[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (8 czerwca 2001)


WOJCIECH LIGEZA

Posmiertne przygody duchow polskich

Zartobliwy barok Jerzego Harasymowicza

W liryce autora Barokowych czasow rozkwita talent tworzenia zaskakujacych spiec miedzy slowami oraz szczerze zabawnych sytuacji, ktore uderzaja trafnoscia spontanicznego dowcipu. Rodzaje zartu poetyckiego oraz zrodla zabawy artystycznej ewoluuja w czasie. Nalezy tez zauwazyc zmiany proporcji miedzy tonacja buffo a stylami wypowiedzi powaznych, nieraz patetycznych, niejednokrotnie zaprawionych gorycza. Od cudownosci i fantastyki lirycznej Jerzy Harasymowicz przechodzi do pytan o historyczna tradycje, ktora moglaby poruszyc dusze polska, o wielokulturowy spadek i ukryta roznoetniczna ojczyzne. Temat to takze proba jezyka poetyckiego. W okresie tworczosci, kiedy wazna role pelnily stylizacje barokowe, a skladaja sie nan tomy Barokowe czasy (1975), Polowanie z sokolem (1977) i Cudnow (1979), Jerzy Harasymowicz zapisuje sie do cechu dawnych rymopisow. I wiecej jeszcze: jest jednym z nich, chociaz uplynely wieki. Oczywiscie - takie zalozenie wyraznie wspiera autoironia.

Jerzy Harasymowicz uprawial poezje patriotyczna w kostiumie form dawnych, ale i nasmiewal sie (tez posrednio) z celebracji zycia spolecznego PRL-u lat 70. Zarliwie wzmacnial potrzebe swietnej przeszlosci i kreowal swoisty jezyk ezopowy. Zapewne XVII-wieczne zwyciestwa nad Moskwa i dzieje dzielnego krola Wladyslawa IV, ktorego poeta okreslil zdobna peryfraza "carow gnebiciel nadobny", w srodku polsmutnej epoki gierkowskiej przynosily cicha satysfakcje czytelnikom nad Wisla. Przypomnijmy, ze wtedy suwerennosc chwiala sie coraz bardziej, ze trudno bylo przelknac zenujaca poprawke w zapisie konstytucyjnym o przyjazni i wspolpracy z ZSRR (1976 r.). Harasymowicz odwoluje sie tedy do rycerskich cnot, nieokielznanej odwagi przodkow, kolorowej chwaly Rzeczypospolitej i do charakterow ludzkich - walecznych i niepojetych. Podkresla gesty wolnosci, gromadzi militarne przewagi, dostarcza przykladow heroizmu, a takze bujnej fantazji graniczacej z anarchia.

Wrocmy do kwestii komizmu. Osobliwa sytuacja literacka, ktora nie powtorzyla sie u zadnego z polskich poetow wspolczesnych, byla odnowa - po paru wiekach - gatunku panegirycznego. Zamysl mogl wydac sie zbyt szalony. Panegiryk zartobliwy - to zdecydowanie cos nowego. Wskazac nalezy caly cykl - serie dodawanych do siebie, rozrastajacych sie od jednego pnia tematycznego utworow. W tomie Polowanie z sokolem sekwencja panegirykow tworzy poemat epicki poswiecony Wladyslawowi IV. Jerzy Harasymowicz-Broniuszyc, co prawda, z zartobliwym dystansem, przystaje do poprzednikow - m.in. do Samuela ze Skrzypny Twardowskiego. Wskazuje na to rowniez na okladce tego zbioru powtorzenie miedziorytu z wydania dziela barokowego poety Wladyslaw IV, krol polski i szwedzki (Leszno 1649). Tytul zas to parodia dlugodystansowych inwencji z XVII wieku - ze sklonnoscia do zdobnych slow, do hiperboli, wreszcie inwersji skladniowych. Przytoczmy zatem ten tytul: Krol Wladyslaw Wielki czyli Czwarty, Waza panegirykow pelna albo duszy pozagrobowe harce i triumfalne wrzaski zywcem brane z portretu jego grzecznie na Wawelu nogami kobyly przebierajacego rexa. Eschatologiczna groza ("pozagrobowe harce") przechodzi w poetycka igraszke nasladowania stylu, a wyobrazenia ziemskiej slawy mieszaja sie z opisem malarskiego portretu krola. Smieszy koncept dwoch znaczen "wazy" - nazwiska i naczynia na pochwaly. W kunsztownosc i ozdobnosc slowa mozna sie nawet zaplatac. Zrodlem poetyckiego dowcipu staje sie takze spietrzony niejasny sens. Inwersja skladni sprawia, iz nie mamy pewnosci, kto przebiera nogami: kobyla czy rex?

Panegiryk, jak wiemy, rozwijal sie w warunkach mecenatu. Byl gatunkiem sensu stricte pochwalnym. Nalezal do literatury konceptow, w ktorej zaskakujace powiekszenie zaslug dostojnej osoby wcale nie musialo sie liczyc z poczuciem miary oraz zdrowego rozsadku. Przesada (i przesadnia poetycka) byly scisle wykalkulowane, a nastepnie wykonane z rzemieslnicza rzetelnoscia, zwyciestwa Wladyslawa IV maja u Harasymowicza wymiar kosmiczny. Domagaja sie ponadziemskiego upamietnienia. W Panegiryku wojennym poeta uzywa uroczystej apostrofy: Wladyslawie Twa traba jak dzik niebo orze. I siega po alegorie: A w gorze Victoria ciezka piersia pluszcze/ W trabe dmucha oparta na chmury poduszce. "Traba wiekopomnej slawy" to wyrazenie retoryczne wyslawiajace czyny bohatera, lecz rowniez instrument poetycki panegirysty. W utworach Harasymowicza tylko niewielka odleglosc dzieli podziw od smiechu. Watla jest tu granica miedzy powtorzeniem wzoru a zamyslem parodystycznym. Mozna to pokazac na przykladzie kreacji sarmackiej bogini zwyciestwa: wzniosle przeslanie wyrazaja masywne kobiece ksztalty. To wyobrazenie jest zarazem lotne i przyciezkie. Zupelnie jak jezyk artystyczny imitowanego wzoru.

"Ja" poetyckie Jerzego Harasymowicza jest rozdwojone w sobie. Wystylizowany poeta sarmacki, podziwiajac slawe bohaterow, szczodrze uzywa bogatej dekoracji slownej, ktora uklada sie w leksykon drogocennych materialow i kruszcow, ale tez przybiera ksztalt rozbudowanych porownan czy pelnych konceptualnego pochlebstwa zdan wykrzyknikowych. Poeta wspolczesny ujawnia zas zabawowy dystans wobec barokowego przepychu wyslowienia, nabyta od dawnych mistrzow wirtuozerie prezentuje z przymruzeniem oka i wlasciwie w sposob dyskretny wysmiewa sie ze swego sarmackiego alter ego. Nade wszystko zas bierze w nawias wybujaly, naiwny podziw.

W Polowaniu z sokolem barokowa "niezgodna zgoda" miesza realia wspolczesne z pochwala krola. I tak para z lokomotywy uklada sie w pioropusz Wladyslawa IV, ale takze w alegorie w byki biale w boginie/ Ktore gole lataja nawet teraz w zimie, by na koniec utworzony z bialych klebow wzbic sie mogl Duch Krola ponad Krowodrzy zbaraniale bloki (Panegiryk z Lobzowa). Zabawy ze swawolnymi alegoriami, igraszki z Duchem-Krolem lub Krolem-Duchem oraz zdziwienie dostojna fantasmagoria w pejzazu blokowiska tworza inny jeszcze rodzaj komizmu poetyckiego. Otoz lobzowskie przedmiescie i krakowski pejzaz osiedla zestawiany jest z wizerunkami z epoki Wazow oraz z odwolaniami do umilowanej rozrywki Wladyslawa IV, czyli teatru operowego i baletowego. W omawianym liryku bardzo wyrazne sa aluzje do widowiska L'Africa supplicante (wystawianego z wielkim przepychem w lutym 1638 r.). Natomiast w przypadku ikonografii mozemy miec watpliwosci, czy chodzi tu o obraz Wladyslaw IV pod Smolenskiem (z centralna postacia krola i ulatujacymi ponad wzgorzami alegoriami), czy moze o medal autorstwa Sebastiana Dadlera (1636) z symbolicznym przedstawieniem prosby o pokoj (niemal bezposrednio z pioropusza krolewskiego wznosza sie skrzydlate alegorie i klebiaste obloki). W kazdym razie fantazja poety kwintesencje baroku przenosi w obszar PRL-owskiej szarzyzny. W Panegiryku z Lobzowa - na podobnej zasadzie - barokowa "sutosc" jezyka przeciwstawiana jest kolokwializmom polszczyzny wspolczesnej. Groteskowa niestosownosc zestawien rzecz jasna wywoluje smiech.

Nie nalezy jednak zapominac, ze poeta kreuje posmiertne dzieje znakomitych polskich wladcow. Ich zycie w wyobrazeniach zbiorowych. Byc moze nawet powtorny pochowek krolow, za ktory uznac nalezy odwracanie sie od historii. Jak przeczytamy w wierszu Katedra na Wawelu (z tomu Barokowe czasy), Krolowie leza w wydrazonej jamie naszej swiadomosci. W cyklu lirykow Harasymowicza tworzacych zarys poematu Krol Wladyslaw IV, pelen swietnosci, upozowany portret przeglada sie w truchle krolewskim. Do krainy trupiej naleza zaprzepaszczone szanse Rzeczypospolitej, ale takze wspolczesne zycie bez historii: wzglednie wygodne, na pewno konformistyczne. Kosci Wladyslawa IV przypominaja o przeszlych cnotach heroicznych, przywodza na mysl takie wartosci jak wolnosc i godnosc. Zgodnie z barokowa poetyka zywy i martwy bohater najzupelniej nieoczekiwanie porownywany jest z paleontologicznymi reliktami - uswieconymi przez Swiete Wzgorze:

Twe kosci Wladyslawie
zwycieskie z Turczynem
Niesli ludzie jak lodzie
jakbys byl olbrzymem
Sa jak kosci mamuta
na wawelskiej farze
Zawieszona pomiedzy
kambryjskie mocarze.
Panegiryk zimowy

Hiperbola poetycka ma tu nowa, odmienna postac. Przeszlosc zyskuje range zaprzeszlosci. Zakleta zostaje w mityczny prapoczatek. Obraz Krola-Mamuta jest tylko w niewielkiej czesci groteskowy. Sila komiczna stylizowanego panegiryku w znacznej mierze zostaje ograniczona przez powazne przeslania dotyczace inspirujacej roli polskich dziejow.

Jerzy Harasymowicz nie bylby jednak soba, gdyby nie zakwestionowal barokowej wyobrazni, inwencji oraz poetyckiego rzemiosla, ktorymi przeciez wladal tak biegle. Zdobnosc stylu poetyckiego zastepuje nagle ostentacyjna zwyklosc. Druga strona stylu barokowego, powiedzielibysmy: piekno rzeczowe i skromne, jawi sie w nowym, skontrastowanym oswietleniu. Jak w opisie kubka: Nie zdobia go scen pompejanskich/ Tylko swiergot jaskolek szum Bialuchy skromny (Panegiryk z porcelany czyli panegiryk z kubkiem ktory ma napis "Widok z Lobzowa"). Jak w probie okreslenia wlasnego utworu: Ten moj poemat pijany na rogi i trabki/ I na cheruby z glowami - jak glowy piwonii (Panegiryk do poetow). Lokalna rzeczka i pospolite kwiaty jako wystroj poetycki i przedmiot porownania awansuja bardzo wysoko, konkurujac z wyrafinowanym bogactwem "scenografii" w barokowych wierszach. Wskazany dialog nalezy do dziedziny delikatnego lirycznego humoru.

Swietnie podsluchana jest "nierowna rownosc" Krola i panow braci. Wladyslaw IV cieszy sie posluchem i powazaniem dlatego, ze nie wynosi sie ponad wspolnote szlachecka. Oto Panegiryk z roztruchanem:

Krolu nam rowny
- nie tyranie chciwy
Na wolnosc nasza
- Tys z lobzowskiej gliny
Ulepion Wladyslawie - w perugi
afrykanskich puchach
Nasz nosisz geby
pasowy roztruchan
I dlatego Ci nigdy
pod Twoj tron jak kokosz
Nie wejdzie rozgdakany
- jakze glupi rokosz.

Pochwala jest bardzo konceptualna. Na uboczu pozostawimy spieta zabawowym rymem deklaracje lojalnosci i blyskotliwa, skondensowana w obrazie poetyckim, wzmianke o "wojnie kokoszej" z czasow Zygmunta I (sprawa rokoszu sandomierskiego powroci w cyklu wierszy z tomu Polowanie z Sokolem poswieconych Mikolajowi Zebrzydowskiemu). Swojskosc Wladyslawa IV przezwycieza obce pochodzenie i stroj. Wprawdzie peruka to cudzoziemski wymysl (i egzotyczny, "afrykanski"), ale za to geba sarmacka jest na pewno tutejsza i szczera. Ten argument przewaza. Geba pasowa zdradza sarmackie przywiazanie do trunkow. Ta geba zrosla sie z naczyniem. Przypomnijmy, iz nazwa "roztruchan" oznacza wielki zdobiony kielich uzywany do spelniania toastow i dekoracji stolu. Juz lepiej nie mozna bylo skomplementowac krola. Koncept z dostojna geba nawiazuje do realizmu portretow sarmackich. Pelne charakteru okazale oblicze, mocne oparcie postaci na dwoch nogach, kontusz i zbroja - te elementy konterfektow szlacheckich byly najwazniejsze. Jak napisal Tadeusz Chrzanowski: "Zadnego kontrapostu, zadnego skretu, a przede wszystkim zadnego eksponowania jakiejkolwiek, poza twarza i dlonmi, czesci ciala. [...] Sarmata w najlepszym przypadku eksponowal masywnosc brzucha, tego swoistego wcielenia dostojenstwa".

Czesto Harasymowicz posluguje sie stylem rubasznym, owa barwna dosadnoscia, ktora wszak rozni sie od pospolitych ekspresji wulgarnych (np. Franciszek Salezy Potocki wojewoda kijowski Portret). W sposob przekorny narusza decorum panegiryku. Jednakze niedzwiedzi wdziek ma swoje uzasadnienia. Tych prawdziwych sarmackich mezczyzn, o ktorych nie da sie powiedziec, ze wyglad maja dziecinny lub zniewiescialy, nie moga slawic rymy piesciwe i mdle. Konieczny jest tu jezyk jedrny, gromki, nawet obscenicznie konkretny. Pytanie retoryczne, ktore konstruuje stylizowany rymopis, brzmi calkiem przytomnie: Lecz czemu ten niedzwiedzi leb na spirytusie/ Janiolki maja chwalic - kurduple milusie (Karol Radziwill Panie Kochanku Portret).

W literacka gre "podrabiany" panegirysta wlacza samego siebie. Przyjmuje role slugi ksiecia Radziwilla, przy okazji oddajac sie zartobliwemu marzeniu o literackich apanazach:

Bo choc Xiaze jest przecie
ambit tak zabity
Sto talarow mi rzuci
bez podpisu kwity

Perfekcja stylizatorska panegirykow dochodzi do granicy parodii. Jerzy Harasymowicz wprawnie imituje kompozycje liryczne Jana Andrzeja Morsztyna, z przekora siega po rymowanki ksiedza Baki i - ku naszemu zdumieniu - odkrywa na tym terenie niewyzyskane mozliwosci artystyczne. Nasladuje dawny kunszt poetow baroku, ale tez - jak sie powiedzialo - jest jednym z nich. Pisze o magii slowa poetyckiego i glosi jego triumf: Zeby sie tylko dopchac wala rymopisy/ Sarbiewski i Twardowski Samuel strojni jak ibisy/ W niesmiertelnosc - co kosci nawet zzolkle rumieni/ i z czaszki wydobywa - slodki bek jeleni... (Panegiryk od poetow). Dobre towarzystwo zobowiazuje.

Harasymowicz zdaje sobie oczywiscie sprawe z mitologizacji dziejow. Smiech nie podwaza jednak refleksji serio o potrzebie swiadomosci historycznej, o pozytkach, jakie plyna z nauki tradycji. Nieodmiennie duchy polskie maja nam wiele do powiedzenia.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail