[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (19 kwietnia 2002)


MICHAL OKLOT

Mistycyzm i rytual

Patrzac w "Druga przestrzen" Czeslawa Milosza

Duch jest budowla, cialo jako rusztowanie:
Musi byc rozebrane, gdy budowla stanie.

Adam Mickiewicz, Zdania i uwagi

Recenzje z Drugiej przestrzeni, przede wszystkim z jej trzeciej czesci - Traktatu teologicznego, mozna znalezc niemal wszedzie. O Traktacie jak i innych czesciach tomu wypowiedzieli sie niemal wszyscy miloszologowie, znajomi autora, recenzenci, ba - jedna z gazet drukowala nawet wypowiedzi czytelnikow nie zyjacych z literatury, a czytajacych ja (ta grupa zawsze jakos przeszkadza i burzy powazny dyskurs uczonych niestosownymi uwagami i oczekiwaniami; zwykle wiec pomija sie ja). Podobno nawet telewizja wkroczyla do mieszkania samego autora, by i on cos dorzucil. Co tu mozna jeszcze dopowiedziec? Niewiele. Moze gdzies tam kolacze sie pytanie, tez pewnie niestosowne, na ile sa to dyskusje nad tekstem tomu, a na ile przedluzenie obchodow 90. urodzin poety i rozpoczecie budowy pomnika. Rozumiem, trudno sie pisze o Drugiej przestrzeni, nie jest to przeciez dzielo stawiajace nowe pytania czy tez jakos zasadniczo rozniace sie od poprzednich; "na otwarcie nowych obszarow jest jednak cokolwiek pozno...", jak pisze Jan Blonski.

Proponuje zatem takze nieoryginalna strategie: czytanie Drugiej przestrzeni rownolegle z jeszcze jednym komentarzem, napisanym do niej prawie trzydziesci lat temu [sic!] przez samego autora. Traktat teologiczny, jak i cala Druga przestrzen znakomicie sie czyta razem z Ziemia Ulro. Sa ku temu co najmniej dwa powody. Ziemia Ulro, podobnie jak Traktat, podsumowuje i komentuje przygody ducha Milosza, zamykajac pierwsze 65 lat jego zycia i otwierajac kolejne 25. Jest to wiec szczegolowy komentarz napisany proza do jeszcze nie napisanej Drugiej przestrzeni, takze do pewnego stopnia prozy w wielu miejscach, tyle ze z przerzutnia. Czytanie Ziemi Ulro jako najwazniejszej recenzji z Drugiej przestrzeni przywraca jej status tekstu, ktory gdzies sie dzis zagubil przytloczony nieustanna celebracja Milosza cielesnego. A przeciez Milosz robi wszystko, jesli wierzyc temu, co pisze, zeby cialem sie nie zajmowac, rozmontowuje juz niepotrzebne gotowej budowli rusztowanie. Ziemia Ulro pozwala tedy wrocic nam do Milosza-poety i spokojnie zastanowic sie, co i jak powiedzial.

Mistycyzm rzeczywisty

Milosz otwiera Druga przestrzen zachwytem nad jej przestronnoscia: "Jakie przestronne niebianskie pokoje!" (s. 7). Zamyka zas tom tymze slowem -"zamyka", zamykajac jednoczesnie te pierwsza przestrzen, ciasna, bezforemna i niezrozumiala (materie i cialo do niej przynalezace).

I tak sie niedorzeczny
Zywot i w sobie sprzeczny
Zamyka.

W najnowszym tomie poety slyszymy wiec skrzypienie zamykajacych sie i otwierajacych drzwi. Miedzy czym a czym? Miedzy wysokoscia a niskoscia, ziemia a niebem, ziemia a pieklem, miedzy swiatlem a ciemnoscia. Ktos powie, ze to mistycyzm. Nic trafniejszego. Jednak slowo "mistycyzm" ma tu swa szczegolna przestrzen daleka od jego potocznego rozumienia. Czym jest zatem mistycyzm i co oznacza stwierdzenie, ze Milosz jest pisarzem mistycznym? Wlasnie pytanie o mistycyzm moze byc pytaniem kontrolnym tego szczegolnego problemu - wielosci (przynajmniej dwoistosci) przestrzeni - pogranicza topologii i teologii.

Samo slowo "mistycyzm" bylo uzywane rownie czesto, nierozwaznie i niescisle co slowo "socjalizm". Jezyk polski nie daje mam tego komfortu co niemiecki, ktory rozroznia Mystik - mistycyzm nizszy, potoczny i Mystizismus - wyzszy, bedacy starannie zdefiniowanym stanowiskiem religijno-filozoficznym. Waznosc tej dwuznacznosci "mistycyzmu" i dominacje tego nizszego w polskich ideologiach literackich zauwazyl juz Stanislaw Brzozowski, chyba jeden z niewielu mistrzow Milosza, z ktorymi nie rozmawia bezposrednio w Drugiej przestrzeni (choc moze przez Dostojewskiego w krotkim wierszu Jezeli nie ma (s. 9), do ktorego jeszcze wrocimy). W Legendzie Mlodej Polski czytamy: "Prawdziwego mistyka o okreslonej i wyraznej fizjognomii duchowej nie mamy dzis w literaturze polskiej. [...] Istnieje natomiast pewnego rodzaju rozlewnosc mistycyzujaca (podkr. M.O.). [...] istote tego zjawiska stanowi nie jakies twardo okreslone, dane jako rzeczywistosc, objawienie psychiczne, lecz wlasciwie niechec do obcowania z wlasnym swym zyciem duchowym jako czyms rzeczywistym. [...] Mistyka rzeczywista jest postacia zycia, posiada ona swoj wlasny swiat, swoje wlasne kryteria prawdy (podkr. M.O.)". Zatem mistyk rzeczywisty to nie marzyciel, ktory chce "zyc gdzie indziej", czy poszukiwacz pozaziemskich swiatow. Milosz-mistyk rzeczywisty poszukuje jednosci, jednosci miedzy rzeczywistoscia a soba, stara sie znalezc punkt odniesienia. Podkresla to juz na poczatku Traktatu teologicznego:

Oby do naszej mowy wrocila rzeczywistosc.
To znaczy sens, niemozliwy bez absolutnego punktu odniesienia

(s. 63).

Dlatego tez Milosz potrzebuje teologii - "Bo pierwsze ma byc pierwsze". Pierwsze trudno jest jednak znalezc w kosciele. Milosz idzie wiec droga wyznaczona teologia mistykow Jakuba Böhme'a, Swedenborga, Mickiewicza. Bardzo wiele zawdziecza poganinowi Plotynowi, jednak, do przesady wrazliwy na punkcie swej oryginalnosci, starannie zaciera slady po lekturach (moze czytanych przez posrednikow) filozofa, ktorego pamiec cyklicznie powraca, wiecej niz raz w niemal kazdym stuleciu. Plotyn najglebiej i najpelniej sposrod mistykow penetrowal duchowa przestrzen i jej relacje do swiata widzialnego. Plotyn tez nie zawahal sie mowic o niewypowiedzialnym, czego zakazywal swiety Pawel; podobnie i Milosz nigdy nie przestaje mowic, ignorujac "siwych teologow", ktorzy "zamykaja ksiege powolujac sie na niewystarczalnosc ludzkiego jezyka" (s. 66). Tak rozumiany mistycyzm jest zatem duchowa filozofia, ktora wymaga jednoczesnego udzialu mysli, woli i czucia, ktore to w ziemskiej rzeczywistosci sa nierozdzielne. Tylko poprzez ich wspolne poswiecenie w sluzbie jednego celu czlowiek staje sie tym, kim jest potencjalnie, uczestnikiem Boskiej natury i mieszkancem swiata duchowego - drugiej przestrzeni.

Glownymi bohaterami Ziemi Ulro byli Mickiewicz, Gombrowicz, Swedenborg, Dostojewski, Oskar Milosz. Tak, Czeslaw Milosz lubi czuc sie swobodnie, o czym pisze w Ziemi Ulro: "Zalezy mi na wolnosci, czyli zeby miec prawo podczytywac sobie teksty zasadnicze z roznych stuleci". Podobnie w Drugiej przestrzeni, choc tu zaprasza tylko tych dla niego najwazniejszych. Sa tez roznice w akcentach. I tak, w Drugiej przestrzeni Milosz wiecej opowiada o Jakubie Böhme niz o Swedenborgu i jego duchu geometrii, o ktorym dosc juz powiedzial; chowa sie tez i Gombrowicz. Dlaczego tym razem wlasnie Böhme, a nie Swedenborg? Zauwazmy jednak, ze Böhme Milosza to Böhme opowiedziany przez Mickiewicza, a takze Jakub Böhme w tlumaczeniu francuskim, ktore mogl czytac w "najwiekszej bibliotece na Litwie" (s. 70) zarowno Mickiewicz, jak i Oskar i Czeslaw Milosz.

Jezeli piszac o mnie pomyla stulecia,
Sam potwierdze, ze bylem tam w 1820 roku,
pochylony nad L'aurore naissante Jakuba Böhme,

francuskie wydanie, 1820 (s. 70).

Nieprzypadkowo najdluzszy cytat zawarty w Drugiej przestrzeni pochodzi wlasnie z Mickiewiczowych opowiesci o Jakubie Böhme, dyktowanych Armandowi Lévy miedzy wtorkiem 1 listopada a piatkiem 25 listopada 1853 roku. Zaczynamy wiec dostrzegac jeszcze wyrazniej niz w Ziemi Ulro - zbyt dopowiedzianej, moze nawet przegadanej - zrodlo, od ktorego wychodzi i do ktorego bezustannie powraca Milosz: swiat trzech bytow z ich trzema osrodkami. Opowiada o nich Mickiewicz: "Jeden, przez ktory natura boska, to znaczy bezmiar, chaos, niepojetosc, nieuchwytnosc, dochodzila do bytu wyzszego, do swiatla; ten drugi osrodek swietlny, milujacy i wszechmocny, nazywal sie wlasciwie Bogiem" i osrodek trzeci, "w ktorym dzialaja obie natury boskie, to jest i gniewu, i swiatla [slonce]", wokol niego skupia sie swiat widzialny. Taka tez jest i topologia teologiczna Milosza.

Milosz zbliza sie do Mickiewicza droga daleka od tej, po ktorej spaceruje ten drugi "wygodny" Mickiewicz "zmieniony w rekwizyt patriotyzmu dla pouczania mlodziezy" (s. 67). Droga do Mickiewicza prowadzi przez Rosje, scislej przez Dostojewskiego. W Ziemi Ulro czytamy: "Zblizanie sie do Mickiewicza okolnie, poprzez Dostojewskiego, pozwala zapomniec o roznych szkolarskich banalach". Slad tej drogi pozostawiony jest i w Drugiej przestrzeni, trudno bowiem byloby inaczej wytlumaczyc obecnosc krotkiego wiersza Jezeli nie ma (s. 9). Samodzielnie, wiersz pozostaje tylko przegadana w wielu miejscach odpowiedzia Iwanowi Karamazow ("Niesympatyczny, lecz genialny mlodzieniec", jak go w innym miejscu nazywa Milosz) i obrona wiary jego brata Alioszy, jak i dzieci z Lourdes i Fatimy, stojacych przed posazkiem Matki Boskiej (s. 86-87). Natomiast w kontekscie calego tomu, czytanego jako kolejna wersja duchowej genealogii Milosza, Jezeli nie ma jest wlasnie droga do Mickiewicza.

"Loze stylu"

Jest jeszcze jeden powod przywolania przez Milosza Böhmego akurat w opowiesci Mickiewicza, powod zwiazany z kwestia stylu poetyckiego (wszakze calkiem nieelegancko jest pisac o poezji przywalajac refleksje na forma pytaniami "co autor chcial nam powiedziec?"). Za najwyzsze osiagniecie Mickiewicza jako poety religijnego Milosz uwaza liryki lozanskie i Zadania i uwagi. Szczegolne wazne dla zrozumienia formy Drugiej przestrzeni sa Zdania i uwagi (w podtytule Z dziel Jakuba Bema, Aniola Slazaka <Angelus Silesius> i Se-Martena), gdzie Mickiewicz, jak pisze Milosz, wyrzeka sie "wszelkiego ornamentu, tak ze jezyk jest sprowadzony do slow elementarnych, az po uwolnienie sie rowniez od troski o jakakolwiek autorska wlasnosc czy oryginalnosc" (Ziemia Ulro, s. 118). Strategia Mickiewicza to "czucie i wiara", nie ironia, ktora wybralo tak wielu pisarzy mu wspolczesnych. Jednakze prostota stylu to nie powrot do "filozofii zabobonnego dziecka" i szczebiotanie "o slodkim dzieciatku Jezus" (s. 66):

Miotam sie i przewracam w lozu mojego stylu,
szukajac kiedy bedzie mi wygodnie,
ani za swietobliwe, ani zanadto swiecko.
Musi byc miejsce srodkowe, miedzy abstrakcja
i zdziecinnieniem, zeby mozna bylo rozmawiac
powaznie o rzeczach naprawde powaznych.

Jeszcze raz zatem Milosz przeciwstawia styl skupiajacy sie na slowach, slowach waznych dla niego, stylowi moderny i jej spadkobiercow, skupiajacym sie na czystym pieknie. Stylowi poswiecony jest tez wiersz Oprawa. Tak, dla Milosza styl to przede wszystkim oprawa:

Ty wiesz, jak mocno dzialaja przyczyny
Inne niz milosc piekna. Styl
Nawet zyskuje na takim odstepstwie
Od zalecen moderny, kiedy rzadzi pasja

(s. 11).

Rozwazania nad stylem w Drugiej przestrzeni dotycza tez kwestii "oprawy" wiary. Styl wiary wylaniajacy sie z tekstow Milosza to takze styl bedacy pochodna Zdan i uwag. Zatem nie tylko poszukiwania mistyczne w wyjasnionym wyzej rozumieniu, ale i prosty rytual. Milosz pisze w Ziemi Ulro, ze "jezeli czlowiek jest homo ritualis, zalet obrzedu, ktory wprowadza w wymiar sakralnosci, nie wolno lekcewazyc". Takze i poeta z Traktatu stoi w Lourdes razem z dziecmi i mysli:

Naturalnie, jestem sceptyczny, ale razem spiewam,
pokonujac w ten sposob przeciwienstwo
pomiedzy prywatna religia i religia obrzedu

(s. 86).

Hagiografia

W obszarze swej teologii homo ritualis-Milosz ma i swe zywoty swietych. Najwazniejszym z nich jest "hagiografia" jego dalekiego krewnego, poety Oskara Milosza (w rownoleglych przypisach znajdujemy prawie encyklopedyczne streszczenie najwazniejszych wydarzen z jego zycia), bedaca czwarta i ostatnia czescia cyklu; dalej jest juz tylko zamkniecie wspomnianym wierszem Metamorfozy. Z zyciem Oskara Milosza - przez siebie spisanym i pewnie troche zmyslonym, jak to ma sie zwykle z hagiografiami - Milosz przezyl swoje wlasne, podobnie jak ci wierzacy, ktorzy swe zycia podporzadkowuja rytmom zywotow swietych, "kalendarza i brewiarza". W Czeladniku (s. 92) czytamy:

Biografia tego czlowieka jest, moim zdaniem, tak wazna
Jak zyciorysy swietych i prorokow (...).

Przedstawione tu uwagi, pomijajace wiele wierszy zawartych w tomie, szkicuja tylko jedna z mozliwych strategii odczytania Drugiej przestrzeni, wedle ktorej stale wymykajacy sie obraz tworczosci Milosza mozna hipostazowac gdzies miedzy mistycyzmem (rzeczywistym) a rytualem.

Postscriptum... ot, tak sobie... naiwnie

Coz, o poznej tworczosci Milosza pisac zle nie wypada, wszyscy wznosimy mu pomnik; a swoja droga ciekawe, w jakiej pozie bedzie na nas spogladal pomnik poety, ktory wczesniej czy pozniej stanie na jednym z glownych placow niejednego miasta w Polsce? Pewnie takiej, jak na jednym z ostatnich zdjec, tym z laseczka i brodka (brodka, nie broda; brode nosil inny pomnik - Lew Tolstoj). Skoro pisalismy o mistrzach Milosza, posluchajmy na koniec raz jeszcze, jednego z tych najwazniejszych dla niego - Stanislawa Brzozowskiego (takze z brodka, choc rzadkawa), z jego tekstu Katarzyny Nietoperz opinie literackie, pisanego w 1903 roku: "...Kant - myslal Incognitus - po krytyce czystego rozumu napisal krytyke rozumu praktycznego. Czas, abym i ja pomyslal o wierze. Tegoz samego dnia Incognitus kupil sobie Nasladowanie Chrystusa we francuskim przekladzie Lammenais'ego i postanowil opoke wiary przeciwstawic wzburzonym falom wspolczesnego zycia i mysli. - Tu - myslal - wiem, czego sie mam trzymac, kazdy mechanizm mnie objasni, podczas gdy tam trzeba wybierac, rozstrzygac, a madry bedzie ten, kto potrafi rozpoznac swoj poglad o cudzego".

------------------------

Czeslaw Milosz, Druga przestrzen. Wydawnictwo Znak, Krakow 2002, s. 114, cena 18 dol. plus 8,25% NY tax i 6 dol. porto przy zamowieniu z wysylka (do nabycia w Ksiegarni Nowego Dziennika).

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail