CZESLAW KARKOWSKI
Pamiec poety
Siedzialem
na miedzy w poludnie
Myslac i myslac, a przy mnie kartofle
Na poczatek pare pytan, niekiedy bez odpowiedzi pozostawionych.
Pytanie pierwsze: swiatopoglad (filozofia) poety jest systemem
przekonan towarzyszacym artyscie niemal od pierwszych dni
jego tworczosci i zarazem systemem rozwijajacym sie w czasie.
Kiedy wiec pytamy o filozofie Czeslawa Milosza powstaje
kwestia, czy interesujemy sie pierwszym, katastroficznym
okresem jego tworczosci, jeszcze z czasow wilenskich, czy
raczej pozniejszym - z czasow paryskich czy amerykanskich.
Choc nie ulega watpliwosci, ze w miare pelny system pogladow
Milosza uksztaltowal sie stosunkowo pozno, to jednak zalazki
pozniejszej filozofii znalezc mozna nawet w poczatkowych
tekstach. Przez cala tworczosc Milosza przewija sie wiec
wspolna nic. A moze to tylko nasze zludzenie?
Drugie pytanie: Milosz jest tworca wszechstronnym; w jakiego
tedy rodzaju tworczosci wyraza sie jego filozofia - w poezji,
prozie, czy moze tworczosci eseistycznej jako najbardziej
dyskursywnej formie wypowiedzi? Jesli wskazemy na te ostatnia,
zlekcewazymy bodaj najwazniejsza czesc tworczosci noblisty
- jego poezje; jesli wskazemy na wiersze, to automatycznie
skazani bedziemy na glebokie domysly i wyrywkowe opinie
i odsuniemy na bok wcale pokazna eseistyke, w ktorej przeciez
cos chcial nam powiedziec. A jesli zgodzimy sie z najoczywistszym
rozwiazaniem, ze mianowicie cala tworczosc Milosza stanowi
zbior wzajemnie uzupelniajacych sie i oswietlajacych tekstow,
to zalozymy nie literacki (wyobrazeniowy), ale pojeciowy
charakter tworczosci poety, objawiajacy sie raz tak, raz
inaczej.
Trzecie pytanie: czy filozofia Milosza ma charakter spojny
i da sie ulozyc, zrekonstruowac w jeden w miare pelny i
konsekwentny system, czy tez moze ma on charakter wyrywkowy
i przypadkowy; poglady jednego okresu zaprzeczaja opiniom
drugiego, przekonania wyrazone w prozie nie daja sie pogodzic
z liryczna refleksja w wierszach, itd. Bez bardzo doglebnych
i drobiazgowych studiow nie jestesmy w stanie na to pytanie
odpowiedziec, a podejrzewam, ze w ogole nie ma na nie prawidlowej
odpowiedzi - ani "tak", ani "nie".
Czwarte pytanie: czy analizujac filozoficzne poglady poety
bardziej nalezy dowierzac jego deklaracjom, sformulowaniom
dyskursywnym, czy tez raczej powinno sie odczytywac mysli
artysty zawoalowane w slownej przedzy, ukryte w metaforach,
omownych sformulowaniach i poetyckich wzlotach. I w pierwszym,
i w drugim przypadku ryzykujemy pomylke - wziecia slow Milosza
za dobra monete i podazanie mylnym tropem, albo poddajemy
sie zludzeniu wlasnej interpretacji prowadzacej donikad.
I jedno, i drugie zle, zarazem i jedna, i druga droge trzeba
obrac. Sprzecznosc podwojna? A czymze jest poezja jak nie
"filtrowaniem porzadku z chaosu"?
Piate pytanie: czy w ogole istnieje filozofia Milosza dajaca
sie przelozyc na jezyk dyskursywny? Moze jej ekwiwalentem
bylby - miast artykulu, rozprawy, tomu rozwazan - kolejny
wiersz, albowiem jego filozofia jest poezja i mowa wiazana,
a nie rozprawka wykladajaca po kolei poglady natury ogolnej.
Poeta sam deklarowal sprzeciw wobec wyszukiwania filozofii
w literaturze. Ziemia Ulro jest praktycznie jednym
wielkim sprzeciwem wobec podejscia widzacego w poezji tylko
jedna z form wyrazania filozoficznych pogladow, obok eseju
czy krytyki. Filozofii tej wlasciwie wiec nie ma - sa wiersze,
w wiekszosci znakomite, ale zarazem przekazuja nam one pewien
swiatopoglad, a zatem filozofia ta istnieje. Jest i nie
jest, bo istniejac zaprzecza sobie, ale w tej negacji wlasnie
znajduje utwierdzenie.
Byc moze wypowiedz na temat filozofii Milosza nalezaloby
rozpoczac i zakonczyc jednoczesnie przytoczeniem calego
wiersza z tomu To pod tytulem Czego nauczylem
sie od Jeanne Hersch?
1. Ze rozum jest wielkim boskim darem i ze nalezy wierzyc
w jego zdolnosc poznawania swiata.
I tak dalej punkt po punkcie az do strofy z egzystencjalistyczna
deklaracja wiary:
12. Ze we wlasnym zyciu nie wolno poddawac sie rozpaczy
z powodu naszych bledow i grzechow, poniewaz przeszlosc
nie jest zamknieta i otrzymuje sens nadany jej przez nasze
pozniejsze czyny.
Watpic nalezy, zeby Milosz byl egzystencjalista, choc nie
mogl pozostawac wobec tej filozofii obojetny i w latach
paryskich, gdy francuscy intelektualisci nadawali ton sposobowi
myslenia elit po wojnie, i pozniej juz w latach amerykanskich.
Pesymistyczny watek jest stale obecny w tej tworczosci -
od katastrofizmu wczesnej tworczosci, po posepny nastroj
wielu pozniejszych wierszy:
W czarnej rozpaczy i w szarym zwatpieniu
Skladalem wierszem hold Niepojetemu...
(W czarnej rozpaczy, z tomu To).
Zyc nauczylem sie z moja rozpacza...
(Przeciwko poezji Filipa Larkina, z
tomu To)
Pesymizm ten ma jednak inne zrodla, najlepiej wyrazone
w metafizycznych pogladach poety wylozonych w Ziemi Ulro.
Rowniez pierwsza teza wiersza Czego nauczylem sie... wydaje sie watpliwa dla pogladow Milosza, przynajmniej jesli
potraktujemy przywolany tam rozum zgodnie z jego standardowym
rozumieniem jako narzedzie wiedzy naukowej, instrument,
ktorym posluguja sie ludzie zamieszkujacy Blake'owska ziemie
Ulro, teren matematyczno-przyrodniczego porzadku. Jesli
tedy wspomniany utwor nie wyraza pogladow Milosza, to w
takim razie poeta nas po prostu zwodzi - swiadomie lub nie.
"Filozoficzny" utwor z tomu To okazuje sie byc moze
pewna gra z czytelnikiem, w ktorej zmuszany jest on do ciaglych
odpowiedzi na podnoszone kwestie, na zastanawianie sie na
nowo nad propozycjami przedstawionymi przez poete. W jednym
wierszu podsuwa nam taka mozliwosc, w drugim - inna; rozne,
odmienne, niekiedy wrecz sprzeczne ze soba wizje swiata,
koncepcje, przemyslenia.
Prawdopodobnie poeta powiedzialby tutaj, iz filozofia jest
wspaniala, ale w istocie daremna. Proba myslowego ujecia
bogactwa i roznorodnosci swiata jest nie do ogarniecia dla
"pieska przydroznego", ktory widzi czasem tylko ludzi przemierzajacych
droge zwana zyciem z tej mizernej, doczesnej perspektywy,
moze czasem kogos obszczekac, komus potowarzyszyc chwile
w wedrowce, ale calosci obrazu dnia dzisiejszego i przeszlosci
nie obejmuje.
Ale powiedzialby tez cos innego - tak naprawde filozofia
nie jest wazna; filozofia w sensie spojnego systemu myslowego.
Spojnosc wewnetrzna, logika to ideal mieszkancow ziemi Ulro,
ktora ich wiezi we wlasnych tworach i przyczynia im cierpien.
Jest natomiast istotna jako refleksja - nieustanna, nie
konczaca sie, jako bez przerwy podejmowany wysilek zrozumienia
naszej kondycji. Taka tez przede wszystkim role pelnia dociekliwe
rozwazania Milosza nad Swedenborgiem, Blake'em, Dostojewskim,
Szestowem, Schopenhauerem. Sluza cwiczeniu intelektualnemu,
probie poszerzenia "przestrzeni slownej", ktora pozwoli
nam nazywac coraz szersze kregi nienazwanego, dotrzec w
regiony wyobrazni, ktore przyrodniczo-matematyczna madrosc
z gory zdyskwalifikowala. Milosz zaglebia sie z refleksje
nad mistycznym Swedenborgiem, hermetycznym Blake'em, tlumaczy
z hebrajskiego ("prajezyka" kultury Zachodu) Ksiege Hioba, Psalmy, Piesn nad Piesniami wlasnie w wysilku,
ktory jest wiecej niz przedsiewzieciem poznawczym i wiecej
niz jezykowym osiagnieciem. W dazeniu do regionow, gdzie
filozofia i jezykowe zabiegi schodza we wspolna, poetycka
wlasnie wypowiedz, pragnie udostepnic nam coraz bogatsze,
nowsze obszary doswiadczenia.
Stad tez, miedzy innymi, plynie fascynacja poety wybitnie
ezoterycznymi koncepcjami Swedenborga i Blake'a, religijnymi
przemysleniami Dostojewskiego, stad jego zainteresowania
wszelka gnoza, ktora prowadzic ma nas w regiony "wiedzy
tajemnej", dajacej dostep do Boga, zapewniajacej zbawienie.
Doswiadczenie religijne jest najbardziej pierwotnym z doznan,
najglebiej penetrujacym strefy niewypowiedzianego, ktore
ma sie poddac jego tworczej wyobrazni. Ten rodzaj myslenia
wygnany z "salonow" przez matematyczno-przyrodniczy rozum
i technike jako narzedzie "otwierania" swiata znajduje schronienie
wlasnie w poezji i to ona ratowac moze nas przed pelna rozpacza
ziemia Ulro.
Dla Milosza filozofia jest systemem ciagle otwartym i w
tym sensie nie jest "systemem" w tradycyjnym znaczeniu jako
zwarty blok pogladow. Ma sie natomiast ciagle otwierac na
nieznane, nienazwane, nieokreslone. Jest nieustannym poszerzaniem
doznan i doswiadczen, penetrowaniem i zdobywaniem kolejnych
obszarow.
Ale nie tylko dlatego. Odsuwajac na bok osobiste przekonania
poety, religia nie musi byc tylko i wylacznie aktem wiary.
Stanowi par excellence poetyckie przezycie jako model
wszelkich doswiadczen nie spetanych deterministycznym sposobem
myslenia. A w takich wlasnie okowach uwieziona jest wspolczesna
nauka o swiecie przyrodniczym i ten sposob myslenia rzutuje
na calosc naszego doswiadczenia. Tymczasem rzeczywistosc
ludzka jest zupelnie inna, rzadzi sie innymi "humanistycznymi"
prawami i myslenie o niej w mechanicystycznych kategoriach
jest nieuprawnione.
Co zatem jest najwazniejsze dla Milosza? Pamiec. Jest to
najbardziej uporczywy watek przewijajacy sie przez wszystkie
tomy poezji, wszystkie wiersze.
Siedzisz w rowie i kozikiem ukrajana kromke chleba
Podnosisz do ust zaroslych. A tam przepych.
Orszaki. Pojazdy. Mlodosc w kwiatach.
Jeszcze niedawno byles jednym z nich. Teraz patrzysz.
jada synowie i nie znaja ciebie.
Ty byles przechodzien,
Ktory uzywa rak i nog i oczu
Jak astrofizyk swietlistych ekranow
swiadomy, ze co pozna, juz dawno minelo.
(VI. Oskarzyciel)
Tajemnica zycia jest wlasnie przemijanie, a zycie to nic
innego jak pamiec o rzeczach, zdarzeniach i ludziach, ktorzy
byli, a ktorych juz nie ma. Jesli poezja ma stanowic istotna
dzialalnosc czlowieka - a bez watpienia Milosz jest przekonany
o donioslosci poezji (i ulotnosci wiersza, poety) - jako
aktywnosci odslaniajacej poklady nie spenetrowanej (tzn.
nie tylko doznanej, ale i nazwanej) rzeczywistosci, zatem
jej tematem jest wlasnie pamiec.
Ludzie sklonni sa zapominac, czesto nawet chca zapomniec,
a "poeta pamieta", jak w znanym wierszu. Przetwarza on zywa
tkanke rzeczywistosci w wieczne teraz, albowiem w pamieci
tej nic nie przemija, nic nie ulega zatarciu:
Tutaj nie ma wczesniej i nie ma pozniej, wszystkie pory
dnia i roku
trwaja rownoczesnie
(Miasto bez imienia).
Poeta, postac jakby malo istotna (ktory pisywal wiersze
w blizej nieznanym jezyku./ Kto ich tam zreszta policzy),
ale to ktos, kto dawno miniony swiat i obecna jego postac
utrzymuje w swej pamieci, moca wyobrazni odtwarza i stwarza
moca wyobrazni. Ta na wskros romantyczna koncepcja poety-demiurga,
ktory ma do spelnienia doniosla misje, albowiem poprzez
swe przezycia zatrzymuje ulotna rzeczywistosc:
Jakbym byl poslany, zeby wchlonac jak najwiecej
barw, smakow, dzwiekow, zapachow, doswiadczyc
wszystkiego, co jest
(To).
Poeta wspiera dodatkowo przekonanie, ze historia to "lad
szeroki", a nie wasko pojety lancuch przyczynowo-skutkowy,
kierujacy sie "logika dziejow". Lad ow to pewna ogromna
mozaika, kompozycja, barwna, wspaniala struktura. Elementy
(i tylko fragmenty) tej mozaiki mozna jedynie uchwycic w
poetyckim doswiadczeniu.
Sporo napisano o romantyzmie Czeslawa Milosza, ale nie
w nim streszcza sie filozofia poety, bo nie da sie jej zamknac
w zadnej formule.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |