JANUSZ WROBEL
Polskiej diaspory historia
i wspolczesnosc
Podczas obrad II Zjazdu Polonii i Polakow z Zagranicy,
ktory zakonczyl sie przed kilkoma tygodniami, czesto podnosily
sie glosy pod adresem kraju, wzywajace do wiekszego zainteresowania
problemami polskiej diaspory. Wielu mowcow podkreslalo,
iz w Polsce wiedza o rodakach rozsianych po swiecie jest
bardzo slaba. Jest w tym sporo racji, ale z drugiej strony
wiele przesady. W kraju od lat sporo robi sie dla przyblizenia
spoleczenstwu problematyki polonijnej, od dawna prowadzi
sie rowniez powazne badania nad dziejami Polonii. Powstalo
kilka wyspecjalizowanych osrodkow badan polonijnych zwiazanych
z uniwersytetami (Krakow, Lublin, Torun), wydawane sa specjalistyczne
periodyki, publikuje sie sporo wartosciowych ksiazek. W
ostatniej dekadzie postep w badaniach nad problematyka polonijna
jest ogromny, problem polega jedynie na tym, iz wyniki badan
w stosunkowo malym stopniu docieraja do tzw. szerszego odbiorcy.
Nawet najbardziej wartosciowe publikacje nie zawsze trafiaja
na polki wszystkich ksiegarn, tych krajowych i polonijnych,
a jesli juz tam sie znajda, rzadko moga doczekac sie skutecznej
promocji i rzetelnej oceny.
Mam nadzieje, iz los ten nie spotka jednej z ostatnich
publikacji krakowskiego Wydawnictwa Literackiego - liczacej
ponad szescset stron pracy zbiorowej zatytulowanej Polska
diaspora.
Wydawca postawil sobie ambitny cel stworzenia dziela, ktore
bedzie prezentowalo przeszlosc i terazniejszosc glownych
skupisk polonijnych. Znajdziemy wiec w ksiazce rozdzialy
geograficzno-problemowe dotyczace polskiej diaspory w panstwach,
gdzie jest ona bardzo liczna (USA, Brazylia, Niemcy, Wielka
Brytania), jak i krajach, gdzie Polakow jest niewielu (Nowa
Zelandia, Mandzuria). Kilka rozdzialow ma odmienny charakter.
Dotycza one diaspory Zydow polskich, diaspory Niemcow zamieszkalych
na ziemiach polskich, diaspory kaszubskiej, litewskiej i
ukrainskiej. Odrebne rozdzialy poswiecono polskim osrodkom
wladzy na uchodzstwie, poczawszy od okresu po upadku powstania
kosciuszkowskiego az do poczatku lat 90. ubieglego stulecia.
W ksiazce znajdziemy rowniez rozdzial dotyczacy stosunku
wladz i spoleczenstwa II Rzeczypospolitej wobec diaspory
oraz polityki wobec niej wladz PRL. Zawiera ona takze rozdzial
dotyczacy pracy duszpasterskiej Kosciola polskiego w skupiskach
polskich poza krajem.
Takie ujecie zagadnienia jest w pelni uzasadnione, gdyz
Polska przez wiekszosc swych dziejow byla krajem wielonarodowym,
w ktorym przenikaly sie roznorakie wplywy kulturowe, religijne,
jezykowe i obyczajowe. Ubolewac wypada, iz nie poswiecono
miejsca diasporze bialoruskiej z ziem polskich, na co nie
pozwolila szczuplosc bazy zrodlowej i brak literatury naukowej.
Zespol autorski, ktory przygotowal ksiazke, tworza doswiadczeni
i kompetentni pracownicy naukowi z roznych osrodkow krajowych
i zagranicznych. Przewazaja pracownicy Zakladu Badan Narodowosciowych
Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu, Instytutu Polonijnego
Uniwersytetu Jagiellonskiego oraz uniwersyteckich instytutow
historii z Lublina i Krakowa oraz PAN. Kilka rozdzialow
opracowali historycy pracujacy poza Polska. Dotyczy to glownie
dziejow diaspory polskiej w Stanach Zjednoczonych oraz wychodzstwa
Zydow polskich.
Tom otwiera wprowadzajacy rozdzial autorstwa prof. Adama
Walaszka, ktory jest rowniez redaktorem naukowym calej pracy,
zamyka natomiast wybrana bibliografia oraz indeksy, wykazy
i informacje o autorach poszczegolnych rozdzialow. Praca
nie jest, niestety, ilustrowana, ale zawiera kilkanascie
map i wykresow oraz sporo tabel statystycznych.
Jak zapowiada we wstepie redaktor ksiazki, nie jest ona
pelnym i wyczerpujacym opracowaniem dziejow i wspolczesnosci
polskiej diaspory. Nie bylo to mozliwe tak ze wzgledu na
ograniczenia objetosciowe tomu, jak i stan badan nad polska
diaspora. Ksiazka ma byc "glownie przewodnikiem. Proba okreslenia
skali i rodzaju zjawisk i zagadnien, z jakimi, mowiac o
polskiej diasporze, mielismy do czynienia w przeszlosci
i mamy do czynienia dzis". Dodac trzeba jeszcze, iz autorom
pozostawiono duza swobode w ujeciu problematyki, ktorej
opracowania sie podjeli. Skutkiem takiego podejscia sa duze
roznice pomiedzy poszczegolnymi rozdzialami, co ma swoje
zalety i wady. Z jednej strony nie wszystkie zagadnienia
byly z rowna uwaga uwzglednione w poszczegolnych rozdzialach,
trudno wiec o porownania; z drugiej jednak strony ksiazka
zyskuje, gdyz autorzy w niczym (poza objetoscia pracy) nie
ograniczeni, mogli pokazac cala roznorodnosc i barwnosc
polskiej diaspory
W tej roznorodnosci wazna, porzadkujaca funkcje pelni wstepny
rozdzial prof. Walaszka. Omowiono w nim trudne kwestie terminologiczne
oraz zdefiniowano najwazniejsze problemy, przed ktorymi
stawali polscy emigranci w roznych krajach swiata. Omowiono
m.in. trudnosci adaptacji w nowym otoczeniu, rozwoj roznorodnych
form aktywnosci spolecznej i zawodowej, dzialalnosc na rzecz
kraju.
Czytelnika zza oceanu bez watpienia najbardziej zainteresuja
rozdzialy dotyczace polskiego wychodzstwa w Kanadzie i USA.
Rozdzial poswiecony Kanadzie napisala dr hab. Anna Reczynska
z Uniwersytetu Jagiellonskiego, od lat specjalizujaca sie
w tej problematyce. Autorka na dwudziestu stronach zawarla
najwazniejsze informacje dotyczace polskiej diaspory w tym
ogromnym kraju. Znajdziemy tu zwiezly rys historyczny glownych
skupisk polonijnych, charakterystyke zycia organizacyjnego,
informacje dotyczace prasy polonijnej oraz kontaktow ze
Starym Krajem i innymi skupiskami diaspory polskiej. Szczegolnie
interesujace sa wiadomosci dotyczace liczebnosci Polonii
kanadyjskiej (szacowanej na blisko 200 tys. osob), a zwlaszcza
osiagniec kanadyjskich Polakow na polu gospodarczym i politycznym.
Malo kto wie, iz Stanislaw Szyszka z Krotoszyna byl wlascicielem
kopalni zlota, ze juz w latach 30. ubieglego stulecia zarejestrowanych
bylo w Kanadzie okolo 1000 przedsiebiorstw prowadzonych
przez osoby polskiego pochodzenia. Polonia kanadyjska moze
tez pochwalic sie sukcesami na scenie politycznej. Juz w
XIX w. Polacy zasiadali w federalnym parlamencie, obecni
byli rowniez w lokalnych zgromadzeniach legislacyjnych.
Jak dotad najdalej po szczeblach kariery politycznej zaszedl
dr Stanley Haidasz, czlonek Izby Gmin i Senatu, a w latach
1972-1974 minister stanu do spraw wielokulturowosci.
Diasporze polskiej w Stanach Zjednoczonych poswiecono az
cztery rozdzialy.
Pierwszy z nich dotyczy okresu do 1914 r. i napisany zostal
przez Jamesa S. Pule, profesora historii w Utica College,
NY, od dawna prowadzacego badania na temat dziejow Polonii
amerykanskiej. Autor ciekawie zarysowal poczatki polskiego
uchodzstwa na terenie Ameryki Polnocnej, koncentrujac jednak
uwage glownie na emigracji "za chlebem", ktora przez swoj
masowy charakter doprowadzila do powstania wielkiej liczebnie
Polonii amerykanskiej. W zakonczeniu autor podkresla jednak
ogromne zaslugi politycznych uchodzcow sprzed 1870 r., ktorzy
zalozyli pierwsze organizacje polskie w Ameryce i tym samym
polozyli mocne fundamenty pod bujnie rozwijajace sie w latach
nastepnych polonijne zycie spoleczno-polityczne.
Okres I wojny swiatowej i powojenne dwudziestolecie w zyciu
diaspory polskiej w USA opracowal Mieczyslaw B. Biskupski,
profesor historii w St.John's Fischer College w Rochester,
N.Y. Ukazal on - z koniecznosci w duzym skrocie - niezwykla
organizacyjna i polityczna aktywnosc Polonii amerykanskiej
w okresie poprzedzajacym wybuch I wojny swiatowej i podczas
jej trwania. To wowczas pojawil sie poglad, iz Polacy zamieszkali
w Ameryce tworza "czwarta dzielnice rozbiorowej Polski"
i z tej racji maja do odegrania czolowa role w wysilkach
prowadzacych do odzyskania niepodleglosci. Wprawdzie - jak
wskazuje autor - Polacy z Ameryki nigdy nie aspirowali do
objecia przywodztwa w sprawach polskich, ale znaczenia wysilku
podjetego przez Polonie nie sposob przecenic. Polonia naciskala
na rzad w Waszyngtonie, aby dzialal w kierunku pozadanym
dla polskich interesow, a co najwazniejsze, wyslala do Europy
swych najlepszych synow, ktorzy stworzyli rdzen tzw. Armii
Hallera, walczacej we Francji, a potem na ziemiach polskich.
Sprawie wysilku zbrojnego Polonii amerykanskiej w okresie
I wojny swiatowej, chociaz zostala poruszona, poswiecono,
moim zdaniem, zbyt malo miejsca.
Ciekawe sa wywody autora na temat stosunkow Polonii amerykanskiej
z odrodzonym po 1918 r. panstwem polskim. W sposob przekonujacy
wyjasnil przyczyny powaznego ochlodzenia we wzajemnych relacjach,
co mialo swe podloze zarowno w stanowisku Waszyngtonu wobec
II Rzeczypospolitej, jak rowniez w sytuacji wewnatrzpolitycznej
Starego Kraju, ktora charakteryzowala sie przewaga pilsudczykow,
malo popularnych w skupiskach polonijnych. Tu lezaly m.in.
przyczyny konfliktu pomiedzy delegatami diaspory amerykanskiej
a wladzami Swiatowego Zwiazku Polakow z Zagranicy "Swiatpolu".
Sprawa problematyczna sa natomiast koncowe wnioski autora,
ktory chyba z przesada konkluduje, iz: "Pod koniec okresu
miedzywojennego zorganizowana czesc spoleczenstwa polskiego
w Ameryce stala sie czescia samounicestwiajacego sie mechanizmu
(...)", a rozpowszechniane wkrotce po zakonczeniu wojny
haslo wychodzstwo dla wychodzstwa, "majace usprawiedliwic
przeniesienie uwagi Polonii ze spraw polskich na sprawy
lokalne, okazalo sie puste".
Okres II wojny swiatowej oraz lata rzadow komunistycznych
w Polsce w dziejach diaspory polskiej w Ameryce opracowany
zostal przez Stanislawa J. Blejwasa, profesora historii
na Central Connecticut State University, gdzie dziala jedyna
w USA Katedra Studiow Polskich i Polonijnych. Autor slusznie
wskazuje, iz w tym dlugim okresie Polonia amerykanska ulegla
istotnym przemianom demograficznym, ekonomicznym, spoleczno-kulturalnym
i politycznym. Zbiorowosc polska w Ameryce przeksztalcila
sie w ciagu polwiecza ze wspolnoty imigracyjnej w amerykanska
wspolnote etniczna. Ciekawie zarysowane zostaly relacje
na gruncie amerykanskim pomiedzy potomkami masowej chlopskiej
emigracji zarobkowej, ktora autor okresla mianem Polonii,
a druga - emigracja polityczna, ktora pojawila sie w USA
w trakcie, a zwlaszcza po zakonczeniu II wojny swiatowej.
Cele obu tych odlamow polskiej diaspory byly - jesli chodzi
o sprawe polska - identyczne, ale dochodzilo do sporow,
czesciej na tle ambicjonalnym niz rzeczywistych rozbieznosci
politycznych.
Znaczne fragmenty rozdzialu dotycza dzialalnosci powstalego
w 1944 r. Kongresu Polonii Amerykanskiej, ktory przez wszystkie
lata rzadow komunistycznych w Polsce aktywnie dzialal na
rzecz przywrocenia krajowi niepodleglosci i demokracji oraz
zabezpieczenia jego zachodnich granic. Nie pominieto jednak
dzialalnosci na gruncie amerykanskim zwolennikow komunizmu,
takim postaciom jak Boleslaw Gebert, Leon Krzycki czy ksiadz
Stanislaw Orlemanski.
Na okres powojenny przypada wzrost wplywow politycznych
Polonii w polityce amerykanskiej. W Kongresie zasiadalo
regularnie (lata 60., 70.) od 8 do 12 kongresmanow polskiego
pochodzenia. Politycy o polskim rodowodzie pojawili sie
rowniez w Senacie (Edmund Muskie, Frank Murkowski, Barbara
Mikulski), obejmowali wysokie stanowiska w administracji
rzadowej. Wprawdzie nigdy nie tworzyli jednolitej polskiej
reprezentacji politycznej, ale w zasadniczych sprawach dotyczacych
Polski tworzyli zazwyczaj jednolity front, co mialo swe
znaczenie.
Prof. Blejwas podkresla, iz w polowie lat 70., w zwiazku
z narastajacym kryzysem w kraju, nastapilo ozywienie dzialalnosci
emigracji polskiej, takze tej w USA. Jego przejawem bylo
m.in. zwolanie Konferencji Polonii Wolnego Swiata, a pozniej
powolanie Rady Koordynacyjnej Polonii Wolnego Swiata. Oznaczalo
przejecie inicjatywy politycznej w sprawach polskich z rak
slabnacych osrodkow emigracji politycznej w Wielkiej Brytanii,
skupionych przez powojenne dziesieciolecia wokol rzadu na
uchodzstwie.
Podsumowujac swe rozwazania prof. Blejwas wskazal, iz pomimo
wszystkich slabosci, jakie nekaly Polonie amerykanska, nie
mozna jej zarzucic braku instynktu politycznego, a w "fundamentalnej
kwestii dotyczacej ksztaltowania stosunkow miedzy Warszawa
a Waszyngtonem Polonia odegrala kluczowa role, porownywalna
z symbolicznym wymiarem trwania rzadu na uchodzstwie".
Dla wiekszosci czytelnikow zainteresowanych problematyka
polskiej diaspory na terenie Stanow Zjednoczonych niewatpliwie
najciekawszy bedzie rozdzial poswiecony okresowi lat 1989-2000,
opracowany przez Johna Radzilowskiego - historyka i publicyste
od lat podejmujacego tematy polonijne. Jest to jedna z pierwszych
prob spojrzenia na najnowszy okres dziejow polskiej diaspory,
ktora znalazla sie po 1989 r. w calkiem nowej sytuacji.
Spelnilo sie marzenie polonijnych pokolen o Polsce niepodleglej,
bezpiecznej, demokratycznej, nadrabiajacej dystans dzielacy
ja od krajow najwyzej rozwinietych. Jednak te niewatpliwe
pozytywne przemiany w Starym Kraju przeslania niepokoj zywiony
przez spolecznosc polsko-amerykanska, czy aby triumfujacy
kapitalizm "nie wyrzadzi Polsce zla". Obawy te dotycza tak
kwestii ekonomicznych, jak i sfery tradycji i obyczajow,
ktore ulegaja w Polsce szybkim przemianom. Autor wskazuje,
ze "Polacy amerykanscy widzieli zachodzace zmiany w kategoriach
zagrozenia, poniewaz zawsze (co naturalne) postrzegali Polske
jako rezerwuar polskosci". Spostrzezenie to wydaje sie trafne,
ale Radzilowski przypisuje tym sprawom chyba nadmierne znaczenie.
Przyczyn rozczarowania Polonii wspolczesna Polska jest znacznie
wiecej, a nieposlednia role odgrywa chociazby fakt szybkiej
pauperyzacji wsi, co rzutuje na sytuacje mieszkajacych w
Polsce rodzin emigrantow. Wiaze sie z tym rowniez bolesna
dla Polonii kwestia relatywnego spadku jej sily nabywczej
w warunkach utrzymywania wysokiego kursu zlotego wobec dolara.
Wspomniec trzeba i o tym, iz krajowi politycy, tak czesto
odwiedzajacy osrodki polonijne, nie szczedzili nigdy obietnic,
ktore czesto okazywaly sie bez pokrycia.
Sporo miejsca poswiecil autor szerokiej i dobrze zorganizowanej
akcji na rzecz przyjecia Polski do NATO. Glowna role odgrywal
w tym dziele Kongres Polonii Amerykanskiej, ale wlaczyly
sie do niej wszystkie organizacje i srodowiska, takze przedstawiciele
trzeciego, czwartego i piatego pokolenia Amerykanow polskiego
pochodzenia. To wowczas biura kongresmanow i senatorow zostaly
zasypane listami popierajacymi przyjecie Polski do Paktu
Polnocnoatlantyckiego. Po raz pierwszy w akcji lobbyingu
uzyto na wielka skale Internetu. Ogrom wysilku, jaki zostal
wowczas podjety, nie w pelni jest znany w kraju, nie docenia
sie jego wplywu na polityke amerykanska.
Dyskusyjne sa narzekania autora, iz energii i entuzjazmu
z okresu kampanii na rzecz przyjecia Rzeczypospolitej do
NATO nie potrafili polonijni przywodcy przeksztalcic w dlugofalowy
i konkretny sukces polityczny, a wplyw polityczny Polonii
na zycie polityczne w USA jest wciaz bardzo maly. Okres
staran o czlonkostwo RP w strukturach bezpieczenstwa Zachodu,
ktory zaowocowal wielka aktywnoscia Polonii, byl niepowtarzalny
chocby z tej przyczyny, iz cel byl jasno zdefiniowany, popierany
wlasciwie przez wszystkich Polakow na calym swiecie, zgodny
takze z zywotnymi interesami Stanow Zjednoczonych. Taka
sytuacja sie juz nie powtorzyla. W zadnej innej sprawie
nie mozna bylo osiagnac takiej jednomyslnosci.
Racje ma jednak autor, gdy wskazuje, iz sukces kampanii
lat 1997-1998 przeslaniaja nieporozumienia miedzy kierownictwem
KPA i wladzami polskimi, datujace sie co najmniej od zawierajacego
slowa krytyki listu prezesa KPA Edwarda Moskala do prezydenta
Aleksandra Kwasniewskiego. Spory majace w tle stosunki polsko-zydowskie
zle wplywaja na dzien wspolczesny diaspory polskiej na ziemi
amerykanskiej, odwracajac jej uwage od wielu innych, chyba
powazniejszych problemow, przed ktorymi stoi. Niewesoly
obraz "pozbawionej steru" polskiej diaspory poprawia jedynie
fakt, iz - jak twierdzi autor - "realnoscia swego istnienia
zaprzecza powtarzanym czesto przewidywaniom, ktore wroza
jej koniec".
-------------------
Polska diaspora,
praca zbiorowa pod redakcja Adama Walaszka, Wydawnictwo
Literackie, Krakow 2001, s.606.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |