[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (17 maja 2002)


CZESLAW KARKOWSKI

Spotkanie z Andrzejem Baranowskim

Idealna sytuacja

Nasza rozmowa odbyla sie pod koniec lutego w Polskim Instytucie Naukowym, gdzie na zorganizowanej tam wystawie Andrzej Baranowski zaprezentowal wiele swoich fotografii, w tym zdjecia z pierwszej strony Garden Design Magazine. Dla tego pisma zrobil wiele okladek i sposrod nich wybral okolo dziesieciu. Przedstawiaja kwiaty na bialym tle - oprocz jednego, utrzymanego w glebokim blekicie z rozkwitajaca zolta lilia wodna.

 

Andrzej Baranowski: - Okladka z czerwonym lisciem jest jedna z pierwszych, jakie dla pisma zrobilem i wlasciwie od niej zaczalem z Garden Design Magazine wspolpracowac. Dostala ona chyba z piec roznych nagrod w Stanach Zjednoczonych. Druga, przedstawiajaca lilie wodna, jest dosc znana okladka. Otrzymalem za nia chyba wszystkie mozliwe w tej kategorii nagrody w USA.

Czeslaw Karkowski: - Czy sugestie wydawcy maja duzy wplyw na wykonanie projektu?

- Okladka tak powaznego magazynu, jak Garden Design Magazine, stanowi glowny czynnik decydujacy o sprzedazy pisma. Zawsze wiec przygotowanie kolejnego wydania poprzedza spotkanie zespolu kierujacego pismem, omawia sie, co mniej wiecej nalezy fotografowac i potem ja przedstawiam im gotowy produkt. Zwykle wiec bardzo starannie planuje sie, jaki kwiat bedzie fotografowany. Wszystko zostaje omowione i ustalone, zas z mojej strony problem polega na tym, aby znalezc kwiat, ktorego wyglad odpowiadac bedzie zamyslom zespolu redakcyjnego i sfotografowac go w taki sposob, zeby spelnial wszystkie kryteria okladki prestizowego pisma. Magazyn czasem kupuje nawet tysiac kwiatow i z nich wybiera sie pare do fotografii.

- Na ile manipuluje Pan obrazem, zmienia go przy pomocy komputera?

- W zasadzie w ogole tego nie robie. Dla mnie wykonanie zamowienia jest stosunkowo proste: jest piekny kwiat, dobrze oswietlony na bialym tle, robie zdjecie. Magazyn pozniej bierze fotografie i niekiedy lekko zmienia, na przyklad tlo, ale z reguly sa to interwencje minimalne. Dlatego w Instytucie prezentuje tez oryginaly, by pokazac, ze zasadniczo na okladki magazynu wchodza zdjecia w gotowej postaci.

Placa mi za to, zebym przyniosl piekne zdjecie, doskonale techniczne, inspirujace ludzi, ktorzy magazyn beda ogladali. Uprawiam czysta, "naturalna" fotografie bez zadnych komputerowych zmian - koloru, ksztaltu czy kolazu. Podobnie z fotografowaniem jedzenia: robie zdjecie naturalnego produktu, nie zmieniam go, nie dodaje zadnych substancji, aby - na przyklad - krem wygladal pienisciej, a skorka na indyku - chrupiaco.

- Czy to, ze kwiat jest nieruchomy, a wiec nie "wspolpracuje" z fotografem, nie przeszkadza Panu, nie utrudnia pracy?

- Nie. Jesli sie spojrzy na kwiaty, to kazdy ma jakas osobowosc. Szukam w nich czegos interesujacego. Z nieruchomego obiektu musze wydobyc "osobowosc", jego specyfike, innosc. Dla mnie zolta lilia w niebieskiej tonacji zapowiada, ze cos sie stanie, to moment narodzin, powstawania; inny kwiat - to piekne slonce: jest w nim cos niezmiernie cieplego, szczesliwego; czerwony slonecznik z zolta otoczka jest bardziej niesforny, ma wiecej charakteru, jest troche "nieuczesany"; zielona lilia jest bardzo erotyczna; z kolei piwonia jest cala wilgotna, piekna, delikatna i swieza, jakby sie wlasnie narodzila.

Najtrudniejsze w tej sztuce jest znalezienie takiego kwiatu i sfotografowanie go w taki sposob, zeby ktos, kto podchodzi do kiosku z pismami i widzi setki kolorowych magazynow, w tym ze 30 pism poswieconych sprawom ogrodnictwa, spojrzal wlasnie na te okladke i pomyslal: "To cos dla mnie, to mnie interesuje; to mi sie podoba". Moim celem jest raczej stworzenie czysto graficznej sily przyciagania.

- Wszystkie kwiaty na Panskich zdjeciach sa jakby wyciete z tla, nie maja kontekstu...

- Przedstawiam wylacznie forme i kolor bez dodatkowych upiekszen. Redakcja woli czyste, oszczedne okladki, co akurat zgadza sie takze z moja wizja sztuki.

Robie duzo wnetrz, specjalizuje sie w fotografowaniu jedzenia, martwych natur. Czasem te wszystkie elementy skladaja sie na jeden wielki obraz obyczajowy: ludzie we wnetrzach, gdzie jest jedzenie i piekne kwiaty. Pracuje dla Food and Wine, Departure, Old House, Good House Keeping - wszystko to sa bardzo ekskluzywne, wspaniale graficznie wydawane magazyny, czesto rozprowadzane tylko w prenumeracie, a nie poprzez kioski.

Na zdjeciu pozostaje wiec czysty, niemal graficzny obraz, gdzie decyduje zarys, kontur, czysta przejrzysta linia, wyrazne rozgraniczenie kolorow, bez tla, bez dodatkowego elementu rozpraszajacego uwage.

Niedawno pracowalem nad ksiazka The Elements of Taste. Jest to ksiazka kucharska przygotowana przez jednego z najlepszych amerykanskich kucharzy szwajcarskiego pochodzenia, Graya Kunza we wspolpracy z Peterem Kaminskym - krytykiem kulinarnym z New York Timesa. Kunza poznalem wczesniej, gdy robilem fotografie do kilku jego artykulow w Food and Wine. Prowadzil on przez lata w Nowym Jorku restauracje Lespinasse, uwazana bodaj za restauracje numer jeden w miescie. Urodzil sie w Szwajcarii, ale dziecinstwo spedzil w Singapurze, pozniej pracowal w Hongkongu i przywiozl do Nowego Jorku wlasna formule kucharska - polaczenie kuchni Wschodu i Zachodu. Robilem wszystkie zdjecia do tej bogato ilustrowanej publikacji.

Gdy zaczalem rozmawiac z Grayem o planowanej publikacji, to stwierdzilismy, ze nasze idee co do koncowego efektu sa zbiezne. Z uwagi na specyfike swej kuchni Gray lansowal idee bardzo "organicznej", pieknej, czystej zywnosci; okazalo sie, ze podobnie mysli o swoim jedzeniu, jak ja o swojej fotografii. Food and Wine uznalo te publikacje za jedna z najlepszych ksiazek kucharskich wydanych w 2001 r.

Najciekawsza rzecza w fotografii jedzenia jest to, by przelozyc smak, konsystencje zywnosci na jezyk obrazu. Moim celem jest sprawienie, zeby komus, kto spojrzy na zdjecie jedzenia, slinka naplynela do ust. Jak to przelozyc na jezyk fotografii? Trudna sprawa, bowiem w gre wchodzi jakby przeklad z jezyka jednego zmyslu na drugi. Jak sfotografowac sharp and bitter - ostre i gorzkie? Fotografuje wiec jedzenie w ostrym, kontrastowym swietle, ktore kojarzy sie (przynajmniej mnie) wlasnie z takimi doznaniami. Wydaje mi sie, ze w tej ksiazce udalo mi sie troszeczke wyniesc sztuke fotografowania jedzenia na wyzszy poziom.

- Jak dlugo trwa wchodzenie w swiat wydawcow, ktorzy zadaja bardzo perfekcyjnych fotografii?

- Mieszkam w USA od dwudziestu lat, a zyje z fotografowania dopiero od jakichs dziesieciu. W tej dziedzinie panuje niesamowita konkurencja. Jest mnostwo ludzi, ktorzy zawodowo chca robic zdjecia. Fotografia jedzenia znajduje sie chyba na drugim miejscu - po modzie - wsrod najdrozszych fotografii. Pisma wysylaja fotografow w rozmaite rejony swiata. Ale w produkt finalny - zdjecie potrawy - zaangazowanych jest mnostwo ludzi: kucharz musi rzecz ugotowac, stylista musi ja pieknie ulozyc na talerzu, dopiero wtedy fotograf musi zrobic zdjecie.

- Uwaza Pan swoja dzialalnosc zawodowa za rodzaj sztuki. Nie chodzi tutaj przeciez tylko o perfekcyjny warsztat - szalenie wazny, ale to nie wszystko. Gdzie wiec poza cala warsztatowa otoczka zaczyna sie sztuka?

- To kwestia praktyki, techniki, wyczucia. W ksiazce kucharskiej, na przyklad, nie mozna pojsc w kierunku czystej abstrakcji. Publikacja taka ma przeciez bardzo konkretne, utylitarne przeznaczenie - spojrzawszy na zdjecie odbiorca powinien powiedziec: "No tak, to pieknie wyglada, chcialbym to sprobowac, ugotowac, skosztowac w restauracji". A jezeli na fotografii jest jeszcze odrobinka jakiejs nadbudowy, to wydaje mi sie, ze wkraczamy w cos "ponad" utylitarny wymiar.

Sposob, w jaki uzywam formy, swiatla, atmosfera, jaka staram sie stwarzac, przypomina starych mistrzow malarstwa. Przynajmniej od nich sie ucze sposobu przedstawiania rzeczy. Co, mam nadzieje, widac, jesli spojrzy sie na XVII-wieczne malarstwo hiszpanskie czy holenderskie. Oni tez w duzej mierze malowali utylitarne przedmioty - jedzenie, rzeczy codziennego uzytku, materialy, martwe natury, wazony, baranie udzce, kwiaty. Na tych obrazach jest jednak cos wiecej poza samym obiektem. Bardzo to trudno zdefiniowac, ale latwo wyczuc. Przedstawione zostaja przedmioty uzytkowe latwe do rozpoznania, ale cala atmosfera wokol nich powoduje, ze jest w tych obrazach cos wiecej niz tylko wymiar utylitarny. Tak samo u mnie: czysta forma kwiatu, znakomite zestawienie barwne, uklad przedmiotow wobec siebie (jesli fotografuje wnetrza), zmyslowa radosc jedzenia itd.

- Widac, ze bardziej interesuje Pana bezruch, spokoj, martwa natura, wyciszenie, zatrzymanie w ruchu, statyczna kompozycja.

- Dla mnie fotografia jest narzedziem pozwalajacym obserwowac rzeczywistosc. Wszystko wokol nas szalenie szybko sie zmienia, mnostwo sie dzieje. W fotografii mozemy zatrzymac pewien moment na wiecznosc. Natomiast uzycie tej sztuki z wykorzystaniem narzedzia do powiedzenia czegos o rzeczywistosci to juz jest kwestia osobowosci artysty.

- Pana swiat jest swiatem przedmiotow, a nie ludzi.

- Nie, czesto fotografuje tez ludzi. Ale wydaje mi sie, ze tak naprawde to nie ma znaczenia, co sie fotografuje.

W Nowym Jorku sa setki fotografow o bardzo waskiej specjalnosci. Znam takich, ktorzy sie specjalizuja wylacznie w fotografowaniu jedzenia i nie robia nic innego. Ten rynek jest tak ogromny, ze jesli sie jest dobrym w danej dziedzinie, to mozna sobie znalezc nisze. Ja nigdy wlasciwie nie chcialem sie specjalizowac. Fotografujac pejzaz, ludzi czy martwa nature, uzywam tych samych srodkow. Patrze na rzeczywistosc okiem, a nie obiektywem, co oznacza: aparat sluzy mi (uzywam w istocie kilku aparatow) do zarejestrowania tego, co wczesniej zobaczylem w rzeczywistosci. Oczywiscie zawsze trzeba wziac pod uwage element przypadku, wszystkiego w calosci sie nie kontroluje...

- Tymczasem patrzac na Panskie perfekcyjne zdjecia, odnosi sie wrazenie, ze Pan kontroluje absolutnie wszystko, ze nie ma u Pana miejsca na przypadek.

- Tak nie jest. W fotografii zywnosci moj problem polega na tym, jak sfotografowac smaki. Biore przedmiot, ogladam go, staram sie poznac jakby jego esencje i to probuje przekazac na moim zdjeciu; na przyklad, kiedy mialem sfotografowac wino, to ostatecznie nie zrobilem bezposrednio zdjecia kieliszka z winem, ale cien napoju, co mialo sugerowac jakby smak, ktory zostaje w ustach po skosztowaniu wina. Jak fotografowac cukier? Ujalem kostki cukru wraz z ich odbiciem na blyszczacej podstawie, dzieki czemu uzyskany zostal efekt rozplywania sie cukru - jak w ustach.

To jest najciekawsza strona tej sztuki, a zarazem jej istota. Na ile potrafimy swoje doznanie, uczucia, emocje czy to, co widzimy, sfotografowac w taki sposob, aby odbiorca czul konsystencje jedzenia, smak wina, slodycz w ustach. Niezaleznie od tego, czy sie fotografuje mode, czy pejzaz - w istocie usiluje sie przekazac to samo.

Fotografia jest jezykiem uniwersalnym. Przemawia do wszystkich na calym swiecie, niezaleznie wiec, gdzie sprzedawane sa pisma, w ktorych publikuje zdjecia, jestem w stanie wszedzie zakomunikowac te sama rzecz.

W Polsce studiowalem polonistyke na Uniwersytecie Wroclawskim, ale juz zajmowalem sie fotografia, choc w kraju w tym zawodzie nie pracowalem. W Stanach Zjednoczonych na poczatku bylo ciezko: raz praca byla, raz nie. Zaczalem pracowac dla dzisiejszego Time Warner. Zwiazany z nim bylem prawie dziewiec lat, potem odszedlem, zalozylem wlasna firme i zaczalem pracowac dla siebie.

Choc fotografia "zarobkowa" pochlania mnostwo czasu, to jednak co roku zawsze robie cos dla siebie. Fotografowalem kwiaty przez dluzszy czas, teraz mam nadzieje, ze bede robil ksiazke o kwiatach. Czesc zdjec wykonalem na okladki, czesc dla siebie.

- To znaczy, ze nie rozdziela Pan zawodowych obowiazkow od prywatnych zainteresowan...

- Nie. Dla mnie praca dla pieniedzy ("komercja") i dla przyjemnosci laczy sie, jedno wyplywa z drugiego. Mysle poza tym, ze od paru przynajmniej lat wszedlem juz na taki poziom, ze jestem w stanie realizowac wlasna wizje artystyczna i jeszcze mi za to placa. Idealna sytuacja!

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail