PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (24 maja 2002)


HALINA NIEDZIELSKA

Dni
Pamieci

Memorial Day nasuwa na mysl slowa poety "Nie wszystek umre". Ojczyzna to rowniez groby, a wspolne dziedzictwo, w obronie ktorego dokonuje sie najwyzszej ofiary, zyje dopoty, dopoki trwaja idealy. Pamiec o poleglych stanowi czesc narodowej historii, zas hold oddawany zmarlym ma pradawne poczatki. W przyrodzie tylko czlowiek okazuje szacunek doczesnym szczatkom bliskich i obcych, odprawiajac nad nimi grzebalne rytualy. I choc ceremonie sie zmienialy, to ich istota pozostaje taka sama.

Wystarczy chwile zadumac sie nad nadchodzacym swietem, aby dostrzec jego wyjatkowosc, a nawet pozazdroscic go Amerykanom. Stany Zjednoczone mniej ucierpialy od wojen toczonych na wlasnym terytorium niz jakikolwiek inne panstwo. Dramatyczna roznica uwydatnia sie szczegolnie, jesli spojrzec na nia przez pryzmat polskich doswiadczen. Martyrologia jest tu przeciez obcym zjawiskiem i pojeciem. Byt narodowy nie podlegal ciaglym zagrozeniom, totez od nastepujacych po sobie pokolen nie oczekiwano daniny krwi. Zastanawiajace wiec, dlaczego Polska, gdzie Opatrznosc nie dala spoczac orezowi, umieszczajac nas zbyt wiele razy w oku cyklonu, nie ma wyodrebnionego dnia poswieconego li tylko poleglym? Czy stalo sie tak dlatego, ze ofiara z wlasnego zycia przeksztalcila sie w patriotyczny obowiazek i byla chlebem powszednim? A moze dlatego, iz za duzo mamy dni zalobnych w kalendarzu?

Jest nader watpliwe, czy odczuwano by potrzebe wyznaczenia Dnia Pamieci, gdyby nie szczegolny okres w amerykanskiej historii i ponowny podzial kraju na dwa obozy. Badz co badz do tej pory skladano hold bojownikom walk o niepodleglosc w dniu 4 lipca. I kto wie, czy doszloby do wojny domowej, gdyby nie dokonala sie secesja, co doprowadzilo do powstania Konfederacji - z wlasnym prezydentem, rzadem i kongresem. W oczach Abrahama Lincolna byla ona rownoznaczna z rebelia i zagrazala istnieniu Republiki. Podzielano to przekonanie na Polnocy, gdzie walczono o Unie, czyli o utrzymanie w calosci Stanow Zjednoczonych. Zniesienie niewolnictwa stalo na dalszym planie.

Wyzwalajac szczegolny ferwor, wojny domowe zbieraja zazwyczaj krwawe zniwo, co sprawdzilo sie i w tym przypadku. Smiertelne zmagania pomiedzy Polnoca i Poludniem pochlonely ponad pol miliona ofiar, zostawiajac trudne do zaleczenia rany. W gruncie rzeczy podzial na Unie i Konfederacje przetrwal w sercach do konca XIX wieku, jesli nie dluzej. Najwieksze resentymenty odczuwali pokonani, ktorzy ucierpieli najbardziej i zostali zepchnieci do rzedu obywateli drugiej kategorii.

Poludnie bylo calkowicie zrujnowane gospodarczo, zas rekonstrukcja, podjeta w najlepszych intencjach przez rzad federalny, dolewala czesto oliwy do ognia, gdyz bogacili sie na niej glownie Jankesi. Urazy siegaly zreszta duzo glebiej, poprzez inny stosunek do rzadu centralnego, odmienna gospodarke, az do roznic w sposobie bycia i mentalnosci. I choc niewolnictwo nie nadaje sie do moralnej obrony, to na Poludniu panowalo poczucie, iz stracono cos wiecej, bo prawo do samostanowienia.

Nic dziwnego, iz tradycja pamieci o poleglych zrodzila sie wsrod pokonanych, podczas gdy na Polnocy nadal kosztowano owocow zwyciestwa. Zainspirowal ja po czesci romantyzm, ktory zwykl opiewac przegrane sprawy. Mieli w tym udzial potomkowie niemieckich imigrantow. Pasowalo to zreszta do charakteru poludniowcow, ktorzy cenili sobie piekny gest. Jesli wierzyc kronikarzom, obchody mialy skromny i zarazem spontaniczny poczatek. W niecaly rok po wojnie, w miejscowosci Columbus, polozonej w stanie Georgia, powstala pierwsza organizacja typu Ladies' Memorial Association. Zalozyly ja czlonkinie bylego Soldiers' Aid Society, ktore rozwiazalo sie zaraz po kapitulacji. Pomoc zamienila sie pamiec, a damy z Columbus sluzyly innym przykladem.

Na naradzie stowarzyszenia jego prezeska Mrs. Charles Williams wystapila z wnioskiem o wyznaczenie specjalnego dnia na uczczenie poleglych konfederatow, ktory zostal przyjety przez aklamacje. Lizzie Rutherford zaproponowala wtedy udekorowanie grobow bezimiennych zolnierzy, tak jak sie to czyni w Niemczech w Dniu Wszystkich Swietych. Przygotowano wience i girlandy. 25 kwietnia 1866 roku cztery delegatki udaly sie na cmentarz, skladajac je na grobach konfederatow. Niewiele myslac, mlode kobiety poszly na drugi koniec cmentarza, rozsypujac kwiaty magnolii na grobach zolnierzy Unii, ktorych przeciez nikt nie odwiedzal. Pisaly o tym pochwalnie wszystkie gazety. Co swiatlejsi obywatele po obu stronach docenili kazdy najmniejszy odruch pojednania.

Niebawem Decoration Day, gdyz taka nazwe przybralo nowe swieto, obchodzilo cale Poludnie, choc w roznych terminach. W 1868 roku general John Logan, glownodowodzacy U.S. Army, proklamowal 30 maja Dniem Pamieci. I tu od razu zarysowaly sie roznice. O ile na Poludniu byl to dzien ukrytej zaloby, polaczonej z uroczystosciami religijnymi, o tyle na Polnocy, choc oplakiwano poleglych, to glosno pobrzmiewala triumfalna nuta. W bylej Konfederacji swietowaly glownie kobiety, zas w bylej Unii - obchody organizowali mezczyzni. Do pojednania bylo jeszcze bardzo daleko. I tak zapewne wygladalaby oficjalna wersja tego swieta, gdyby nie to, ze swoje trzy grosze wtracil do niej Nowy Jork.

Z podobna sugestia wystapil Henry Welles, wlasciciel apteki w miejscowosci Waterloo, polozonej w stanie Nowy Jork, ktory znal osobiscie zasluzonego wojskowego Johna Murraya. Nie mial klopotu z przekonaniem generala w stanie spoczynku o potrzebie obchodow oddajacych hold zolnierzom Unii. Pierwsza uroczystosc miala miejsce 5 maja 1866 roku. W sto lat pozniej bardzo wplywowy gubernator naszego stanu Nelson Rockefeller przedstawil kongresowi do zatwierdzenia rezolucje mianujaca Waterloo kolebka Memorial Day. Uchwalono ja wiekszoscia glosow. Przy tej okazji odbyla sie The Centennial Celebration, zorganizowana w miasteczku z wielka pompa, w ktorej wzieli udzial dygnitarze z Waszyngtonu. Zostal tez polozony kamien wegielny pod Memorial Museum, istniejace do dzis.

Byc moze stan Nowy Jork rzeczywiscie zasluguje na takie wyroznienie, skoro juz w 1873 roku, czyli najwczesniej w Ameryce, wprowadzono tutaj oficjalnie Memorial Day. W samym miescie pamietano o poleglych od 1870 roku. W obchodach dominowal pojednawczy ton. Na jednej z uroczystosci, ktora miala miejsce w New York's Academy of Music, magnat kolejowy Chauncey Depew zachecal do narodowej zgody i wyciagniecia wlasciwych lekcji z tragedii, jaka byla wojna domowa.

Mozliwa jest tez inna interpretacja; przyczyn nowojorskiej nadgorliwosci szukac trzeba w dwulicowej postawie zajmowanej przez miasto zarowno przed, jak i w trakcie wojny. Miedzy Poludniem a Nowym Jorkiem istnialo od dawna (bynajmniej nie swiete) przymierze oparte na wzajemnych korzysciach. Bawelna, z ktorej produkowano tkaniny w Liverpoolu i Manchesterze, trafiala do Anglii za posrednictwem nowojorskiego portu. W 1820 roku, gdy za sprowadzanie niewolnikow do Stanow Zjednoczonych grozila kara smierci, nowojorscy kupcy, pewni swojej bezkarnosci, szmuglowali na Poludnie czarnoskory towar, zwany eufemistycznie hebanem.

Nowy Jork byl jedynym miastem, w ktorym wybuchla rebelia podczas zaciagu do wojska. I wreszcie, burmistrz Fernando Wood wyrazal poglady wiekszosci mieszkancow, oswiadczajac publicznie, iz nalezy pozwolic zbuntowanym stanom na secesje. Obawiano sie powszechnie, iz wojna doprowadzi do gospodarczego upadku Poludnia, pociagajac w przepasc Nowy Jork.

Z drugiej strony latwiej tez bylo tu wyciagnac reke do zgody. Ponadto, w odroznieniu od prywatnych obchodow na Poludniu, nowojorskie uroczystosci od zarania przybraly publiczny charakter. Dzieki temu weterani w szarych i niebieskich mundurach spotykali sie coraz czesciej przy organizowaniu kolejnych Dni Pamieci. Nowy Jork ma wiec duza zasluge w budowaniu pomostow miedzy dawnymi wrogami.

Weterani uzyskali przemozny wplyw na charakter obchodow, ktore roznicuja tylko lokalne tradycje. Moze sie na nie skladac akademia, parada, musztra wojskowa, a w Waszyngtonie - zlozenie wiencow na Grobie Nieznanego Zolnierza na cmentarzu zasluzonych w Arlington. Choc lista poleglych sie wydluza o walczacych w kolejnych wojnach, to nadal sie pamieta o zolnierzach z wojny domowej. W setna rocznice Gettysburga, ktora przypadla w 1963 roku, odbyly sie wielkie uroczystosci w Waszyngtonie.

Wydawac by sie moglo, iz wojny toczone poza terytorium USA nie beda juz doprowadzac do wewnetrznych konfliktow, ktore odbijalyby sie na obchodach Memorial Day. Tak sie jednak nie stalo. Poczawszy od pierwszej wojny swiatowej, a skonczywszy na Wietnamie, Dni Pamieci albo dzielily, albo jednoczyly. Zanim pobudowano znany monument w stolicy, zarowno polegli na dalekim froncie, jak i weterani walczacy w Wietnamie byli traktowani przez wplywowe elity jak pariasi.

Tegoroczny Memorial Day powinien uzyskac szczegolna oprawe; wojna z terroryzmem znowu opromienila blaskiem bohaterow, przywracajac wlasciwe miejsce poswieceniu. Pierwsza poprzedzajaca ten dzien uroczystosc, The Moment of Remembrance (20 maja br.), polegala na zapaleniu swiec przez gubernatorow wszystkich stanow Ameryki. Uczynili to o tej samej godzinie, a raczej w tym samym momencie, uwzgledniajac roznice czasu.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail