[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (28 czerwca 2002)


ELZBIETA SITEK

 

Festiwal ma sie dobrze

Z dyrektor generalna Miedzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans
Lidia Geringer d'Oedenberg rozmawia Elzbieta Sitek

 

Lidia Geringer d'Oedenberg jest dyrektorem generalnym festiwalu od 1996 roku, czyli od powolania w czerwcu tegoz roku Panstwowej Instytucji Kultury pod nazwa Miedzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans. Wczesniej wspolpracowala z festiwalem najpierw jako uczennica szkoly muzycznej (spiewala w chorze podczas imprezy towarzyszacej), pozniej jako dziennikarka Telewizji Wroclaw przygotowujac reportaze, relacje, rozmowy; nastepnie zaproszona przez poprzedniego dyrektora - Tadeusza Strugale - jako jego rzecznik prasowy. Mozna wiec powiedziec, ze wszystko to, co zwiazane jest z festiwalem, zna bardzo dobrze, a jej kariera zawodowa przebiega w prawdziwie "amerykanskim stylu".

Elzbieta Sitek: - Festiwal Oratoryjno-Kantatowy Wratislavia Cantans, bo taka byla nazwa nadana mu przez tworce Andrzeja Markowskiego, powstal w 1966 roku. Andrzej Markowski, owczesny dyrektor Filharmonii we Wroclawiu - znakomity dyrygent i pedagog - 11 lat pozniej przekazal te funkcje swojemu uczniowi Tadeuszowi Strugale, rowniez dyrygentowi, dyrektorowi Filharmonii Wroclawskiej, pedagogowi...

Lidia Geringer d'Oedenberg: - Wymyslony przez Andrzeja Markowskiego festiwal byl czyms zupelnie niezwyklym. Granie w latach 60. muzyki koscielnej - bo prezentowane byly glownie oratoria i kantaty, a to przeciez muzyka zwiazana bezposrednio z religia, na dodatek wykonywana w kosciolach w czasach, kiedy raczej "zniechecano" do praktykowania wiary - bylo prawdziwym wyzwaniem. Pomysl nie byl jednak zwiazany tylko z sytuacja polityczna, ale takze z brakiem odpowiedniej sali koncertowej. Byly natomiast piekne koscioly. Markowski idealnie wykorzystal ten mankament naszego zycia kulturalnego i teraz nikt nie wyobraza sobie, aby koncerty odbywaly sie w innych wnetrzach. Ta muzyka najlepiej czuje sie w kosciolach.

Poczatki festiwalu, jego pierwsze edycje byly bardzo skromne, 5-dniowe czy moze raczej 5-koncertowe - jesli tak mozna powiedziec. Wystepowali glownie artysci polscy, pozniej z krajow sasiednich. Ale festiwal sie rozrastal, nabieral rangi miedzynarodowej, stawal sie coraz popularniejszy. Tadeusz Strugala wprowadzil zupelnie nowe elementy, ktore znacznie wykraczaly poza muzyke oratoryjna i kantatowa. Doszly recitale i koncerty kameralne, a takze prezentacje plastyczne i multimedialne. Festiwal zmienil rowniez nazwe na "Miedzynarodowy Festiwal Oratoryjno-Kantatowy Wratislavia Cantans. Muzyka i sztuki piekne". W tej chwili, po powolaniu jedynej w Polsce tego typu samodzielnej instytucji - nazwa brzmi: "Miedzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans", bo juz nikomu nie trzeba tlumaczyc, co to jest. Formula jest nadal bardzo szeroka, ale powrocilismy do pomyslu Andrzeja Markowskiego w tym sensie, ze trzonem, glownym elementem sa oratoria; pozostale imprezy dopelniaja obrazu. Od kilku lat kazdy festiwal ma swoje motto, i to nie tylko dlatego, ze taka jest teraz moda na swiecie, ale jest to takze ciekawy sposob wzbogacania repertuaru. Mobilizuje artystow do szukania zapomnianych lub rzadko wykonywanych dziel i po latach przywracania ich sluchaczom... W tym roku nasze motto brzmi: "Eros i Thanatos".

Glowna czesc festiwalu zawsze odbywa sie we wrzesniu i w tym roku bedzie tak samo, ale juz chyba nigdy 11 wrzesnia nie bedzie tu zwyklym dniem. Bedziemy grac requia. Jest w nich motyw smierci, ale takze milosci i nadziei. Temat ten zdominowal takze prezentacje plastyczne. Przed kilkoma dniami odbyl sie wernisaz wyjatkowej wystawy - "Taniec smierci" (Dance macabre) - ze zbiorow muzeum w Düsseldorfie. Tacy artysci, jak Dürer, Rembrandt, Kokoschka, Munch, Dali, wystepuja obok siebie.

Jest tak wiele wspanialych dziel muzycznych i plastycznych zwiazanych z tematem smierci - to przeciez slynne Requiem Mozarta i Verdiego; War requiem Brittena - chcielibysmy je na festiwalu zaprezentowac. Ale nie tylko smierc, takze milosc, i tu posluchamy wersji koncertowych Romea i Julii, Ruslana i Ludmily, Porgy nad Bess.

- Czym roznia sie festiwale Wratislavia Cantans organizowane teraz - w nowej formule Panstowej Instytucji Kultury - od tych przygotowywanych przez Markowskiego czy Strugale?

- Festiwal ma stala 8-osobowa grupe pracownikow, ktorzy zajmuja sie jego organizowaniem przez caly rok. Nasz budzet pochodzi w tej chwili w 50-60% ze srodkow prywatnych. W czasach Markowskiego i Strugaly - mimo ze nie "wpisywal sie" w obowiazujaca polityke kulturalna - stanowil jednak swoisty wentyl wolnosci. Wladze laskawym okiem patrzyly na to, co proponuja autorzy, i finansowaly festiwal w calosci. Pomysl przekladal sie na program, ten na budzet, ktory wysylany byl do ministerstwa lub urzedow wojewodzkich i miejskich. Tak bylo do 1995-96 roku. Potem pojawili sie sponsorzy, nieliczni, ale pozwalajacy na pewien luksus - lepsze hotele dla artystow, wystawniejsze przyjecia. To dodawalo blasku, ale nie stanowilo "byc albo nie byc" festiwalu. Od 1996 roku nastapila zupelna zmiana, festiwal stal sie samodzielna instytucja, ale bez budzetu, jakim mogl dysponowac wczesniej. Zaczynalismy od bardzo skromnych srodkow dajacych mozliwosc zorganizowania 4-5 koncertow. Rozbudowujac dzialania promocyjne i marketingowe zdobylismy okolo stu sponsorow i mielismy budzet w wysokosci 6 milionow zlotych, w skali Polski astronomiczny, bo jest to najdrozszy polski festiwal. Wiele waznych instytucji kultury nie ma takiego rocznego budzetu, ale nie ma tez 50-60 koncertow z udzialem wykonawcow o swiatowej slawie.

- Czy w tym roku byly jakies problemy z przygotowaniem i organizacja festiwalu?

- Ten rok jest dla nas wyjatkowo trudny. Budzet nie bedzie wynosil juz 6 mln zlotych, zmniejszylismy go do 5 mln, a moze byc jeszcze mniej - co jednak jest nadal duza kwota. A stalo sie tak dlatego, ze wszystkie instytucje publiczne, ktore nas do tej pory dotowaly - ministerialne, wojewodzkie, miejskie - obnizyly sumy, jakimi nas wspieraly o 20-60%. Okazalo sie, ze powstaje duza luka, i to teraz, a nie 2 lata temu, kiedy zapadaly najwazniejsze decyzje programowe, kiedy zapraszalismy gwiazdy i podpisywalismy kontrakty na ten rok. Nasze dzialania zmierzajace do pozyskiwania sponsorow sa w tej sytuacji bardzo intensywne, ale i tu mamy pewne klopoty. Trwa kryzys ekonomiczny i srodki finansowe, ktore otrzymujemy, sa sila rzeczy znacznie mniejsze. Jest jednak szansa na podreperowanie budzetu - co o tyle wazne, ze nie bedzie widac biedy. Program artystyczny festiwalu nie ucierpi, ale nie bedzie nas stac ani na plyty, ani na filmy czy DVD - co od wielu lat stanowi staly i wazny element promocyjny.

- Jakie beda skutki artystyczne tych koniecznych oszczednosci?

- Program jest bardzo bogaty, ale juz teraz wiem, ze nie moge zrealizowac pewnych planow artystycznych, bo nie moge, na przyklad, wynajac dwoch samolotow dla orkiestry z Wielkiej Brytanii. To jest koszt okolo 300 tys. zlotych na sam transport, a ja tych pieniedzy nie mam. Dlatego zaprosilam orkiestry z Niemiec, z Rosji, z Litwy, bo te przyjada autobusami lub pociagami. Efekt artystyczny jest ten sam, a zaoszczedzone pieniadze moge wydac na orkiestry, a nie na transport. Nie bedzie wiec w tym roku wielkich orkiestr z Wielkiej Brytanii, ale - tak jak w latach poprzednich - wystapi okolo dwoch tysiecy artystow.

- Jakie beda we wrzesniu najciekawsze wydarzenia?

- Odbedzie sie wiele duzych koncertow. Chcemy wykonac utwory nieznane lub rzadko grane w Polsce, a znane na swiecie; to w pewnym stopniu wiaze sie z moim sposobem pracy. Jako dyrektor Wratislavii bylam autorka wielkiej muzycznej prezentacji Polski na festiwalu "Europalia" w Brukseli. Wowczas wymyslilam nowa, inna koncepcje promocji muzyki polskiej za granica. Idea polega na tym, ze nie polski zespol gra polskie utwory, a zagraniczne ucza sie muzyki polskich kompozytorow i wykonuja ja u siebie, a potem u nas. I tak na przyklad orkiestra symfoniczna ze Strasburga zagrala na ubieglorocznym festiwalu wersje koncertowa Krola Rogera Karola Szymanowskiego, a potem jeszcze dwukrotnie u siebie w Strasburgu i w swiecie. I tak bylo kilkakrotnie. Bazowalismy na orkiestrach belgijskich, francuskich. Ten pomysl przenioslam na koncerty festiwalu Wratislavia Cantans, stad podczas koncertu inauguracyjnego odbedzie sie wykonanie III symfonii "Piesn o nocy" Karola Szymanowskiego, a w drugiej czesci wersja koncertowa opery Gershwina Porgy and Bess w wykonaniu Orkiestry Sinfonia Varsovia i choru Prairie View z Houston. Afroamerykanie beda spiewac po polsku Szymanowskiego! To wielkie wyzwanie, bo nie tylko odczytanie nut, ale i trudna nauka jezyka polskiego. Dla nich jest to pierwsze spotkanie z Szymanowskim, bardzo odkrywcze. To houstonczycy zaproponowali wspolny wystep z orkiestra; pozniej przedstawia gospel i negro spirituals. A na inauguracje - ten chor, z jego barwa glosow - jak mi sie wydaje, idealnie wpisze sie w Piesn o nocy Szymanowskiego. Co wiecej, Prairie View ma juz propozycje wykonania tego utworu w Stanach Zjednoczonych. Uwazam, ze takie dzialania przyczynia sie do promocji muzyki polskiej na swiecie. Zreszta regula sie stanie wykonanie przez zagraniczny zespol przynajmniej jednego polskiego utworu podczas wroclawskiego festiwalu.

- Jakie jeszcze znaczace wydarzenia muzyczne moga byc interesujace i... zaskakujace publicznosc?

- Bedzie wiele koncertow oratoryjnych, waznych i ciekawych, ale chcialabym zwrocic uwage na recital Joanny Kozlowskiej - gwiazdy swiatowych scen operowych, rzadko w Polsce wystepujacej. Zaspiewa na zakonczenie festiwalu. Ponownie wystapi Elzbieta Szmytka (spiewala we Wroclawiu w ubieglym roku po wielu latach nieobecnosci w Polsce, jest gwiazda teatru La Monnaie w Brukseli). Wystapi w Requiem Mozarta.

Jest kilka projektow zwiazanych z Uniwersytetem Wroclawskim, ktory w tym roku obchodzi 300-lecie istnienia. Chcemy uczcic ten fakt wykonujac wiele utworow Johannesa Brahmsa, ktory otrzymal doktorat honoris causa tego uniwersytetu; co wiecej, napisal Uroczysta uwerture uniwersytecka specjalnie na te okolicznosc. Tu tez miala ona swoje prawykonanie. Na festiwalu uslyszymy wszystkie cztery symfonie Brahmsa - to cos wyjatkowego, bowiem nie wykonuje sie w takiej intensywnosci utworow tego kompozytora na swiecie - po dwa koncerty dzien po dniu! Przedstawimy wiele utworow a capella na chor, rowniez niezbyt czesto wykonywane Niemieckie requiem tego kompozytora. Te cztery koncerty dedykujemy Uniwersytetowi Wroclawskiemu.

- To terazniejszosc, a przyszlosc? Bedzie rownie atrakcyjna?

- Przyszlosc wydaje sie byc pelna szans na rozwoj. Jestesmy juz na tyle wiarygodni, ze agenci wielkich orkiestr i gwiazd zgadzaja sie na platnosci przelewem z naszego konta w dwa tygodnie po koncercie. Kiedys bylo to nie do pomyslenia - przedplaty lub pieniadze w przerwie koncertu. Wyobrazacie sobie panstwo - walizka pieniedzy wreczana w przerwie koncertu!?

Poza tym sponsorzy spoza Polski, ktorzy przyjezdzaja na festiwal, chca go wspierac finansowo. Kiedys byly to darowizny w wysokosci 2-3,5 tys. dolarow, rzadko 30 tys. Teraz zaczyna sie zdarzac, ze jest to i 300, i 400 tys. dolarow.

- Ale nie daliby tych pieniedzy, gdyby nie formula festiwalu, jego repertuar, uznanie na swiecie...

- Festiwal jest naprawde wyjatkowy, ale ta wyjatkowosc jest czyms wspanialym i przerazajacym jednoczesnie. Juz tlumacze dlaczego. Nie ma w tej czesci Europy festiwalu, ktory prezentowalby tak duzo wielkich muzycznych dziel. Oratoria to okolo 200-300 osob na scenie, to 300 osob do przewiezienia, to 300 pokoi na dwie doby itd. Przeraza mnie, ze tak naprawde nas na to nie stac, ze to wielki luksus, bo przeciez w Polsce nie ma pieniedzy na kulture...

- ... ale sa sluchacze, jest publicznosc, ktora wrecz szturmuje bramy kosciolow...

- Nie mamy problemow z publicznoscia. Jest stala, wierna, kocha ten festiwal i zawsze bedzie przychodzic, ale... nie kupi drogich biletow, bo sa to ludzie nie zarabiajacy duzo. Dlatego moja rola i mojego biura jest taka, aby od sponsorow zebrac jak najwiecej pieniedzy. Na szczescie - widzac wielki oddzwiek w mediach, nie tylko polskich, chca sie utozsamiac z festiwalem, jego dobra marka, jego doskonalym postrzeganiem... i dzieki temu, w pewnym stopniu, realizowac swoje interesy. Ciesze sie, ze mamy tak wielu sponsorow, choc prosze sobie nie wyobrazac, ze sami stukaja do naszych drzwi...

- Czy jest juz motto przyszlorocznego festiwalu?

- Chcemy przedstawic przenikanie sie kultur, roznych kultur. Nie wymyslilam jeszcze, w jakim jezyku bedzie motto, bo na przyklad "Milosc i smierc" najlepiej brzmi po francusku: L'amour et La mort", ale po grecku mocniej: Eros i Thanatos.

To przenikanie sie ma pokazac na przyklad wplywy hiszpanskie na muzyke rosyjska, wplywy europejskie na muzyke azjatycka i odwrotnie. Temat jest bardzo interesujacy. Mysle, ze odkrywczy, malo tradycyjny jesli chodzi o repertuar, ale chyba w nowym wieku, w nowym tysiacleciu powinnismy jeszcze szerzej pokazac, ze nie jestesmy sami; ze Europa to tylko jeden maly kontynent. Z racji moich dobrych stosunkow z agentami artystow amerykanskich bedziemy mogli zaprezentowac rozne rodzaje muzyki, rozne ich zrodla. "Zarzucam tez siec" na Azje!

- Zyczac, aby te ambitne plany udalo sie zrealizowac, dziekuje Pani za rozmowe.

Zainteresowanym podajemy adres
internetowej strony festiwalu -

http://www.wratislavia.art.pl/

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail