JERZY R. KRZYZANOWSKI
Dialog o polityce i kulturze
Omowienia korespondencji miedzy Janem Nowakiem-Jezioranskim a Jerzym Giedroyciem
podjac sie powinni specjalisci z wielu dziedzin, a kazdy z nich znalazlby tu
material na pokazne studium. Dlatego tez w kilku zaledwie uwagach ogranicze
sie do mojej dziedziny zainteresowan, spraw najszerzej pojetej kultury, a widzianej
na tle zagadnien politycznych, ktore - rzecz naturalna - dominuja w listach
obu przywodcow emigracji, "dyktatorow polskiej sprawy", jak ich nazywa Dobroslawa
Platt, autorka wyboru, wstepu i obszernych przypisow tego imponujacego tomu,
liczacego 776 stron duzego formatu. Dodatkowa zachete do napisania tych paru
slow stanowi fakt bezcennych kontaktow osobistych i wieloletniej wspolpracy
z obu korespondentami, ktorzy mimo roznicy wieku darzyli mnie sympatia i szacunkiem.
Totez piszac o nich i ich wymianie listow mam poczucie kontynuowania tej bliskosci,
przedluzenia dyskusji o sprawach ideowo nam bliskich, niejednokrotnie najblizszych.
Bylo ich niemalo i one tez stanowia o zasadniczej tresci tomu, na ktory zlozyl
sie wybor 412 listow sposrod ponad 700 zdeponowanych przez Nowaka-Jezioranskiego
we wroclawskim Ossolineum, a obejmujacych lata 1952-1998, okres kluczowy dla
ksztaltowania sie nie tylko polityki emigracji, ale takze sytuacji w kraju,
co bylo glownym przedmiotem troski obu piszacych. Glownym, ale nie jedynym,
sprawy kultury bowiem stawiali obaj zawsze na naleznym, czolowym miejscu. Wierzyli,
ze stanowia one o tresci walki majacej na celu zachowanie ducha narodu, oblicza
kraju i spoleczenstwa po tej czy tamtej stronie politycznej granicy. Sam tylko
wybor cytatow na ten temat przekroczylby rozmiary duzej recenzji, totez ograniczyc
je tu wypadnie do najkonieczniejszego minimum.
Wymiana listow - rzecz charakterystyczna - rozpoczyna sie w 1952 r. od wspolnego
oswiadczenia Jana Nowaka i Stanislawa Strzetelskiego, kierujacych rozpoczynajacym
prace Radiem Wolna Europa, skierowanego do Jerzego Giedroycia z prosba o zamieszczenie
go w dobrze juz ustabilizowanej Kulturze. Idzie tu mianowicie o wyjasnienie
charakteru nowej rozglosni, mimo funduszow amerykanskich majacej byc rozglosnia
polska, broniaca polskich tylko interesow i nie podlegajaca niczyjej cenzurze.
Ten watek niezaleznosci i polskosci RWE przewijac sie bedzie w listach przez
nastepne dziesieciolecia, przy czym Giedroyc z duma podkreslac bedzie inny,
niezalezny od obcych kapitalow charakter Kultury, co w momencie - jak
to nazwie - "brutalnej szczerosci" Nowak-Jezioranski pozwoli sobie zakwestionowac
w liscie z 1995 r. (s. 711-712). Wazniejsze jednak od roznicy pogladow na te
czy inne sprawy bylo zrozumienie jednosci celow dzialania obu instytucji, z
ktorych kazda starala sie realizowac je wlasnymi metodami, stosownie do filozofii
i mozliwosci prowadzacego patriotyczna dzialalnosc na rzecz Polski. "Uwazalem
zawsze - pisal Nowak-Jezioranski w styczniu 1971 r. - ze wspolpraca i dobre
stosunki miedzy nami leza w polskim interesie i ze jest ona mozliwa, pomimo
nieuniknionej roznicy pogladow, ktora zreszta nie wydaje mi sie zasadnicza"
(s. 357). A dalej: "Uwazam, ze nie ma najmniejszego sensu, abysmy stosunki miedzy
nami ustawiali na plaszczyznie jakiejs rywalizacji czy zawodowych zazdrosci,
juz chocby dlatego, ze instrumenty, ktorymi dysponujemy, sa zupelnie odmienne"
(s. 358). Jerzy Giedroyc rozumial te sprawy doskonale, totez jeszcze w dziesiec
lat pozniej, w listopadzie 1991 r., zapewnial swego korespondenta: "Pana list
bardzo mnie zaniepokoil. Rozumiem powody zniechecenia - sam to ciagle przezywam,
ale wie Pan dobrze, ze cala robota, zarowno na emigracji, jak i w kraju stoi
na kilku - doslownie - ludziach. Jak Pan sie wycofa, to bedzie katastrofa. I
tak sie ludzie wykruszaja" (s. 587). Na szczescie obaj wytrwali na swych stanowiskach.
Wspomniana wyzej "odmiennosc instrumentow" widoczna jest wyraznie w planach
i metodach przeprowadzania wielu zasadniczych akcji na polu kultury, takich
jak publikacja i krajowa dystrybucja wydawnictw Instytutu Literackiego, oglaszanie
przez radio i drukiem tekstow pisarzy zarowno emigracyjnych, jak i opozycyjnych
z kraju, oddzialywanie na poglady czytelnikow i sluchaczy w Polsce, np. przez
promowanie nowych ksiazek wartosciowych pisarzy rosyjskich, takich jak Pasternak,
Solzenicyn i inni. Patrzac na sprawy te z perspektywy czasu Nowak-Jezioranski
napisze o Giedroyciu w wydanym rownoczesnie z listami nowym zbiorze swoich prac
publicystycznych Fakty, wydarzenia, opinie: "Mial do mnie zal, ze nie
stosuje sie do jego rad, ale w gruncie rzeczy nasze drogi biegly rownolegle
w tym samym kierunku. Bez zadnych uzgodnien i wzajemnego wplywania na siebie
realizowalismy te sama doktryne, ktora Kultura nazywa ewolucjonizmem,
a my gradualizmem. Opierala sie ona na zalozeniu, ze mobilizowanie nacisku spolecznego
na rzadzacych moze doprowadzic do stopniowego rozszerzenia marginesu wolnosci
bez uciekania sie do gwaltu" (s. 257). Doktryna, jak widac, byla tak skuteczna,
ze posrednio doprowadzila do odzyskania przez Polske calkowitej wolnosci w ostatniej
dekadzie ubieglego wieku, co jest niewatpliwa zasluga obu tych wybitnych dzialaczy.
Zastanawia i na podziw zasluguje wzajemny szacunek korespondentow, umiejetnosc
zachowania dystansu zarowno w sprawach publicznych, jak i stosunkach osobistych.
Wystarczy przypomniec, ze po latach czestej, regularnej wymiany listow, dopiero
w 1998 roku, gratulujac Nowakowi-Jezioranskiemu otrzymania doktoratu honoris
causa Uniwersytetu Wroclawskiego, zamiast zwyklego "Drogi Panie", Giedroyc uzyje
zwrotu "Drogi Panie Janie", na co adresat odpowie "Drogi Panie Jerzy". Jakiz
to znamienny kontrast z natarczywoscia Gombrowicza, ktory wymusil na redaktorze Kultury przejscie na "ty", co zostalo przyjete z chlodna grzecznoscia,
daleka od entuzjazmu. Raz jeszcze odezwie sie ten osobisty akcent, gdy w roku
2000, nie mogac przybyc do Maisons-Laffitte na jubileusz redaktora, Nowak-Jezioranski
napisze piekny esej zatytulowany Pan Jerzy, konczacy sie zdaniami: "Panie
Jerzy, w moich radiowych wspomnieniach porownalem Maisons-Laffitte do latarni
morskiej rzucajacej z oddali snop swiatla na Polske. Czymze moge zakonczyc,
jak nie trawestacja slow Juliana Ursyna Niemcewicza: ´Przebog, jaki dlugi,
jaki piekny, jak plodny zywotª. Oby trwal jak najdluzej" (Fakty
,
s. 225).
Omawiany tu obszerny wybor korespondencji stanowi Tom I Archiwum Jana Nowaka-Jezioranskiego,
zdeponowanego we wroclawskim Ossolineum. Pelny zestaw listow ma zostac opublikowany
w przyszlosci przez wydawnictwo Czytelnik, ktorego nakladem ukazalo sie juz
kilka tomow korespondencji Giedroycia. Wyboru dokonala Dobroslawa Platt, ktora
listy zaopatrzyla w nader staranne przypisy, pozwalajace czytelnikowi zorientowac
sie wsrod ogromnej liczby faktow i nazwisk ludzi wymienianych przez obu piszacych.
Nie obejmuja one niestety wszystkich nazwisk napotykanych w tekscie, dobrane
sa wedlug dosyc dziwnego klucza. Podczas gdy nawet trzeciorzedne postaci krajowe
otrzymaly tu objasnienia, najwieksze luki znalezc mozna w biografiach emigracyjnych.
Jako pierwszy z brzegu przyklad wymienic mozna zidentyfikowanie Zdzislawa Budynia
jako "czytelnika Kultury, autora listu do Redakcji" (s. 460), natomiast
nazwisko wielokrotnie wzmiankowanego Waclawa Bninskiego podano bez objasnien,
chociaz podstawowe o nim informacje sa latwo dostepne np. w popularnym Who's
Who in Polish America (Bicentennial Publishing Corp., New York 1996 r.).
Ten brak orientacji w sprawach wybiegajacych poza granice kraju widac takze
w warstwie leksykalnej. Tak np. uzyte przez Giedroycia pogardliwe okreslenie
Gronouskiego jako strohman (niem. kukla) autorka przypisow objasnia:
"prawdopodobnie chodzi o wyraz stroke z ang., tu uzyte ironicznie ´genialnyª"
(s. 491), co swiadczy o nieznajomosci realiow i nie jednego, ale dwoch obcych
jezykow. Takich i podobnych potkniec wykazac by mozna duzo wiecej. Stanowia
one przykre wady skadinad dobrze opracowanego wydania - nalezy sie ich wystrzegac
w dalszych tomach serii.
Wspomniany nowy tom prac Nowaka-Jezioranskiego Fakty, wydarzenia, opinie przynosi wiecej niz tylko uzupelnienie korespondencji z Giedroyciem, jest bowiem
zbiorem roznorodnej publicystyki lat ostatnich, przy czym glowna uwaga autora
przenosi sie coraz wyrazniej na zagadnienia polityczne, o czym m.in. swiadcza
takie tytuly poszczegolnych czesci jak Problem Rosji, Polska, Ameryka
i NATO, O nowy ksztalt Polski. Nie zabraklo tu jednak miejsca na
sprawy piszacego od lat interesujace, takie jak historia, tradycja, kultura,
zagadnienia spoleczne czy tez sylwetki poszczegolnych postaci, wsrod ktorych
na szczegolna uwage zasluguje piekne, liryczne niemal wspomnienie o niedawno
zmarlej zonie autora, wiernej towarzyszce jego wojennych i emigracyjnych losow.
Ostatnia grupa esejow to prace o tematyce biezacej, wciaz aktualne, takie jak
zbrodnia w Jedwabnem czy kwestia odzyskania zbiorow Ossolineum.
Mimo bowiem w dalszym ciagu zywego zaangazowania w zagadnienia polityczne pozostaje
Nowak-Jezioranski wierny temu, co jak zwykle skromnie napisal przed piecdziesieciu
prawie laty, w 1956 roku: "Wplywy moje nie sa jednak nieograniczone, chociaz
czasami moge cos pozytecznego zrobic" (s. 126). Obie omawiane tu ksiazki sa
najlepszym dowodem tej ciagle pozytecznej i potrzebnej dzialalnosci.
-----------------------
Jan Nowak-Jezioranski, Jerzy Giedroyc, Listy
1952-1998. Towarzystwo Przyjaciol Ossolineum, Wroclaw,
2001, s. 776, cena 28 dol. plus 8,25% NY tax i 6 dol. porto
przy zamowieniu z wysylka.
Jan Nowak-Jezioranski, Fakty, wydarzenia,
opinie, Czytelnik, Warszawa, 2001, s. 328, cena 12 dol.
plus 8,25% NY tax i 6 dol. porto przy zamowieniu z
wysylka (obie ksiazki sa do nabycia w Ksiegarni Nowego
Dziennika).
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |