PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (22 marca 2002)


HANNA KOSINSKA-HARTOWICZ

Oscary tuz-tuz

 

W malym kinie Two Boots Academy w East Village na Manhattanie mozna bylo przez kilka dni, do 21 marca, zobaczyc krotkometrazowe filmy, ktore zdobyly nominacje do tegorocznych Oscarow. Jest wsrod nich zrealizowany w lodzkiej szkole filmowej film Slawomira Fabickiego i Bogumila Godfrejowa Meska sprawa.

Na sobotnia projekcje przybyli do Nowego Jorku realizatorzy tego filmu. Silna polska grupa milosnikow kina, mimo ze biletow juz nie bylo (sala miesci tylko sto osob), dostala sie dzieki nim na widownie.

Obejrzelismy piec krotkich filmow animowanych (jest tez kategoria fabularnych, pelnometrazowych filmow animowanych) i piec krotkich fabularnych, wsrod nich wlasnie Meska sprawe. W kazdej z tych kategorii zostanie przyznany Oscar.

Krotkie filmy animowane lepiej pominac milczeniem, bo choc czasem zabawne, byly zalosnie slabe - przede wszystkim w warstwie intelektualnej, ale i wizualnej - przy dzisiejszych mozliwosciach grafiki komputerowej spodziewalam sie zobaczyc cos bardziej oryginalnego i ciekawszego niz telewizyjne reklamowki. Kazdy z filmow Andrzeja Czeczota (a takze wiele innych, swietnych polskich animacji) jest wedlug mnie o niebo lepszy od tych nominowanych, ale nikt nie postaral sie, by polski film animowany dotarl na oscarowe progi.

O to, by jego film znalazl sie wsrod pieciu nominowanych, postaral sie sam Slawomir Fabicki. Zapytany, jaka jest droga z Polski do Oscara, 32-letni rezyser powiedzial mi, ze wydaje sie ona byc zadziwiajaco krotka: trzeba zrobic film i trzeba ten film pokazac na kilku prestizowych miedzynarodowych festiwalach uznawanych za wazne przez Amerykanska Akademie Filmowa, ktora przyznaje nominacje do Oscara.

Meska sprawa to film dyplomowy zrealizowany w 2001 w Panstwowej Wyzszej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Lodzi. Sukces przyszedl juz w szkole.

- Film dostal tzw. piatke - mowi rezyser - i mozna bylo zrobic kopie pokazowa. Kiedy zaczal "chodzic" po festiwalach, zorientowalismy sie z Bogumilem (Godfrejowem), ze jest szansa na nominacje do Oscara, jesli wygra jakis festiwal uznawany przez Akademie za prestizowy. Film wygral Shorts' International Film Festival w Nowym Jorku, i to pozwolilo zglosic go do nominacji".

Producentem Meskiej sprawy jest szkola filmowa i zarowno szkola, jak i ja zglaszalismy ten film na rozne festiwale i walczylismy wspolnie o wieksza liczbe kopii.

26-letni Bogumil Godfrejow, ktory dopiero od maja ubieglego roku jest magistrem sztuki operatorskiej, zostal rowniez nominowany jako wspoltworca filmu. To najmlodszy z polskich filmowcow, ktorego spotkalo tak wielkie wyroznienie.

- To sie wydaje skomplikowane - mowi - ale taka byla decyzja Slawka, ktory uznal, ze nalezy mnie "dopisac" jako wspoltworce filmu. Jest taka rubryka w formularzu zgloszenia do nominacji, gdzie mozna wpisac jeszcze jedna osobe, ktora zglaszajacy uwaza za majaca wplyw na powstanie filmu i Slawek (Fabicki) wpisal mnie.

Jest to ich pierwszy wspolny film, nie znali sie wczesniej.

- Niezwykla zdolnosc wyczuwania ludzi to jest jeszcze jeden talent Fabickiego. Ja nie mialem jeszcze wtedy duzego doswiadczenia - mowi operator, ktory przez dwa kolejne lata (1999 i 2000) otrzymal Zlote Kijanki - nagrody za swoje studenckie etiudy filmowe na festiwalu operatorow Camerimage. Slawomira Fabickiego poznal dwa dni przed rozpoczeciem zdjec do Meskiej sprawy. Dzis przyznaje, ze dzieki temu filmowi wiele sie zmienilo w jego swiadomosci i stylu pracy.

- Nie znalem zadnych prac Bogusia (Godfrejowa). I dobrze - mowi rezyser, ktory przed rezyseria studiowal matematyke. - Najwazniejsza i najtrudniejsza rzecza bylo wyszukanie aktora do glownej roli. Poswiecilem 3 miesiace na znalezienie tego chlopca. Chodzilem sam po szkolach podstawowych w Lodzi i mialem nawet specjalne swiadectwo, ze nie jestem zadnym pedofilem, tylko szukam dzieci do filmu. Potem z kamera zrobilem okolo czterystu wywiadow, kazdy po mniej wiecej dziesiec minut. Nastepnie byly kolejne selekcje. No i trafilem na Bartka, ktory byl inny, niz sobie poczatkowo wyobrazalem mojego bohatera, ale byl najlepszy - mial w sobie szczegolna wrazliwosc. Na planie juz wszystko polegalo tylko na tym, by te wrazliwosc wydobyc...

Slawomira Fabickiego interesuje kino spoleczne, pomysly, jak powiedzial, czerpie z zycia, chodzac po ulicach. Interesuje go czlowiek spotkany na ulicy, a wzorem jest kino amerykanskie lat 70. (np. Nocny kowboj) i wspolczesne kino angielskie. Lubi tez kino czeskie lat 60., filmy Formana i... wszystkie filmy Andrieja Tarkowskiego. Chcialby znalezc jezyk, uniwersalny jezyk filmowy, ktorym moglby sie poslugiwac tak, by wszyscy go zrozumieli. Wydaje sie, ze w Meskiej sprawie wraz z operatorem Bogumilem Godfrejowem wlasnie to osiagneli. Ich film odniosl sukces na kilku miedzynarodowych festiwalach.

Piec krotkich filmow, wsrod ktorych znalazl sie polski tytul, to utwory bardzo zroznicowane, w odmienny sposob opowiadajace o swiecie widzianym przez ich tworcow. Wiekszosc z nich kreuje wyimaginowana poetycka rzeczywistosc w sposob mniej lub bardziej odkrywczy. Meska sprawa jest filmem realistycznym. Stylem nawiazuje troche do wloskiego neorealizmu, troche do polskiego socrealizmu i do obrazow Agnieszki Holland z lat 70.

Czarno-bialy film Fabickiego i Godfrejowa pokazuje nas z najgorszej strony. 13-letni Bartek z prostej (czy zgola prostackiej) lodzkiej rodziny, bity przez ojca, upokarzany przez trenera - nie chce uczestniczyc w szkolnym meczu pilki noznej. Straszna atmosfera w domu i presja brutalnego trenera powoduja, ze chlopak czuje sie najbezpieczniej, kiedy zamyka sie w klatce schroniska dla psow ze swoim ulubionym starym kundlem.

Historia Bartka, prosta i wzruszajaca, jest uniwersalna. Moze zdarzyc sie wszedzie, ale dzieje sie w Polsce, wspolczesnie. Oblesny ojciec, oglupiala matka, zastraszony mlodszy brat, wyjace w klatkach psy, glupi dyrektor szkoly i niezrownowazony, wulgarny trener. Zyczliwi sa tylko koledzy, ale co z nich wyrosnie w takim otoczeniu? Oblesni ojcowie, niezrownowazeni trenerzy. Do tego ukochany pies Bukiet nie chce jesc i trzeba bedzie go uspic...

Rezyser ma niewatpliwie talent i umiejetnosci, ale tego wlasnie nalezy sie spodziewac po absolwentach tak prestizowej szkoly jak lodzka Filmowka. Stylistyka film przypomina Kobiete samotna Agnieszki Holland; jest w podobny sposob wyrazisty i podobnie okrutny. Sprawnie opowiedziana i ciekawie sfotografowana Meska sprawa wyroznia sie tez swietnym montazem. Joanna Fabicka, zona rezysera, jest absolwentka wydzialu filmoznawstwa, a montazu nauczyla sie montujac szkolne filmy, miedzy innymi cwiczenia swojego obecnego meza (dopiero dwa lata temu powstal w lodzkiej szkole wydzial uczacy tego zawodu).

- Przy montazu tego filmu najtrudniejsze bylo - mowi Joanna Fabicka - nadanie mu odpowiedniego rytmu, wyeliminowanie zbednych ujec, zeby opowiesc miala odpowiedni tok. Udalo sie to osiagnac. Film ma taka strukture i taki sposob narracji, ze dostarcza widzowi pewnych informacji nie tylko w warstwie fabularnej, ale go emocjonalnie prowadzi i jakby przez emocje buduje opowiesc. W tym widze sukces montazu Meskiej sprawy.

*

Wsrod konkurentow, czyli pozostalych czterech krotkich filmow nominowanych do Oscara, najslabszym jest, moim zdaniem (tymczasem na przedoscarowej gieldzie uwazany na glownego konkurenta Meskiej sprawy - przyp. red.), 12-minutowy Copy Shop (Virgil Widrich, Austria), w ktorym sklonowany czy skopiowany bohater snuje sie po ekranie przygladajac sie sobie "takiemu samemu" w roznych, sytuacjach. Temat znany, oklepany - i po kilku minutach zastanawialam sie tylko nad tym, jak zostaly zrobione filmowe triki, kiedy na ekranie kilku identycznych mezczyzn wykonuje rozne czynnosci. Obecny na projekcji znakomity fotografik Ryszard Horowitz powiedzial, ze bylo to niezle zrobione.

Faworytem amerykanskiej publicznosci i chyba najwiekszym rywalem polskiego filmu bedzie zapewne amerykanski The Accountant (38 min) w rezyserii Raya Mc. Kinnona i Lisy Blount. Ta wystylizowana satyra na wspolczesna biurokracje i zycie na "spokojnym" Poludniu zostala przezabawnie zagrana i sfilmowana. Tragikomiczna historia dwoch braci - wlascicieli upadlego gospodarstwa rolnego i urzednika skarbowego - opowiedziana zostala z duzym humorem, a aktorzy mowia spiewnym poludniowym slangiem, co budzilo dodatkowy aplauz publicznosci.

Interesujacy byl film Speed for Thespians (rez. Kalman Apple i Shameela Bakhsh, USA, 29 minut) - adaptacja Niedzwiedzia Czechowa. Aktorzy graja jak w klasycznym teatrze, ale akcja dzieje sie w... jezdzacym ulicami Manhattanu autobusie.

I wreszcie pelna fantazji historia Gregor's Greates Invention (rez. Johannes Kiefer, Niemcy, 11 minut) o babci i wnuku, ktory nie chce oddac jej do domu starcow i wymysla przedziwne urzadzenia, by tylko poruszac sie, czyli zyc normalnie. Osadzony we wspolczesnych realiach film jest pelen fantazji i humanizmu; z lekkoscia i humorem opowiada o sprawach najwazniejszych, o potrzebie milosci, troski i wspolczucia.

Za kilka dni dowiemy sie, czy Slawomir Fabicki i Bogumil Godfrejow dostana Oscara, ale nawet jesli nie, sama nominacja jest wielkim wyroznieniem dla tworcow i wiele znaczy dla pozycji polskiego kina na swiecie, chociaz Meska sprawa jest szkolna produkcja. Dobrze, ze nazwiska z Polski zostana wymienione wsrod najwybitniejszych tworcow swiatowego kina. W tym roku nominacje na Oscara otrzymal rowniez operator Slawomir Idziak za zdjecia do filmu Black Hawk Down. Idziak, w ktorego dorobku sa zdjecia do wielu polskich i zagranicznych produkcji, miedzy innymi do Niebieskiego i Krotkiej historii o zabijaniu (czesci Dekalogu) Krzysztofa Kieslowskiego, ma o wiele silniejsza konkurencje niz nasi mlodzi tworcy. Obok niego nominowani sa operatorzy takich filmow, jak Moulin Rouge (Donald McAlpine), Amélie (Bruno Delbonnel) czy glownego faworyta do Oscarow Lord of the Rings (Andrew Lesnie). To, ze polski operator znalazl sie wsrod czolowych operatorow swiata, jest jego ogromnym sukcesem. Poczekajmy kilka dni: byc moze choc jeden ze Slawomirow zdobedzie Oscara.

Mam tylko nadzieje, ze przed uroczystosciami w Hollywood organizatorzy pokazow filmu w USA z udzialem tworcow Meskiej sprawy dadza im troche odetchnac. Zal mi ich bylo ogromnie, bo do Nowego Jorku przylecieli w dniu projekcji. Ukloniwszy sie publicznosci mogli obejrzec swoj film jedynie na stojaco, bo miejsc - jak juz wspomnialam - nie bylo. Czekali wiec na koniec seansu w holu az do 12 w nocy, by jakis samochod zawiozl ich do Baltimore, skad wczesnie rano (bez hotelu) mieli leciec do Chicago - na kolejny pokaz swego filmu. Juz czekajac na zakonczenie projekcji nowojorskiej slaniali sie ze zmeczenia, mieli za soba godziny spedzone w samolocie, a przed soba kilka godzin jazdy samochodem. Czy to nie wyglada na kiepski dowcip? Ale jest szansa, ze dostana dla Polski Oscara. A jesli nie, to sama nominacja jest wyroznieniem tak duzym, ze zyczyc im tylko trzeba, by nie dostali zawrotu glowy i zeby sukces sklonil ich do podniesienia poprzeczki jeszcze wyzej.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail