[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (26 kwietnia 2002)


JERZY R. KRZYZANOWSKI

Dialog o polityce i kulturze

Omowienia korespondencji miedzy Janem Nowakiem-Jezioranskim a Jerzym Giedroyciem podjac sie powinni specjalisci z wielu dziedzin, a kazdy z nich znalazlby tu material na pokazne studium. Dlatego tez w kilku zaledwie uwagach ogranicze sie do mojej dziedziny zainteresowan, spraw najszerzej pojetej kultury, a widzianej na tle zagadnien politycznych, ktore - rzecz naturalna - dominuja w listach obu przywodcow emigracji, "dyktatorow polskiej sprawy", jak ich nazywa Dobroslawa Platt, autorka wyboru, wstepu i obszernych przypisow tego imponujacego tomu, liczacego 776 stron duzego formatu. Dodatkowa zachete do napisania tych paru slow stanowi fakt bezcennych kontaktow osobistych i wieloletniej wspolpracy z obu korespondentami, ktorzy mimo roznicy wieku darzyli mnie sympatia i szacunkiem. Totez piszac o nich i ich wymianie listow mam poczucie kontynuowania tej bliskosci, przedluzenia dyskusji o sprawach ideowo nam bliskich, niejednokrotnie najblizszych.

Bylo ich niemalo i one tez stanowia o zasadniczej tresci tomu, na ktory zlozyl sie wybor 412 listow sposrod ponad 700 zdeponowanych przez Nowaka-Jezioranskiego we wroclawskim Ossolineum, a obejmujacych lata 1952-1998, okres kluczowy dla ksztaltowania sie nie tylko polityki emigracji, ale takze sytuacji w kraju, co bylo glownym przedmiotem troski obu piszacych. Glownym, ale nie jedynym, sprawy kultury bowiem stawiali obaj zawsze na naleznym, czolowym miejscu. Wierzyli, ze stanowia one o tresci walki majacej na celu zachowanie ducha narodu, oblicza kraju i spoleczenstwa po tej czy tamtej stronie politycznej granicy. Sam tylko wybor cytatow na ten temat przekroczylby rozmiary duzej recenzji, totez ograniczyc je tu wypadnie do najkonieczniejszego minimum.

Wymiana listow - rzecz charakterystyczna - rozpoczyna sie w 1952 r. od wspolnego oswiadczenia Jana Nowaka i Stanislawa Strzetelskiego, kierujacych rozpoczynajacym prace Radiem Wolna Europa, skierowanego do Jerzego Giedroycia z prosba o zamieszczenie go w dobrze juz ustabilizowanej Kulturze. Idzie tu mianowicie o wyjasnienie charakteru nowej rozglosni, mimo funduszow amerykanskich majacej byc rozglosnia polska, broniaca polskich tylko interesow i nie podlegajaca niczyjej cenzurze. Ten watek niezaleznosci i polskosci RWE przewijac sie bedzie w listach przez nastepne dziesieciolecia, przy czym Giedroyc z duma podkreslac bedzie inny, niezalezny od obcych kapitalow charakter Kultury, co w momencie - jak to nazwie - "brutalnej szczerosci" Nowak-Jezioranski pozwoli sobie zakwestionowac w liscie z 1995 r. (s. 711-712). Wazniejsze jednak od roznicy pogladow na te czy inne sprawy bylo zrozumienie jednosci celow dzialania obu instytucji, z ktorych kazda starala sie realizowac je wlasnymi metodami, stosownie do filozofii i mozliwosci prowadzacego patriotyczna dzialalnosc na rzecz Polski. "Uwazalem zawsze - pisal Nowak-Jezioranski w styczniu 1971 r. - ze wspolpraca i dobre stosunki miedzy nami leza w polskim interesie i ze jest ona mozliwa, pomimo nieuniknionej roznicy pogladow, ktora zreszta nie wydaje mi sie zasadnicza" (s. 357). A dalej: "Uwazam, ze nie ma najmniejszego sensu, abysmy stosunki miedzy nami ustawiali na plaszczyznie jakiejs rywalizacji czy zawodowych zazdrosci, juz chocby dlatego, ze instrumenty, ktorymi dysponujemy, sa zupelnie odmienne" (s. 358). Jerzy Giedroyc rozumial te sprawy doskonale, totez jeszcze w dziesiec lat pozniej, w listopadzie 1991 r., zapewnial swego korespondenta: "Pana list bardzo mnie zaniepokoil. Rozumiem powody zniechecenia - sam to ciagle przezywam, ale wie Pan dobrze, ze cala robota, zarowno na emigracji, jak i w kraju stoi na kilku - doslownie - ludziach. Jak Pan sie wycofa, to bedzie katastrofa. I tak sie ludzie wykruszaja" (s. 587). Na szczescie obaj wytrwali na swych stanowiskach.

Wspomniana wyzej "odmiennosc instrumentow" widoczna jest wyraznie w planach i metodach przeprowadzania wielu zasadniczych akcji na polu kultury, takich jak publikacja i krajowa dystrybucja wydawnictw Instytutu Literackiego, oglaszanie przez radio i drukiem tekstow pisarzy zarowno emigracyjnych, jak i opozycyjnych z kraju, oddzialywanie na poglady czytelnikow i sluchaczy w Polsce, np. przez promowanie nowych ksiazek wartosciowych pisarzy rosyjskich, takich jak Pasternak, Solzenicyn i inni. Patrzac na sprawy te z perspektywy czasu Nowak-Jezioranski napisze o Giedroyciu w wydanym rownoczesnie z listami nowym zbiorze swoich prac publicystycznych Fakty, wydarzenia, opinie: "Mial do mnie zal, ze nie stosuje sie do jego rad, ale w gruncie rzeczy nasze drogi biegly rownolegle w tym samym kierunku. Bez zadnych uzgodnien i wzajemnego wplywania na siebie realizowalismy te sama doktryne, ktora Kultura nazywa ewolucjonizmem, a my gradualizmem. Opierala sie ona na zalozeniu, ze mobilizowanie nacisku spolecznego na rzadzacych moze doprowadzic do stopniowego rozszerzenia marginesu wolnosci bez uciekania sie do gwaltu" (s. 257). Doktryna, jak widac, byla tak skuteczna, ze posrednio doprowadzila do odzyskania przez Polske calkowitej wolnosci w ostatniej dekadzie ubieglego wieku, co jest niewatpliwa zasluga obu tych wybitnych dzialaczy.

Zastanawia i na podziw zasluguje wzajemny szacunek korespondentow, umiejetnosc zachowania dystansu zarowno w sprawach publicznych, jak i stosunkach osobistych. Wystarczy przypomniec, ze po latach czestej, regularnej wymiany listow, dopiero w 1998 roku, gratulujac Nowakowi-Jezioranskiemu otrzymania doktoratu honoris causa Uniwersytetu Wroclawskiego, zamiast zwyklego "Drogi Panie", Giedroyc uzyje zwrotu "Drogi Panie Janie", na co adresat odpowie "Drogi Panie Jerzy". Jakiz to znamienny kontrast z natarczywoscia Gombrowicza, ktory wymusil na redaktorze Kultury przejscie na "ty", co zostalo przyjete z chlodna grzecznoscia, daleka od entuzjazmu. Raz jeszcze odezwie sie ten osobisty akcent, gdy w roku 2000, nie mogac przybyc do Maisons-Laffitte na jubileusz redaktora, Nowak-Jezioranski napisze piekny esej zatytulowany Pan Jerzy, konczacy sie zdaniami: "Panie Jerzy, w moich radiowych wspomnieniach porownalem Maisons-Laffitte do latarni morskiej rzucajacej z oddali snop swiatla na Polske. Czymze moge zakonczyc, jak nie trawestacja slow Juliana Ursyna Niemcewicza: ´Przebog, jaki dlugi, jaki piekny, jak plodny zywotª. Oby trwal jak najdluzej" (Fakty…, s. 225).

Omawiany tu obszerny wybor korespondencji stanowi Tom I Archiwum Jana Nowaka-Jezioranskiego, zdeponowanego we wroclawskim Ossolineum. Pelny zestaw listow ma zostac opublikowany w przyszlosci przez wydawnictwo Czytelnik, ktorego nakladem ukazalo sie juz kilka tomow korespondencji Giedroycia. Wyboru dokonala Dobroslawa Platt, ktora listy zaopatrzyla w nader staranne przypisy, pozwalajace czytelnikowi zorientowac sie wsrod ogromnej liczby faktow i nazwisk ludzi wymienianych przez obu piszacych. Nie obejmuja one niestety wszystkich nazwisk napotykanych w tekscie, dobrane sa wedlug dosyc dziwnego klucza. Podczas gdy nawet trzeciorzedne postaci krajowe otrzymaly tu objasnienia, najwieksze luki znalezc mozna w biografiach emigracyjnych. Jako pierwszy z brzegu przyklad wymienic mozna zidentyfikowanie Zdzislawa Budynia jako "czytelnika Kultury, autora listu do Redakcji" (s. 460), natomiast nazwisko wielokrotnie wzmiankowanego Waclawa Bninskiego podano bez objasnien, chociaz podstawowe o nim informacje sa latwo dostepne np. w popularnym Who's Who in Polish America (Bicentennial Publishing Corp., New York 1996 r.). Ten brak orientacji w sprawach wybiegajacych poza granice kraju widac takze w warstwie leksykalnej. Tak np. uzyte przez Giedroycia pogardliwe okreslenie Gronouskiego jako strohman (niem. kukla) autorka przypisow objasnia: "prawdopodobnie chodzi o wyraz stroke z ang., tu uzyte ironicznie ´genialnyª" (s. 491), co swiadczy o nieznajomosci realiow i nie jednego, ale dwoch obcych jezykow. Takich i podobnych potkniec wykazac by mozna duzo wiecej. Stanowia one przykre wady skadinad dobrze opracowanego wydania - nalezy sie ich wystrzegac w dalszych tomach serii.

Wspomniany nowy tom prac Nowaka-Jezioranskiego Fakty, wydarzenia, opinie przynosi wiecej niz tylko uzupelnienie korespondencji z Giedroyciem, jest bowiem zbiorem roznorodnej publicystyki lat ostatnich, przy czym glowna uwaga autora przenosi sie coraz wyrazniej na zagadnienia polityczne, o czym m.in. swiadcza takie tytuly poszczegolnych czesci jak Problem Rosji, Polska, Ameryka i NATO, O nowy ksztalt Polski. Nie zabraklo tu jednak miejsca na sprawy piszacego od lat interesujace, takie jak historia, tradycja, kultura, zagadnienia spoleczne czy tez sylwetki poszczegolnych postaci, wsrod ktorych na szczegolna uwage zasluguje piekne, liryczne niemal wspomnienie o niedawno zmarlej zonie autora, wiernej towarzyszce jego wojennych i emigracyjnych losow. Ostatnia grupa esejow to prace o tematyce biezacej, wciaz aktualne, takie jak zbrodnia w Jedwabnem czy kwestia odzyskania zbiorow Ossolineum.

Mimo bowiem w dalszym ciagu zywego zaangazowania w zagadnienia polityczne pozostaje Nowak-Jezioranski wierny temu, co jak zwykle skromnie napisal przed piecdziesieciu prawie laty, w 1956 roku: "Wplywy moje nie sa jednak nieograniczone, chociaz czasami moge cos pozytecznego zrobic" (s. 126). Obie omawiane tu ksiazki sa najlepszym dowodem tej ciagle pozytecznej i potrzebnej dzialalnosci.

-----------------------

Jan Nowak-Jezioranski, Jerzy Giedroyc, Listy 1952-1998. Towarzystwo Przyjaciol Ossolineum, Wroclaw, 2001, s. 776, cena 28 dol. plus 8,25% NY tax i 6 dol. porto przy zamowieniu z wysylka.

Jan Nowak-Jezioranski, Fakty, wydarzenia, opinie, Czytelnik, Warszawa, 2001, s. 328, cena 12 dol. plus 8,25% NY tax i 6 dol. porto przy zamowieniu z wysylka (obie ksiazki sa do nabycia w Ksiegarni Nowego Dziennika).

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail