Ks. JANUSZ BALICKI
Wielkanoc 2002
Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze bylo ciemno, Maria Magdalena udala sie do grobu i zobaczyla kamien odsuniety od grobu. Pobiegla wiec i przybyla do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, ktorego Jezus milowal, i rzekla do nich: "Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go polozono". Wyszedl wiec Piotr i ow drugi uczen i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ow drugi uczen wyprzedzil Piotra i przybyl pierwszy do grobu. A kiedy sie nachylil, zobaczyl lezace plotna, jednakze nie wszedl do srodka. Nadszedl potem takze Szymon Piotr, idacy za nim. Wszedl on do wnetrza grobu i ujrzal lezace plotna oraz chuste, ktora byla na Jego glowie, lezaca nie razem z plotnami, ale oddzielnie zwinieta na jednym miejscu. Wtedy wszedl do wnetrza takze i ow drugi uczen, ktory przybyl do grobu. Ujrzal i uwierzyl. Dotad bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, ktore mowi, ze On ma powstac z martwych (J. 20,1-9).
Pusty grob i plotna
Powyzszy tekst wyszedl spod piora Jana Ewangelisty, owego "drugiego ucznia". Biegnac zaniepokojony do grobu po wysluchaniu relacji Marii Magdaleny, zapewne mial przed soba obraz zdarzen z Wielkiego Piatku, a wiec przybicie do krzyza i smierc swojego ukochanego Mistrza i Nauczyciela. Jan wierzyl, podobnie jak pozostali apostolowie, ze Jezus jest Mesjaszem, dlugo oczekiwanym przez Narod Wybrany. Wierzyl w Jego moc, ktora widzial podczas licznych cudow. Dlatego to, co sie wydarzylo w Wielki Piatek, zalamalo go; nie dopuszczal nigdy takiego obrotu wydarzen. Nie wiedzial, co sie bedzie dalej dzialo, jakie beda losy uczniow Jezusa, skoro ich Mistrz zostal uznany za wroga porzadku publicznego i skazany na smierc.
Po co wlasciwie biegl do grobu, przeciez Maria Magdalena powiedziala mu, ze nie bylo w nim ciala Jezusa? Byc moze ozyly w nim na nowo trudne do przyjecia slowa, ktore Jezus za zycia mowil swoim uczniom - ze zostanie zabity, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie. Byc moze Jan wraz Piotrem Apostolem przybyli do grobu, aby upewnic sie, ze ciala nie ma. Z powyzszego tekstu Ewangelii wynika, ze pusty grob stal sie dla niego materialnym znakiem, iz Ukrzyzowany zyje. Pozniej Jan mogl sie o tym przekonac spotykajac Go, podobnie jak inni apostolowie.
Opisujac jednak swoje wejscie do pustego grobu, Jan mowi o plotnach, w ktore owiniete bylo cialo Jezusa ("Wszedl on do wnetrza grobu i ujrzal lezace plotna oraz chuste, ktora byla na Jego glowie, lezaca nie razem z plotnami, ale oddzielnie zwinieta na jednym miejscu"). Tymi plotnami, wedlug tradycji, jest Calun Turynski.
Calun Turynski
Jak podaje Nex Arnov, autor ksiazki o Calunie, jest to prostokatny plat lnianego plotna o wymiarach 436 na 110 cm, z "odbitym" nan wizerunkiem postaci umeczonego Jezusa. Jest to wizerunek calej postaci widocznej w ujeciu z przodu i z tylu, gdzie oba odbicia niejako stykaja sie glowami. Lniany material utkany jest dosc rzadkim, nietypowym splotem jodelkowym. Wyroznic mozna dwie charakterystyczne cechy pelnego "odbicia". Pierwsza to ogolny, rozmyty zarys sylwetki - skutek powierzchniowego, blizej nieokreslonego "splowienia" wlokien tkaniny. Druga stanowia wyraziste, jaskrawe plamy powstale na skutek wycieku krwi z ran. Calosc "uzupelniaja" powstale w roznym okresie uszkodzenia mechaniczne, takie jak - szczegolnie wyraznie widoczne - slady nadpalen tkaniny. W swej zasadniczej czesci wizerunek jest nieuszkodzony. Jednym z najbardziej intrygujacych zagadnien, z jakim stykamy sie ogladajac Calun, jest surowosc i prostota wizerunku widziana "golym okiem" (w pozytywie) oraz zaskakujaca wyrazistosc (ktora mozna ujrzec dopiero w negatywie). Okreslenie "Turynski" Calun zawdziecza miejscu swojego stalego przechowywania. Do Turynu przybyl uroczyscie w 1578 roku i zostal umieszczony w katedrze na piazza del Castello. Nastepnie przeniesiono go do specjalnie w tym celu wzniesionej kaplicy Swietego Calunu, przystajacej do monarszych apartamentow w Palacu Krolewskim, gdzie przebywa do chwili obecnej (Nex Arnov, Calun Turynski jest prawdziwy, Warszawa 2001).
W latach 90. ub. wieku Calun podano badaniom z zastosowaniem wegla radioaktywnego, aby stwierdzic wiek tkaniny. Potem swiat obiegla informacja, ze jest ona z pozniejszego okresu, co by znaczylo, ze Calun nie jest prawdziwy. Obecnie ponownie specjalisci kwestionuja ten werdykt, zwracajac uwage, ze sposob przechowywania Calunu sprawil (nasycenie plotna roznymi substancjami), iz badania metoda wegla C14 nie mogly dac prawdziwych rezultatow. Poza tym jest szereg bardzo powaznych argumentow przemawiajacych za autentycznoscia Calunu, takich jak siegajacy pierwszych wiekow przekaz i calkowita zgodnosc wizerunku na Calunie z opisami meki Chrystusa. Wiadomo, ze ze wzgledu na ciezar oskarzenia przebieg meki Jezusa roznil sie od cierpien zadawanych pozostalym skazancom. Calun nie mogl wiec nalezec do innego skazanca. I tak, jak podaje Nex Arnov, rodzaj korony cierniowej jest zupelnie odmienny od tradycyjnie przyjetej w przekazach i uznanej w tradycji. Ma ona ksztalt czepca, a nie - jak powszechnie uwazano - obreczy. Do czasu tego odkrycia zasadniczo nikt nie wiedzial o takim rodzaju korony cierniowej. Jest to rowniez niezwykle wymowny dowod oryginalnosci relikwii, spelniajacej w tym przypadku dodatkowa role swoistej dokumentacji zbrodni.
Biczowanie odbywalo sie w sposob charakterystyczny i przy uzyciu okreslonego (specyficznie rzymskiego) "sprzetu". Jest to bardzo istoty i bezsporny fakt stwierdzony w wyniku badan Calunu. Uczeni sa nawet w stanie rozpoznac rodzaj narzedzi, dokladnie je opisac, jak i doliczyc sie liczby wymierzonych razow i sposobu ich zadawania. Sa nawet w stanie okreslic, ilu bylo oprawcow, gdzie ktory stal i jak sie "przykladali" do swojej pracy. Te wiedze zawdzieczamy w znacznej mierze najnowszym osiagnieciom naukowym, m.in. medycynie sadowej, ktora obecnie pozwala nam bardzo precyzyjnie okreslic i odtworzyc przebieg calego zdarzenia. Na tej podstawie mozemy sie dowiedziec, ze osoba z Calunu, zgodnie z biblijnym opisem, nie miala byc ukrzyzowana, a jedynie poddana karze chlosty (owczesnie obowiazywaly scisle reguly co do liczby zadawanych razow).
Przy czym biczowanie i ukrzyzowanie to kary wzajemnie sie wykluczajace. W owczesnym Imperium Rzymskim nie stosowano wobec skazanego na ukrzyzowanie kary biczowania, ktora byla kara sama w sobie. Z kolei biczowany, zgodnie z ta sama zasada, nigdy nie byl krzyzowany. Jednak w przypadku Jezusa nastapilo cos, co wplynelo na odstepstwo od tej zasady. Dzieki Ewangeliom wiemy, ze stalo sie to na skutek prob Pilata uratowania Jezusa od smierci.
Sposob ukrzyzowania osoby odbitej na Calunie odpowiada opisowi smierci Jezusa i swiadczy o uznaniu skazanego za pospolitego przestepce, tymczasem zupelnie sprzeczny z tym faktem jest sposob pochowania ofiary, ktorej zapewniono indywidualny pochowek, z zawinieciem w niezwykle cenne w tym czasie plotno i namaszczenie znaczna iloscia mazidel. Poza tym zastosowano gwozdzie w miejsce powszechniej stosowanego przywiazywania (gwozdzi uzywano rzadko ze wzgledu na ich stosunkowo wysoka wartosc), zaniechano lamania goleni - czynnosci powszechnie stosowanej wobec krzyzowanych. W tym przypadku stwierdzamy zbieznosc i zgodnosc z historycznym zapisem zrodlowym, dotyczacym konkretnej, precyzyjnie okreslonej osoby.
Postac widniejaca na plotnie miala przebity bok, zgodnie z ewangelicznym przekazem Jana Apostola. W wyniku badan uczeni byli w stanie stwierdzic m.in. rodzaj narzedzia, jakim zadano rane (rzymska wlocznia), jak i sposob zadania ciosu. Powstala ona w wyniku typowego uderzenia stosowanego przez rzymskich legionistow. Uszkodzenie twarzy jest wyrazne, widoczne nawet golym okiem. Oznacza to, ze czlowiek z Calunu byl bity, i to w sposob bestialski.
Autor ksiazki o Calunie zwraca ponadto uwage na lagodny, spokojny wyraz twarzy. Spokoj oraz wznioslosc zastygla na twarzy postaci z Calunu, pomimo jej znieksztalcenia, jest zupelnie nietypowa oraz sprzeczna z naturalna reakcja fizjologiczna i psychofizyczna organizmu na cierpienie, ale zgodna z tradycja chrzescijanska. U osoby zameczonej na smierc zastyga na twarzy charakterystyczny grymas bolu, udreki i przerazenia, ktory pozwala dosc latwo okreslic, czy dany czlowiek umieral spokojnie, czy cierpial przed smiercia (byl torturowany).
*
Biorac pod powyzsze fakty nalezy powaznie potraktowac twierdzenie, ze Calun Turynski to to samo plotno, o ktorym mowi Ewangelia sw. Jana. A jesli tak, to dysponujemy rzecza, ktora stykala sie nie tylko z cialem Ukrzyzowanego, ale takze byla "swiadkiem" najbardziej niezwyklego wydarzenia, jakim bylo zmartwychwstanie Jezusa. Patrzac wiec na oblicze Zmarlego, jeszcze przed Jego zmartwychwstaniem, mamy niejako materialny dowod na to, ze oblicza naszych bliskich czy znajomych, ktorych zegnalismy na cmentarzach, tez czeka zmartwychwstanie.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |