JOLANTA SZEPIENIEC
Beinecke i jej polskie perly
Yale University nie wymaga rekomendacji. Jest to uczelnia z bogata tradycja,
doskonala reputacja, a jej ukonczenie otwiera absolwentom drzwi do najbardziej
prestizowych miejsc pracy w calym cywilizowanym swiecie. Pisalam o tym uniwersytecie
niejednokrotnie na lamach Przegladu Polskiego. Opisywalam historie jego
powstania i przypominalam wielkich Polakow z nim zwiazanych. Rozmawialam z jego
profesorami o wazkich sprawach. Przedstawialam mlodych polskich pracownikow,
ktorzy reprezentowali rozne dyscypliny naukowe, najmlodsza generacje polskich
studentow i pierwszy polski klub w historii Yale. Informowalam tez Czytelnikow
o uczelnianych wydarzeniach. Nigdy nie pisalam jednak o uniwersyteckich instytucjach,
ktore stanowia fundament jego swietnosci, a nie sa tak powszechnie znane jak
sama uczelnia. Warto je wiec zaprezentowac, bowiem ich dzialalnosc lub zasoby
czy oba te atrybuty razem wziete sa niezwykle cenne, jedyne w swoim rodzaju,
a i nierzadko, co dla nas Polakow wazne, zwiazane z naszym narodowym dziedzictwem,
jego pomnazaniem i stala nad nim opieka.
Do takich instytucji nalezy biblioteka ksiazek rzadkich i manuskryptow, czyli
The Beinecke Rare Book and Manuscript Library. Jej historia jest tak stara,
jak stary jest uniwersytet. W 1701 roku kilku pastorow z Connecticut, ktore
wowczas bylo kolonia angielska, postanowilo zalozyc szkole. Spotkali sie w tym
celu w miescie Branford w domu jednego z nich. Kazdy z uczestnikow spotkania
przyniosl ze soba ksiazki i kladac je na stol wypowiadal nastepujace slowa:
"Daje te ksiazki w celu zalozenia college'u w naszej kolonii". Slowo ucielesnilo
sie i szkola zostala powolana do zycia. Nie zatem pieniadze, budynki czy inne
dobra daly poczatek Yale University. Zrodzila go ksiazka i dlatego zapewne jest
otaczana tak szczegolna estyma. W 1742 roku szkola posiadala juz okolo 2600
woluminow. Owczesny prezydent Yale Thomas Clap polecil ich skatalogowanie, co
mialo ulatwic znalezienie ksiazek dotyczacych danego tematu. A tematow przybywalo.
Do wydawnictw teologicznych zaczely dolaczac folialy z zakresu medycyny, jezykoznawstwa
i dziejow Ziemi, cenne inkunabuly, stare druki i literatura piekna. Ksiegozbior
z biegiem lat i wiekow urosl do takich rozmiarow i stal sie tak zroznicowany,
ze zaistniala potrzeba wyodrebnienia z niego wlasnie ksiazek rzadkich i manuskryptow.
A w pierwszych latach XX wieku rodzina Beinecke (kilku jej czlonkow bylo absolwentami
uniwersytetu) uznala, ze owe cymelia zasluguja na oddzielne miejsce przechowywania
i ofiarowala szkole pieniadze z przeznaczeniem na budowe specjalistycznej biblioteki.
Tak oto powstala The Beinecke Rare Book and Manuscript Library. Budynek, w
ktorym dzisiaj biblioteka ma swoja siedzibe, otwarto w 1963 roku. Jest to konstrukcja
na wskros nowoczesna. Zbudowana z granitu, marmuru, brazu i szkla w sasiedztwie
pseudogotyckich gmachow uniwersytetu moze nieco razic oko zwolennika jednolitego
stylu. Dla amatora eklektyzmu zas to polaczenie starego z nowym moze byc ciekawym
architektonicznym doswiadczeniem. Niezaleznie jednak od doznan estetycznych,
ktore przynosi sam gmach biblioteki, z pewnoscia kazdy korzystajacy czy zwiedzajacy
The Beinecke Rare Book and Manuscript Library na Yale University pozostaje pod
wrazeniem bogactwa jej zbiorow. Glowna szklana wieza, przebijajaca budynek przez
jego srodek, zawiera 180 000 woluminow, zas pod ziemia jest ich ponad milion.
Coz zatem gromadzi ta niezwykla skarbnica? Caly ksiegozbior sklada sie z pieciu
kolekcji. Glowny zbior to The General Collection of Rare Books and Manuscripts.
Bierze on swoj poczatek w zbiorze skatalogowanym przez wspomnianego wczesniej
Thomasa Clapa. Inne specjalne kolekcje to: The Collection of American Literature,
The Collection of Western Americana, The Collection of German Literature i The
Osborn Collection. Kazda z nich jest tak olbrzymia i fascynujaca, ze zasluguje
na szczegolowe omowienie, co jest oczywiscie niemozliwe w jednym artykule. Warto
jednak, choc zaiste w bardzo wielkim skrocie, je zaprezentowac.
The General Collection of Rare Books and Manuscripts zawiera greckie i rzymskie
papirusy, prywatne listy, urzedowe i religijne dokumenty, akty prawne i umowy,
biblijne teksty oraz utwory literackie, ktore tworza ponad dziesieciotysieczny
katalog. Sredniowieczne rekopisy, ponad 4 tysiace inkunabulow, pierwsze ksiazki
dotyczace nauk humanistycznych i przyrodniczych, filozofii i religii to kolejne
jej atrakcje. XVI-wieczne druki literatury klasycznej, wloskiej, francuskiej
i angielskiej to nastepne biale kruki. Ta ostatnia zawsze zreszta byla domena
biblioteki, zakladali ja przeciez Anglicy. Nie dziwi zatem, ze literatura angielska
reprezentowana jest miedzy innymi przez takie nazwiska, jak: Arnold, Bacon,
J.M. Barrie, Beckford, Boswell, Browning, Byron, Carlyle, Coleridge, Defoe,
Dickens, George Eliot, Fielding, Gissing, Hardy, Johnson, Joyce, D.H. Lawrence,
Meredith, Milton, Pope, Ruskin, G.B. Shaw, Stevenson, Swift, Swinburne, Tennyson,
Trollope, Rebecca West Wordsworth. Wraz z ksiazkami o tematyce historycznej
powstal oddzielny, bardzo rozbudowany dzial.
Na polkach nie brakuje takze dziel autorow wloskich, francuskich, niemieckich,
hiszpanskich, rosyjskich i latynoamerykanskich tworzacych miedzy XVII a XX wiekiem,
jak rowniez pozycji omawiajacych historie ich narodow.
Beinecke to nie tylko miejsce dla wszelkiego rodzaju rekopisow i ksiazek drukowanych.
Biblioteka moze pochwalic sie najrozniejszymi rarytasami wydawniczymi z roznych
okresow. Bez watpienia nalezy do nich imponujacy, jeden z najwiekszych w swiecie,
zbior brytyjskich wielkomiejskich i prowincjonalnych gazet i periodykow. Trzeba
tez zachwalic stare mapy i atlasy, broszury, plakaty, muzyczne partytury, filmy
historyczne, fotografie, kasety magnetofonowe czy wreszcie zalozona w 1916 r.
kolekcje kart do gry pochodzacych z calego swiata. Bezwzglednie na uwage zasluguja
takze historyczne archiwa angielskich i wloskich rodzin.Te prywatne i urzedowe
listy czlonkow rodziny Spinellich (ponad 100 tys. dokumentow gromadzonych od
XIV az po XVIII w.) czy Boswellich, ich osobiste dzienniki, testamenty, umowy
malzenskie, zeznania podatkowe czy nawet listy spozywczych zakupow sa nieocenionym
zrodlem wiedzy o zyciu towarzyskim, spolecznym, ekonomicznym i religijnym w
poprzednich wiekach.
Najmocniejsza strona The Collection of American Literature sa ksiazki i rekopisy
amerykanskich pisarzy z XIX i poczatku XX wieku. Wsrod autorow XIX-wiecznych
znajdujemy: Bryanta, Irvinga, Coopera, Clemensa i Whitmana, zas wsrod pozniejszych
sa: Sinclair, Lewis, Luhan, Wharton, H.D. Pound, Stein i Williams. Kolekcja
ta przechowuje takze dokumenty The Societe Anonyme i The Theatre Guild.
The Collection of Western Americana z kolei zawiera ponad 40 tys. roznych drukow,
2 tys. rekopisow, setki rycin, obrazy olejne, akwarele, tysiace fotografii dokumentujacych
historie i kulture Indian, Europejczykow i Amerykanow w regionie od Meksyku
po kolo podbiegunowe.
The Collection of German Literature jest jedna z najstarszych na Yale i gromadzi
pierwsze wydania niemieckich literackich tekstow badz ich rzadkie publikacje,
ktore ukazywaly sie od 1600 do 1850 roku. Unikatami sa XVII-wieczne wydawnictwa
oraz wielki, drugi co do wielkosci po niemieckim, ksiegozbior dziel Goethego,
jak rowniez materialy dotyczace jego tworczosci. Nie brakuje oczywiscie takich
nazwisk, jak: Schiller, Heine, Broch i Mann.
The Osborn Collection poswiecona jest angielskiej literaturze i historycznym
rekopisom od okresu anglosaksonskiego po XX wiek, ze szczegolnym zwroceniem
uwagi na XVII- i XVIII-wieczna angielska poezje. Ciekawym uzupelnieniem tej
kolekcji sa listy badaczy i antykwariuszy zajmujacych sie ta dziedzina oraz
dokumenty z nia zwiazane.
Ta pobiezna charakterystyka, jak sadze, daje wyobrazenie, jak wielkie bogactwa
posiada The Beinecke Rare Book and Manuscript Library i jak jej zbiory sa zroznicowane.
Nie moglo wiec w nich zabraknac i polskiego akcentu. Tutaj wlasnie, w New Haven,
znajduje sie pokazny zbior dziel polskich pisarzy emigracyjnych. Wspominajac
na poczatku o miejscach, ktore zwiazane sa z naszym dziedzictwem, nawiazywalam
wlasnie do polskiej kolekcji, ktora w Beinecke znalazla nie tylko wykwintna
rezydencje, ale takze przyjaciol w osobach kolejnych kuratorow.
Bezcenny zbior prac Josepha Conrada Yale zawdziecza darom otrzymanym od jego
przyjaciela i biografa zarazem, G. Jeana-Aubry'ego i od George'a T. Keatinga,
ktory w latach 20. XX wieku polaczyl istniejace wczesniej mniejsze conradowskie
kolekcje. Jednym z ciekawszych eksponatow jest zdjecie przedstawiajace Konrada
Korzeniowskiego. Zdumiewa na nim bardzo dojrzala dedykacja szescioletniego wowczas
chlopca. Ofiarowujac je swojej babci napisal: "Kochanej Babuni, ktora pomagala
mi nosic ciastka biednemu tatusiowi do wiezienia, Polak, Katolik i szlachcic.
Konrad". Conrad figuruje w katalogu oczywiscie jako Anglik, ale rzecz nie w
narodowosci, a w pewnej historycznej analogii (a moze ciaglosci?), ktora nieodparcie
sie nasuwa. Korzeniowski, wychowywany w Krakowie i Lwowie, w 1874 roku wyjezdza
z Polski pod zaborami, tworzy genialne utwory poza nia, a ich rekopisy, wazne
materialy i listy z nimi zwiazane, ich pierwsze badz rzadkie edycje znajduja
schronienie nie w Europie, tym bardziej nie w Polsce, a w dalekim Connecticut,
w New Haven, na Yale University. Tu znalazly tez bezpieczne schronienie archiwa
Czeslawa Milosza, Aleksandra Wata, Konstantego Jelenskiego, Witolda Gombrowicza,
Jozefa Czapskiego, Gustawa Herlinga-Grudzinskiego i Zbigniewa Herberta. Biblioteka
zakupila dodatkowo korespondencje, dzienniki i inne materialy dotyczace polskiej
emigracyjnej literatury na Zachodzie i tym oto sposobem powstala kolekcja poswiecona
temu tematowi. A wszystko, jak wyjasnil mi kurator zbiorow obejmujacych okres
od roku 1600 do dzisiaj (bagatela), Vincent Giroud, zaczelo sie w latach 60.
ub. wieku, kiedy Czeslaw Milosz podarowal bibliotece rekopis Zniewolonego
umyslu i spora liczbe listow. Zapewne nikt wtedy nie przypuszczal, ze jest
to ziarno pod budowe poteznego archiwum przyszlego noblisty. W 1987 roku zas
owczesna kuratorka Marjori G. Wynne dokonala ogromnego zakupu kolejnych pozycji,
a sam autor Doliny Issy, jak nie ukrywajac zadowolenia mowi Vincent Giroud,
zostal wierny bibliotece i nadal sprzedaje jej swoje rekopisy i materialy zawiazane
z tworczoscia. W katalogu pod nazwiskiem Milosz znajdujemy 264 pozycje w czterech
jezykach: po polsku, angielsku, litewsku i francusku. Edycje najnowsze i najstarsze,
wydania w ojczyznie i poza nia. Kurator z duzym wzruszeniem wspomina dwa wieczory,
podczas ktorych Czeslaw Milosz czytal swoje wiersze z ksiazek zdjetych z polek
Beinecke. Vincent Giroud, Francuz z urodzenia, mowiacy z silnym brytyjskim akcentem,
nie ukrywa swoich zamilowan literackich. Nie jest to zadna z literatur zachodnich.
Jego faworyci to Slowianie, a szczegolnie bliskie sercu sa dziela tworcow rosyjskich
i wspolczesna literatura polska, a przede wszystkim Witold Gombrowicz. "Jestem
Francuzem - mowi - mam wiec naturalna inklinacje do Gombrowicza, ktorego we
Francji znaja wszyscy". I rzeczywiscie, dziel tego autora, rozpoznawanego nadal
tylko przez bardzo waskie amerykanskie elity, w bibliotece nie brakuje. Jest
ich blisko 150, a i jego archiwum jest pokazne. Vincent Giroud zreszta planuje
zakupic wiecej materialow, prowadzi na ten temat rozmowy z zona pisarza, Rita
Gombrowicz. Ale to nie wszystko. W 2004 roku, na 100-lecie urodzin pisarza,
przygotowywany jest specjalny program. "Wydamy katalog, zaprosimy znawcow Gombrowicza
z calego swiata na dyskusje, zorganizujemy wystawe i inne uroczystosci - mowi
Giroud. - To bedzie takie rendez-vous miedzy Yale i Polska" - dodaje wyraznie
podekscytowany. No coz, pozostaje nam tylko cierpliwie czekac.
Kolejnym przedstawicielem polskiej literatury jest Aleksander Wat. Jego archiwum
jest wlasciwie kompletne dzieki zonie Paulinie, ktora sprzedala Beinecke wiekszosc
jego rekopisow, szkicow, korespondencji i innych dokumentow. Oczywiscie nie
brakuje utworow tego prozaika i poety zarazem. W zbiorze znajdujemy jego najwybitniejsze
dziela, a wsrod nich Bezrobotnego Lucyfera, Ciemne swiecidlo i Moj wiek.
Polska kolekcja nie bylaby pelna bez Gustawa Herlinga-Grudzinskiego i Zbigniewa
Herberta. Ich archiwa nie sa co prawda tak bogate jak Milosza czy Gombrowicza,
ale systematycznie wzbogacane. Jak mowi Giroud, Beinecke zalezy na ich skompletowaniu.
Niemniej cieszy ogromnie ponad 50 utworow, zarowno pod nazwiskiem Herbert, jak
i Herling-Grudzinski.
Zbiory dotyczace Konstantego Jelenskiego i Jozefa Czapskiego nie sa tak obszerne,
ale ich istnienie czyni polska kolekcje jeszcze bardziej atrakcyjna i urozmaicona.
Wzbogacaja ja takze prace przedstawicieli mlodszej generacji autorow - Barbary
Torunczyk i Wojciecha Karpinskiego. Oboje byli stypendystami Beinecke i prowadzili
w niej prace badawcze. Vincent Giroud wspomina w czasie naszej rozmowy o tym,
ze biblioteka ma wlasny fundusz, z ktorego przyznawanych jest rocznie okolo
dwudziestu tzw. short-term fellowships dla badaczy z calego swiata. W
czasie zazwyczaj miesiecznego pobytu maja oni dostep do calego ksiegozbioru,
tym bardziej wiec cieszy, ze polska kolekcja jest tak bogata i oferuje tak unikatowe
archiwa. Kazdy zainteresowany nia jednak zwroci zapewne uwage na brak w niej
dokumentow bezposrednio dotyczacych paryskiego Instytutu Literackiego i Kultury,
z ktora przeciez wiekszosc pisarzy emigracyjnych w roznoraki sposob byla zwiazana.
Fakt ten nie jest dzielem przypadku. Beinecke z pewnoscia stac byloby na zakup
calej dokumentacji, ale jak wiadomo, rozwazana jest mozliwosc, by w Maisons-Laffitte
urzadzic muzeum i tam wlasnie ja przechowywac.
Skoro mowa o przechowywaniu, pytanie, dlaczego tak wiele polskich bialych krukow
jest w dalekim New Haven, zamiast, na przyklad, zdobic polki Biblioteki Narodowej
czy Ossolineum, wydaje sie byc jak najbardziej uzasadnione. Odpowiedz na nie
jeszcze kilka lat temu bylaby rownie smutna jak prosta: pisarze pozbawieni wolnej
ojczyzny szukali bezpiecznych miejsc dla gromadzenia swoich archiwow i Biblioteka
Beinecke takim wlasnie miejscem byla. No a dzisiaj, kiedy Polska jest juz wolna?
Wiele czynnikow wplywa na to, ze tworcy czy ich rodziny jeszcze nie chca korzystac
z dobrodziejstw wolnosci. Po pierwsze, jak sadze, ich terazniejsze zwiazki z
biblioteka sa po prostu kontynuacja nawiazanych kilkadziesiat lat temu kontaktow;
po drugie, Beinecke nadal zapewnia najlepsze warunki do przechowywania rekopisow.
Sa one w zaleznosci od potrzeb odpowiednio nawilzane, osuszane, przenoszone
na mikrofilmy; innymi slowy, otrzymuja fachowy dozor. Co wiecej, a to istotne
dla badaczy literatury, otoczone sa tysiacem zrodlowych, niespotykanych gdzie
indziej, materialow. Zbiory Beinecke bowiem to zapis ludzkiej historii i mysli
w wielu jezykach, roznych formach i gatunkach, to zakres tematow od dramatu
do demografii, od entomologii do erotyki. Cieszy zatem ogromnie, ze wsrod licznych
perel tak pieknie polyskuja nasze polskie.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |