PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (31 maja 2002)


KRZYSZTOF GLUCHOWSKI

95. urodziny Marii Danilewicz-Zielinskiej

Zyczenia z calego swiata

29 maja 2002 Maria Danilewicz-Zielinska skonczyla 95 lat. Do najbardziej na poludnie i zachod Europy polozonego malego dworku polskiego w Quinta das Romazeiras pod Lizbona, w slonecznej Portugalii, w dniu tym naplynely z calego swiata gorace zyczenia od wszystkich, ktorzy mieli szczescie zetknac sie z Pania Maria czy to osobiscie, czy tez poprzez jej prace, poczawszy od pasji jej zycia, bibliotek, poprzez wiele prac wydanych drukiem, po ogromny dorobek radiowy, ktory na falach eteru docieral tak powszechnie do odcietej zelazna kurtyna Polski. Moze Pani Maria byc bardzo dumna ze swych osiagniec.

Urodzila sie jako corka Antoniny i Wilhelma Markowskich 29 maja 1907 roku w Aleksandrowie Kujawskim, ktory zreszta nie zapomnial o swej dostojnej corze i obdarzyl ja honorowym obywatelstwem. Uczyla sie w gimnazjum we Wloclawku (rowniez to miasto uczcilo ja honorowym obywatelstwem), mature zdawala juz w niepodleglej Polsce. Nastepnie podjela studia na Uniwersytecie Warszawskim i przez dziesiec lat pracowala w Bibliotece Narodowej. M.in. zorganizowala wystawe w Krzemiencu, co w duzej mierze zawazylo na powiazaniach Pani Marii ze srodowiskiem krzemienieckim. Ostatnie stanowisko w Bibliotece Narodowej to kierownictwo Dzialu Uzupelnien Zbiorow.

We wrzesniu 1939 roku ze wzgledu na powiazania jej meza Ludomira z najwieksza tajemnica polskiego wywiadu, rozszyfrowaniem Enigmy, malzonkowie zostali ewakuowani na paszportach dyplomatycznych do Francji. Poczatkowo pracowala w Polskim Biurze Poszukiwania Rodzin, a nastepnie w Bibliotece Polskiej w Paryzu.

Wkrotce znow przyszly ciezkie dni. Ewakuacja na poludnie i dzialalnosc w prowadzonym przez Polskie Towarzystwo Opieki nad Polakami we Francji schronisku w Aix-les-Bains w "wolnej zonie". W oczekiwaniu na wyrwanie sie dalej, Pani Maria uczyla sie angielskiego, wydawala prace na powielaczu, dla podniesienia ducha rodakow w tych przygnebiajacych chwilach organizowala odczyty, koncerty, wieczory poetyckie. Wreszcie w 1942 roku tajemnymi drogami przez Hiszpanie malzonkowie dotarli do Portugalii. Tam Pani Maria pracowala w biurze attaché prasowego Poselstwa RP oraz w biurze wysylki paczek Czerwonego Krzyza. W sierpniu tegoz roku droga morska przetransportowano panstwa Danilewiczow do Anglii. W polskim Londynie poczatkowo pracowala w Funduszu Kultury Narodowej, a nastepnie w Ministerstwie Spraw Wewnetrznych. Rownoczesnie bardzo intensywnie uczyla sie angielskiego.

W 1943 roku objela Biblioteke Polska. Miescila sie ona w Buckingham Palace Mansions niedaleko Buckingham Palace i Victoria Station, bedacych celem bomb niemieckich. Jako delegatka polska w stalej konferencji ministrow edukacji panstw alianckich, Pani Maria miala coraz lepsze oficjalne kontakty z Brytyjczykami. Byly one zywe i przyjazne, lecz ograniczaly sie do spraw zwiazanych z praca, czy to w czasie konferencji w Oksfordzie i Cambridge, czy w zarzadzie Inter Allied Book Centre lub w czasie organizowania w 1944 roku polskiej wystawy w Bodleian Library w Oksfordzie. Przede wszystkim jednak zyla w "polskim" Londynie, choc miala nocne dyzury obrony przeciwlotniczej w Stanmore.

Nadszedl rok 1945, cofniecie uznania rzadowi RP, poczatek lat emigracji. Nie byl to jednak jeszcze moment kryzysu dla Biblioteki Polskiej, wrecz przeciwnie, nastapil jej rozrost. A i na innych polach nie braklo Pani Marii pracy. Komisja aliancka dzialala dalej. Rozpoczelo sie wysylanie ksiazek do zdewastowanych wojna krajow. Dopiero pozniej przyszedl przelom - koniec PKPR i kolejne kryzysy zagrazajace Bibliotece Polskiej.

Pani Maria trwala na posterunku. Polski emigracyjny Londyn przybral ustalone formy. Czesc angielskich znajomych odpadla. Przyszly czasy rozbieznosci interesow, pozostawala neutralna zyczliwosc. Jak to Pani Maria kiedys powiedziala: "W Wielkiej Brytanii przybysz mial duza swobode dzialania - dawali zyc". Byla coraz bardziej pod urokiem Anglii, jej literatury, zwiezlosci, dosadnosci, humoru i metod pracy.

Pod jej kierownictwem Biblioteka Polska w Londynie stopniowo zdobywala pozycje wsrod powaznych bibliotek w Anglii. Powolano do zycia stala konferencje bibliotek slowianskich i wschodnioeuropejskich, w ktorej byla naszym przedstawicielem. Wzrastaly jej kontakty z uniwersytetami, na przyklad w Oksfordzie poprzez J.S.G. Simmonsa z All Souls College i Johna Walla z Bodleian Library, w Belfascie poprzez prof. Marcusa Wheelera, poprzez Davida Johna Welsha w Oksfordzie, a potem w USA, dzieki tlumaczowi Lalki Boleslawa Prusa Noelowi Clarkowi nawiazala kontakty z BBC; wszystkie trwaja do dzis. Byla jednym z zalozycieli i wspolpracownikiem nadal istniejacego czasopisma Solanus, organu dzialow slowianskich wielkich bibliotek i Biblioteki Polskiej w Londynie.

We wszystkie rodzaje dzialalnosci Pani Maria wkladala cala swa dusze. A bylo ich sporo, bo poza podstawowymi zajeciami zawodowymi - praca publicystyczna, bibliografie, ksiazki i wreszcie radio. Co tydzien pogadanka wyglaszana w programach polskich Radia Wolna Europa. Skrypt musial byc gotowy przed czwarta po poludniu w kazda niedziele, a nagrywanie odbywalo sie we wtorek w studiu na SoHo. Chetnie sluchano jej w Polsce, gdy mowila o literaturze i wielu innych ciekawych zagadnieniach, o ktorych informacje byly wowczas w kraju niedostepne.

Nadal krolowala w Bibliotece Polskiej w Londynie, mieszczacej sie z kolei przy Princes Gate. Jak wszystkie osoby energiczne i poswiecone idei, byla troche dyktatorem. Przyznam, ze sie jej nieco balem i mysle, ze nie bylem w tym odosobniony. W czasie kolejnych kryzysow niezlomnie walczyla o istnienie Biblioteki, tej twierdzy polskiej kultury w jednej z najwazniejszych stolic swiata. Brala tez udzial od samego poczatku w pracach nad stworzeniem Polskiego Osrodka Spoleczno-Kulturalnego. Na zycie towarzyskie niewiele pozostawalo czasu, a plynelo ono w osobnych przedzialach - polskim i angielskim. Trzymala je Pani Maria osobno, nie lubila mieszac.

W 1971 roku zmarl Ludomir Danilewicz. W dwa lata pozniej Pani Maria wyszla za Adama Kazimierza Zielinskiego, co laczylo sie z koniecznoscia wyjazdu do slonecznej, ale odleglej Portugalii. W walizce jechala z Pania Maria czasteczka Polski, by zlaczyc sie z inna, tak dobrze zasiedziala w dworku Quinta das Romazeiras w Fejo.

I znow praca pisarska i publicystyczna, 3 tomy bibliografii Kultury i Zeszytow Historycznych, Mickiewicziana, ktorym poswiecila 3 lata zycia. I dalej co tydzien pogadanki radiowe nagrywane na tasmy i wysylane poczta do Monachium. Oddzwiek w kraju - przedruki szkicow w podziemnych wydawnictwach i dziesiatki listow od sluchaczy. Wszystko to dawalo jej duzo zadowolenia. Pozniej przyszly czasy "Solidarnosci", ktorej zmagania bardzo przezywala. Wreszcie przelomowy rok 1989, zmiany w Polsce, koniec emigracji politycznej, otwarte, bezposrednie kontakty z krajem, przyjazne stosunki z Ambasada RP w Lizbonie - inny swiat.

Niestety, przychodzi choroba meza i jego smierc 28 grudnia 1991 roku. Ponownie owdowiala Pani Maria nie poddaje sie rozpaczy. Stale aktywna, koresponduje z calym swiatem, przyjmuje wizyty z Polski i innych krajow. Nie czuje sie odcieta. Z Polski poczta przynosi przesylane przez autorow ksiazki. I nieustanne pytania mlodych pisarzy o jej zdanie na temat tej czy innej pracy. Kontakty Pani Marii z Portugalczykami przyczyniaja sie do otwarcia w pazdzierniku 1992 r. w salach Biblioteki Narodowej Portugalii wystawy "Wizerunek Polski".

Z kraju przychodza dalsze dowody uznania. Komandoria Orderu Odrodzenia Polski, czlonkostwo honorowe Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich, hold Biblioteki Narodowej na wystawie z okazji 50-lecia Biblioteki Polskiej w Londynie, jej imie otrzymuje szkola podstawowa w Starkach...

W styczniu 2001 roku przyszly klopoty ze zdrowiem i szok pozaru czesci dworku Quinta das Romazeiras wraz ze strata duzej czesci archiwow. Nawet i te nieszczescia nie zalamaly Pani Marii. Sedziwy ma wiek, ale nalezy do ludzi, ktorzy nie bedac w stanie obdarzac nikogo doczesnymi dobrami przyciagaja do siebie wszystkich, mlodych i starych, gdyz sa dla nich zrodlem entuzjazmu i nowych pomyslow. Totez nic dziwnego, ze sciezka do Quinta das Romazeiras jest dobrze wydeptana przez polskich (i nie tylko) milosnikow polskiego slowa.

Na urodziny idziemy zwykle do solenizantki z kwiatami, ale jako ze do Lizbony nieco daleko, mysle, ze najlepszymi podarunkami urodzinowymi, ktorymi Pani Maria na pewno sie ucieszy, beda dary na dzielo, ktore nam dala - Biblioteke Polska w Londynie. A przeciez zawdzieczajacych wiele tej placowce jest niemala gromada, rozpoczynajac od studenckich rzesz z lat powojennych i pozniejszych tysiecy czytelnikow, po setki gosci z Polski, ktorzy prowadzac swe badania korzystaja z ksiegozbioru. Niech nie zabraknie tez i tych, ktorzy radowali sie sluchajac pogadanek radiowych Pani Marii w kraju, gdy byli odcieci od Zachodu. Niech wiec Fundusz Biblioteczny rozkwitnie wielkim bukietem darow, a Pani Marii zyczymy jasnych, pogodnych i jak najzdrowszych lat!

------------------

Fundusz Biblioteczny
Biblioteka Polska
238-246 Kings Street
London W6 0RF
England

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail