PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (29 marca 2002)


Muzyka jest moim swiatem

Z Elzbieta Penderecka rozmawia Teresa de Laveaux

 

Teresa de Laveaux: - Jest Pani zona jednego z najwiekszych kompozytorow wspolczesnych, tworcy wielu dziel, ktore weszly juz na trwale do historii muzyki XX wieku, ponadto znanego na calym swiecie dyrygenta i pedagoga. W duzym stopniu jest Pani wspoltworca sukcesow swego meza. Nie bez powodow mowi sie, ze jest Pani jego najlepszym menedzerem, impresariem, a takze ministrem spraw wewnetrznych, zagranicznych i finansow rodziny. Kiedys Krzysztof Penderecki powiedzial, ze "ktos musi pracowac, a ktos zajmowac sie domem". Bylo to w okresie, kiedy najwazniejszym bylo dla Pani tworzenie domowego ogniska, odpowiednich warunkow dla pracy meza, wychowywanie dzieci. Czy wtedy miala Pani kiedys uczucie pewnego niespelnienia?

Elzbieta Penderecka: - Nie. Nigdy. Zyje u boku wielkiego czlowieka, ktory ma wspaniala nature, jest bardzo dobrym mezem i ojcem. Nie czujemy, ze jego trudna praca oddziela nas jakos od swiata, a ja nigdy nie mialam z tego powodu jakis kompleksow. Kiedy wychodzilam za maz 37 lat temu, wiedzialam doskonale, ze chce z nim zyc, ale przeciez nie przypuszczalam, ze zrobi az tak wielka kariere. To dzieki niemu poznalam wielu ciekawych ludzi na calym swiecie, wielu wspanialych artystow - Dalego, Maurois, Messiaena, zwiedzilam wiele krajow, zabytkow, muzeow. Towarzysze mezowi podczas jego prob, koncertow, nagran, podrozy. Jestem nieodlaczna czescia jego zycia.

- W pewnym okresie uswiadomila sobie Pani jednak, ze tkwi w niej jeszcze jakis inny potencjal , ktory pozwala na podjecie nowego dla siebie wyzwania, dzialania niejako na wlasne konto.

- Zaspokojenie moich wlasnych ambicji? Moze nie az tak. Chcialam zrobic cos na wlasny rachunek, ale raczej sobie udowodnic, ze moge zrobic cos zupelnie sama. Moj maz zreszta namawial mnie do tego. Od 1992 roku organizujemy wspolnie Festiwal im. Pablo Casalsa w San Juan w Portoryko, nabylam wiec sporo umiejetnosci i doswiadczen.

- Jeszcze na poczatku lat 90. stworzyla Pani agencje artystyczno-impresaryjna majaca za zadanie organizowanie koncertow z udzialem polskich muzykow za granica, jak i sprowadzanie do Polski wybitnych indywidualnosci muzycznych, wspolpracowala Pani z fundacja zajmujaca sie promocja mlodych talentow. Dzieki Pani dzialalnosci w Polsce wystepowali wybitni muzycy: Mscislaw Rostropowicz, Jessye Norman, Simon Estes, Nigel Kennedy...

- Sadzilam, ze moje doswiadczenia beda pomocne w takiej pracy. Rozczarowalam sie. Wspolpraca z dwoma wspolnikami nie ukladala sie dobrze. Stwierdzilam, ze plany trzeba realizowac samemu, i postanowilam dzialac na wlasna reke.

- Wobec tego teraz przy pomocy kilku zaledwie osob organizuje Pani wazne, ciekawe imprezy muzyczne. Nadal promuje Pani mlode talenty, dzieki temu do Polski przejechali m.in. dyrygent z Houston John Axelrod, pianisci Berenika Zakrzewski z Nowego Jorku i Francisco Tristano Schlime z nowojorskiej Juilliard School of Music, w cyklu "Elzbieta Penderecka zaprasza" wystapili filharmonicy nowojorscy z Kurtem Masurem, Concentus Musicus pod batuta Nikolausa Harnoncourta, a ponadto przygotowala Pani jesienia ub. roku Miedzynarodowy Festiwal Pianistyczny.

- Wystapili na nim Konstantin Szczerbakow, Henri Sigfridsson, Filippo Gamba, Kun Woo Paik, Barry Douglas, a potem jeszcze Aleksander Gindin.

- Wrocmy do wczesniejszych nieco lat, kiedy z menedzera i organizatora przemienila sie Pani w dyrektora miedzynarodowych imprez.

- Kiedy w roku 1996 Krakow zostal wybrany jako jedno z szesciu miast-stolic kulturalnej Europy, owczesny prezydent Krakowa, pan Jozef Lasota, zaproponowal mi wejscie do Rady Programowej przygotowujacej wielka impreze kulturalna, jaka stac sie mial Festiwal Krakow 2000. Przyjelam te propozycje z radoscia. Czulam sie gotowa i przygotowana na dzialanie na swoj wlasny rachunek. Projekt wydal mi sie od razu niezwykle interesujacy, ale nie zdawalam sobie wtedy jeszcze sprawy, jak ogromny jest jego zakres i jak wielka jest to odpowiedzialnosc. W nastepnym roku zostalam przewodniczaca Rady Programowej.

- W ramach Festiwalu Krakow 2000 pracowala Pani w kolejnych latach nad festiwalem Andrzeja Wajdy (w roku 1997), Krzysztofa Pendereckiego (1998) i stworzyla Pani jeszcze jedna niezwykle wazna dla muzyki impreze, jaka od 1997 roku jest Wielkanocny Festiwal imienia Ludwika van Beethovena. Dlaczego wlasnie Beethoven w Krakowie?

- Bodzcem do zorganizowania festiwalu stala sie przypadajaca wlasnie wtedy 170. rocznica smierci kompozytora, ktorego obecnosc trwa w polskiej kulturze muzycznej od poczatkow jego europejskiego rozglosu. W moim rodzinnym Krakowie przechowywane sa ponadto w zbiorach Biblioteki Jagiellonskiej cenne rekopisy Beethovena.

- Ten festiwal ma juz miedzynarodowa slawe. Wszedl do prestizowego European Festivals Association w Genewie.

- To prawdziwa nobilitacja. Bardzo sie z tego ciesze. Do EFA naleza przeciez renomowane festiwale w Salzburgu i Bayreuth, a z polskich Wratislavia Cantans. Zainteresowanie Festiwalem Wielkanocnym w Krakowie jest ogromne. Przyjezdza coraz wiecej osob - zarowno muzykow, jak i melomanow.

- Poczatkowo watpiono w jego przyszlosc. Czesto pojawialy sie glosy, ze okres poprzedzajacy swieta wielkanocne nie jest odpowiednim czasem na organizowanie koncertow.

- Festiwale wielkanocne odbywaja sie i w Salzburgu, i w Lucernie. Wazne jest zapewnienie imprezie odpowiedniej rangi, a to juz sprawa koncepcji, w przygotowaniu ktorej pomaga mi Rada Programowa (prof. Mieczyslaw Tomaszewski i prof. Teresa Malecka), mozliwosc sprowadzenia najlepszych wykonawcow, odpowiedni dobor utworow, dobra organizacja. Nie boje sie o przyszlosc krakowskiego festiwalu. Powstal Komitet Honorowy, ktory tworza tak znani artysci, jak: Christoph Eschenbach, Rudolf Buchbinder, Boris Pergamenschikow, Anne Sophie Mutter, Adrien Meisch, Cornelia Much, ksiezna Irina zu Sayn-Wittgenstein-Berleburg. Te wybitne postacie podnosza niewatpliwie range festiwalu. Chcialabym w tym roku zalozyc Stowarzyszenie Przyjaciol Festiwalu Beethovenowskiego, ktorzy zechcieliby wesprzec nasze dzialania. Pragnelabym jako dyrektor tworzyc atmosfere zachecajaca do przyjazdow i powrotow na krakowskie estrady grupy artystow, ktorzy sie ze soba przyjaznia, tworza wielka rodzine muzyczna - co nie zawsze jest tak oczywiste, zeby wspolnie muzykowali i spotykali sie.

W tym roku wystapia miedzy innymi pianisci: Rudolf Buchbinder, Nelson Goerner, baryton Andreas Schmidt czy po raz pierwszy goszczacy w Polsce znakomity altowiolista Jurij Bashmet z zespolem Moscow Soloists, ponadto orkiestry i zespoly kameralne, wielu solistow.

- Wyniosla Pani z domu rodzinnego przywiazanie do wszelkich tradycji, szczegolnie do spedzania swiatecznych dni w gronie rodziny i przyjaciol. Sama przygotowywala Pani swiateczny stol, pisanki, kwiatowe dekoracje, dbala Pani o najmniejszy szczegol, aby zachowac specjalny, uroczysty nastroj tych dni. Czy teraz, kiedy tyle energii, zapalu, pasji, no i przede wszystkim czasu poswieca Pani festiwalowi, nie zal atmosfery tamtych dawnych swiat?

- Alez wszystko odbywa sie tak jak dawniej! Jest i uroczyste sniadanie wielkanocne, i obiad. Przychodza dzieci, teraz i moja kilkunastomiesieczna wnuczka, z ktorymi chodze swiecic do kosciola wielkanocne potrawy. Rodzina nie moze byc tego pozbawiona z powodu festiwalu. Sadze, ze muzyka, ktora mozemy dac sluchaczom w tym okresie, spotkania z ciekawymi ludzmi, nie tylko artystami, moze byc czyms niezwyklym. Przeciez tylko niewielu ludzi ma mozliwosci wyjazdow za granice po to, aby tam sluchac znakomitych muzykow. Chcialabym Krakow przyblizyc do Europy. Mowie o tym z pelna swiadomoscia, bo wiem, ze Krakow to jest srodek Europy, a poza tym przekonalam sie, ze publicznosc lubi te festiwale. Co roku specjalnie na nie z wielu krajow Europy przyjezdza 200-300 osob. W przyszlosci chcialabym, zeby trwaly nie tydzien, a dziesiec dni. Jesli znajda sie mecenasi, zarowno panstwowi, jak i prywatni, ktorzy zechca wspomoc festiwale beethovenowskie w Krakowie, to moge miec nadzieje, ze staniemy sie jednym z najwiekszych festiwali wielkanocnych na swiecie.

- Nie tylko ogarnia Pani caly ogrom spraw zwiazanych z ta impreza, ale jesienia przyszlego roku planuje Pani jeszcze zorganizowanie Festiwalu Krzysztofa Pendereckiego...

- Mysle, ze to jest moj obowiazek. Maz bedzie obchodzil 70. urodziny, a ma tak znaczacy dorobek artystyczny, ze chcialabym przedstawic jego muzyke na tle wielkiej klasyki, bo wierze, ze jego tworczosc jest kontynuacja najlepszych dokonan kompozytorow XX wieku. Kazdy utwor Krzysztofa Pendereckiego bede chciala zestawic z wielka klasyka. Koncerty odbywac sie beda w Nowym Jorku, Sztokholmie, Londynie, Warszawie, Krakowie. Swoj przyjazd do Polski potwierdzily juz orkiestry z Petersburga, Niemiec, Chin, nasi przyjaciele - wielcy muzycy, jak Rostropowicz, Helmerson, Ax, Noras, Cobos z Teatro Real z Madrytu, Orkiestra Cincinnati, skrzypaczki Anne Akiko Meyers, Anne Sophie Mutter, wiolonczelista Boris Pergamenschikow. Oczywiscie wystapia tez polscy wielcy muzycy, orkiestry i wielu jeszcze innych swietnych artystow.

- Nalezy zyczyc, aby wszystkie Pani zamiary i marzenia zwiazane z festiwalami spelnily sie, ale prosze mi powiedziec, skad bierze Pani energie i czas, aby o wszystkim pomyslec, wszystko zorganizowac.

- Nie umiem odpoczywac, bo zyje przy boku czlowieka, ktory tez tego nie umie. Pracuje rzeczywiscie bardzo intensywnie. Nigdy nie odchodze od nieskonczonego tematu i mysle, ze poczucie obowiazku pomaga mi w organizacji takich duzych przedsiewziec. A nade wszystko muzyka zawsze byla i jest moim swiatem.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail