[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (8 czerwca 2001)


RENATA PASTERNAK-MAZUR

Galeria polskich kompozytorow - Karol Szymanowski

Geniusz przez pech przesladowany

Szczescia nie zaznal. W zyciu osobistym mu sie nie ukladalo. Jego niezwykle oryginalna tworczosc tez nie znalazla uznania, na jakie liczyl. Rowniez po smierci kompozytora nie zajela naleznego jej miejsca w historii muzyki XX wieku. Nie miescila sie w zadnym z modnych nurtow. W dodatku jej tworca byl "politycznie niepoprawny". Dopiero ostatnimi czasy zainteresowanie Karolem Szymanowskim wyraznie rosnie. Glownie jednak nie za sprawa Polakow, ale Brytyjczykow...

Jak to sie stalo, ze kompozytor tak wielkiego talentu i formatu, jedna z najwiekszych indywidualnosci w muzyce XX wieku do tworcow popularnych nie nalezy? Z jednej strony spuscizna Szymanowskiego nie pasowala do lansowanych akurat trendow. Z drugiej strony, napisano o niej wiele glupstw i falszow - zwlaszcza rekami rodakow. Te niedorzecznosci nastepne pokolenia powielaly bezkrytycznie i bezwiednie. W dodatku trudno je bylo sprawdzic, bo sluchacze do muzyki Szymanowskiego nie mieli latwego dostepu.

Karola Szymanowskiego przesladuje pech. Tak za zycia, jak i po smierci zle przystawal do panujacych akurat tendencji. Wielki rozkwit jego talentu przypadl na lata I wojny swiatowej. Tworzyl w rodzinnym majatku Tymoszowka, gdzie urodzil sie 6 pazdziernika 1882 roku. Byl tam odciety z jednej strony od wojennej zawieruchy, ale tez od szans na miedzynarodowy rozglos.

Kiedy wreszcie w latach 30. zdobyl uznanie w swiecie, nie potrafil tego wykorzystac. Do kierowania swoja kariera nie mial ani zdolnosci, ani checi. Z lekcewazeniem odnosil sie do "pisania nut na zamowienie" i odrzucal wiele atrakcyjnych propozycji.

Po smierci kompozytora jego spuscizna tez nie miala szczescia. Wkrotce wybuchla druga wojna swiatowa i Europa przestala zajmowac sie muzyka, a po wojnie sale koncertowe zdominowala zupelnie inna muzyka. Tendencja antyromantyczna przybrala jeszcze na sile. Zapanowala ideologia agresywnego "awangardyzmu", probowano oczyscic wspolczesna muzyke z wszelkich zwiazkow z tradycja. Szymanowski do tej estetyki zupelnie nie pasowal.

Do Polski Ludowej tez nie pasowal. Moze ze wzgledu na inspiracje folklorem jego muzyke daloby sie jeszcze jakos ideologicznie uratowac, ale zyciorys kompozytora byl calkowicie "nie po linii" partii. Szymanowski pochodzil z rodziny szlacheckiej. W dodatku jej majatek znajdowal sie na Ukrainie. Wyzuty z domu rodzinnego wskutek rewolucji bolszewickiej nie mogl miec socjalistycznych sympatii. Na dokladke byl homoseksualista.

Mijaly lata, a pech go nie opuszczal. Rok 1982 mial byc Rokiem Szymanowskiego. Kiedy UNESCO oglosilo decyzje o uczczeniu 100. rocznicy urodzin kompozytora, w Polsce komunistyczne wladze wprowadzily stan wojenny. Plany wielkiej miedzynarodowej promocji spalily na panewce.

Karol Szymanowski wielkim talentem blysnal juz w kompozycjach mlodzienczych. Rzadko sie zdarza, by dziela nastolatka byly tak dojrzale, jak jego Preludia op. 1 czy Etiudy op. 4. Przez dlugi czas nazwisko Szymanowskiego kojarzono wlasnie ze slynna Etiuda b-moll op. 4. Kompozytor skwitowal ten fakt uwaga: "Fatalnie jest juz w tak mlodym wieku skomponowac swoja IX symfonie!".

Mlodziencza tworczosc Szymanowskiego zadziwia, tym bardziej ze te znakomite, niezwykle wyrafinowane harmonicznie kompozycje napisal samouk. Studia w zakresie kompozycji podjal dopiero po maturze. Uczeszczal na prywatne lekcje do Zygmunta Noskowskiego, najwiekszego wowczas muzycznego autorytetu Warszawy.

Noskowski - kompozytor zapatrzony glownie w muzyke pierwszej polowy XIX wieku - nie byl szczesliwym wyborem. W najnowszej biografii kompozytora Tadeusz A. Zielinski wysuwa nawet przypuszczenie, ze studia pod jego kierunkiem przyczynily sie do opoznienia rozwoju najbardziej indywidualnych cech tworczosci Szymanowskiego. Coz, wowczas na ziemiach polskich nie bylo profesora kompozycji na europejskim poziomie.

Mlodego Karola ciagnelo do "muzycznej Europy". Zauroczony Richardem Wagnerem i Richardem Straussem holdowal estetyce neoromantycznego modernizmu. Po pierwszych opusach - zdradzajacych geniusz i oryginalnosc - przyszly kompozycje zrodzone z ambicji "ja tez tak potrafie". Pisanie utworow typu Uwertura koncertowa, ktore moglyby wyjsc spod piora Richarda Straussa, wymagalo wprawdzie talentu i znakomitego warsztatu, ale ta droga Szymanowski nie mogl zajsc daleko. Sam zreszta zdawal sobie z tego sprawe. Wiedzial tez, ze nie dla niego modna wowczas droga antyromantyczna. Poszukiwal wyjscia z postwagnerowskiej chromatyki. Pomocne okazaly sie podroze do Wloch, zwlaszcza na Sycylie, oraz do Afryki Polnocnej. Z fascynacji Orientem zrodzil sie nowy, indywidualny styl kompozytora.

Jego podstawa stala sie wyrafinowana, zmyslowa harmonika i brzmienie. Z jednej strony znalazla sie w nim impresjonistyczna lekkosc i kolorystyka brzmienia. Z drugiej - cechy obce muzycznemu impresjonizmowi: witalizm, jaskrawe, czasem wrecz agresywne barwy, ostra, sarkastyczna groteska, a przede wszystkim ekstaza uczuciowa.

Chyba nic bardziej dobitnie nie mowi "oto Szymanowski" niz Mity czy wspaniale sola skrzypcowe z III symfonii zatytulowanej Piesn o nocy albo z Piesni milosnych Hafiza. Charakterystycznych partii skrzypiec w wysokim rejestrze nie sposob pomylic z zadnym innym kompozytorem. Chociaz Szymanowski sam nie gral na skrzypcach, instrument ten odgrywa w jego muzyce ogromna role.

Kompozytor korzystal z doswiadczen swego przyjaciela, wybitnego skrzypka Pawla Kochanskiego. Z nim konsultowal szczegoly techniczne Mitow, Nokturnu i Taranteli czy Koncertow skrzypcowych. Ta wspolpraca zaowocowala powstaniem najbardziej oryginalnej muzyki skrzypcowej pierwszej polowy XX wieku.

Szymanowski nie mogl jednak pokazac swiatu swego nowego oblicza. Moment kompozytorskiego olsnienia przypadl akurat na czasy I wojny swiatowej. Trudno sie dziwic, ze byl bardzo rozgoryczony. Napisal przeciez takie arcydziela jak I koncert skrzypcowy czy III symfonia.

W liscie do Aleksandra Silotiego, ktory podjal sie przygotowania ich prawykonania ze swoja orkiestra w Petersburgu, pisal: "Przeciez przez 4 lata nie slyszec zywego dzwieku swojej orkiestry, to dla kompozytora okropne! Wszystko wydaje sie jakas kompletnie niepotrzebna praca".

Niestety i ten koncert - ktorego termin kilkakrotnie przekladano - nie doszedl do skutku. Na przeszkodzie stanela rewolucja w Rosji. Szymanowscy stracili swe wlosci. Dla Karola byl to cios bardzo dotkliwy. Nie byl w stanie komponowac. Zajal sie pisaniem powiesci Efebos. Opowiadala ona o losach i duchowych przygodach mlodego, wrazliwego arystokraty Ala Lowickiego i jego milosci do bardzo slawnego polskiego kompozytora Marka Koraba. Nie zezwolil jednak na wydanie tej ksiazki ani za swego zycia, ani za zycia matki. Rekopis powierzyl kuzynowi, Jaroslawowi Iwaszkiewiczowi, ktory przygotowywal go do druku. Do publikacji jednak nie doszlo. We wrzesniu 1939 roku Efebos splonal wraz z warszawskim mieszkaniem pisarza.

Po stracie rodzinnego majatku Szymanowski osiedlil sie w Warszawie. I tam czekalo go rozczarowanie. "Europejska atmosfera mojej sztuki jest wprost nie do polkniecia dla tutejszego prowincjonalizmu" - pisal po koncercie kompozytorskim z 24 stycznia 1920 r. Mimo udzialu uwielbianego Pawla Kochanskiego i siostry kompozytora, znakomitej spiewaczki Stanislawy Korwin-Szymanowskiej, publicznosc nie wypelnila sali. Krytycy tez dalecy byli od entuzjazmu.

Jedna z recenzji - autorstwa Piotra Rytla - zaciazyla na odbiorze dziel Szymanowskiego przez rodakow na dlugie lata. Krytyk odnotowal wprawdzie doskonala konstrukcje formalna kazdego utworu, logike w zestawieniu poszczegolnych czesci oraz budowe - pomimo swobody - ogromnie jasna. Wolal jednak widziec w Szymanowskim epigona obcych tworcow-nowatorow, i to o czysto lokalnym znaczeniu, niz wskazac na jakiekolwiek znamie jego oryginalnosci.

Odtad kazdy, kto bedzie chcial pomniejszyc range Szymanowskiego, bedzie tlumaczyl jego tworczosc jako rzekomy odblask wzorow francuskich, niemieckich czy rosyjskich, uparcie przemilczajac to, co w jego stylu odrebne i nowe.

Jakze inaczej odebrano Szymanowskiego w Paryzu! Emile Vuillermoz pisal m.in.: "Komponuje tak, jak komponowalby przypuszczalnie Chopin, zyjac w 1922 roku. Jest tak jak Chopin uwrazliwiony i wyczulony na zjawiska dzwiekowe, posiada wrodzone wyczucie harmonii, olsniewajaca technike; stworzyl swoj specyficzny styl, swobodny i czarujacy, znalazl swoj calkiem wlasny jezyk harmoniczny. Tym, co go jednak szczegolnie zbliza do Chopina (...) jest to, ze odczuwa potrzebe, by zachwycac, piescic, czarowac. (...) Ten muzyk, nie obawiajacy sie zadnego dysonansu, ktorego jezyk jest nieslychanie subtelny i bogaty - nie lubi brzydoty. (...) Uwaza, ze wszystko mozna wyrazic bez ranienia ucha (...), ze naiwna troska o doksztalcanie sluchacza droga wywolywania skandalu i znecania sie nad nim nie jest czyms nieodzownym dla awangardowego kompozytora".

W marcu 1920 roku Szymanowski spotkal sie z muzykologiem Adolfem Chybinskim, ktory pokazal mu swoje zbiory tatrzanskich melodii ludowych. Prostota, witalna energia, swoista dosadnosc i egzotyka folkloru Podhala zaplodnily jego tworcza wyobraznie. Dopatrywal sie w tej muzyce zrodel prapolskosci.

Zauroczyla go zreszta nie tylko muzyka goralska, ale tez Zakopane i gorale. A jako wdzieczny sluchacz i dobry kompan przy wodce szybko zyskal ich przyjazn. Tam tez dopiero znalazl swoj prawdziwy dom - wille "Atma".

Mariaz Szymanowskiego z goralszczyzna byl wyjatkowo udany. Zrodzily sie z niego takie arcydziela jak Stabat Mater, Harnasie, Mazurki, a wczesniej Slopiewnie. Owocny byl takze jego flirt z folklorem kurpiowskim. Ta egzotyczna muzyka zainspirowala powstanie wielce oryginalnych Piesni kurpiowskich.

Z Symfonia koncertujaca zamierzal wystepowac jako solista. Liczyl, ze podreperuje swoje finanse. Oszczedzac bowiem nie potrafil. Latwo wydawal pieniadze. Zyl na wysokiej stopie. Wspieral bliskich. A potem biedowal.

Nie byl to jednak szczesliwy pomysl. Szymanowski nie byl profesjonalnym pianista. Lepiej by wypromowal dzielo na estradach Europy jakis wirtuoz. Ponadto podroze koncertowe pogarszaly stan jego zdrowia i odciagaly od komponowania.

Podobny blad zyciowy popelnil wczesniej, gdy nie odmowil sobie honoru bycia rektorem Szkoly Glownej Muzyki w Warszawie. Proba przeksztalcenia jej w Akademie Muzyczna nie powiodla sie. Zaniedbal tworczosc, a w dodatku uczelniane utarczki zdrowiem przyplacil.

Gruzlica systematycznie pustoszyla organizm. Wreszcie gardlo zupelnie odmowilo mu posluszenstwa. Nie mogl jesc. Mowil tylko szeptem. Zmarl w sanatorium w Lozannie w Niedziele Wielkanocna 28 marca 1937 roku.

Czas Karola Szymanowskiego chyba wreszcie nadchodzi. Zafascynowali sie jego tworczoscia dyrygenci tej miary co Simon Rattle czy Charles Dutoit. A publicznosc - szukajaca obecnie w muzyce glownie przezyc duchowych - przyjmuje jego utwory entuzjastycznie. Oby tylko miala mozliwosci ich sluchania.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail