RENATA PASTERNAK-MAZUR
Galeria polskich kompozytorow - Karol Szymanowski
Geniusz przez pech przesladowany
Szczescia
nie zaznal. W zyciu osobistym mu sie nie ukladalo. Jego
niezwykle oryginalna tworczosc tez nie znalazla uznania,
na jakie liczyl. Rowniez po smierci kompozytora nie zajela
naleznego jej miejsca w historii muzyki XX wieku. Nie miescila
sie w zadnym z modnych nurtow. W dodatku jej tworca byl
"politycznie niepoprawny". Dopiero ostatnimi czasy zainteresowanie
Karolem Szymanowskim wyraznie rosnie. Glownie jednak nie
za sprawa Polakow, ale Brytyjczykow...
Jak to sie stalo, ze kompozytor tak wielkiego talentu i
formatu, jedna z najwiekszych indywidualnosci w muzyce XX
wieku do tworcow popularnych nie nalezy? Z jednej strony
spuscizna Szymanowskiego nie pasowala do lansowanych akurat
trendow. Z drugiej strony, napisano o niej wiele glupstw
i falszow - zwlaszcza rekami rodakow. Te niedorzecznosci
nastepne pokolenia powielaly bezkrytycznie i bezwiednie.
W dodatku trudno je bylo sprawdzic, bo sluchacze do muzyki
Szymanowskiego nie mieli latwego dostepu.
Karola Szymanowskiego przesladuje pech. Tak za zycia, jak
i po smierci zle przystawal do panujacych akurat tendencji.
Wielki rozkwit jego talentu przypadl na lata I wojny swiatowej.
Tworzyl w rodzinnym majatku Tymoszowka, gdzie urodzil sie
6 pazdziernika 1882 roku. Byl tam odciety z jednej strony
od wojennej zawieruchy, ale tez od szans na miedzynarodowy
rozglos.
Kiedy wreszcie w latach 30. zdobyl uznanie w swiecie, nie
potrafil tego wykorzystac. Do kierowania swoja kariera nie
mial ani zdolnosci, ani checi. Z lekcewazeniem odnosil sie
do "pisania nut na zamowienie" i odrzucal wiele atrakcyjnych
propozycji.
Po smierci kompozytora jego spuscizna tez nie miala szczescia.
Wkrotce wybuchla druga wojna swiatowa i Europa przestala
zajmowac sie muzyka, a po wojnie sale koncertowe zdominowala
zupelnie inna muzyka. Tendencja antyromantyczna przybrala
jeszcze na sile. Zapanowala ideologia agresywnego "awangardyzmu",
probowano oczyscic wspolczesna muzyke z wszelkich zwiazkow
z tradycja. Szymanowski do tej estetyki zupelnie nie pasowal.
Do Polski Ludowej tez nie pasowal. Moze ze wzgledu na inspiracje
folklorem jego muzyke daloby sie jeszcze jakos ideologicznie
uratowac, ale zyciorys kompozytora byl calkowicie "nie po
linii" partii. Szymanowski pochodzil z rodziny szlacheckiej.
W dodatku jej majatek znajdowal sie na Ukrainie. Wyzuty
z domu rodzinnego wskutek rewolucji bolszewickiej nie mogl
miec socjalistycznych sympatii. Na dokladke byl homoseksualista.
Mijaly lata, a pech go nie opuszczal. Rok 1982 mial byc
Rokiem Szymanowskiego. Kiedy UNESCO oglosilo decyzje o uczczeniu
100. rocznicy urodzin kompozytora, w Polsce komunistyczne
wladze wprowadzily stan wojenny. Plany wielkiej miedzynarodowej
promocji spalily na panewce.
Karol Szymanowski wielkim talentem blysnal juz w kompozycjach
mlodzienczych. Rzadko sie zdarza, by dziela nastolatka byly
tak dojrzale, jak jego Preludia op. 1 czy Etiudy op. 4. Przez dlugi czas nazwisko Szymanowskiego
kojarzono wlasnie ze slynna Etiuda b-moll op.
4. Kompozytor skwitowal ten fakt uwaga: "Fatalnie jest
juz w tak mlodym wieku skomponowac swoja IX symfonie!".
Mlodziencza tworczosc Szymanowskiego zadziwia, tym bardziej
ze te znakomite, niezwykle wyrafinowane harmonicznie kompozycje
napisal samouk. Studia w zakresie kompozycji podjal dopiero
po maturze. Uczeszczal na prywatne lekcje do Zygmunta Noskowskiego,
najwiekszego wowczas muzycznego autorytetu Warszawy.
Noskowski - kompozytor zapatrzony glownie w muzyke pierwszej
polowy XIX wieku - nie byl szczesliwym wyborem. W najnowszej
biografii kompozytora Tadeusz A. Zielinski wysuwa nawet
przypuszczenie, ze studia pod jego kierunkiem przyczynily
sie do opoznienia rozwoju najbardziej indywidualnych cech
tworczosci Szymanowskiego. Coz, wowczas na ziemiach polskich
nie bylo profesora kompozycji na europejskim poziomie.
Mlodego Karola ciagnelo do "muzycznej Europy". Zauroczony
Richardem Wagnerem i Richardem Straussem holdowal estetyce
neoromantycznego modernizmu. Po pierwszych opusach - zdradzajacych
geniusz i oryginalnosc - przyszly kompozycje zrodzone z
ambicji "ja tez tak potrafie". Pisanie utworow typu Uwertura
koncertowa, ktore moglyby wyjsc spod piora Richarda
Straussa, wymagalo wprawdzie talentu i znakomitego warsztatu,
ale ta droga Szymanowski nie mogl zajsc daleko. Sam zreszta
zdawal sobie z tego sprawe. Wiedzial tez, ze nie dla niego
modna wowczas droga antyromantyczna. Poszukiwal wyjscia
z postwagnerowskiej chromatyki. Pomocne okazaly sie podroze
do Wloch, zwlaszcza na Sycylie, oraz do Afryki Polnocnej.
Z fascynacji Orientem zrodzil sie nowy, indywidualny styl
kompozytora.
Jego podstawa stala sie wyrafinowana, zmyslowa harmonika
i brzmienie. Z jednej strony znalazla sie w nim impresjonistyczna
lekkosc i kolorystyka brzmienia. Z drugiej - cechy obce
muzycznemu impresjonizmowi: witalizm, jaskrawe, czasem wrecz
agresywne barwy, ostra, sarkastyczna groteska, a przede
wszystkim ekstaza uczuciowa.
Chyba nic bardziej dobitnie nie mowi "oto Szymanowski"
niz Mity czy wspaniale sola skrzypcowe z III symfonii zatytulowanej Piesn o nocy albo z Piesni milosnych
Hafiza. Charakterystycznych partii skrzypiec w wysokim
rejestrze nie sposob pomylic z zadnym innym kompozytorem.
Chociaz Szymanowski sam nie gral na skrzypcach, instrument
ten odgrywa w jego muzyce ogromna role.
Kompozytor korzystal z doswiadczen swego przyjaciela, wybitnego
skrzypka Pawla Kochanskiego. Z nim konsultowal szczegoly
techniczne Mitow, Nokturnu i Taranteli czy Koncertow skrzypcowych. Ta wspolpraca zaowocowala
powstaniem najbardziej oryginalnej muzyki skrzypcowej pierwszej
polowy XX wieku.
Szymanowski nie mogl jednak pokazac swiatu swego nowego
oblicza. Moment kompozytorskiego olsnienia przypadl akurat
na czasy I wojny swiatowej. Trudno sie dziwic, ze byl bardzo
rozgoryczony. Napisal przeciez takie arcydziela jak I
koncert skrzypcowy czy III symfonia.
W liscie do Aleksandra Silotiego, ktory podjal sie przygotowania
ich prawykonania ze swoja orkiestra w Petersburgu, pisal:
"Przeciez przez 4 lata nie slyszec zywego dzwieku swojej
orkiestry, to dla kompozytora okropne! Wszystko wydaje sie
jakas kompletnie niepotrzebna praca".
Niestety i ten koncert - ktorego termin kilkakrotnie przekladano
- nie doszedl do skutku. Na przeszkodzie stanela rewolucja
w Rosji. Szymanowscy stracili swe wlosci. Dla Karola byl
to cios bardzo dotkliwy. Nie byl w stanie komponowac. Zajal
sie pisaniem powiesci Efebos. Opowiadala ona o losach
i duchowych przygodach mlodego, wrazliwego arystokraty Ala
Lowickiego i jego milosci do bardzo slawnego polskiego kompozytora
Marka Koraba. Nie zezwolil jednak na wydanie tej ksiazki
ani za swego zycia, ani za zycia matki. Rekopis powierzyl
kuzynowi, Jaroslawowi Iwaszkiewiczowi, ktory przygotowywal
go do druku. Do publikacji jednak nie doszlo. We wrzesniu
1939 roku Efebos splonal wraz z warszawskim mieszkaniem
pisarza.
Po stracie rodzinnego majatku Szymanowski osiedlil sie
w Warszawie. I tam czekalo go rozczarowanie. "Europejska
atmosfera mojej sztuki jest wprost nie do polkniecia dla
tutejszego prowincjonalizmu" - pisal po koncercie kompozytorskim
z 24 stycznia 1920 r. Mimo udzialu uwielbianego Pawla Kochanskiego
i siostry kompozytora, znakomitej spiewaczki Stanislawy
Korwin-Szymanowskiej, publicznosc nie wypelnila sali. Krytycy
tez dalecy byli od entuzjazmu.
Jedna z recenzji - autorstwa Piotra Rytla - zaciazyla na
odbiorze dziel Szymanowskiego przez rodakow na dlugie lata.
Krytyk odnotowal wprawdzie doskonala konstrukcje formalna
kazdego utworu, logike w zestawieniu poszczegolnych czesci
oraz budowe - pomimo swobody - ogromnie jasna. Wolal jednak
widziec w Szymanowskim epigona obcych tworcow-nowatorow,
i to o czysto lokalnym znaczeniu, niz wskazac na jakiekolwiek
znamie jego oryginalnosci.
Odtad kazdy, kto bedzie chcial pomniejszyc range Szymanowskiego,
bedzie tlumaczyl jego tworczosc jako rzekomy odblask wzorow
francuskich, niemieckich czy rosyjskich, uparcie przemilczajac
to, co w jego stylu odrebne i nowe.
Jakze inaczej odebrano Szymanowskiego w Paryzu! Emile Vuillermoz
pisal m.in.: "Komponuje tak, jak komponowalby przypuszczalnie
Chopin, zyjac w 1922 roku. Jest tak jak Chopin uwrazliwiony
i wyczulony na zjawiska dzwiekowe, posiada wrodzone wyczucie
harmonii, olsniewajaca technike; stworzyl swoj specyficzny
styl, swobodny i czarujacy, znalazl swoj calkiem wlasny
jezyk harmoniczny. Tym, co go jednak szczegolnie zbliza
do Chopina (...) jest to, ze odczuwa potrzebe, by zachwycac,
piescic, czarowac. (...) Ten muzyk, nie obawiajacy sie zadnego
dysonansu, ktorego jezyk jest nieslychanie subtelny i bogaty
- nie lubi brzydoty. (...) Uwaza, ze wszystko mozna wyrazic
bez ranienia ucha (...), ze naiwna troska o doksztalcanie
sluchacza droga wywolywania skandalu i znecania sie nad
nim nie jest czyms nieodzownym dla awangardowego kompozytora".
W marcu 1920 roku Szymanowski spotkal sie z muzykologiem
Adolfem Chybinskim, ktory pokazal mu swoje zbiory tatrzanskich
melodii ludowych. Prostota, witalna energia, swoista dosadnosc
i egzotyka folkloru Podhala zaplodnily jego tworcza wyobraznie.
Dopatrywal sie w tej muzyce zrodel prapolskosci.
Zauroczyla go zreszta nie tylko muzyka goralska, ale tez
Zakopane i gorale. A jako wdzieczny sluchacz i dobry kompan
przy wodce szybko zyskal ich przyjazn. Tam tez dopiero znalazl
swoj prawdziwy dom - wille "Atma".
Mariaz Szymanowskiego z goralszczyzna byl wyjatkowo udany.
Zrodzily sie z niego takie arcydziela jak Stabat Mater, Harnasie, Mazurki, a wczesniej Slopiewnie.
Owocny byl takze jego flirt z folklorem kurpiowskim. Ta
egzotyczna muzyka zainspirowala powstanie wielce oryginalnych Piesni kurpiowskich.
Z Symfonia koncertujaca zamierzal wystepowac jako
solista. Liczyl, ze podreperuje swoje finanse. Oszczedzac
bowiem nie potrafil. Latwo wydawal pieniadze. Zyl na wysokiej
stopie. Wspieral bliskich. A potem biedowal.
Nie byl to jednak szczesliwy pomysl. Szymanowski nie byl
profesjonalnym pianista. Lepiej by wypromowal dzielo na
estradach Europy jakis wirtuoz. Ponadto podroze koncertowe
pogarszaly stan jego zdrowia i odciagaly od komponowania.
Podobny blad zyciowy popelnil wczesniej, gdy nie odmowil
sobie honoru bycia rektorem Szkoly Glownej Muzyki w Warszawie.
Proba przeksztalcenia jej w Akademie Muzyczna nie powiodla
sie. Zaniedbal tworczosc, a w dodatku uczelniane utarczki
zdrowiem przyplacil.
Gruzlica systematycznie pustoszyla organizm. Wreszcie gardlo
zupelnie odmowilo mu posluszenstwa. Nie mogl jesc. Mowil
tylko szeptem. Zmarl w sanatorium w Lozannie w Niedziele
Wielkanocna 28 marca 1937 roku.
Czas Karola Szymanowskiego chyba wreszcie nadchodzi. Zafascynowali
sie jego tworczoscia dyrygenci tej miary co Simon Rattle
czy Charles Dutoit. A publicznosc - szukajaca obecnie w
muzyce glownie przezyc duchowych - przyjmuje jego utwory
entuzjastycznie. Oby tylko miala mozliwosci ich sluchania.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |