierci zony Lidii, wielkiej damy i wspanialego czlowieka, po przeprowadzce do Kalifornii, ktora wprawdzie zapewniala przychylny klimat, ale skazywala na oddalenie od dzieci i wnuczek (jedna Kottowna urodzila sie w Argentynie, druga w Polsce, a ich rodzice wedrowali po kilku kontynentach), Kott zyl w luksusowej pustelni. Po licznych zawalach byl coraz bardziej przykuty do swego studia tuz nad brzegiem Pacyfiku. Jego zwiazek z otaczajacym swiatem polegal w ostatnich latach na ogladaniu telewizji, czytaniu prasy codziennej, filtrowaniu mediow w poszukiwaniu poruszajacych go tematow.

Kott przyznaje we wstepie, ze pewnie nie byl zbyt troskliwym ojcem, i ten grzech niedokochania okupil miloscia do odleglych wnuczek. W glebokim zwiazku uczuciowym z nimi dopatruje sie wrecz przejawow metafizyki. Ksiazeczka zrodzona z mysla o nich ukazuje dazenie autora do odruchow dobroci wobec calej ozywionej materii. Wszyscy jestesmy dziecmi Boga - przypominal nam Martin Buber. Lektura Powiastek... kaze te rodzine powiekszyc o zwierzeta, z ktorymi tak wiele nas laczy, choc w wiekszosci odnosimy sie do nich ze skrajnym utylitaryzmem. Czasami nad ksiazeczka samotnika z Santa Monica unosi sie duch znany nam z Kwiatkow swietego Franciszka, z mistrzostwem przelozonych przez Leopolda Staffa. W swoich rozmyslaniach nad ludzka (czyli znana nam z wlasnych zachowan) natura zwierzat Jan Kott dochodzi do waznego dla intelektualisty wniosku: ze podzial na nature i kulture jest niesluszny, ze te kategorie nie sa sobie przeciwstawne, lecz harmonijnie sie ze soba lacza. Kultura nie jest zaprzeczeniem, lecz pochodna natury.

Czytajac Kottowe opowiesci przypomnialam sobie jedna z najbardziej niecodziennych ksiazek, na jakie natrafilam - drobiazgowa biografie suki owczarka niemieckiego, spisana po jej smierci przez wlasciciela, dyrektora British Library. Autor pragnal zrozumiec nature swego psa, jego potrzeby, zwyczaje, tesknoty. Nie spotkalam w literaturze kynologicznej podobnej wrazliwosci na obecnosc drugiego istnienia. Podobno prawdziwa milosc polega na czulym postrzeganiu tego drugiego. Ta ksiazka bylaby tego dowodem.

Gdyby Jan Kott zyl, na pewno ujelaby go niedawna uroczystosc w Krakowie - odsloniecie pomnika psa. Rzezba dluta Alfonsa Karnego stanela w poblizu Wawelu i jest poswiecona nie psom w ogole, ale jednemu wiernemu psiakowi, na ktorego oczach umarl jego ukochany pan. Bezdomnego, walesajacego sie z rozpacza w oczach, przygarnela w koncu pewna pani. Ale i ona wkrotce zmarla. Tego juz pies nie wytrzymal. Ruszyl przed siebie torami kolejowymi, jak samobojca, ktory pragnie wyzwolic sie od nadmiaru cierpien. I zostal zabity przez pociag.

Rowniez w Krakowie, w foyer Teatru Slowackiego, odbyl sie 24 czerwca jubileusz dwudziestolecia Zeszytow Literackich, polaczony z prezentacja posmiertnej ksiazki Jana Kotta. Zapewne nie zabraklo na nim syna Jana Kotta, Michala i jego dwoch corek, dla ktorych powstaly Powiastki....

Renata Gorczynska

----------------------

Jan Kott, Powiastki dla wnuczek, Zeszyty Literackie, Warszawa 2002, str. 64.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail