MAREK KUSIBA
Zabka przez Atlantyk
Wiara, nadzieja, Milosz
Czeslaw Milosz jest obecnie najwiekszym zagrozeniem dla
dalszej egzystencji i niezakloconego rozwoju wspolczesnej
literatury polskiej. Dopoki zyl sobie i tworzyl na dalekiej
emigracji, w nieosiagalnej i prawie nierzeczywistej, bo
filmowej i tektonicznej Kalifornii, byl nawet atrakcyjny.
Dobrze sie bylo wykazac na wieczorku zapoznawczym z nowa
entuzjastka Nowej Fali, a pozniej Nowej Prywatnosci, znajomoscia
zakazanego owocu Jego tworczosci. W dobrym tonie bylo rzucenie
od niechcenia Miloszowym ketmanem w kole polonistow czy
popisanie sie ryzykownym przejezyczeniem przy nuceniu na
spacerze w miejscu publicznym refrenu, zaczynajacego sie
od slow: "Milosz ci wszystko wybaczy". Wiele srodowiskowego
splendoru przysparzala debiutujacemu poecie ingerencja cenzury,
zdejmujacej motto zaczerpniete z wiersza Milosza, choc przez
ostroznosc autor siegnal po mniej kontrowersyjnego Oskara
Milosza. Byli nawet i tacy, ktorzy szeptem powolywali sie
na znajomosc z kims, kto spotkal autora Doliny Issy w trefnym miejscu pod Paryzem, rozreklamowanym czestymi
polajankami Trybuny Ludu, napadajacej regularnie
na Ksiecia i jego dwor.
Dobre czasy dla literatury polskiej bezpowrotnie sie skonczyly
z chwila otrzymania przez Czeslawa Milosza Nagrody Nobla.
Nie dosc, ze przestal byc calkowicie zakazanym owocem, to
na dodatek ruszyl sie z tej swojej basniowej i wielkoswiatowej
Kalifornii, i przyjechal do szarego polskiego zascianka.
Do dzis trwaja debaty na temat ukrytych znaczen i zamiarow
powrotu Milosza nie tylko do Polski, ale i do polskiego
zycia literackiego. Literatura polska miala swoje wielkosci,
ale proporcje byly raz na zawsze ustalone, pilnowane i zachowywane.
Jak Herberta zaczeli wydawac w swiecie, to w kraju istnialy
dobrze wypraktykowane sposoby na przytrzymanie go za nogawki.
Nie dostawal paszportu albo nie wznawiano mu kolejnej ksiazki.
Milosza te reguly gry sila rzeczy nie mogly sie imac. Zaczal
byc znowu obecny w ponurych polskich ksiegarniach, zawalonych
po sufity Putramentem, Czeszka i Przymanowskim, choc zyl
sobie w pieknej Kalifornii. Prawda, ze to moglo draznic?
Gdy chcial - przyjezdzal, gdy chcial - wyjezdzal, nie musial
nawet pisac sprawozdan z wizyt na Zachodzie. To nie bylo
sprawiedliwe i nie moglo sie podobac.
Czare goryczy wzgledem Milosza przepelnily dwie decyzje:
decyzja o likwidacji komunizmu w Polsce oraz decyzja o przyznaniu
Miloszowi tytulu honorowego obywatela miasta Kraka wraz
z kluczami do mieszkania. Teraz to Milosz mogl sobie na
powrot zaczac pomieszkiwac, jak za okupacji, w Malopolsce.
A jak zaczal - zagrozenie dla literatury polskiej wzroslo
niepomiernie: dopoki byl w ksiegarniach, mozna go bylo nie
kupowac. Jak zaczal bywac osobiscie na spotkaniach, zjazdach
i konferencjach, wystepowac w telewizji i udzielac wywiadow
w liczbach wybitnie nieproporcjonalnych (dziesiec wywiadow
Milosza na jeden wywiad nie-Milosza) - zaczeto tu i owdzie
przebakiwac o tym, ze Milosz sie skonczyl. Ze Nagroda Nobla
podzialala nan demoralizujaco. Ze dopoki byl pracownikiem
uniwersytetu w Berkeley, gdzie Nobel utorowal mu droge do
stalego miejsca na parkingu, to musial pisac. I ze teraz
pisac juz nie musi, bo ma "kase" i stale miejsce nie tylko
na parkingu, ale i parnasie.
I wtedy zaczelo sie najgorsze. Milosz nie przestal pisac,
przekladac ani - co zupelnie niezrozumiale - wydawac. Bywajac
czesto w Polsce jakos sie nie rozpil, pomimo naglego pojawienia
sie w jego otoczeniu niejednej setki nowych przyjaciol z
dziecinstwa oraz tysiecy takich, ktorzy zaczeli sie powolywac
na gleboka przyjazn zywiona do nich przez pisarza. Znalezli
sie liczni tacy, ktorym obiecal napisac wstepy do ich dziel
zebranych, i liczne takie, ktore mialy miec z Miloszem dluga
i zazyla rozmowe na lawce na Plantach, zakonczona obietnica
zaproszenia na wakacje w San Francisco.
Proporcje raz zachwiane Miloszowym powrotem do polskiej
stajni literackiej i Obor, zachwiane zostaly jeszcze bardziej,
gdy srodowiskowe przepowiednie swego rychlego konca zaczal
przebijac coraz lepszymi ksiazkami.
Zupelna katastrofa dla literatury polskiej okazala sie
Nagroda Nike przyznana Miloszowi za Pieska przydroznego.
Pomimo zachwytow krytyki, merdajacej przed Pieskiem ogonkami, srodowisko literackie znalazlo sposob na zagonienie Pieska do budy: - Dali mu te najwieksza w Polsce
nagrode - mozna bylo uslyszec tu i owdzie - bo nie chcieli
byc gorsi od Szwedow, choc byli tansi...
Teraz chca mu dac Nike za tom wierszy To. Krytyka
jest raczej zgodna, ze To jest najlepsza ksiazka
poetycka roku, ale kola dobrze poinformowane wiedza lepiej:
ze Milosz dostanie Nike z okazji okraglej rocznicy, czyli
90 tysiecy zlotych za 90-kilka stron, na 90. urodziny.
Klopot z Miloszem ma wielu ludzi w Polsce. Zwazywszy, ze
na dobre rozpisal sie po powrocie, zgroza musi napawac krajowych
literatow mysl, ze Miloszowy pegaz moze zdominowac kolejna
dekade literatury III RP. Co wiecej, srodowiska literackie
coraz bardziej obawiaja sie napisania przez Milosza Umyslu
zniewolonego II - czasow wolnosci. Groze zwieksza fakt,
ze w dekadzie swoich lat 80. Milosz napisal swe najlepsze
ksiazki.
Kiedys srodowisko literackie zywilo wiare w to, ze literatura
polska odrodzi sie po zrzuceniu przez kraj czerwonych kajdan.
Przez minionych lat tuzin literatura polska zyla nadzieja,
ze wybuch wolnosci zostanie zdyskontowany wolna, wielka,
wspaniala poezja i proza. Dzis literatura polska utracila
resztke zludzen, czyli wiare w odrodzenie i nadzieje na
dziela swiatowego kalibru. Pozostal jej tylko Milosz.
Bedac jedynym pisarzem polskim (choc pochodzenia litewskiego)
swiatowego formatu, Milosz jest jedyna wiara i nadzieja
literatury polskiej (swiadomie nie wymieniam tu Wislawy
Szymborskiej, choc zostala wlasnie honorowym czlonkiem Amerykanskiej
Akademii Literatury i Sztuki, ale pisze trzy wiersze w roku,
podczas gdy Milosz - trzy ksiazki; nie wymieniam tez Ryszarda
Kapuscinskiego, drugiego obok Milosza znanego swiatu pisarza
polskiego, gdyz pisze na tematy globalne, czyli jest jakby
pisarzem mniej polskim, a bardziej swiatowym; nie wymieniam
tez Stanislawa Lema, rowniez znanego i cenionego w swiecie,
bo jest pisarzem wszechswiatowym).
Gdybym zle zyczyl swoim kolegom z kraju, zyczylbym Czeslawowi
Miloszowi w 90. urodziny spedzenia calej nastepnej dekady
w Krakowie, a setnej rocznicy urodzin w Wilnie. Ale tak
naprawde nie powinien byl wyjezdzac z nudnej, cieplej i
leniwej Kalifornii. Literatura polska jakos przelknie druga
Nike Jubilata, ale drugi Nobel musialby sie chyba skonczyc
dla Milosza niemile...
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |