[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (29 czerwca 2001)


CZESLAW KARKOWSKI

Pamiec poety

Siedzialem na miedzy w poludnie
Myslac i myslac, a przy mnie kartofle

Na poczatek pare pytan, niekiedy bez odpowiedzi pozostawionych. Pytanie pierwsze: swiatopoglad (filozofia) poety jest systemem przekonan towarzyszacym artyscie niemal od pierwszych dni jego tworczosci i zarazem systemem rozwijajacym sie w czasie. Kiedy wiec pytamy o filozofie Czeslawa Milosza powstaje kwestia, czy interesujemy sie pierwszym, katastroficznym okresem jego tworczosci, jeszcze z czasow wilenskich, czy raczej pozniejszym - z czasow paryskich czy amerykanskich. Choc nie ulega watpliwosci, ze w miare pelny system pogladow Milosza uksztaltowal sie stosunkowo pozno, to jednak zalazki pozniejszej filozofii znalezc mozna nawet w poczatkowych tekstach. Przez cala tworczosc Milosza przewija sie wiec wspolna nic. A moze to tylko nasze zludzenie?

Drugie pytanie: Milosz jest tworca wszechstronnym; w jakiego tedy rodzaju tworczosci wyraza sie jego filozofia - w poezji, prozie, czy moze tworczosci eseistycznej jako najbardziej dyskursywnej formie wypowiedzi? Jesli wskazemy na te ostatnia, zlekcewazymy bodaj najwazniejsza czesc tworczosci noblisty - jego poezje; jesli wskazemy na wiersze, to automatycznie skazani bedziemy na glebokie domysly i wyrywkowe opinie i odsuniemy na bok wcale pokazna eseistyke, w ktorej przeciez cos chcial nam powiedziec. A jesli zgodzimy sie z najoczywistszym rozwiazaniem, ze mianowicie cala tworczosc Milosza stanowi zbior wzajemnie uzupelniajacych sie i oswietlajacych tekstow, to zalozymy nie literacki (wyobrazeniowy), ale pojeciowy charakter tworczosci poety, objawiajacy sie raz tak, raz inaczej.

Trzecie pytanie: czy filozofia Milosza ma charakter spojny i da sie ulozyc, zrekonstruowac w jeden w miare pelny i konsekwentny system, czy tez moze ma on charakter wyrywkowy i przypadkowy; poglady jednego okresu zaprzeczaja opiniom drugiego, przekonania wyrazone w prozie nie daja sie pogodzic z liryczna refleksja w wierszach, itd. Bez bardzo doglebnych i drobiazgowych studiow nie jestesmy w stanie na to pytanie odpowiedziec, a podejrzewam, ze w ogole nie ma na nie prawidlowej odpowiedzi - ani "tak", ani "nie".

Czwarte pytanie: czy analizujac filozoficzne poglady poety bardziej nalezy dowierzac jego deklaracjom, sformulowaniom dyskursywnym, czy tez raczej powinno sie odczytywac mysli artysty zawoalowane w slownej przedzy, ukryte w metaforach, omownych sformulowaniach i poetyckich wzlotach. I w pierwszym, i w drugim przypadku ryzykujemy pomylke - wziecia slow Milosza za dobra monete i podazanie mylnym tropem, albo poddajemy sie zludzeniu wlasnej interpretacji prowadzacej donikad. I jedno, i drugie zle, zarazem i jedna, i druga droge trzeba obrac. Sprzecznosc podwojna? A czymze jest poezja jak nie "filtrowaniem porzadku z chaosu"?

Piate pytanie: czy w ogole istnieje filozofia Milosza dajaca sie przelozyc na jezyk dyskursywny? Moze jej ekwiwalentem bylby - miast artykulu, rozprawy, tomu rozwazan - kolejny wiersz, albowiem jego filozofia jest poezja i mowa wiazana, a nie rozprawka wykladajaca po kolei poglady natury ogolnej. Poeta sam deklarowal sprzeciw wobec wyszukiwania filozofii w literaturze. Ziemia Ulro jest praktycznie jednym wielkim sprzeciwem wobec podejscia widzacego w poezji tylko jedna z form wyrazania filozoficznych pogladow, obok eseju czy krytyki. Filozofii tej wlasciwie wiec nie ma - sa wiersze, w wiekszosci znakomite, ale zarazem przekazuja nam one pewien swiatopoglad, a zatem filozofia ta istnieje. Jest i nie jest, bo istniejac zaprzecza sobie, ale w tej negacji wlasnie znajduje utwierdzenie.

Byc moze wypowiedz na temat filozofii Milosza nalezaloby rozpoczac i zakonczyc jednoczesnie przytoczeniem calego wiersza z tomu To pod tytulem Czego nauczylem sie od Jeanne Hersch?

1. Ze rozum jest wielkim boskim darem i ze nalezy wierzyc w jego zdolnosc poznawania swiata.

I tak dalej punkt po punkcie az do strofy z egzystencjalistyczna deklaracja wiary:

12. Ze we wlasnym zyciu nie wolno poddawac sie rozpaczy z powodu naszych bledow i grzechow, poniewaz przeszlosc nie jest zamknieta i otrzymuje sens nadany jej przez nasze pozniejsze czyny.

Watpic nalezy, zeby Milosz byl egzystencjalista, choc nie mogl pozostawac wobec tej filozofii obojetny i w latach paryskich, gdy francuscy intelektualisci nadawali ton sposobowi myslenia elit po wojnie, i pozniej juz w latach amerykanskich. Pesymistyczny watek jest stale obecny w tej tworczosci - od katastrofizmu wczesnej tworczosci, po posepny nastroj wielu pozniejszych wierszy:

W czarnej rozpaczy i w szarym zwatpieniu
Skladalem wierszem hold Niepojetemu...
(W czarnej rozpaczy, z tomu To).
Zyc nauczylem sie z moja rozpacza...

(Przeciwko poezji Filipa Larkina, z tomu To)

Pesymizm ten ma jednak inne zrodla, najlepiej wyrazone w metafizycznych pogladach poety wylozonych w Ziemi Ulro.

Rowniez pierwsza teza wiersza Czego nauczylem sie... wydaje sie watpliwa dla pogladow Milosza, przynajmniej jesli potraktujemy przywolany tam rozum zgodnie z jego standardowym rozumieniem jako narzedzie wiedzy naukowej, instrument, ktorym posluguja sie ludzie zamieszkujacy Blake'owska ziemie Ulro, teren matematyczno-przyrodniczego porzadku. Jesli tedy wspomniany utwor nie wyraza pogladow Milosza, to w takim razie poeta nas po prostu zwodzi - swiadomie lub nie. "Filozoficzny" utwor z tomu To okazuje sie byc moze pewna gra z czytelnikiem, w ktorej zmuszany jest on do ciaglych odpowiedzi na podnoszone kwestie, na zastanawianie sie na nowo nad propozycjami przedstawionymi przez poete. W jednym wierszu podsuwa nam taka mozliwosc, w drugim - inna; rozne, odmienne, niekiedy wrecz sprzeczne ze soba wizje swiata, koncepcje, przemyslenia.

Prawdopodobnie poeta powiedzialby tutaj, iz filozofia jest wspaniala, ale w istocie daremna. Proba myslowego ujecia bogactwa i roznorodnosci swiata jest nie do ogarniecia dla "pieska przydroznego", ktory widzi czasem tylko ludzi przemierzajacych droge zwana zyciem z tej mizernej, doczesnej perspektywy, moze czasem kogos obszczekac, komus potowarzyszyc chwile w wedrowce, ale calosci obrazu dnia dzisiejszego i przeszlosci nie obejmuje.

Ale powiedzialby tez cos innego - tak naprawde filozofia nie jest wazna; filozofia w sensie spojnego systemu myslowego. Spojnosc wewnetrzna, logika to ideal mieszkancow ziemi Ulro, ktora ich wiezi we wlasnych tworach i przyczynia im cierpien. Jest natomiast istotna jako refleksja - nieustanna, nie konczaca sie, jako bez przerwy podejmowany wysilek zrozumienia naszej kondycji. Taka tez przede wszystkim role pelnia dociekliwe rozwazania Milosza nad Swedenborgiem, Blake'em, Dostojewskim, Szestowem, Schopenhauerem. Sluza cwiczeniu intelektualnemu, probie poszerzenia "przestrzeni slownej", ktora pozwoli nam nazywac coraz szersze kregi nienazwanego, dotrzec w regiony wyobrazni, ktore przyrodniczo-matematyczna madrosc z gory zdyskwalifikowala. Milosz zaglebia sie z refleksje nad mistycznym Swedenborgiem, hermetycznym Blake'em, tlumaczy z hebrajskiego ("prajezyka" kultury Zachodu) Ksiege Hioba, Psalmy, Piesn nad Piesniami wlasnie w wysilku, ktory jest wiecej niz przedsiewzieciem poznawczym i wiecej niz jezykowym osiagnieciem. W dazeniu do regionow, gdzie filozofia i jezykowe zabiegi schodza we wspolna, poetycka wlasnie wypowiedz, pragnie udostepnic nam coraz bogatsze, nowsze obszary doswiadczenia.

Stad tez, miedzy innymi, plynie fascynacja poety wybitnie ezoterycznymi koncepcjami Swedenborga i Blake'a, religijnymi przemysleniami Dostojewskiego, stad jego zainteresowania wszelka gnoza, ktora prowadzic ma nas w regiony "wiedzy tajemnej", dajacej dostep do Boga, zapewniajacej zbawienie. Doswiadczenie religijne jest najbardziej pierwotnym z doznan, najglebiej penetrujacym strefy niewypowiedzianego, ktore ma sie poddac jego tworczej wyobrazni. Ten rodzaj myslenia wygnany z "salonow" przez matematyczno-przyrodniczy rozum i technike jako narzedzie "otwierania" swiata znajduje schronienie wlasnie w poezji i to ona ratowac moze nas przed pelna rozpacza ziemia Ulro.

Dla Milosza filozofia jest systemem ciagle otwartym i w tym sensie nie jest "systemem" w tradycyjnym znaczeniu jako zwarty blok pogladow. Ma sie natomiast ciagle otwierac na nieznane, nienazwane, nieokreslone. Jest nieustannym poszerzaniem doznan i doswiadczen, penetrowaniem i zdobywaniem kolejnych obszarow.

Ale nie tylko dlatego. Odsuwajac na bok osobiste przekonania poety, religia nie musi byc tylko i wylacznie aktem wiary. Stanowi par excellence poetyckie przezycie jako model wszelkich doswiadczen nie spetanych deterministycznym sposobem myslenia. A w takich wlasnie okowach uwieziona jest wspolczesna nauka o swiecie przyrodniczym i ten sposob myslenia rzutuje na calosc naszego doswiadczenia. Tymczasem rzeczywistosc ludzka jest zupelnie inna, rzadzi sie innymi "humanistycznymi" prawami i myslenie o niej w mechanicystycznych kategoriach jest nieuprawnione.

Co zatem jest najwazniejsze dla Milosza? Pamiec. Jest to najbardziej uporczywy watek przewijajacy sie przez wszystkie tomy poezji, wszystkie wiersze.

Siedzisz w rowie i kozikiem ukrajana kromke chleba
Podnosisz do ust zaroslych. A tam przepych.
Orszaki. Pojazdy. Mlodosc w kwiatach.
Jeszcze niedawno byles jednym z nich. Teraz patrzysz.
jada synowie i nie znaja ciebie.
Ty byles przechodzien,
Ktory uzywa rak i nog i oczu
Jak astrofizyk swietlistych ekranow
swiadomy, ze co pozna, juz dawno minelo.

(VI. Oskarzyciel)

Tajemnica zycia jest wlasnie przemijanie, a zycie to nic innego jak pamiec o rzeczach, zdarzeniach i ludziach, ktorzy byli, a ktorych juz nie ma. Jesli poezja ma stanowic istotna dzialalnosc czlowieka - a bez watpienia Milosz jest przekonany o donioslosci poezji (i ulotnosci wiersza, poety) - jako aktywnosci odslaniajacej poklady nie spenetrowanej (tzn. nie tylko doznanej, ale i nazwanej) rzeczywistosci, zatem jej tematem jest wlasnie pamiec.

Ludzie sklonni sa zapominac, czesto nawet chca zapomniec, a "poeta pamieta", jak w znanym wierszu. Przetwarza on zywa tkanke rzeczywistosci w wieczne teraz, albowiem w pamieci tej nic nie przemija, nic nie ulega zatarciu:

Tutaj nie ma wczesniej i nie ma pozniej, wszystkie pory dnia i roku
trwaja rownoczesnie

(Miasto bez imienia).

Poeta, postac jakby malo istotna (ktory pisywal wiersze w blizej nieznanym jezyku./ Kto ich tam zreszta policzy), ale to ktos, kto dawno miniony swiat i obecna jego postac utrzymuje w swej pamieci, moca wyobrazni odtwarza i stwarza moca wyobrazni. Ta na wskros romantyczna koncepcja poety-demiurga, ktory ma do spelnienia doniosla misje, albowiem poprzez swe przezycia zatrzymuje ulotna rzeczywistosc:

Jakbym byl poslany, zeby wchlonac jak najwiecej
barw, smakow, dzwiekow, zapachow, doswiadczyc
wszystkiego, co jest

(To).

Poeta wspiera dodatkowo przekonanie, ze historia to "lad szeroki", a nie wasko pojety lancuch przyczynowo-skutkowy, kierujacy sie "logika dziejow". Lad ow to pewna ogromna mozaika, kompozycja, barwna, wspaniala struktura. Elementy (i tylko fragmenty) tej mozaiki mozna jedynie uchwycic w poetyckim doswiadczeniu.

Sporo napisano o romantyzmie Czeslawa Milosza, ale nie w nim streszcza sie filozofia poety, bo nie da sie jej zamknac w zadnej formule.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail