[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (17 maja 2002)


BARBARA RZEZWICKA

W stulecie urodzin Jana Kiepury (1902-1966)

Wszystko u niego bylo "polskie"...

"Kochany Jasinku!
Przypominam sobie, jak sie cieszylismy, gdy Ty sie urodziles...

A tak ladny i taki wielki, ze wazyles dwanascie funtow. W tej malej izdebce, ubogiej i ciasnej i zimnej, a takie drogie dziecko. Ojciec z radosci dal 5 rubli w zlocie kobiecie, ktora pierwszy raz kapala Ciebie. ...Ojciec musial na nie pracowac az tydzien, wiec mozesz sobie wyobrazic, jak sie cieszyl. Kolysalam Cie jedna noga, a rekami pralam" - wspominala wiele lat pozniej w jednym z urodzinowych listow do pierworodnego syna Maria Stanislawa z domu Neuman. A przyszedl Jan Wiktor na swiat 16 maja 1902 roku na ulicy Majowej 6 w Sosnowcu, jako syn czeladnika piekarskiego Franciszka Kiepury.

W "trojkacie trzech cesarzy" lezala osada fabryczna, na skrawku ziemi, gdzie zbiegaly sie granice trzech mocarstw: Rosji, Prus i Austro-Wegier. Sosnowiec, ktory wlasnie uzyskal byl prawa miejskie tego samego roku, rozwijal sie szybko, tak jak motyl-szkodnik, od ktorego wzial nazwe (szarobrunatny, z polksiezycowa plama i czerwona smuga na przednich skrzydlach, zjawia sie w polowie lipca wszedzie tam, gdzie rosna sosny).

Szybko i szeroko potoczyla sie kariera utalentowanego mlodzienca, ktorym niebawem stal sie Jasinek, i "spiewal wiele, spiewal wszedzie, nawet w ustepie szkolnym, gdzie palacze szli na papierosa - rozlegaly sie jego pienia. Mielismy w szkole dwoch takich spiewakow z tej samej klasy: Franka Bargiela i Janka Kiepure, ktorzy rywalizowali ze soba na koncertach szkolnych. Bargiele przepowiadano wielka przyszlosc spiewacza, Kiepurze - nie. Dzialo sie tak, poniewaz prof. Powiadowski nie cierpial Kiepury, uwazajac go za butnego zarozumialca i beztalencie" - wspominal w 1986 roku Wieslaw Sauter.

W 1920 roku Jan Kiepura zjawil sie w stolicy w mieszkaniu slynnego spiewaka i pedagoga Waclawa Brzezinskiego. Wyszedl stamtad z bijacym radosnie sercem i z kartka papieru.

"Na wyrazne zyczenie pana Jana Kiepury niniejszym stwierdzam, ze pan Jan, 18-letni mlodzieniec, posiada glos tenorowy wielkiej pieknosci i sily. Pan Jan dotad nie umie zupelnie glosem wladac i jesli chce, aby w przyszlosci przeprowadzic mogl wlasciwe i powazne studia, powinien natychmiast poniechac wszelkiego popisywania sie spiewem, a w szczegolnosci wysokimi tonami, gdyz to moze zgubnie dzialac na cala przyszlosc artystyczna, ktora, jestem pewny, powinna byc dla posiadacza tak nieprzecietnego materialu glosowego wspaniala. Glos dal Pan Bog, reszta zalezy od talentu, powaznego zamilowania do sztuki, a glownie wielkiej i intensywnej pracy.

Artysta Opery Warszawskiej - Waclaw Brzezinski".

Od samego poczatku chcial byc "na gorze" i te spiewane "gory" byly przymiarkami do jasno okreslonego celu: sukcesu, popularnosci, zwracania na siebie uwagi i udowadniania sobie i innym tego, ze zawod "spiewak" jest lepszy od zawodu prawnika-mecenasa, w ktorym chcieli go widziec rodzice, a ktorego zaniechal.

Debiut w roli Fausta w Operze Warszawskiej 11 lutego 1925 roku nie przyniosl zbyt entuzjastycznych recenzji i pochwal. "Technika Pana Kiepury stoi na poziomie dostatecznie wysokim. Intonacja nie zawsze nieskazitelna, a wymowa wrecz wadliwa. Stad plynie wniosek jasny: trzeba sie jeszcze uczyc, wystepy publiczne zas zredukowac do minimum". Gdy po paru miesiacach zaspiewal na tej samej scenie Ksiecia w Rigoletcie, Stanislaw Niewiadomski stwierdzil, ze "mlody tenor jeszcze we wszystkim po prostu surowy, technicznie nie gotow, w smaku nie wyrobiony".

Doceniono Kiepure w kraju dopiero wowczas, gdy zaczely naplywac wiesci o jego sukcesach zagranicznych, zrazony bowiem chlodnym przyjeciem i brakiem perspektyw w 1926 roku wyjechal z kraju. W Wiedniu Franz Shalk wylansowal go na tenora o europejskiej renomie i juz tego samego roku spiewal Cavaradossiego w Tosce z Maria Jeritza.

W Operze Wiedenskiej weszlo w zwyczaj, iz po skonczonym spektaklu z Kiepura i dlugotrwalych owacjach, na scene wjezdzal fortepian i przy akompaniamencie pianisty Kiepura dorzucal jeszcze kilka arii, piesni czy nawet piosenek. W koncu jednak dyrekcja zabronila mu tego procederu urzadzania nadprogramowych recitali przy fortepianie.

"Zabroniono mi spiewac przy fortepianie… Zatem zaspiewam wam cos bez fortepianu!…" - zwierzal sie swojej publicznosci i bez akompaniamentu wykonywal przeboje filmowe. Kochal spiew i nigdy nie dawal sie prosic. Spiewal na dachach samochodow, na balkonach, dworcach, z okien pociagow, gdzie tylko prosil go o to rozentuzjazmowany tlum wielbicieli.

Wieden pierwszy ocenil nerw sceniczny, temperament i pasje mlodego spiewaka. Teraz na drodze byl Mediolan i La Scala, a tu nie tylko osobowosc, talent i uroda glosu sie liczyly, ale i nienaganne umiejetnosci, znajomosc bel canta i tradycji wloskiej.

Na jesieni 1928 roku pisal:

"Kochani Rodziciele!

Musze Wam doniesc radosna nowine, ze odnioslem nieslychany sukces wczoraj na probie w Scali. Wszyscy dyrektorzy sie… posmarkali, jak uslyszeli swiezo przygotowanego Fausta. (…) Czas, byscie wreszcie uwierzyli, ze ja mam prawdziwy talent i nie jestem falszerzem rozdmuchanym przez reklame".

W latach 30. rozpoczela sie era filmu dzwiekowego i ruszyla kariera filmowa "chlopca z Sosnowca". Neapol, spiewajace miasto otworzyl nowy etap w jego zyciu.

Giorgio Favaretto, pedagog i korepetytor, ktory byl wspoltworca kariery Renaty Tebaldi, Beniamino Gigliego, Tito Schipa i Giulietty Simionato, tak opisal Kiepure:

"Z Janem Kiepura wspolpraca sprawiala mi wiele radosci. Bylo to procz wspolnej pracy zawodowej jeszcze cos wiecej. Mam na mysli usmiech i zyczliwosc. Kiepura byl zawsze wesoly i z daleka promienial usmiechem. Do tego tak szczery i prostolinijny, ze zanim cos powiedzial, wyczytalem wszystko z jego twarzy. Mial tez cos, co nazwalbym krolewskim gestem, i to zarowno pod wzgledem aktorskim, jak i w przenosni, kiedy po skonczonej probie czy koncercie oznajmial czesto kolegom: a teraz zapraszam wszystkich na obiad w polskim stylu! Zreszta, o ile pamietam, to wszystko u niego bylo ´polskieª albo ´po polskuª. (…) Tajemnica zas tak wielkiego powodzenia Kiepury byla jego gioia di cantare, ktora posiadal chyba bezwiednie, bo wynikalo to z jego beztroskiej, sympatycznej natury. Przejawialo zas w jego rozbrajajacym usmiechu, spojrzeniu, mimice twarzy i ruchach. I ta wlasnie zaleta podbil Kiepura swoich rywali spiewajacych ´na smutnoª. Otworzylo mu to tez droge do kariery filmowej".

Po filmie Zdobyc cie musze byl film Dla ciebie spiewam. Magia tytulu wprowadzila na scene jego zycia Marte Eggerth, ktorej powiedzial: "Nie mozesz zostac moja zona z trzech powodow. Po pierwsze - nie jestes Polka. Po drugie - farbujesz wlosy, i po trzecie jestes aktorka". Slub wzieli w Katowicach 31 pazdziernika 1936 roku. Wystapili wspolnie w pieciu filmach. W 1940 roku przeniesli sie do Nowego Jorku. Kiepura wystapil w Metropolitan Opera w partii Rudolfa w Cyganerii, potem Cavaradossiego, Ksiecia i Don Josego. Spiewali wspolnie na Broadwayu w Wesolej wdowce i musicalu Polonez, w ktorym Kiepura wystapil w roli Tadeusza Kosciuszki. Po wojnie dwukrotnie przyjechal do Polski z recitalami (1958 i 1959 r.). Zawsze na ustach i rekach tlumow. A dla kogo spiewal?

Brunetki, blondynki,
Ja wszystkie was dziewczynki calowac chce.
Lecz przyznam sie,
o jednej tylko snie, te kochac chce.
Bo ta jedyna, slodkousta ma dziecina.
Jej calus znam i dlatego tylko jej jedynej serce dam..
.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail