JERZY R. KRZYZANOWSKI
Zdobycie wladzy
Dzieje
okupacyjnej przyjazni, jaka zawiazala sie miedzy Czeslawem
Miloszem a Jerzym Andrzejewskim, sa stosunkowo dobrze znane
z opracowan krytycznych i wspomnien - oglaszanych przez
obu pisarzy, mniej natomiast uwagi poswiecono okresowi nastepnemu,
gdy drogi ich zaczely sie coraz bardziej rozchodzic. Sadze,
ze przelom lat czterdziestych i piecdziesiatych, oddalajacy
ich od siebie coraz bardziej - ideowo, artystycznie a nawet
geograficznie - zasluguje na krotkie bodaj omowienie przede
wszystkim ze wzgledu na dwie powiesci stanowiace pewnego
rodzaju polemike na tematy dla Polski zasadnicze: Popiol
i diament Andrzejewskiego i Zdobycie wladzy Milosza.
Publikacja Popiolu i diamentu wiosna 1948 r. stala
sie pewnego rodzaju sensacja wydawnicza. Powiesc zdobyla
najwazniejsza wtedy nagrode tygodnika Odrodzenie i w ciagu tego samego roku kalendarzowego doczekala sie
dwudziestu osmiu omowien i recenzji, a w latach nastepnych
- siedemnastu tlumaczen na jezyki obce. Oparty na niej film
Andrzeja Wajdy z roku 1958 rozszerzyl popularnosc Popiolu
i diamentu daleko poza granice zainteresowan tylko krajowych
i tylko literackich. Andrzejewski stal sie slawny, a fakt,
ze juz w rok po wydaniu ksiazki przyjal wprowadzana wtedy
przez PPR doktryne realizmu socjalistycznego (w nastepnym
roku zostal czynnym czlonkiem partii), wzmogl atmosfere
sensacji wokol pisarza i jego powiesci.
Milosz, ktory juz w 1945 r. wyjechal na placowke dyplomatyczna,
utrzymywal bliskie zwiazki z literatura krajowa, stale publikowal
w czolowych czasopismach. W 1948 r. oglosil w warszawskiej Tworczosci swoj slynny Traktat moralny, ktorego
ostatni dystych brzmial znamiennym przeslaniem:
Idzmy w pokoju, ludzie prosci.
Przed nami jest
"Jadro ciemnosci".
Trudno znalezc wiekszy kontrast niemal rownoczesnych wypowiedzi
artystycznych tych samych pisarzy; wczesniej kazdy z nich
wprowadzil do swojej tworczosci pamietny obraz karuzeli
beztrosko krecacej sie przy plonacym getcie - Milosz w wierszu Campo di Fiori, a Andrzejewski w opowiadaniu Wielki
Tydzien, obu opublikowanych w 1945 r. Literatura, jak
zwykle w Polsce, stanowila odbicie spraw zasadniczych, najwazniejszych.
Wkrotce po oficjalnym "wybraniu wolnosci" w 1951 r. Milosz
oglosil ksiazke, ktora miala sie stac wiecej niz osobistym
tylko swiadectwem czlowieka zrywajacego z komunizmem. Zniewolony
umysl, doglebna analiza systemu zmieniajacego ludzi
i kanon wartosci, jakimi sie kieruja, dal jako przyklady
biografie czterech polskich pisarzy wspolczesnych, ktorzy
zniewoleniu ulegli, a pierwsze wsrod nich miejsce zajal
"Alfa" - ledwie zakamuflowany portret Jerzego Andrzejewskiego.
Sylwetka powiesciopisarza pokazana zostala krytycznie, choc
nie bez nuty sympatii, ktora zreszta przetrwac miala przez
dlugie lata, mimo coraz wyrazniej sie rysujacego przedzialu
miedzy dawnymi przyjaciolmi. Omawiajac powiesc Andrzejewskiego,
ktora w kraju otrzymala najwyzsze pochwaly, Milosz napisal
o czolowej postaci Popiolu i diamentu, komuniscie
Szczuce, ze ukazany przez autora "czlowiek ten byl jak diament,
natomiast spoleczenstwo, ktore mial swa tworcza dzialalnoscia
przeksztalcic, nosilo znamiona moralnego rozkladu" (Zniewolony
umysl, s. 123). Na tak daleko idaca interpretacje uzytego
w tytule kontrastu "popiolu i diamentu", zaczerpnietego
z wiersza Norwida, nie zdobyl sie zaden inny krytyk, nawet
wsrod najzagorzalszych apologetow nowego systemu. "W calej
ksiazce Alfy byl gniew na to, co przegralo" (s. 125).
Podsumowujac swoje uwagi Milosz dodal, ze gdyby sam pisal
o tamtym okresie, powiedziec by musial "cala prawde,
a nie jej czesc" (s. 130). Prawda dla niego byla widziana
z perspektywy roku 1952 inna niz u Andrzejewskiego ocena
sytuacji: nie bylo w Polsce zwyciezcow ani pokonanych, przegrali
wszyscy. "Znikad nie ma ratunku", jak napisala reasumujac
znaczenie tej ksiazki Ewa Czarnecka [Renata Gorczynska]
(Podrozny swiata, 1983, s. 275). I w tej zasadniczej
roznicy pogladow nalezy dopatrywac sie zrodla powstania Zdobycia wladzy.
Osiadlszy poczatkowo we Francji, pod serdeczna opieka Instytutu
Literackiego, a zwlaszcza Zygmunta Hertza, pisarz przezywal
okres pod kazdym wzgledem (takze materialnym) trudny. Ponadto Zniewolony umysl, mimo ze mowil o literaturze, literatura
w scislym sensie tego slowa nie byl, przypuszczac wiec wolno,
ze z jednej strony sukces powiesci Andrzejewskiego, z drugiej
zas jej niepelnosc, byly jedna z przyczyn rozpoczecia przez
poete pracy nad utworem powiesciowym. Druga, nie mniej istotna,
musiala byc chec wejscia na europejski rynek utworem poczytniejszym
niz zauwazane tylko przez nielicznych intelektualistow wiersze
czy tez polityczne raczej niz literackie rozwazania. Swiadczy
o tym fakt, ze napisana w 1952 roku powiesc Milosz oglosil
najpierw w tlumaczeniu francuskim (Le prise du pouvoir,
1953) na konkurs Prix Littéraire Europeen, a dopiero
w dwa lata pozniej w polskim oryginale. Z czasem powiesc
doczekala sie pietnastu tlumaczen na jezyki obce, nigdy
jednak nie zyskala popularnosci Popiolu i diamentu,
aprobaty krytykow ani samego autora. "Ja nie lubie tej ksiazki",
powiedzial w rozmowie z Ewa Czarnecka (s. 99). Zarowno pospiech,
w jakim byla pisana, jak i rodzaj literacki, odmienny od
uprawianej przez Milosza poezji, odbily sie na jej ksztalcie
ujemnie, jakkolwiek nie odebraly jej wartosci historycznej.
"Nie znam innego dziela - pisal Edward Mozejko w redagowanej
przez siebie antologii Between Anxiety and Hope (1988)
- ktore tak calkowicie i odwaznie odzwierciedla okres, kiedy
komunisci przejeli w Polsce wladze, z tak tragicznymi konsekwencjami".
Proba ukazania pelni, jakiej brakowalo w powiesci Andrzejewskiego,
zostala tu w duzym stopniu osiagnieta.
Zdobycie wladzy jest powiescia wielowatkowa,
pisana "z kluczem", latwo czytelnym dla wspolczesnych, zorientowanych
w realiach lat 1944-1945. Postaci takie, jak dowodca walczacego
na Starym Miescie oddzialu, a potem kolaborant NKWD Michal
Kamienski, czy organizator powojennej prasy Baruga, daja
sie bez trudu zidentyfikowac jako lekko tylko zmienione
sylwetki Boleslawa Piaseckiego i Jerzego Borejszy. Tego
rodzaju podobienstwa znalezc tez mozna w wielu innych postaciach,
jakkolwiek autor zastrzegl sie, ze wiekszosc z nich jest
fikcyjna, z wyjatkiem dwoch, zapozyczonych ze znanej relacji Przemarsz przez pieklo (1947) Stanislawa Podlewskiego.
Natomiast jedna z glownych postaci powiesci, Piotr Kwinto,
nosi cechy czytelne tylko dla warszawskiego srodowiska literackiego
- biografia i pewne cechy charakteru upodobniaja go do poety
i krytyka Pawla Hertza (1918-2001), co Milosz przyznal w
rozmowie z Czarnecka ("jest troche wzorowany", s. 100).
Chociaz znal go z Polski, na wybor ten mogly wplynac relacje
Zygmunta Hertza, skoligaconego z Pawlem.
W strukturze powiesci z zamierzenia wielowatkowej, majacej
ambicje przedstawienia nie tylko dwoch najbardziej dramatycznych
wydarzen polowy lat czterdziestych, zdobycia wladzy przez
komunistow i powstania warszawskiego, ale takze pokazania
ich konsekwencji odbitych w losach pojedynczych ludzi, wystepowac
musi ogromna liczba postaci, na pozor niepowiazanych, ale
w toku narracji spotykajacych sie w najrozmaitszych sytuacjach
i ukladach. Przypadkowosc spotkan razi pewna sztucznoscia,
jest jednak zrozumiala, jesli uwzgledni sie autorski zamiar
pokazania jak najszerszej panoramy polskiego losu. W porownaniu
z powiescia Andrzejewskiego, gdzie akcja rozgrywa sie na
terenie malego miasteczka w obrebie kilku dni, ukazujac
w zasadzie losy czterech tylko grup spoleczenstwa (zolnierze
Armii Krajowej, komunisci, mlodziez i arystokracja), Zdobycie
wladzy jest dzielem istotnie znacznie bogatszym i pelniejszym.
Poczawszy od przedstawiciela przedwojennej inteligencji,
profesora Gila, ktory swoim tlumaczeniem Wojny peloponeskiej Tukidydesa wprowadza aktualizujacy komentarz do procesu
zdobycia wladzy, poprzez powracajacych z Rosji zolnierzy
Armii Berlinga (a wsrod nich wielu Zydow), walczacych powstancow
i partyzantow AK, poprzez moznowladcow partii i Urzedu Bezpieczenstwa,
az po przesladowanych chlopow czy przedwojennych socjalistow,
Milosz stara sie pokazac mozliwie pelny przekroj spoleczenstwa,
co jest zamiarem niewykonalnym na 160 stronicach pisanej
w pospiechu ksiazki. Stad zapewne jej slabosci i brak szerszego
rezonansu krytycznego.
A mimo to... Sa tam stronice swietne, obserwacje celne,
postaci niezapomniane, opisy w jednym zdaniu streszczajace
sytuacje z taka sila, jaka wlasciwa jest tylko talentowi
wielkiego poety. Opisujac uczte wydana w Lublinie na czesc
zwycieskiej Armii Czerwonej i toast "na czesc generalissimusa
Stalina" czytamy, jak "wszyscy zerwali sie, klaskali stojac".
A Piotr Kwinto, klaszczac wraz z innymi, komentuje: "Gdyby
nienawisc miala czarna barwe, ta sala bylaby zalana nia
jak atramentem" (s. 67). Nawet najbardziej satyryczny obraz
podobnego bankietu u Andrzejewskiego nie potrafi trafniej
podsumowac sytuacji. A kazdy, komu zdarzalo sie odlatywac
z Okecia lat 40. i 50., zadrzy czytajac opis lotniska, gdzie
"na skraju stepu suchych traw ustawiono maly barak", przed
ktorym "monotonny opad drobnych platkow zasypywal samolot,
samotny w plaskiej, ponurej przestrzeni" (s. 155). Jest
w tych dwoch zdaniach wszystko - cala oslawiona historia
"przyjazni polsko-radzieckiej", cale polozenie kraju skazanego
na przemoc ze Wschodu. Ale to wiecej niz historia - to wielka
literatura. Dodajmy od razu: literatura emigracyjna, zaden
bowiem pisarz krajowy w tamtych latach nie mogl, a w dziesiecioleciu
ostatnim nie potrafil zdobyc sie na stworzenie obrazow tak
przejmujacych i poteznych. Gdyz tylko pisarz emigracyjny
rozumial, co znaczy kiedy "ziemia, jego ziemia rodzinna,
zostawala gdzies na dnie, przysypana na wieki sniegiem"
(s. 156).
Probujac zmiescic tak ogromna liczbe spraw, obrazow i postaci
w szczuplych ramach powiesci musial Milosz ograniczac sie
w wielu wypadkach do ich naszkicowania tylko, tak jak na
przyklad w opisach walk na Starym Miescie czy stopniowej
penetracji calego kraju przez komunistow. Wprowadzil tu
m.in. zrecznie narysowana postac Gomulki, juz wtedy nazwanego
gnomem, scene rozmowy miedzy Kamienskim (Piaseckim) a przedstawicielem
UB w sprawie zorganizowania przyszlego PAX-u, problem Zydow,
ktorzy zdecydowani sa emigrowac za wszelka cene ("zaden
przyzwoity czlowiek tu nie zostanie", s. 123), a wszystko
to przesiakniete atmosfera wszechobecnego strachu, "rozpaczliwa
gra o stawke wydostania sie z pulapki" (s. 151). Totez matka
Piotra, cudownie odnaleziona po latach rozstania, udziela
mu zasadniczej rady: "Teraz moge ci powiedziec tylko jedno:
uciekaj... Uciekaj, bo bedzie za pozno" (s. 90). W tym przypadku
przemawia przez autora nie pisarz emigracyjny, ale ktos,
kto tamte lata przezyl w kraju, czul atmosfere zniewolenia
i strachu, widzial, jak wiele ryzykowali ludzie byle tylko
stamtad sie wydostac. Polska osiagnela wtedy zapowiadane
przez poete "jadro ciemnosci".
Biorac pod uwage wszystkie elementy roznorodnych watkow
podziwiac nalezy logiczna, konsekwentna strukture powiesci.
Od otwierajacych obie czesci cytatow z Wojny peloponeskiej ("pragnac usprawiedliwic czyny uwazane dotychczas za niegodne,
zmieniono zwykly sens slow") i pierwszego obrazu mrowiacej
sie ludzmi jak szarancza doliny "pelnej wrzacego ruchu",
gdy do Polski wkracza w 1944 roku Armia Czerwona, zakonczonego
natychmiastowym aresztowaniem akowca, az po odlot Piotra
i epilog z roku 1952 (smierc Barugi-Borejszy), cale to bogactwo
roznorodnych zdawaloby sie tresci i tematow tworzy jednolita,
zwarta calosc - przerazajacy dokument zdobycia wladzy, ktorej
wedlug wszelkich pozorow nikt juz komunistom nie bedzie
w stanie odebrac. Dopiero dzisiaj, z perspektywy lat widac,
jak trafnie umial Milosz ocenic i pokazac nie tylko mechanizm
tego procesu, ale jego reperkusje w zyciu dziesiatkow ludzi.
I na tym polega trwala wartosc tej zaslugujacej na przypomnienie
powiesci.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |