ANDRZEJ KORASZEWSKI
Jaka tradycja?
Z Unia Europejska Polska integruje sie wrecz bardzo intensywnie. Czytajac krajowa
prase mozna by dojsc do wniosku, ze nasza klasa piszaca integruje sie z Unia
glownie poprzez nasilanie swojego narzekania na chlopow. Faktycznie, rowniez
zachodnia prasa informuje, ze polskie rolnictwo moze byc na drodze do tej integracji
przeszkoda najpowazniejsza.
24 marca minie 208. rocznica wybuchu powstania kosciuszkowskiego. Osiem lat
temu rocznica byla okragla (pracowalem wtedy w Londynie w BBC) i moj owczesny
szef zaproponowal mi zrobienie programu radiowego na temat tradycji kosciuszkowskiej
w ruchu ludowym. Odmowilem. Przypomnialem mu wiosne 1981 roku, kiedy to po rejestracji
"Solidarnosci" Rolnikow Indywidualnych chlopi niesli transparent z napisem:
"Jaruzelski z chlopami jak Kosciuszko pod Raclawicami" (co bylo spowodowane
ich calkowitym zlekcewazeniem przez Lecha Walese i jego doradcow) i wybory 4
czerwca 1989 roku, kiedy to wies glosowala pod haslem: "Bedziemy glosowac chocby
na krowe, byle miala znaczek ´Solidarnosciª". Nie, nie zamierzalem
pytac dzialaczy ludowych o to, czy pielegnuja kosciuszkowskie tradycje. Uwazam,
ze takie pytanie swiadczyloby wylacznie o nieznajomosci i niezrozumieniu historii.
Przy okazji spisywania Konstytucji 3 maja szlachta ponownie wpisala do konstytucji
swoje wylaczne prawo decydowania o losach kraju i ponownie odmowila jakiejkolwiek
solidarnosci z warstwami nizszymi. Ostatecznie, w trzy lata pozniej, chlopi
- reagujac na wezwanie Naczelnika - udzielali zaufania na kredyt, wierzac, ze
w przypadku zwyciestwa autorytet jednego czlowieka przewazy postawy owczesnych
elit. Sam Kosciuszko, decydujac sie po dlugich wahaniach na przyjecie propozycji,
aby stanac na czele powstania, powiedzial jednoznacznie: "Za sama szlachte bic
sie nie bede, chce wolnosci calego narodu i dla niego tylko wystawie swe zycie".
O jaka kosciuszkowska tradycje mozemy pytac dzialaczy ruchu ludowego? O zdolnosc
reagowania na spoznione obietnice? W czasach powstania kosciuszkowskiego chlopi
stawili sie do walki o ojczyzne z kosami, gdyz innej broni nie mieli. Dla chlopow
kosciuszkowska tradycja - to patriotyzm mimo wszystko, mimo wyzysku, pogardy
i ponizenia. Bardzo trudno taka tradycje holubic i pielegnowac, do jej kontynuacji
mozna byc tylko zmuszonym.
Byc moze o kosciuszkowska tradycje warto byloby zapytac raczej przedstawicieli
elit - politykow, historykow, ekonomistow. Uniwersal polaniecki nie byl podyktowany
wylacznie checia pozyskania armatniego miesa, Kosciuszko byl gleboko przekonany
o potrzebie radykalnego zerwania z dotychczasowa polityczna i gospodarcza tradycja
kraju. Dzisiejszy czytelnik, chcacy zrozumiec mechanizm zludzen Tadeusza Kosciuszki,
powinien uwaznie przeczytac Bitwe pod Valley Forge Howarda Fasta i przedstawiony
w niej opis oddzialow farmerskiej milicji. Kosciuszko na dlugo przed powstaniem
dowodzil chlopami i zwyciezal z nimi w bitwach przeciw regularnej armii brytyjskiej
(nie byli to jednak kosynierzy). Wierzyl w idealy amerykanskiej wojny o niepodleglosc,
w spoleczenstwo wolnych i rownych. Nie byly to jednak idee szczegolnie popularne
wsrod szlacheckiej braci, niewatpliwie bardzo patriotycznej, ale uwazajacej
ojczyzne za swoja prywatna wlasnosc. Gdyby dzis chlopow pytac o kosciuszkowska
tradycje, to zapewne odpowiedzieliby, iz nadal uwazaja, ze powinni byc pelnoprawnymi
obywatelami, ze nadal czuja sie obywatelami drugiej kategorii i ze nadal czekaja
na Naczelnika.
Czy w ogole mozna mowic o tradycji kosciuszkowskiej? Tradycja to ciag zdarzen.
Mamy w Polsce tradycje nieudanych, zle przygotowanych powstan, tradycje nieudanych
reform politycznych i gospodarczych, tradycje prawienia o naprawie Rzeczypospolitej;
byla tradycja pisania o potrzebie uwlaszczenia chlopow i zwycieska tradycja
oporu przeciw takim pomyslom. Powstanie kosciuszkowskie nie zapoczatkowalo zadnej
tradycji, bylo skazanym na niepowodzenie zrywem, na ktorego czele stanal czlowiek
zdajacy sobie sprawa z tragizmu sytuacji. Jesli wczesniej byly jakies szanse,
to kryly sie one w reformach projektowanych przez Stanislawa Konarskiego, przez
kanclerza Jedrzeja Zamoyskiego, przez Stanislawa Staszica. Ci reformatorzy zdawali
sobie sprawe, ze jedyna szansa zachowania niepodleglosci byla generalna zmiana
stosunkow wlasnosci, pracy i handlu. Bez wojny domowej przeprowadzenie takich
reform okazalo sie niemozliwe. Polityczna walka o modernizacje polskiego spoleczenstwa
zostala przegrana i zarowno Konstytucja 3 maja (w szczegolnosci w projektowanych
zaledwie partiach dotyczacych reform spolecznych i gospodarczych), jak i Uniwersal
polaniecki, byly rozpaczliwymi probami odwrocenia biegu zdarzen w sytuacji przemoznego
zagrozenia zewnetrznego. Wypadajaca za dwa dni rocznica powstania tym razem
zapewne przejdzie bez echa i nikomu z integracja z Unia Europejska sie nie skojarzy.
W krajowej prasie garsc doniesien ze Stanow Zjednoczonych o antysemickich wystapieniach
prezesa Moskala. Dla mnie te doniesienia tez maja historyczne asocjacje, bo
prezes Moskal poszalal sobie z okazji Dnia Pulaskiego, a Pulaski - wiadomo:
konfederacja barska i ksiadz Marek, ktory dziwnie mi sie z ksiedzem Rydzykiem
kojarzy. Ta sama gleboka wiara w plytko pojmowane wartosci.
Ksiadz Rydzyk nie chce sie integrowac z Unia Europejska, przeciwnikiem integracji
jest rowniez Andrzej Lepper, ktory w swoim protescie obywa sie bez zadnego ksiedza
Marka. Lepperowska "Samoobrona" ma dzis wieksze wplywy na wsi niz Polskie Stronnictwo
Ludowe, i twierdze, ze jest to zasluga naszych swiatlych, ktorzy wpadli w poploch,
gdy osiem lat temu chlopski przywodca zostal premierem i twierdzil, ze dostarczenie
wiejskim dzieciom komputerow powinno byc panstwowym priorytetem.
Czytalem niedawno w Rzeczpospolitej duzy artykul Jerzego Jastrzebowskiego
pod prowokujacym tytulem "Pochwala liberum veto". Autor zastanawia sie, czy
instytucja liberum veto (a wiec mozliwosci zerwania sejmu i uniemozliwienia
stanowienia prawa) nie miala jednak jakichs zalet. Oczywiscie przyznaje, ze
liberum veto stalo sie w koncu flagowym okretem dla wszelkiej masci szlacheckich
sprzedawczykow, ktorzy za pieniadze sprzedawali kraj obcym, ale rownoczesnie
przypomina, ze przez dlugi czas zasada jednomyslnosci w sejmie nie miala az
tak dramatycznych konsekwencji, a nawet (jak pisze) byla skuteczna gwarancja
chroniaca kraj przed absolutna wladza krola.
Artykul, co jest znamienne, nawiazuje do czasow wspolczesnych i naszych dzisiejszych
dylematow zwiazanych z integracja Polski z Unia Europejska. Jerzy Jastrzebowski
nie ukrywa swojej sympatii dla republiki szlacheckiej i konczy artykul interesujaca,
chociaz moze nie grzeszaca zbyt wysoka kultura uwaga: "Poslowie i demonstranci
chlopscy obecnej doby pewnie nigdy sie nie dowiedza, o czym mrucza pod nosem
polscy historycy, obserwujac ich poczynania. Na szczescie nie te czasy".
Autor cytowanego artykulu z Rzeczpospolitej ostrzega przed nazbyt pochopnymi
sadami, nawoluje do refleksji nad mentalnoscia i przyczynami takich, a nie innych
zachowan naszych szlacheckich przodkow. Jesli idzie o mentalnosc, lubie jej
szukac w literaturze, w listach, w pamietnikach, a wiec w dokumentach, ktore
dobrze odzwierciedlaja sposob myslenia. Gdy idzie natomiast o motywy postepowania,
przyznaje sie, ze podobnie jak marksisci lubie ich szukac w ekonomii. (To moje
"marksistowskie" skrzywienie nie jest jednak az tak silne jak u naszych "liberalow",
ale calkiem dobrze zauwazalne).
Jastrzebowski pisze, ze pierwszym znaczacym zerwaniem sejmu bylo wystapienie
posla Waclawa Sicinskiego w roku 1652. Czy aby nieslawa Sicinskiego jest zasluzona?
Fakt, ten maz naszego szlacheckiego stanu uczynil to w pojedynke, gdy drzewiej
kilku na zgube ojczyzny sie zmawialo. Wczesniej juz jednak nieszczescia wielkie
na Rzeczpospolita spadaly z powodu rycerskiej korupcji. Ot, przypomnijmy chociazby
sejm 1606 roku , kiedy to krol na 7 marca termin jego zwolania oglosil. Na sejmikach,
na ktorych miano poslow w stosowne uprawnienia wyposazyc, szlachta szczegolnie
zywo dyskutowala propozycje krola, aby stala armie utworzyc. Ci, ktorzy sie
nawet na to zgadzali, proponowali, izby ja uposazyl ze swojej kiesy, albo zeby
Kosciolowi zabral. Wiekszosc mowila, ze pospolite ruszenie wystarczy, czyli
ze niczego zmieniac nie trzeba, a juz w zadnym przypadku nie wyrazali zgody
na nowe podatki.
Nie byloby w tym nic szczegolnego, gdyby nie to, ze rok wczesniej (1605) sejm
zostal zerwany, zeby do ustanowienia podatku na obrone nie dopuscic. Malo kto
wowczas mial watpliwosci, ze wlasnie zerwanie sejmu sprowokowalo tatarskiego
chana do napasci na Polske, kiedy to samych tylko jencow Tatarzy wzieli ponad
15 tysiecy. Kanclerz litewski Lew Sapieha glosno mowil, ze sejm zostal zerwany
przez poslow targujacych sie o wysokie urzedy. Wystepujac w trzecim dniu obrad
sejmu (10 marca 1606 roku) mowil tez, iz wiadomo juz o zmowie, aby i ten sejm
zerwac. (Istotnie senator Zebrzydowski swiadomie do tego dazyl i cel swoj osiagnal.)
Nie bardzo rozumiem, jak mozna o liberum veto pisac i doskonale udokumentowanego
sejmu z 1606 roku ani wspomniec. Widac mozna. Historyk Waclaw Sobieski, w poswieconej
temu sejmowi rozprawce opublikowanej w 1913 roku, przytacza we wstepie wiersz
niemieckiego poety i historyka Friedricha Schillera, ktory tak pisal o polskich
politykach:
Zgodzcie sie wszyscy! A ja "Nie" - powiadam
Zakladam veto i zrywam sejm caly...
Czymze jest wiekszosc? Wiekszosc to glupota;
Rozum! Ten zawsze mniejszosci udzialem...
Czytajac dzisiaj naszych publicystow czesto mam wrazenie, ze nadal czuja sie
oni szlacheckimi poslami na szlacheckie sejmy. Do dzis wydaja sie nie calkiem
pojmowac, dlaczego rycerska korupcja doprowadzila do zniszczenia kraju i dlaczego
politycy ciagle ja uprawiaja, z tym samym patriotycznym belkotem na usciech.
Wiele razy juz pisalem, jak to cale bractwo nadal czujace sie dziedzicami szlacheckiego
narodu (ktory trzymal w niewoli 90% spoleczenstwa), nie jest w stanie pojac
najprostszych regul demokracji i dumnie podtrzymuje wspaniala tradycje wolnego
handlu panstwowymi urzedami.
Wspomniany tu Waclaw Sobieski inna rozprawe (o trybunie ludu szlacheckiego,
czyli Janie Zamoyskim) dedykowal pamieci poety i posla na sejm Rzeczypospolitej
Mikolaja Reja. Tenze o mentalnosci innych panow poslow w zachowanych wystapieniach
sejmowych i w wierszach opowiedzial nam calkiem sporo. Niejedna jego wypowiedz
w zwiazku z naszymi dzisiejszymi sporami o wybor strategii integrowania sie
z Unia Europejska warto by odswiezyc. Dzieci nadal czytaja w szkolach Rozprawe
miedzy panem, wojtem a plebanem, jednak rzadko tylko dowiaduja sie, ze nasi
szlachetni politycy przez stulecia, az do dnia dzisiejszego, umysly swoje swietne
zatrudniaja w poszukiwaniu sposobu na wyeliminowanie wojta z tego dialogu. A
ze zyjemy w kraju, w ktorym ksiazki maja krotka date waznosci, kolejne pokolenia
autorow co i rusz probuja szlachecka republike odbudowac, nie calkiem swieze
argumenty prezentujac.
Integrujemy sie dzis z Europa, miedzy innymi dlatego, ze sie nasi przodkowie
od niej odwrocili. Kiedy u nas liberum veto stawalo sie glownym instrumentem
paralizowania wladzy panstwowej, w Szwecji chlopi i mieszczanie pospolu ze szlachta
w parlamencie zasiadali. Kiedy w krajach Europy Zachodniej wladza tworzyla warunki
dla wolnego handlu, nasza szlachta dumna byla ze swojej tradycji zniewalania
wiekszosci spoleczenstwa, a korupcje calego zycia publicznego uwazala za sposob
zycia.
Wiosna idzie, czas na prace polowe, wiec lektury gazet ojczyznianych przyjdzie
nieco ograniczyc. I Bogu dzieki, bo kto wie, co mi jeszcze chwalic kaza.
Dobrzyn nad Wisla, marzec 200 2r.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |