PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (22 marca 2002)


ANDRZEJ KORASZEWSKI

Jaka tradycja?


Z Unia Europejska Polska integruje sie wrecz bardzo intensywnie. Czytajac krajowa prase mozna by dojsc do wniosku, ze nasza klasa piszaca integruje sie z Unia glownie poprzez nasilanie swojego narzekania na chlopow. Faktycznie, rowniez zachodnia prasa informuje, ze polskie rolnictwo moze byc na drodze do tej integracji przeszkoda najpowazniejsza.

24 marca minie 208. rocznica wybuchu powstania kosciuszkowskiego. Osiem lat temu rocznica byla okragla (pracowalem wtedy w Londynie w BBC) i moj owczesny szef zaproponowal mi zrobienie programu radiowego na temat tradycji kosciuszkowskiej w ruchu ludowym. Odmowilem. Przypomnialem mu wiosne 1981 roku, kiedy to po rejestracji "Solidarnosci" Rolnikow Indywidualnych chlopi niesli transparent z napisem: "Jaruzelski z chlopami jak Kosciuszko pod Raclawicami" (co bylo spowodowane ich calkowitym zlekcewazeniem przez Lecha Walese i jego doradcow) i wybory 4 czerwca 1989 roku, kiedy to wies glosowala pod haslem: "Bedziemy glosowac chocby na krowe, byle miala znaczek ´Solidarnosciª". Nie, nie zamierzalem pytac dzialaczy ludowych o to, czy pielegnuja kosciuszkowskie tradycje. Uwazam, ze takie pytanie swiadczyloby wylacznie o nieznajomosci i niezrozumieniu historii. Przy okazji spisywania Konstytucji 3 maja szlachta ponownie wpisala do konstytucji swoje wylaczne prawo decydowania o losach kraju i ponownie odmowila jakiejkolwiek solidarnosci z warstwami nizszymi. Ostatecznie, w trzy lata pozniej, chlopi - reagujac na wezwanie Naczelnika - udzielali zaufania na kredyt, wierzac, ze w przypadku zwyciestwa autorytet jednego czlowieka przewazy postawy owczesnych elit. Sam Kosciuszko, decydujac sie po dlugich wahaniach na przyjecie propozycji, aby stanac na czele powstania, powiedzial jednoznacznie: "Za sama szlachte bic sie nie bede, chce wolnosci calego narodu i dla niego tylko wystawie swe zycie".

O jaka kosciuszkowska tradycje mozemy pytac dzialaczy ruchu ludowego? O zdolnosc reagowania na spoznione obietnice? W czasach powstania kosciuszkowskiego chlopi stawili sie do walki o ojczyzne z kosami, gdyz innej broni nie mieli. Dla chlopow kosciuszkowska tradycja - to patriotyzm mimo wszystko, mimo wyzysku, pogardy i ponizenia. Bardzo trudno taka tradycje holubic i pielegnowac, do jej kontynuacji mozna byc tylko zmuszonym.

Byc moze o kosciuszkowska tradycje warto byloby zapytac raczej przedstawicieli elit - politykow, historykow, ekonomistow. Uniwersal polaniecki nie byl podyktowany wylacznie checia pozyskania armatniego miesa, Kosciuszko byl gleboko przekonany o potrzebie radykalnego zerwania z dotychczasowa polityczna i gospodarcza tradycja kraju. Dzisiejszy czytelnik, chcacy zrozumiec mechanizm zludzen Tadeusza Kosciuszki, powinien uwaznie przeczytac Bitwe pod Valley Forge Howarda Fasta i przedstawiony w niej opis oddzialow farmerskiej milicji. Kosciuszko na dlugo przed powstaniem dowodzil chlopami i zwyciezal z nimi w bitwach przeciw regularnej armii brytyjskiej (nie byli to jednak kosynierzy). Wierzyl w idealy amerykanskiej wojny o niepodleglosc, w spoleczenstwo wolnych i rownych. Nie byly to jednak idee szczegolnie popularne wsrod szlacheckiej braci, niewatpliwie bardzo patriotycznej, ale uwazajacej ojczyzne za swoja prywatna wlasnosc. Gdyby dzis chlopow pytac o kosciuszkowska tradycje, to zapewne odpowiedzieliby, iz nadal uwazaja, ze powinni byc pelnoprawnymi obywatelami, ze nadal czuja sie obywatelami drugiej kategorii i ze nadal czekaja na Naczelnika.

Czy w ogole mozna mowic o tradycji kosciuszkowskiej? Tradycja to ciag zdarzen. Mamy w Polsce tradycje nieudanych, zle przygotowanych powstan, tradycje nieudanych reform politycznych i gospodarczych, tradycje prawienia o naprawie Rzeczypospolitej; byla tradycja pisania o potrzebie uwlaszczenia chlopow i zwycieska tradycja oporu przeciw takim pomyslom. Powstanie kosciuszkowskie nie zapoczatkowalo zadnej tradycji, bylo skazanym na niepowodzenie zrywem, na ktorego czele stanal czlowiek zdajacy sobie sprawa z tragizmu sytuacji. Jesli wczesniej byly jakies szanse, to kryly sie one w reformach projektowanych przez Stanislawa Konarskiego, przez kanclerza Jedrzeja Zamoyskiego, przez Stanislawa Staszica. Ci reformatorzy zdawali sobie sprawe, ze jedyna szansa zachowania niepodleglosci byla generalna zmiana stosunkow wlasnosci, pracy i handlu. Bez wojny domowej przeprowadzenie takich reform okazalo sie niemozliwe. Polityczna walka o modernizacje polskiego spoleczenstwa zostala przegrana i zarowno Konstytucja 3 maja (w szczegolnosci w projektowanych zaledwie partiach dotyczacych reform spolecznych i gospodarczych), jak i Uniwersal polaniecki, byly rozpaczliwymi probami odwrocenia biegu zdarzen w sytuacji przemoznego zagrozenia zewnetrznego. Wypadajaca za dwa dni rocznica powstania tym razem zapewne przejdzie bez echa i nikomu z integracja z Unia Europejska sie nie skojarzy.

W krajowej prasie garsc doniesien ze Stanow Zjednoczonych o antysemickich wystapieniach prezesa Moskala. Dla mnie te doniesienia tez maja historyczne asocjacje, bo prezes Moskal poszalal sobie z okazji Dnia Pulaskiego, a Pulaski - wiadomo: konfederacja barska i ksiadz Marek, ktory dziwnie mi sie z ksiedzem Rydzykiem kojarzy. Ta sama gleboka wiara w plytko pojmowane wartosci.

Ksiadz Rydzyk nie chce sie integrowac z Unia Europejska, przeciwnikiem integracji jest rowniez Andrzej Lepper, ktory w swoim protescie obywa sie bez zadnego ksiedza Marka. Lepperowska "Samoobrona" ma dzis wieksze wplywy na wsi niz Polskie Stronnictwo Ludowe, i twierdze, ze jest to zasluga naszych swiatlych, ktorzy wpadli w poploch, gdy osiem lat temu chlopski przywodca zostal premierem i twierdzil, ze dostarczenie wiejskim dzieciom komputerow powinno byc panstwowym priorytetem.

Czytalem niedawno w Rzeczpospolitej duzy artykul Jerzego Jastrzebowskiego pod prowokujacym tytulem "Pochwala liberum veto". Autor zastanawia sie, czy instytucja liberum veto (a wiec mozliwosci zerwania sejmu i uniemozliwienia stanowienia prawa) nie miala jednak jakichs zalet. Oczywiscie przyznaje, ze liberum veto stalo sie w koncu flagowym okretem dla wszelkiej masci szlacheckich sprzedawczykow, ktorzy za pieniadze sprzedawali kraj obcym, ale rownoczesnie przypomina, ze przez dlugi czas zasada jednomyslnosci w sejmie nie miala az tak dramatycznych konsekwencji, a nawet (jak pisze) byla skuteczna gwarancja chroniaca kraj przed absolutna wladza krola.

Artykul, co jest znamienne, nawiazuje do czasow wspolczesnych i naszych dzisiejszych dylematow zwiazanych z integracja Polski z Unia Europejska. Jerzy Jastrzebowski nie ukrywa swojej sympatii dla republiki szlacheckiej i konczy artykul interesujaca, chociaz moze nie grzeszaca zbyt wysoka kultura uwaga: "Poslowie i demonstranci chlopscy obecnej doby pewnie nigdy sie nie dowiedza, o czym mrucza pod nosem polscy historycy, obserwujac ich poczynania. Na szczescie nie te czasy".

Autor cytowanego artykulu z Rzeczpospolitej ostrzega przed nazbyt pochopnymi sadami, nawoluje do refleksji nad mentalnoscia i przyczynami takich, a nie innych zachowan naszych szlacheckich przodkow. Jesli idzie o mentalnosc, lubie jej szukac w literaturze, w listach, w pamietnikach, a wiec w dokumentach, ktore dobrze odzwierciedlaja sposob myslenia. Gdy idzie natomiast o motywy postepowania, przyznaje sie, ze podobnie jak marksisci lubie ich szukac w ekonomii. (To moje "marksistowskie" skrzywienie nie jest jednak az tak silne jak u naszych "liberalow", ale calkiem dobrze zauwazalne).

Jastrzebowski pisze, ze pierwszym znaczacym zerwaniem sejmu bylo wystapienie posla Waclawa Sicinskiego w roku 1652. Czy aby nieslawa Sicinskiego jest zasluzona? Fakt, ten maz naszego szlacheckiego stanu uczynil to w pojedynke, gdy drzewiej kilku na zgube ojczyzny sie zmawialo. Wczesniej juz jednak nieszczescia wielkie na Rzeczpospolita spadaly z powodu rycerskiej korupcji. Ot, przypomnijmy chociazby sejm 1606 roku , kiedy to krol na 7 marca termin jego zwolania oglosil. Na sejmikach, na ktorych miano poslow w stosowne uprawnienia wyposazyc, szlachta szczegolnie zywo dyskutowala propozycje krola, aby stala armie utworzyc. Ci, ktorzy sie nawet na to zgadzali, proponowali, izby ja uposazyl ze swojej kiesy, albo zeby Kosciolowi zabral. Wiekszosc mowila, ze pospolite ruszenie wystarczy, czyli ze niczego zmieniac nie trzeba, a juz w zadnym przypadku nie wyrazali zgody na nowe podatki.

Nie byloby w tym nic szczegolnego, gdyby nie to, ze rok wczesniej (1605) sejm zostal zerwany, zeby do ustanowienia podatku na obrone nie dopuscic. Malo kto wowczas mial watpliwosci, ze wlasnie zerwanie sejmu sprowokowalo tatarskiego chana do napasci na Polske, kiedy to samych tylko jencow Tatarzy wzieli ponad 15 tysiecy. Kanclerz litewski Lew Sapieha glosno mowil, ze sejm zostal zerwany przez poslow targujacych sie o wysokie urzedy. Wystepujac w trzecim dniu obrad sejmu (10 marca 1606 roku) mowil tez, iz wiadomo juz o zmowie, aby i ten sejm zerwac. (Istotnie senator Zebrzydowski swiadomie do tego dazyl i cel swoj osiagnal.)

Nie bardzo rozumiem, jak mozna o liberum veto pisac i doskonale udokumentowanego sejmu z 1606 roku ani wspomniec. Widac mozna. Historyk Waclaw Sobieski, w poswieconej temu sejmowi rozprawce opublikowanej w 1913 roku, przytacza we wstepie wiersz niemieckiego poety i historyka Friedricha Schillera, ktory tak pisal o polskich politykach:

Zgodzcie sie wszyscy! A ja "Nie" - powiadam
Zakladam veto i zrywam sejm caly...
Czymze jest wiekszosc? Wiekszosc to glupota;
Rozum! Ten zawsze mniejszosci udzialem...

Czytajac dzisiaj naszych publicystow czesto mam wrazenie, ze nadal czuja sie oni szlacheckimi poslami na szlacheckie sejmy. Do dzis wydaja sie nie calkiem pojmowac, dlaczego rycerska korupcja doprowadzila do zniszczenia kraju i dlaczego politycy ciagle ja uprawiaja, z tym samym patriotycznym belkotem na usciech. Wiele razy juz pisalem, jak to cale bractwo nadal czujace sie dziedzicami szlacheckiego narodu (ktory trzymal w niewoli 90% spoleczenstwa), nie jest w stanie pojac najprostszych regul demokracji i dumnie podtrzymuje wspaniala tradycje wolnego handlu panstwowymi urzedami.

Wspomniany tu Waclaw Sobieski inna rozprawe (o trybunie ludu szlacheckiego, czyli Janie Zamoyskim) dedykowal pamieci poety i posla na sejm Rzeczypospolitej Mikolaja Reja. Tenze o mentalnosci innych panow poslow w zachowanych wystapieniach sejmowych i w wierszach opowiedzial nam calkiem sporo. Niejedna jego wypowiedz w zwiazku z naszymi dzisiejszymi sporami o wybor strategii integrowania sie z Unia Europejska warto by odswiezyc. Dzieci nadal czytaja w szkolach Rozprawe miedzy panem, wojtem a plebanem, jednak rzadko tylko dowiaduja sie, ze nasi szlachetni politycy przez stulecia, az do dnia dzisiejszego, umysly swoje swietne zatrudniaja w poszukiwaniu sposobu na wyeliminowanie wojta z tego dialogu. A ze zyjemy w kraju, w ktorym ksiazki maja krotka date waznosci, kolejne pokolenia autorow co i rusz probuja szlachecka republike odbudowac, nie calkiem swieze argumenty prezentujac.

Integrujemy sie dzis z Europa, miedzy innymi dlatego, ze sie nasi przodkowie od niej odwrocili. Kiedy u nas liberum veto stawalo sie glownym instrumentem paralizowania wladzy panstwowej, w Szwecji chlopi i mieszczanie pospolu ze szlachta w parlamencie zasiadali. Kiedy w krajach Europy Zachodniej wladza tworzyla warunki dla wolnego handlu, nasza szlachta dumna byla ze swojej tradycji zniewalania wiekszosci spoleczenstwa, a korupcje calego zycia publicznego uwazala za sposob zycia.

Wiosna idzie, czas na prace polowe, wiec lektury gazet ojczyznianych przyjdzie nieco ograniczyc. I Bogu dzieki, bo kto wie, co mi jeszcze chwalic kaza.

Dobrzyn nad Wisla, marzec 200 2r.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail