[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (7 czerwca 2002)


CZESLAW KARKOWSKI

K-dron to ja

O sztuce Janusza Kapusty

Z Januszem Kapusta swietnym, wszechstronnym artysta, rozmowa jest trudna. Kiedy zaczyna wypowiadac sie na temat sztuki, zwlaszcza swojej sztuki, wpada w dywagacje, ktorych celem jest stworzenie filozoficznego tla dla dokonan artystycznych. I ten wlasnie kontekst intelektualny jest dlan niejako daleko wazniejszy od samej realizacji; a nawet na obecnym etapie mysl istotniejsza od dziela. Podczas gdy wypowiedz Kapusty sprawia na sluchaczu wrazenie potoku oderwanych zdan i mysli, to jednak czuje sie, ze wszystkie watki sa kojarzone w glowie artysty, chociaz ich zwiazek dla sluchacza poczatkowo bywa trudno uchwytny. Kapusta mowi nerwowo, przerywanym glosem, zdania, a nawet wyrazy wypowiada jakby oddzielnie. Sprawia wrazenie szalenie niesmialego, wrecz zdenerwowanego kazdym kontaktem.

Studiowal w Polsce architekture, ale takze i historie filozofii na warszawskiej Akademii Teologii Katolickiej. Ma wiec do wszystkiego intelektualne, poglebione podejscie. Wielokrotnie opowiadal, jak doszlo do odkrycia K-dronu. Wkrotce po przyjezdzie do Nowego Jorku, czyli w poczatkach lat 80., przygotowal katalog wystawy swoich rysunkow. Drukarnia wykonala zamowienie zle, do tego stopnia fatalnie, iz zgodzila sie ponownie wykonac prace. Kapusta w ten sposob zostal z tysiacem egzemplarzy okropnie wykonanych katalogow, z ktorymi nie mial co zrobic. Jednak jako czlowiek wierzacy w sens swiata, a wiec i w to, ze nic sie nie dzieje bez przyczyny, zaczal sie zastanawiac, do czego te druki moga sluzyc, by wypelnic luke w jawnym bezsensie rzeczywistosci. Zauwazyl, ze gdyby z publikacji wyciac tylko kwadratowe czesci, to mozna by uzyskac bardzo ciekawe rezultaty. Wzial sie wiec do wycinania, po swojemu - metodycznie. Sprawdzajac kombinacje i polaczenia elementow doszedl do wniosku, ze uklady te moga znalezc zastosowanie praktyczne, na przyklad jako ciekawe plytki ceramiczne, czy w ogole ozdobny nadruk na plaskiej powierzchni. W tym samym niemal czasie zorganizowano w Waszyngtonie konkurs na plytke z terakoty. Przetworzyl wiec swe plaskie kompozycje na trojwymiarowa bryle i tak doszlo do powstania K-dronu, formy o zadziwiajacych wlasciwosciach i ogromnych mozliwosciach zastosowania.

Kapusta jest jednym z najwybitniejszych kontynuatorow znaczacego w polskiej sztuce wspolczesnej nurtu - konstruktywizmu. Z pelnym przekonaniem twierdzi, ze mozemy dotrzec do istoty swiata przez odnalezienie w nim porzadku, jego prostszej, bardziej przejrzystej struktury; ze rzeczywistosc to nie chaos i balagan rzeczy przypadkowych, doraznie powiazanych, ale panuje w niej glebiej umiejscowiony lad i geometryczny plan. To poglad bezposrednio wywodzacy sie z jednej z najstarszych zachodnioeuropejskich tradycji filozoficznych - pitagoreizmu. Wedlug tego przekonania w swiecie panuje doskonala harmonia, dajaca sie ujac przy pomocy stosunkow arytmetycznych badz geometrycznych proporcji. Pod powierzchnia pozornego balaganu i chaosu istnieje piekny, symetryczny, doskonaly porzadek, ktory mozna rozpoznac i przedstawic. Odkrycie K-dronu zapoczatkowalo te fascynacje Kapusty geometria, ktora w pojeciu artysty jest waznym narzedziem do zrozumienia natury rzeczywistosci.

Pamietam wystapienie Kapusty w Galerii Nowego Dziennika z roku 1995, ktore m.in. poswiecil omowieniu odkrytej przez niego bryly nazwanej K-dronem, a po polsku zwykle potocznie okreslanej mianem "kapustoscianu" (Andrzej Czeczot, mieszkajacy przez lata w Nowym Jorku, wymyslil nazwe "kapustak"). Od tego czasu ciagle kojarzylo sie go z ta bryla wszelkiego zastosowania; Boleslaw Wierzbianski mowil jeszcze w latach 80., ze Kapusta na pewno za kilka lat zostanie milionerem, bo w koncu uda mu sie zainteresowac swoim pomyslem wielki przemysl. Nieustannie probowal takie zainteresowanie wzbudzic, zabiegal o zaistnienie jedenastosciennej bryly; byl od poczatku przekonany o jej wyjatkowych wlasciwosciach i mozliwosciach.

Na wspomnianym spotkaniu w Nowym Dzienniku pokazywal m.in. niezwykly globus-K-dron, prostym ruchem dajacy sie przeksztalcic w mape nieba i fantazyjne czapki w stylu K-dron. W Wilnie, gdzie ostatnio odbyla sie premiera Carmen w rezyserii Lecha Majewskiego, wraz z zona Maria Katarzyna Szarlat, ktora projektowala kostiumy, stworzyli 50 takich K-dronowych czapek dla postaci przemytnikow.

Wymyslil 168 zastosowan tej bryly. 50 z nich przedstawil w ksiazce K-dron, opatentowana nieskonczonosc, wydanej przez Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne. Jest artysta-myslicielem, plastykiem-filozofem, kto wie, czy nie jednym z najciekawszych z plejady polskich tworcow w Nowym Jorku, bardzo pomyslowym i oryginalnym. Rysuje cienka, nerwowa kreska. Jego prace streszczaja sie w pomysle - inteligentnym, wieloznacznym, wymagajacym zastanowienia sie, odwolujacym sie bardziej do intelektu niz do emocji, sklaniajacym raczej do chlodnej refleksji niz do uczuciowego "podobania sie".

Jest artysta, ktory wywarl ogromny wplyw na grafikow i ilustratorow w Polsce. Mozna powiedziec, iz dorobil sie wlasnej "szkoly". Czesto otwierajac czolowe dzienniki krajowe, Rzeczpospolita czy Gazete Wyborcza, natrafiam na rysunek, ktory identyfikuje natychmiast jako dzielo Kapusty, by dopiero po przeczytaniu podpisu stwierdzic, iz wykonal go ktos inny.

W Ameryce bardzo szybko poznano sie na jego talentach. Niemal od poczatku lat 80. rysujac dla New York Timesa rozwinal wlasny, indywidualny, niepowtarzalny styl - nie byly to ani ilustracje ani komentarz graficzny do tekstu. I choc w jego pracach tkwily oba elementy, to jednak zawieraly zupelnie odrebne komunikowane sensy. Zwracaly uwage zrecznoscia i zwiezloscia, a takze pomyslowoscia obrazowego przekazu.

Drugim miejscem, gdzie Kapusta w latach 80. publikowal sporo swych grafik, byl Przeglad Polski. Z tygodniowym dodatkiem do Nowego Dziennika wspolpracuje do dzis (patrz w dzisiejszym numerze grafika na str. 4 - przyp. red.).

Jest grafikiem, ktory w koncu tychze lat 80., ze wszystkich artystow z calego swiata, jacy probowali zaistniec na arenie miedzynarodowej wlasnie za posrednictwem New York Timesa, opublikowal w tej gazecie najwiecej rysunkow (Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe wraz z Ars Polona wydaly w 1995 r. album (uznany za najpiekniejszy w tej kategorii) z jego rysunkami z NYT). Wspolprace z ta redakcja nawiazal dzieki pomocy Andrzeja Dudzinskiego juz w dwa tygodnie po przyjezdzie do Nowego Jorku. Byl jednym z plastykow "polskiej mafii", jak sie mowilo o gronie emigrantow z Polski, jak on, do ktorego nalezeli m.in. Andrzej Czeczot, Andrzej Dudzinski, Bartek Malysa Rafal Olbinski i Jan Sawka. W latach 80. wlasnie ich prace bardzo czesto ukazywaly sie w New York Timesie. Kapusta zwiazal sie z ta gazeta na dluzej.

Zarzucano mu, ze nie jest malarzem. Prawda - powiada - bo jest artysta, a wiec kims wiecej niz tylko tworca obrazow. Dla niego tworca "zaledwie" tworzy, natomiast artysta - odkrywa. Roznica jest jak miedzy ujawnianiem tego, co istnialo a odkrywaniem czegos, czego dotychczas nie bylo. Na pytanie, gdzie jest sztuka - w glowie tworcy, odbiorcy czy moze na scianie - Kapusta nie udzieli latwej i jednoznacznej odpowiedzi. "Kiedy mowimy ´sztukaª - stwierdza - to wkraczamy w szalenie nieprecyzyjny swiat. Konkretniejsze byloby pytanie o artyste. Kto jest artysta?".

Dla Janusza Kapusty artysta to czlowiek odpowiedzialny za cos, czego nie ma. Ktorego zadaniem jest wymyslenie, odkrycie czegos, czego nie bylo. W ten sposob pozwala nam uswiadomic sobie cos, czego do tej pory nie wiedzielismy.

Sztuka, twierdzi Kapusta, to nie wylacznie sposob wyrazania czegos, ale swoista ogromna sfera aktywnosci czlowieka - permanentnie poszerzana, z tendencja do zblizania sie do istoty wypowiedzi Stanislawa Wyspianskiego, iz artystami sa wszyscy ci, co wiedza i nie wiedza zgola o sobie. Cala XX-wieczna rewolucja w sztuce to wlasnie proces poszerzania granic, w wyniku ktorego "wszystko jest sztuka" i "wszyscy jestesmy artystami".

Nie ma innej dziedziny majacej tak gigantyczne srodki pozwalajace na medytacje, uruchamiajacej nieskonczonosc wyobrazni. Kazda dyscyplina specjalizuje sie w konkretnym przedmiocie, podczas gdy sztuka stwarza obszar przyzwalajacy na namysl gdzie indziej niemozliwy. Poza nia bowiem obowiazuja jakies reguly, zas sztuka to regul przelamywanie. Rzec mozna, iz jej istota jest stale wychodzenia z przyjetych ram, kwestionowanie przyjetych norm.

Artysta jest wiec dla Kapusty odkrywca, ujawnia pewien przedustawny porzadek w swiecie skrytym przed naszymi oczami. Operuje w istocie w rzeczywistosci, ktora istnieje jakby poza nim i poza nami, ktora nie zalezy od naszego sposobu widzenia. Pod pozornym chaosem rzeczy kryje sie w istocie harmonia i porzadek. Jego zainteresowania geometria wynikaja bardziej z filozofii niz z matematycznej ciekawosci czy czystej zabawy.

Kapusta jest i filozofem, i artysta.

Bardzo wazne bylo dla niego spotkanie z prof. Stanislawem Kwapieniem, ktory przyjechal do Nowego Jorku odebrac nagrode Fundacji Jurzykowskiego. Artysta uznal za niezmiernie wazne stwierdzenie znakomitego matematyka, iz powierzchnia K-dronu to czasoprzestrzenny model drgajacej struny. "Spostrzezenie profesora - mowi Kapusta - o tyle bylo istotne, ze po raz pierwszy nadawalo K-dronowi status wyjatkowosci i jedynosci. Do tej pory bylem artysta, ktory w oczach innych stworzyl jakis nieskomplikowany ksztalt, chociaz, jak przyznawali, o ciekawych wlasciwosciach, i probuje narzucic go swiatu. Odkrycie K-dronu okazalo sie o wiele powazniejszym, a ze mnie zdejmowalo koniecznosc przekonywania kogokolwiek do tej bryly. W tym momencie uspokoilem sie, wyciszylem. Skonczyl sie moj niepokoj wynalazcy, bowiem stalem sie odkrywca. Teraz jest to zmartwienie ludzi, czy zaakceptuja moje odkrycie, czy nie".

Po przyjezdzie do Nowego Jorku artysta wyznaczyl sobie 8-punktowy program dzialania. Byl on zarazem swoista skala do przekraczania - stopien po stopniu. Pierwszym poziomem bylo "przetrwac". "Znaczylo to - mowi - ze nie jest istotne, co robie, ale chce po prostu przezyc". Drugi - "dac znac, ze jestem". Wydal wtedy ksiazke Almost Everybody, czyli portrety ludzi roznych zawodow. Po tej publikacji mogl juz wejsc na trzeci poziom: "zadziwic", czyli wykonac cos, zeby ludzi zaskoczyc. To w tym wlasnie okresie "przytrafil" mu sie, jak mowi", K-dron, ktory zadziwil przede wszystkim jego samego. I do dzis jest dlan zrodlem zaskoczen. Bylo to w 1985 r. I tak sie zaczela Janusza Kapusty sprawa z K-dronem, ktora jest w ogole osobna historia.

Ten etap trwal okolo 15 lat. Chcial zadziwic innych, wszystkich, skoro sam tkwil w zadziwieniu. Dlatego - tlumaczy - kazdy czlowiek byl dla niego wazny i dlatego do znudzenia dla zewnetrznego swiata opowiadal o K-dronie. Staral sie zainteresowac innych swoim odkryciem. Gdy spotykal sie z odprawa ze strony ludzi, ktorzy uzbrojeni w wiedze na temat tego, co bylo, dyskwalifikowali jego pomysl, popadal w zniechecenie i depresje. Myslal wtedy intensywniej o K-dronie i odkrywal w nim coraz to inne i nowe wlasciwosci. "Moge powiedziec - stwierdza - iz on sam przywracal mi wen wiare".

Sa dwa rodzaje artystow: jedni widza w wokol jakies klebiace sie sily, miazge i chaos, moga sil tych co najwyzej dotknac, przerazic sie nimi, wzruszyc, przedstawic odbiorcom w takiej wlasnie postaci. Drudzy, za pozornym balaganem dostrzegaja czysta, precyzyjna strukture wszechswiata. Poszukuja porzadku i harmonii w swiecie. Kapusta nalezy do tej wlasnie kategorii.

W 1999 roku mialy miejsce dwa znaczace wydarzenia. Kapusta zaprezentowal K-dron w Muzeum Sztuki w Lodzi i w Galerii Sztuki Nowoczesnej w Katowicach. W tym samym czasie odbyla sie w Teatrze Aktora i Lalki premiera jego autorskiej (scenariusz, rezyseria i scenografia) sztuki dla dzieci Planeta K-dron, czyli tajemnica przerwanej podrozy. Wraz z tymi wystawami i premiera Kapusta uznal, iz dotarl do czwartego punktu swego programu - zaistniec."´Zaistniecª nie dotyczy zaistnienia na zewnatrz. Jest procesem wewnetrznym, dotyczacym zaistnienia w sobie, akceptacji siebie".

Do fascynacji geometria Kapusta wrocil po wizycie w Polsce w grudniu 1999 roku. "Kiedy wowczas odkrylem nieznane dotychczas zasady dotyczace najwazniejszej proporcji swiata, slawnego ´zlotego podzialuª, poczulem, ze zaczyna sie znaczacy okres mojego zycia. Do tej pory ten najbardziej znany podzial istnial w matematyce, naturze i mistyce, a przede wszystkim w sztuce. Jest to proporcja przez ludzi odczuwana w naturalny sposob jako najpiekniejsza. Nie tylko znalazlem polaczenie ´zlotego podzialuª ze ´srebrnymª, drugim znaczacym podzialem, ale przede wszystkim przeprowadzilem dowod, ze ´zloty podzialª jest nie tylko zjawiskiem estetycznym, ale pierwsza z nieskonczonego szeregu proporcji, o ktorych nikt nie wiedzial, ze sa mozliwe.

Johannes Kepler, dzieki ktoremu Newton mogl sformulowac swoje prawa grawitacji, powiedzial: ´Geometria posiada dwa wielkie skarby, jednym jest twierdzenie Pitagorasa, drugim 'zloty podzial'. Jezeli pierwszy jest na miare zlota, drugi mozemy nazwac najcenniejszym klejnotemª".

Odkrycie, ktore zafascynowalo prof. Jaya Kappraffa, Kapusta prezentowal na paru konferencjach matematycznych, m.in. na uniwersytecie w Madison, gdzie wsrod sluchaczy byl najbardziej znany geometra na swiecie, 92-letni profesor H.S.M. Coxeter z Toronto, a artykuly poswiecone temu osiagnieciu ukazaly sie w USA i Japonii.

"Po raz pierwszy w zyciu uwierzylem w swoja wyobraznie. Uswiadomilem sobie, ze gdybym nawet przeczytal wszystkie ksiazki swiata, nie znalazlbym tam tego, co odkrylem. Okazalo sie, ze przebywanie ze soba moze byc zrodlem wiedzy".

Kapusta mial wreszcie poczucie, jakby glowe wsadzil w swiat platonskich idei i ogladal je bezposrednio. "Od blisko dwoch lat prawie nie wychodze z domu. Zrobilem tysiace rysunkow, sformulowalem wiele nowych twierdzen, ale wciaz pracuje. Teraz swiat jawi sie zaskakujaco spojny, wieloznaczny, bogaty i madry".

Jego wysilek tworczy to ciagle rozwiazywanie problemu, jak porzadek linearny zamienic na przestrzenny, abstrakcje slowna - w zmyslowy obraz. K-dron jest figura laczaca sprzecznosci w jednym, przestrzennym wyobrazeniem dwoch przeciwienstw albo demonstracja, jak pozytyw przechodzi w negatyw, to, co zewnetrzne - w wewnetrzne, gora - w dol, itd. Ta bryla moze byc znakomita metafora skomplikowanej, paradoksalnej osobowosci artystycznej Janusza Kapusty.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail