PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (8 marca 2002)


JAN MIODEK

Oddalona, ale jakze bliska

Z ogromnym zainteresowaniem przeczytalem ksiazke Krystyny Serejskiej Olszer pt. Polszczyzna z oddali. Jezyk polski w anglojezycznym swiecie. Wszak laczy mnie z autorka zawod jezykowego felietonisty, tyle ze uprawiany od 33 lat w kraju, we wroclawskim Slowie Polskim, podczas gdy ona swoje teksty publikuje w Przegladzie Polskim, tygodniowym dodatku do nowojorskiego Nowego Dziennika. O jeszcze silniejszych merytorycznych zwiazkach miedzy nami trzeba mowic w kontekscie 1989 roku: Krystyna Serejska Olszer od lat opisuje przeciez polszczyzne rodakow znajdujacych sie w swiecie anglojezycznym, a ja - po odzyskaniu przez Polske suwerennosci i otwarciu sie jej na swiat - nieustannie zmagam sie z wywolujacymi bardzo emocjonalne dyskusje wplywami angielskiego na codzienne zachowania komunikacyjne uzytkownikow naszego jezyka.

Odkrywam przy tej okazji identyczne mechanizmy psychologiczne - glownie neofickiej nadgorliwosci wobec angielszczyzny, za oceanem wynikajacej z checi szybszego wtopienia sie w spoleczenstwo amerykanskie, w kraju natomiast bedacej przejawem manierycznosci oraz zwyklego ludzkiego snobizmu. I choc oboje zgadzamy sie co do tego, ze polszczyzna okazywala sie ubozsza od angielszczyzny przez gospodarcze zacofanie kraju i wieloletnia separacje od swiata postepu (dlatego cieszymy sie, ze rodacy nad Wisla i Odra takze zyja dzis w leksykalnym swiecie komputerow, dzojstikow, e-mailow, monitoringow czy spolek joint venture), to jednak nie przechodzimy obojetnie wobec denerwujaco naduzywanych form typu ekstra, super, sorry, wow badz z angielska odczytywanych postaci Dawid, beniaminek, Izaak, Nike (w konstrukcjach "walka Dejwida z Goliatem", "bendzaminek ekstraklasy", "Ajzaak Babel", "Najki z Samotraki") - tak jak goraco namawiamy Polakow za granica, by do swoich dzieci mowili po polsku, bo przeciez ich pociechy po paru tygodniach zabawy z rowiesnikami i tak beda w rodzinie jezykowo najlepsze, a doprawdy nieracjonalne jest pozbawianie najblizszej osoby szansy doskonalego mowienia i po polsku, i po angielsku ("Z rozwazan nad rozwojem mowy dziecka wynikly wnioski o pozytywnych rezultatach wczesnej dwujezycznosci i pozniejszych tego korzysciach" - pisze autorka, a wiedza o tym chociazby madrzy Szwedzi, w kazdej szkole prowadzacy nauke podtrzymujaca znajomosc pierwszego jezyka - do ich kraju przez danego ucznia przywiezionego).

Znamienna przy tym uwage wypowiada Krystyna Serejska Olszer analizujac zalecana przez polskie wydawnictwa poprawnosciowe wymowe slowa business, a mianowicie "biznes" - z naglosowym "bi", a nie "by". Otoz moja amerykanska kolezanka slusznie stwierdza, ze z punktu widzenia angielszczyzny lepsza wydawalaby sie forma z "by". A ja dopowiem: sa juz w Polsce ludzie, ktorzy tak wlasnie ja realizuja! Bo dzieki otwarciu na swiat zdecydowana przewage maja obecnie w polszczyznie tzw. zapozyczenia akustyczne, czyli takie, ktore sa przyswajane w postaci zblizonej do oryginalu. Droga od "businesu", ktory byl powszechny jeszcze sto lat temu, przez "biznes" do "byznesu" wydaje sie wiec typowa - tak jak wariantywna jeszcze trzydziesci lat temu wymowe "bitles" (nawiazujaca do formy graficznej The Beatles) badz "bitels" (bliska oryginalowi fonetycznemu) zastapilo prawie dzis wylaczne brzmienie "bitels", a "keczap" dla coraz wiekszej liczby osob - zwlaszcza tych najmlodszych - wydaje sie tak oczywisty jak "Tarzan" czy "Szikago" (starsi Polacy przyzwyczajeni sa do brzmien "keczup", "Tazan", "Czikago").

Autorka Polszczyzny z oddali swietnie wychwytuje i opisuje wszystkie najwazniejsze zjawiska gramatyczno-stylistyczne wspolczesnej polszczyzny obu swiatow - anglojezycznego i nadwislansko-nadodrzanskiego. To dlatego bez wahania zdecydowalem sie niniejsze omowienie zatytulowac "Oddalona, ale jakze bliska", majac oczywiscie na mysli nasza wspolna "ojczyzne polszczyzne" - i te z Zieleni Juliana Tuwima, i te ze stalej rubryki jezykowej Krystyny Serejskiej Olszer, i te z mojego programu telewizyjnego.

Ale mamy w recenzowanej ksiazce rowniez niezwykle interesujace rozdzialy historycznojezykowe, doskonale swiadczace o erudycji filologicznej autorki i jej formacie intelektualnym.

Bardzo mi tez odpowiada prezentowana w ksiazce metodologiczna postawa wobec opisywanych zjawisk. Nie ukrywajaca pewnych oporow, odpowiadajacych odczuciom absolutnej wiekszosci uzytkownikow jezyka, Serejska Olszer ostatecznie godzi sie z koncepcja dwu poziomow normy jezykowej - elitarnego i uzytkowego, na ktora sie zdecydowal prof. Andrzej Markowski, redaktor Nowego slownika poprawnej polszczyzny z r. 1999, i ktora zaaprobowala wiekszosc jezykoznawcow, w tym - nizej podpisany ("Koncepcja ta moze sie nie podobac przecietnemu uzytkownikowi polszczyzny, przyzwyczajonemu do kategorycznych rozstrzygniec. Chcialbym jednak wszystkich odbiorcow uspokoic: wariantywnosc stanowi istote jezyka i nie nalezy sie jej obawiac" - pisalem w recenzji przywolanego slownika; "Przyszlosc zapewne potwierdzi slusznosc smialych decyzji polskich lingwistow" - konkluduje takze autorka Polszczyzny z oddali).

Cieszy mnie tez bardzo, ze nie przylacza sie ona do kasandrycznych glosow, wieszczacych zmierzch naszego jezyka w najblizszych latach. I ja jestem pewien slusznosci optymistycznych slow prof. Bronislawa Geremka: "W przyszlym stuleciu bedziemy mowic po polsku. Smierc jezykow narodowych Europie nie grozi".

Z kolei z taka sama nieufnoscia odnosze sie do okreslenia "prawdziwy Polak" i podzielam obawy autorki, ktora na str. 109 pisze: "Czy prawdziwy Polak rzeczywiscie musi byc etnicznym Slowianinem [czego sie domagal jeden z jej korespondentow- przyp. JM]? Czy takie stanowisko nie jest zbyt bliskie teoriom o dobrej krwi i rasowej czystosci, ktore doprowadzily do tragedii drugiej wojny swiatowej? Czy za Polaka nie moze uwazac sie po prostu ten, kto chce nim byc i ma do tego prawo z racji urodzenia, obywatelstwa, jezyka, zwiazkow z kultura i narodem?".

Trzeba tu wreszcie ze szczegolna radoscia i uznaniem pochwalic Krystyne Serejska Olszer za jezyk jej ksiazki - piekny, bogaty, wykwintny, a jednoczesnie prosty, komunikatywny, niezwykle atrakcyjny w odbiorze. To chyba najwazniejszy spolecznie walor recenzowanej pracy. Dla dydaktycznego porzadku musze tylko wytknac autorce, ze tak jak jej rodacy w Polsce i ona naduzywa czasownika "podejrzewac" (a przeciez mamy tyle wariantow: myslec, sadzic, mniemac, przypuszczac!). Konsekwentnie posluguje sie takze schematem skladniowym typu "nie oni, a samo zycie zdecyduje", "nie jest obce, a rodzime", "nie jest juz nazwa kraju, a okresleniem polskiego wychodzstwa" - coraz powszechniejszym, lecz nadal majacym status bledu (konstrukcje poprawne: "nie oni, lecz (ale, tylko) samo zycie zdecyduje", "nie jest obce, lecz (ale, tylko) rodzime", "nie jest juz nazwa kraju, lecz (ale, tylko) okresleniem polskiego wychodzstwa"). Uzywa rowniez wymiennie postaci "przypadka" i "przypadku", gdy tymczasem dopelniacz z koncowka "-u" obowiazuje w odmianie "przypadku losowego", a z koncowka "a" - "przypadka gramatycznego".

Konczac, z pelna odpowiedzialnoscia za slowo polecam Polszczyzne z oddali wszystkim rodakom w Polsce i w Ameryce. Jest to przyklad wzorowego opracowania popularnonaukowego, wnoszacego zarazem wiele cennych obserwacji i analiz, z ktorych powinni skorzystac ludzie zawodowo zajmujacy sie jezykiem.

Krystyna Serejska Olszer: Polszczyzna z oddali. Jezyk polski w anglojezycznym swiecie. Wydawnictwo Media Rodzina, Poznan 2001, s. 279, cena 10 dol. plus NY tax i 5,50 dol. porto w przypadku zamowienia z wysylka (do nabycia w Ksiegarni Nowego Dziennika).

--------------------

Jan Miodek, profesor jezykoznawstwa, dyrektor Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Wroclawskiego, czlonek Komitetu Jezykoznawstwa Polskiej Akademii Nauk oraz Rady Jezyka Polskiego, od 1969 prowadzi cotygodniowa rubryke jezykowa we wroclawskim dzienniku Slowo Polskie, od 1987 - telewizyjny program Ojczyzna polszczyzna. Jest od lat jedna z najbardziej popularnych postaci telewizyjnych, kilkakrotnym laureatem Wiktora. Wsrod wielu jego ksiazek szczegolnie cenne sa dwie: Miodek drazy skale (1993) oraz Rozmyslajcie nad mowa! (1998).

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail