WOJCIECH LIGEZA
Posmiertne przygody duchow polskich
Zartobliwy barok Jerzego Harasymowicza
W
liryce autora Barokowych czasow rozkwita talent tworzenia
zaskakujacych spiec miedzy slowami oraz szczerze zabawnych
sytuacji, ktore uderzaja trafnoscia spontanicznego dowcipu.
Rodzaje zartu poetyckiego oraz zrodla zabawy artystycznej
ewoluuja w czasie. Nalezy tez zauwazyc zmiany proporcji
miedzy tonacja buffo a stylami wypowiedzi powaznych, nieraz
patetycznych, niejednokrotnie zaprawionych gorycza. Od cudownosci
i fantastyki lirycznej Jerzy Harasymowicz przechodzi do
pytan o historyczna tradycje, ktora moglaby poruszyc dusze
polska, o wielokulturowy spadek i ukryta roznoetniczna ojczyzne.
Temat to takze proba jezyka poetyckiego. W okresie tworczosci,
kiedy wazna role pelnily stylizacje barokowe, a skladaja
sie nan tomy Barokowe czasy (1975), Polowanie
z sokolem (1977) i Cudnow (1979), Jerzy Harasymowicz
zapisuje sie do cechu dawnych rymopisow. I wiecej jeszcze:
jest jednym z nich, chociaz uplynely wieki. Oczywiscie -
takie zalozenie wyraznie wspiera autoironia.
Jerzy Harasymowicz uprawial poezje patriotyczna w kostiumie
form dawnych, ale i nasmiewal sie (tez posrednio) z celebracji
zycia spolecznego PRL-u lat 70. Zarliwie wzmacnial potrzebe
swietnej przeszlosci i kreowal swoisty jezyk ezopowy. Zapewne
XVII-wieczne zwyciestwa nad Moskwa i dzieje dzielnego krola
Wladyslawa IV, ktorego poeta okreslil zdobna peryfraza "carow
gnebiciel nadobny", w srodku polsmutnej epoki gierkowskiej
przynosily cicha satysfakcje czytelnikom nad Wisla. Przypomnijmy,
ze wtedy suwerennosc chwiala sie coraz bardziej, ze trudno
bylo przelknac zenujaca poprawke w zapisie konstytucyjnym
o przyjazni i wspolpracy z ZSRR (1976 r.). Harasymowicz
odwoluje sie tedy do rycerskich cnot, nieokielznanej odwagi
przodkow, kolorowej chwaly Rzeczypospolitej i do charakterow
ludzkich - walecznych i niepojetych. Podkresla gesty wolnosci,
gromadzi militarne przewagi, dostarcza przykladow heroizmu,
a takze bujnej fantazji graniczacej z anarchia.
Wrocmy do kwestii komizmu. Osobliwa sytuacja literacka,
ktora nie powtorzyla sie u zadnego z polskich poetow wspolczesnych,
byla odnowa - po paru wiekach - gatunku panegirycznego.
Zamysl mogl wydac sie zbyt szalony. Panegiryk zartobliwy
- to zdecydowanie cos nowego. Wskazac nalezy caly cykl -
serie dodawanych do siebie, rozrastajacych sie od jednego
pnia tematycznego utworow. W tomie Polowanie z sokolem sekwencja panegirykow tworzy poemat epicki poswiecony Wladyslawowi
IV. Jerzy Harasymowicz-Broniuszyc, co prawda, z zartobliwym
dystansem, przystaje do poprzednikow - m.in. do Samuela
ze Skrzypny Twardowskiego. Wskazuje na to rowniez na okladce
tego zbioru powtorzenie miedziorytu z wydania dziela barokowego
poety Wladyslaw IV, krol polski i szwedzki (Leszno
1649). Tytul zas to parodia dlugodystansowych inwencji z
XVII wieku - ze sklonnoscia do zdobnych slow, do hiperboli,
wreszcie inwersji skladniowych. Przytoczmy zatem ten tytul: Krol Wladyslaw Wielki czyli Czwarty, Waza panegirykow
pelna albo duszy pozagrobowe harce i triumfalne wrzaski
zywcem brane z portretu jego grzecznie na Wawelu nogami
kobyly przebierajacego rexa. Eschatologiczna groza ("pozagrobowe
harce") przechodzi w poetycka igraszke nasladowania stylu,
a wyobrazenia ziemskiej slawy mieszaja sie z opisem malarskiego
portretu krola. Smieszy koncept dwoch znaczen "wazy" - nazwiska
i naczynia na pochwaly. W kunsztownosc i ozdobnosc slowa
mozna sie nawet zaplatac. Zrodlem poetyckiego dowcipu staje
sie takze spietrzony niejasny sens. Inwersja skladni sprawia,
iz nie mamy pewnosci, kto przebiera nogami: kobyla czy rex?
Panegiryk, jak wiemy, rozwijal sie w warunkach mecenatu.
Byl gatunkiem sensu stricte pochwalnym. Nalezal do literatury
konceptow, w ktorej zaskakujace powiekszenie zaslug dostojnej
osoby wcale nie musialo sie liczyc z poczuciem miary oraz
zdrowego rozsadku. Przesada (i przesadnia poetycka) byly
scisle wykalkulowane, a nastepnie wykonane z rzemieslnicza
rzetelnoscia, zwyciestwa Wladyslawa IV maja u Harasymowicza
wymiar kosmiczny. Domagaja sie ponadziemskiego upamietnienia.
W Panegiryku wojennym poeta uzywa uroczystej apostrofy: Wladyslawie Twa traba jak dzik niebo orze. I siega
po alegorie: A w gorze Victoria ciezka piersia pluszcze/
W trabe dmucha oparta na chmury poduszce. "Traba wiekopomnej
slawy" to wyrazenie retoryczne wyslawiajace czyny bohatera,
lecz rowniez instrument poetycki panegirysty. W utworach
Harasymowicza tylko niewielka odleglosc dzieli podziw od
smiechu. Watla jest tu granica miedzy powtorzeniem wzoru
a zamyslem parodystycznym. Mozna to pokazac na przykladzie
kreacji sarmackiej bogini zwyciestwa: wzniosle przeslanie
wyrazaja masywne kobiece ksztalty. To wyobrazenie jest zarazem
lotne i przyciezkie. Zupelnie jak jezyk artystyczny imitowanego
wzoru.
"Ja" poetyckie Jerzego Harasymowicza jest rozdwojone w
sobie. Wystylizowany poeta sarmacki, podziwiajac slawe bohaterow,
szczodrze uzywa bogatej dekoracji slownej, ktora uklada
sie w leksykon drogocennych materialow i kruszcow, ale tez
przybiera ksztalt rozbudowanych porownan czy pelnych konceptualnego
pochlebstwa zdan wykrzyknikowych. Poeta wspolczesny ujawnia
zas zabawowy dystans wobec barokowego przepychu wyslowienia,
nabyta od dawnych mistrzow wirtuozerie prezentuje z przymruzeniem
oka i wlasciwie w sposob dyskretny wysmiewa sie ze swego
sarmackiego alter ego. Nade wszystko zas bierze w
nawias wybujaly, naiwny podziw.
W Polowaniu z sokolem barokowa "niezgodna zgoda"
miesza realia wspolczesne z pochwala krola. I tak para z
lokomotywy uklada sie w pioropusz Wladyslawa IV, ale takze w alegorie w byki biale w boginie/ Ktore gole lataja
nawet teraz w zimie, by na koniec utworzony z bialych
klebow wzbic sie mogl Duch Krola ponad Krowodrzy zbaraniale
bloki (Panegiryk z Lobzowa). Zabawy ze swawolnymi
alegoriami, igraszki z Duchem-Krolem lub Krolem-Duchem oraz
zdziwienie dostojna fantasmagoria w pejzazu blokowiska tworza
inny jeszcze rodzaj komizmu poetyckiego. Otoz lobzowskie
przedmiescie i krakowski pejzaz osiedla zestawiany jest
z wizerunkami z epoki Wazow oraz z odwolaniami do umilowanej
rozrywki Wladyslawa IV, czyli teatru operowego i baletowego.
W omawianym liryku bardzo wyrazne sa aluzje do widowiska L'Africa supplicante (wystawianego z wielkim przepychem
w lutym 1638 r.). Natomiast w przypadku ikonografii mozemy
miec watpliwosci, czy chodzi tu o obraz Wladyslaw IV
pod Smolenskiem (z centralna postacia krola i ulatujacymi
ponad wzgorzami alegoriami), czy moze o medal autorstwa
Sebastiana Dadlera (1636) z symbolicznym przedstawieniem
prosby o pokoj (niemal bezposrednio z pioropusza krolewskiego
wznosza sie skrzydlate alegorie i klebiaste obloki). W kazdym
razie fantazja poety kwintesencje baroku przenosi w obszar
PRL-owskiej szarzyzny. W Panegiryku z Lobzowa - na
podobnej zasadzie - barokowa "sutosc" jezyka przeciwstawiana
jest kolokwializmom polszczyzny wspolczesnej. Groteskowa
niestosownosc zestawien rzecz jasna wywoluje smiech.
Nie nalezy jednak zapominac, ze poeta kreuje posmiertne
dzieje znakomitych polskich wladcow. Ich zycie w wyobrazeniach
zbiorowych. Byc moze nawet powtorny pochowek krolow, za
ktory uznac nalezy odwracanie sie od historii. Jak przeczytamy
w wierszu Katedra na Wawelu (z tomu Barokowe czasy), Krolowie leza w wydrazonej jamie naszej swiadomosci.
W cyklu lirykow Harasymowicza tworzacych zarys poematu Krol
Wladyslaw IV, pelen swietnosci, upozowany portret przeglada
sie w truchle krolewskim. Do krainy trupiej naleza zaprzepaszczone
szanse Rzeczypospolitej, ale takze wspolczesne zycie bez
historii: wzglednie wygodne, na pewno konformistyczne. Kosci
Wladyslawa IV przypominaja o przeszlych cnotach heroicznych,
przywodza na mysl takie wartosci jak wolnosc i godnosc.
Zgodnie z barokowa poetyka zywy i martwy bohater najzupelniej
nieoczekiwanie porownywany jest z paleontologicznymi reliktami
- uswieconymi przez Swiete Wzgorze:
Twe kosci Wladyslawie
zwycieskie z Turczynem
Niesli ludzie jak lodzie
jakbys byl olbrzymem
Sa jak kosci mamuta
na wawelskiej farze
Zawieszona pomiedzy
kambryjskie mocarze.
Panegiryk zimowy
Hiperbola poetycka ma tu nowa, odmienna postac. Przeszlosc
zyskuje range zaprzeszlosci. Zakleta zostaje w mityczny
prapoczatek. Obraz Krola-Mamuta jest tylko w niewielkiej
czesci groteskowy. Sila komiczna stylizowanego panegiryku
w znacznej mierze zostaje ograniczona przez powazne przeslania
dotyczace inspirujacej roli polskich dziejow.
Jerzy Harasymowicz nie bylby jednak soba, gdyby nie zakwestionowal
barokowej wyobrazni, inwencji oraz poetyckiego rzemiosla,
ktorymi przeciez wladal tak biegle. Zdobnosc stylu poetyckiego
zastepuje nagle ostentacyjna zwyklosc. Druga strona stylu
barokowego, powiedzielibysmy: piekno rzeczowe i skromne,
jawi sie w nowym, skontrastowanym oswietleniu. Jak w opisie
kubka: Nie zdobia go scen pompejanskich/ Tylko swiergot
jaskolek szum Bialuchy skromny (Panegiryk z porcelany
czyli panegiryk z kubkiem ktory ma napis "Widok z Lobzowa").
Jak w probie okreslenia wlasnego utworu: Ten moj poemat
pijany na rogi i trabki/ I na cheruby z glowami - jak glowy
piwonii (Panegiryk do poetow). Lokalna rzeczka
i pospolite kwiaty jako wystroj poetycki i przedmiot porownania
awansuja bardzo wysoko, konkurujac z wyrafinowanym bogactwem
"scenografii" w barokowych wierszach. Wskazany dialog nalezy
do dziedziny delikatnego lirycznego humoru.
Swietnie podsluchana jest "nierowna rownosc" Krola i panow
braci. Wladyslaw IV cieszy sie posluchem i powazaniem dlatego,
ze nie wynosi sie ponad wspolnote szlachecka. Oto Panegiryk
z roztruchanem:
Krolu nam rowny
- nie tyranie chciwy
Na wolnosc nasza
- Tys z lobzowskiej gliny
Ulepion Wladyslawie - w perugi
afrykanskich puchach
Nasz nosisz geby
pasowy roztruchan
I dlatego Ci nigdy
pod Twoj tron jak kokosz
Nie wejdzie rozgdakany
- jakze glupi rokosz.
Pochwala jest bardzo konceptualna. Na uboczu pozostawimy
spieta zabawowym rymem deklaracje lojalnosci i blyskotliwa,
skondensowana w obrazie poetyckim, wzmianke o "wojnie kokoszej"
z czasow Zygmunta I (sprawa rokoszu sandomierskiego powroci
w cyklu wierszy z tomu Polowanie z Sokolem poswieconych
Mikolajowi Zebrzydowskiemu). Swojskosc Wladyslawa IV przezwycieza
obce pochodzenie i stroj. Wprawdzie peruka to cudzoziemski
wymysl (i egzotyczny, "afrykanski"), ale za to geba sarmacka
jest na pewno tutejsza i szczera. Ten argument przewaza.
Geba pasowa zdradza sarmackie przywiazanie do trunkow. Ta
geba zrosla sie z naczyniem. Przypomnijmy, iz nazwa "roztruchan"
oznacza wielki zdobiony kielich uzywany do spelniania toastow
i dekoracji stolu. Juz lepiej nie mozna bylo skomplementowac
krola. Koncept z dostojna geba nawiazuje do realizmu portretow
sarmackich. Pelne charakteru okazale oblicze, mocne oparcie
postaci na dwoch nogach, kontusz i zbroja - te elementy
konterfektow szlacheckich byly najwazniejsze. Jak napisal
Tadeusz Chrzanowski: "Zadnego kontrapostu, zadnego skretu,
a przede wszystkim zadnego eksponowania jakiejkolwiek, poza
twarza i dlonmi, czesci ciala. [...] Sarmata w najlepszym
przypadku eksponowal masywnosc brzucha, tego swoistego wcielenia
dostojenstwa".
Czesto Harasymowicz posluguje sie stylem rubasznym, owa
barwna dosadnoscia, ktora wszak rozni sie od pospolitych
ekspresji wulgarnych (np. Franciszek Salezy Potocki wojewoda
kijowski Portret). W sposob przekorny narusza decorum
panegiryku. Jednakze niedzwiedzi wdziek ma swoje uzasadnienia.
Tych prawdziwych sarmackich mezczyzn, o ktorych nie da sie
powiedziec, ze wyglad maja dziecinny lub zniewiescialy,
nie moga slawic rymy piesciwe i mdle. Konieczny jest tu
jezyk jedrny, gromki, nawet obscenicznie konkretny. Pytanie
retoryczne, ktore konstruuje stylizowany rymopis, brzmi
calkiem przytomnie: Lecz czemu ten niedzwiedzi leb na
spirytusie/ Janiolki maja chwalic - kurduple milusie (Karol Radziwill Panie Kochanku Portret).
W literacka gre "podrabiany" panegirysta wlacza samego
siebie. Przyjmuje role slugi ksiecia Radziwilla, przy okazji
oddajac sie zartobliwemu marzeniu o literackich apanazach:
Bo choc Xiaze jest przecie
ambit tak zabity
Sto talarow mi rzuci
bez podpisu kwity
Perfekcja stylizatorska panegirykow dochodzi do granicy
parodii. Jerzy Harasymowicz wprawnie imituje kompozycje
liryczne Jana Andrzeja Morsztyna, z przekora siega po rymowanki
ksiedza Baki i - ku naszemu zdumieniu - odkrywa na tym terenie
niewyzyskane mozliwosci artystyczne. Nasladuje dawny kunszt
poetow baroku, ale tez - jak sie powiedzialo - jest jednym
z nich. Pisze o magii slowa poetyckiego i glosi jego triumf: Zeby sie tylko dopchac wala rymopisy/ Sarbiewski i Twardowski
Samuel strojni jak ibisy/ W niesmiertelnosc - co kosci nawet
zzolkle rumieni/ i z czaszki wydobywa - slodki bek jeleni... (Panegiryk od poetow). Dobre towarzystwo zobowiazuje.
Harasymowicz zdaje sobie oczywiscie sprawe z mitologizacji
dziejow. Smiech nie podwaza jednak refleksji serio o potrzebie
swiadomosci historycznej, o pozytkach, jakie plyna z nauki
tradycji. Nieodmiennie duchy polskie maja nam wiele do powiedzenia.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |