[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (29 czerwca 2001)


JERZY R. KRZYZANOWSKI

Zdobycie wladzy

 

Dzieje okupacyjnej przyjazni, jaka zawiazala sie miedzy Czeslawem Miloszem a Jerzym Andrzejewskim, sa stosunkowo dobrze znane z opracowan krytycznych i wspomnien - oglaszanych przez obu pisarzy, mniej natomiast uwagi poswiecono okresowi nastepnemu, gdy drogi ich zaczely sie coraz bardziej rozchodzic. Sadze, ze przelom lat czterdziestych i piecdziesiatych, oddalajacy ich od siebie coraz bardziej - ideowo, artystycznie a nawet geograficznie - zasluguje na krotkie bodaj omowienie przede wszystkim ze wzgledu na dwie powiesci stanowiace pewnego rodzaju polemike na tematy dla Polski zasadnicze: Popiol i diament Andrzejewskiego i Zdobycie wladzy Milosza.

Publikacja Popiolu i diamentu wiosna 1948 r. stala sie pewnego rodzaju sensacja wydawnicza. Powiesc zdobyla najwazniejsza wtedy nagrode tygodnika Odrodzenie i w ciagu tego samego roku kalendarzowego doczekala sie dwudziestu osmiu omowien i recenzji, a w latach nastepnych - siedemnastu tlumaczen na jezyki obce. Oparty na niej film Andrzeja Wajdy z roku 1958 rozszerzyl popularnosc Popiolu i diamentu daleko poza granice zainteresowan tylko krajowych i tylko literackich. Andrzejewski stal sie slawny, a fakt, ze juz w rok po wydaniu ksiazki przyjal wprowadzana wtedy przez PPR doktryne realizmu socjalistycznego (w nastepnym roku zostal czynnym czlonkiem partii), wzmogl atmosfere sensacji wokol pisarza i jego powiesci.

Milosz, ktory juz w 1945 r. wyjechal na placowke dyplomatyczna, utrzymywal bliskie zwiazki z literatura krajowa, stale publikowal w czolowych czasopismach. W 1948 r. oglosil w warszawskiej Tworczosci swoj slynny Traktat moralny, ktorego ostatni dystych brzmial znamiennym przeslaniem:

Idzmy w pokoju, ludzie prosci.
Przed nami jest
"Jadro ciemnosci".

Trudno znalezc wiekszy kontrast niemal rownoczesnych wypowiedzi artystycznych tych samych pisarzy; wczesniej kazdy z nich wprowadzil do swojej tworczosci pamietny obraz karuzeli beztrosko krecacej sie przy plonacym getcie - Milosz w wierszu Campo di Fiori, a Andrzejewski w opowiadaniu Wielki Tydzien, obu opublikowanych w 1945 r. Literatura, jak zwykle w Polsce, stanowila odbicie spraw zasadniczych, najwazniejszych.

Wkrotce po oficjalnym "wybraniu wolnosci" w 1951 r. Milosz oglosil ksiazke, ktora miala sie stac wiecej niz osobistym tylko swiadectwem czlowieka zrywajacego z komunizmem. Zniewolony umysl, doglebna analiza systemu zmieniajacego ludzi i kanon wartosci, jakimi sie kieruja, dal jako przyklady biografie czterech polskich pisarzy wspolczesnych, ktorzy zniewoleniu ulegli, a pierwsze wsrod nich miejsce zajal "Alfa" - ledwie zakamuflowany portret Jerzego Andrzejewskiego. Sylwetka powiesciopisarza pokazana zostala krytycznie, choc nie bez nuty sympatii, ktora zreszta przetrwac miala przez dlugie lata, mimo coraz wyrazniej sie rysujacego przedzialu miedzy dawnymi przyjaciolmi. Omawiajac powiesc Andrzejewskiego, ktora w kraju otrzymala najwyzsze pochwaly, Milosz napisal o czolowej postaci Popiolu i diamentu, komuniscie Szczuce, ze ukazany przez autora "czlowiek ten byl jak diament, natomiast spoleczenstwo, ktore mial swa tworcza dzialalnoscia przeksztalcic, nosilo znamiona moralnego rozkladu" (Zniewolony umysl, s. 123). Na tak daleko idaca interpretacje uzytego w tytule kontrastu "popiolu i diamentu", zaczerpnietego z wiersza Norwida, nie zdobyl sie zaden inny krytyk, nawet wsrod najzagorzalszych apologetow nowego systemu. "W calej ksiazce Alfy byl gniew na to, co przegralo" (s. 125). Podsumowujac swoje uwagi Milosz dodal, ze gdyby sam pisal o tamtym okresie, powiedziec by musial "cala prawde, a nie jej czesc" (s. 130). Prawda dla niego byla widziana z perspektywy roku 1952 inna niz u Andrzejewskiego ocena sytuacji: nie bylo w Polsce zwyciezcow ani pokonanych, przegrali wszyscy. "Znikad nie ma ratunku", jak napisala reasumujac znaczenie tej ksiazki Ewa Czarnecka [Renata Gorczynska] (Podrozny swiata, 1983, s. 275). I w tej zasadniczej roznicy pogladow nalezy dopatrywac sie zrodla powstania Zdobycia wladzy.

Osiadlszy poczatkowo we Francji, pod serdeczna opieka Instytutu Literackiego, a zwlaszcza Zygmunta Hertza, pisarz przezywal okres pod kazdym wzgledem (takze materialnym) trudny. Ponadto Zniewolony umysl, mimo ze mowil o literaturze, literatura w scislym sensie tego slowa nie byl, przypuszczac wiec wolno, ze z jednej strony sukces powiesci Andrzejewskiego, z drugiej zas jej niepelnosc, byly jedna z przyczyn rozpoczecia przez poete pracy nad utworem powiesciowym. Druga, nie mniej istotna, musiala byc chec wejscia na europejski rynek utworem poczytniejszym niz zauwazane tylko przez nielicznych intelektualistow wiersze czy tez polityczne raczej niz literackie rozwazania. Swiadczy o tym fakt, ze napisana w 1952 roku powiesc Milosz oglosil najpierw w tlumaczeniu francuskim (Le prise du pouvoir, 1953) na konkurs Prix Littéraire Europeen, a dopiero w dwa lata pozniej w polskim oryginale. Z czasem powiesc doczekala sie pietnastu tlumaczen na jezyki obce, nigdy jednak nie zyskala popularnosci Popiolu i diamentu, aprobaty krytykow ani samego autora. "Ja nie lubie tej ksiazki", powiedzial w rozmowie z Ewa Czarnecka (s. 99). Zarowno pospiech, w jakim byla pisana, jak i rodzaj literacki, odmienny od uprawianej przez Milosza poezji, odbily sie na jej ksztalcie ujemnie, jakkolwiek nie odebraly jej wartosci historycznej. "Nie znam innego dziela - pisal Edward Mozejko w redagowanej przez siebie antologii Between Anxiety and Hope (1988) - ktore tak calkowicie i odwaznie odzwierciedla okres, kiedy komunisci przejeli w Polsce wladze, z tak tragicznymi konsekwencjami". Proba ukazania pelni, jakiej brakowalo w powiesci Andrzejewskiego, zostala tu w duzym stopniu osiagnieta.

Zdobycie wladzy jest powiescia wielowatkowa, pisana "z kluczem", latwo czytelnym dla wspolczesnych, zorientowanych w realiach lat 1944-1945. Postaci takie, jak dowodca walczacego na Starym Miescie oddzialu, a potem kolaborant NKWD Michal Kamienski, czy organizator powojennej prasy Baruga, daja sie bez trudu zidentyfikowac jako lekko tylko zmienione sylwetki Boleslawa Piaseckiego i Jerzego Borejszy. Tego rodzaju podobienstwa znalezc tez mozna w wielu innych postaciach, jakkolwiek autor zastrzegl sie, ze wiekszosc z nich jest fikcyjna, z wyjatkiem dwoch, zapozyczonych ze znanej relacji Przemarsz przez pieklo (1947) Stanislawa Podlewskiego. Natomiast jedna z glownych postaci powiesci, Piotr Kwinto, nosi cechy czytelne tylko dla warszawskiego srodowiska literackiego - biografia i pewne cechy charakteru upodobniaja go do poety i krytyka Pawla Hertza (1918-2001), co Milosz przyznal w rozmowie z Czarnecka ("jest troche wzorowany", s. 100). Chociaz znal go z Polski, na wybor ten mogly wplynac relacje Zygmunta Hertza, skoligaconego z Pawlem.

W strukturze powiesci z zamierzenia wielowatkowej, majacej ambicje przedstawienia nie tylko dwoch najbardziej dramatycznych wydarzen polowy lat czterdziestych, zdobycia wladzy przez komunistow i powstania warszawskiego, ale takze pokazania ich konsekwencji odbitych w losach pojedynczych ludzi, wystepowac musi ogromna liczba postaci, na pozor niepowiazanych, ale w toku narracji spotykajacych sie w najrozmaitszych sytuacjach i ukladach. Przypadkowosc spotkan razi pewna sztucznoscia, jest jednak zrozumiala, jesli uwzgledni sie autorski zamiar pokazania jak najszerszej panoramy polskiego losu. W porownaniu z powiescia Andrzejewskiego, gdzie akcja rozgrywa sie na terenie malego miasteczka w obrebie kilku dni, ukazujac w zasadzie losy czterech tylko grup spoleczenstwa (zolnierze Armii Krajowej, komunisci, mlodziez i arystokracja), Zdobycie wladzy jest dzielem istotnie znacznie bogatszym i pelniejszym. Poczawszy od przedstawiciela przedwojennej inteligencji, profesora Gila, ktory swoim tlumaczeniem Wojny peloponeskiej Tukidydesa wprowadza aktualizujacy komentarz do procesu zdobycia wladzy, poprzez powracajacych z Rosji zolnierzy Armii Berlinga (a wsrod nich wielu Zydow), walczacych powstancow i partyzantow AK, poprzez moznowladcow partii i Urzedu Bezpieczenstwa, az po przesladowanych chlopow czy przedwojennych socjalistow, Milosz stara sie pokazac mozliwie pelny przekroj spoleczenstwa, co jest zamiarem niewykonalnym na 160 stronicach pisanej w pospiechu ksiazki. Stad zapewne jej slabosci i brak szerszego rezonansu krytycznego.

A mimo to... Sa tam stronice swietne, obserwacje celne, postaci niezapomniane, opisy w jednym zdaniu streszczajace sytuacje z taka sila, jaka wlasciwa jest tylko talentowi wielkiego poety. Opisujac uczte wydana w Lublinie na czesc zwycieskiej Armii Czerwonej i toast "na czesc generalissimusa Stalina" czytamy, jak "wszyscy zerwali sie, klaskali stojac". A Piotr Kwinto, klaszczac wraz z innymi, komentuje: "Gdyby nienawisc miala czarna barwe, ta sala bylaby zalana nia jak atramentem" (s. 67). Nawet najbardziej satyryczny obraz podobnego bankietu u Andrzejewskiego nie potrafi trafniej podsumowac sytuacji. A kazdy, komu zdarzalo sie odlatywac z Okecia lat 40. i 50., zadrzy czytajac opis lotniska, gdzie "na skraju stepu suchych traw ustawiono maly barak", przed ktorym "monotonny opad drobnych platkow zasypywal samolot, samotny w plaskiej, ponurej przestrzeni" (s. 155). Jest w tych dwoch zdaniach wszystko - cala oslawiona historia "przyjazni polsko-radzieckiej", cale polozenie kraju skazanego na przemoc ze Wschodu. Ale to wiecej niz historia - to wielka literatura. Dodajmy od razu: literatura emigracyjna, zaden bowiem pisarz krajowy w tamtych latach nie mogl, a w dziesiecioleciu ostatnim nie potrafil zdobyc sie na stworzenie obrazow tak przejmujacych i poteznych. Gdyz tylko pisarz emigracyjny rozumial, co znaczy kiedy "ziemia, jego ziemia rodzinna, zostawala gdzies na dnie, przysypana na wieki sniegiem" (s. 156).

Probujac zmiescic tak ogromna liczbe spraw, obrazow i postaci w szczuplych ramach powiesci musial Milosz ograniczac sie w wielu wypadkach do ich naszkicowania tylko, tak jak na przyklad w opisach walk na Starym Miescie czy stopniowej penetracji calego kraju przez komunistow. Wprowadzil tu m.in. zrecznie narysowana postac Gomulki, juz wtedy nazwanego gnomem, scene rozmowy miedzy Kamienskim (Piaseckim) a przedstawicielem UB w sprawie zorganizowania przyszlego PAX-u, problem Zydow, ktorzy zdecydowani sa emigrowac za wszelka cene ("zaden przyzwoity czlowiek tu nie zostanie", s. 123), a wszystko to przesiakniete atmosfera wszechobecnego strachu, "rozpaczliwa gra o stawke wydostania sie z pulapki" (s. 151). Totez matka Piotra, cudownie odnaleziona po latach rozstania, udziela mu zasadniczej rady: "Teraz moge ci powiedziec tylko jedno: uciekaj... Uciekaj, bo bedzie za pozno" (s. 90). W tym przypadku przemawia przez autora nie pisarz emigracyjny, ale ktos, kto tamte lata przezyl w kraju, czul atmosfere zniewolenia i strachu, widzial, jak wiele ryzykowali ludzie byle tylko stamtad sie wydostac. Polska osiagnela wtedy zapowiadane przez poete "jadro ciemnosci".

Biorac pod uwage wszystkie elementy roznorodnych watkow podziwiac nalezy logiczna, konsekwentna strukture powiesci. Od otwierajacych obie czesci cytatow z Wojny peloponeskiej ("pragnac usprawiedliwic czyny uwazane dotychczas za niegodne, zmieniono zwykly sens slow") i pierwszego obrazu mrowiacej sie ludzmi jak szarancza doliny "pelnej wrzacego ruchu", gdy do Polski wkracza w 1944 roku Armia Czerwona, zakonczonego natychmiastowym aresztowaniem akowca, az po odlot Piotra i epilog z roku 1952 (smierc Barugi-Borejszy), cale to bogactwo roznorodnych zdawaloby sie tresci i tematow tworzy jednolita, zwarta calosc - przerazajacy dokument zdobycia wladzy, ktorej wedlug wszelkich pozorow nikt juz komunistom nie bedzie w stanie odebrac. Dopiero dzisiaj, z perspektywy lat widac, jak trafnie umial Milosz ocenic i pokazac nie tylko mechanizm tego procesu, ale jego reperkusje w zyciu dziesiatkow ludzi. I na tym polega trwala wartosc tej zaslugujacej na przypomnienie powiesci.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail