JAN KRAWIEC
Antysemityzm nie szkodzi Zydom
Nawet medrzec moze usiasc na mrowisku,
ale tylko glupiec tam pozostanie.
Przyslowie chinskie
Smutno
mi Boze, bo Polonia upadla tak nisko, jak nigdy przedtem,
a w Polsce prywata zastapila patriotyzm, niedolestwo nagradza
sie "kopnieciem w gore", korupcja panoszy sie na wszystkich
szczeblach administracji i nie ma nadziei na zmiane.
Byly czasy...
Gdy prawdziwie boli, zamykam oczy i patrze w przeszlosc.
Widze:
Helikopter wiozacy prezydenta Ronalda Reagana laduje na
trawniku za "Bialym Domem" Zwiazku Narodowego Polskiego
w Chicago. Dostojnego goscia wita chlebem i sola gospodarz,
prezes ZNP i Kongresu Polonii Amerykanskiej Alojzy Mazewski.
Prezydent podchodzi do licznej grupy Polonii. Wszyscy wstaja
i witaja prezydenta goracymi oklaskami. Reagan przemawia,
odpowiada na pytania; zebrani widza w nim jednego z nas
- obywatela wspanialej (czasem zwariowanej) Ameryki. Poczatkowy
dystans i niesmialosc przechodza w prawie rodzinna serdecznosc.
Prezydent Stanow Zjednoczonych byl gosciem Polonii. Amerykanskie
srodki masowego przekazu nie mogly tego pominac. Prezes
Mazewski byl pierwszym i jedynym dotad Amerykaninem polskiego
pochodzenia mianowanym w 1970 r. czlonkiem delegacji USA
na generalne zgromadzenie Organizacji Narodow Zjednoczonych.
Dwa lata wczesniej Mazewski zostal wybrany na stanowisko
prezesa KPA. Po objeciu prezesury wydal oswiadczenie, w
ktorym stwierdzil miedzy innymi, ze "czas podniesc image dziesieciu milionow Amerykanow polskiego pochodzenia". Zgodnie
z tym nakazem zabiegal niestrudzenie o powolanie na stanowiska
federalne i stanowe Amerykanow polskiego pochodzenia (takze
szukal kandydatow na stanowiska z wyboru). Leonard Walentynowicz
z Buffalo zostal asystentem sekretarza stanu, Mitchell Kafarski
z Detroit czlonkiem Komisji Przebudowy Pennsylvania Ave.
w Waszyngtonie, gen. Edward Rowny szefem negocjatorow Stanow
Zjednoczonych ze Zwiazkiem Sowieckim w sprawie ograniczenia
zbrojen, Mitchell Kobelinski z Chicago - dyrektorem Banku
Eksport-Import, pozniej szefem Small Business Administration.
W osiagnieciu celow pomagali Mazewskiemu kongresmani polskiego
pochodzenia. Od polowy lat 50. metropolie chicagowska reprezentowalo
czterech kongresmanow polskiego pochodzenia (obecnie jeden),
ktorzy w swoich partiach i w Izbie Reprezentantow doszli
do znacznych wplywow. Nazwisko kongresmana Johna C. Kluczynskiego
nosi jeden z dwoch wielkich biurowcow federalnych w Chicago.
Kongresman Dan Rostenkowski przez lata byl najbardziej wplywowa
osobistoscia (po marszalku) w izbie. Edward Derwinski byl
czlonkiem Komisji Spraw Zagranicznych i cieszyl sie szacunkiem
w Partii Republikanskiej, a osobista przyjazn z rodzina
Bushow, zapoczatkowana, gdy pozniejszy prezydent byl kongresmanem,
otwierala mu drzwi do Bialego Domu, Departamentu Stanu i
innych urzedow federalnych. Gdy po 24 latach pracy w Kongresie
demokratyczna legislatura stanowa umiescila go na liscie
tego samego okregu z przyjacielem-republikaninem, nie prowadzil
kampanii i stracil miejsce w Kongresie. Wyszlo mu to na
zdrowie, bo zostal osobistym ambasadorem prezydenta Reagana
do specjalnych zadan, a gdy prezydentem zostal George Bush
(ojciec obecnego prezydenta), Derwinski wszedl do rzadu
jako sekretarz (minister) spraw weteranskich.
Kongresman Roman Pucinski, po nieudanej probie kandydowania
do Senatu USA, zostal radnym (alderman) w Chicago
i na tym stanowisku doszedl do znacznych wplywow w miescie.
Kongresman Clement Zablocki (demokrata) z Milwaukee byl
przewodniczacym Komisji Spraw Zagranicznych w izbie. Duzy
wplyw w Kongresie mial Thaddeus Machrowicz, kongresman z
Michigan (pozniej sedzia).
Polonia miala reprezentantow i senatorow w legislaturze
stanowej Illinois, w urzedach i w sadownictwie.
Kontakty i spotkania z przywodcami organizacji zydowskich
przyniosly przyciszenie antypolskich wypowiedzi, szczegolnie Polish jokes. Liste osiagniec Polonii i KPA za prezesury
Mazewskiego mozna by wydluzac. Kontynuowal prace poprzednika,
mecenasa Karola Rozmarka. Glos KPA liczyl sie w formulowaniu
polityki amerykanskiej wobec Polski, a sam Mazewski byl
czestym i mile widzianym gosciem w Bialym Domu. Pisze o
okresie Mazewskiego, poniewaz bylem blisko niego i widzialem,
co i jak robil.
Smutna rzeczywistosc
Tak bylo. A teraz? Przez prawie piec lat zaden senator
nie spotkal sie z prezesem KPA Edwardem Moskalem. Prezes
nie ma dostepu do Bialego Domu i Departamentu Stanu. Za
oficjalne poparcie kandydatury George'a Busha otrzymal zaproszenie
na inauguracje, a plk Kazimierz Lenard z biura KPA w Waszyngtonie
postaral sie o bardzo dobre miejsce na trybunie. Usluzny
dworek (wb) rozkolysal dzwon chwaly dla prezesa KPA, umieszczajac
w Dzienniku Zwiazkowym komunikat pt. "Prezes ZNP
i KPA gosciem Bialego Domu na inauguracji prezydentury G.W.
Busha". W tekscie radosna wiadomosc (po latach ignorowania
prezesa): "Prezes E. Moskal udaje sie do Waszyngtonu w przyszly
piatek, 19 stycznia br., bowiem w tym dniu przeprowadzic
ma szereg rozmow z czlonkami Kongresu USA, a takze z przedstawicielami
administracji waszyngtonskiej".
Prezes Moskal nie pojechal na inauguracje, gdy dowiedzial
sie, ze plk Lenard nie mogl uzyskac dla niego spotkania
nie tylko z prezydentem Bushem, lecz takze z zadnym senatorem
lub czlonkiem rzadu (w tym okresie formowanego).
Za poprzednikow Moskala KPA mial wiekszy wplyw polityczny
w Waszyngtonie, niz Polonia na to zaslugiwala (bo nie dawala
i nie daje pieniedzy na dzialalnosc polityczna). Obecnie
nie ma zadnego znaczenia politycznego.
Dlaczego?
Kongres Polonii Amerykanskiej powstal pod koniec maja 1944
r. na wielkim sejmie Polonii, w ktorym wzielo udzial okolo
2300 delegatow i delegatek wszystkich organizacji polskich
i polsko-amerykanskich. Glownym celem KPA, ktorego pierwszym
prezesem zostal Karol Rozmarek, wyznaczony przez sejm Polonii,
byla pomoc narodowi polskiemu w walce o niepodleglosc przez
wplywanie na rzad Stanow Zjednoczonych, by prowadzil polityke
korzystna dla Polski. KPA mial byc propolskim lobby w Waszyngtonie.
Te linie kontynuowal Mazewski.
Skarbnik Zwiazku Narodowego Polskiego od 1967 roku, Edward
Moskal, byl stale w opozycji do prezesa Mazewskiego. Glowna
przyczyna niezgody byl KPA. Moskal mowil przy roznych okazjach,
ze ZNP powinien wziac "rozwod" z KPA, poniewaz to "malzenstwo"
kosztuje ZNP za duzo. Zrodlem tarc byly rowniez obiady i
kolacje skarbnika Moskala z ostatnim konsulem komunistycznego
rzadu w Polsce Czerwinskim, o ktorym krazyly takze plotki,
ze jest wspolpracownikiem sluzb specjalnych PRL. Z tego
powodu wielu dzialaczy KPA mialo pretensje do Mazewskiego,
ktory rozkladal ramiona mowiac, ze Moskal zostal wybrany
skarbnikiem ZNP przez sejm i nikt nie moze mu zabronic spotykania
sie z kim chce, ani usunac go ze stanowiska.
Po smierci Mazewskiego Moskal nie wzial "rozwodu" z KPA,
lecz przyjal prezesure tego "ramienia politycznego Polonii".
Podzielalem troske malego grona dzialaczy KPA (sp. Bonawentura
Migala, sp. Kazimierz Lukomski), ktorzy obawiali sie, ze
Moskal nie nadaje sie na przywodce politycznego Polonii,
poniewaz nie ma przygotowania, nie jest politykiem i lubi
popisywac sie wulgarnym jezykiem, nawet wobec kobiet. Najwiekszy
niepokoj budzily jego zazyle stosunki z komunistycznym konsulem
PRL w Chicago.
Sprawa NATO
W latach 1989/1990 glowny cel zostal osiagniety. Polska
odzyskala niepodleglosc. W nowej sytuacji nalezalo zastanowic
sie, czy KPA ma racje bytu. Jezeli tak, to jakie ma zadania.
Dyskusji nie bylo, moze dlatego, ze zjawilo sie wielkie
zadanie - rozszerzenie NATO o Polske, Czechy i Wegry. Prezydent
George Bush (ojciec obecnego prezydenta) popieral rozszerzenie
NATO. Jego nastepca, demokrata Bill Clinton, zgodnie z haslem
kampanii "Economy, Stupid!" w pierwszej kadencji malo zajmowal
sie polityka zagraniczna, a nie chcac draznic Rosji, zdecydowanie
sprzeciwiajacej sie rozszerzeniu NATO, odnosil sie do sprawy
niechetnie. Na spotkaniu prezydenta Clintona z przedstawicielami
grup etnicznych w Detroit prezes Moskal bardzo mocno zazadal
poparcia przez Stany Zjednoczone rozszerzenia NATO. Takie
samo stanowisko zajeli reprezentanci Czechow i Wegrow. Zblizaly
sie wybory i glosy tych grup etnicznych mogly zadecydowac,
czy Clinton zostanie wybrany na druga kadencje. Byl to przekonujacy
argument i Clinton opowiedzial sie za rozszerzeniem NATO,
co jednak nie przesadzalo sprawy. Traktat musial byc ratyfikowany
przez Senat wiekszoscia dwoch trzecich glosow (67).
Ale juz wczesniej, obok Edwarda Moskala popierajacego rozszerzenie
NATO, zaczal ujawniac sie inny Edward Moskal - budzacy niepokoj
ideowych dzialaczy KPA. Jednym z nich byl wiceprezes i przewodniczacy
Komisji Spraw Polskich Kazimierz Lukomski, przez lata "dusza"
wszystkich poczynan wobec Polski. Prezes Moskal zaczal odsuwac
Lukomskiego na boczny tor, podejmujac wazne decyzje wobec
Polski nie tylko bez przedyskutowania sprawy z przewodniczacym
Komisji Spraw Polskich, lecz nawet bez zawiadomienia go
o swoich posunieciach.
W liscie do mnie, datowanym 28 maja 1991 r., Lukomski,
uzasadniajac rezygnacje ze stanowiska wiceprezesa KPA i
przewodniczacego Komisji Spraw Polskich, pisal: "Moskal
traktuje Kongres - podobnie jak PNA, jako swoj folwark.
Nie moge sie z tym zgodzic, a jednoczesnie nie mam zadnych
mozliwosci przeciwstawienia sie. Poza nielicznymi bardzo
wyjatkami jestem tu, w Chicago, calkowicie odosobniony.
M. potrafil zjednac sobie wszystkich, lacznie z naszymi
niezlomnymi niepodleglosciowcami, ktorym juz nie przeszkadza,
ze popiera on rezymowych dyplomatow jak Czerwinski i wystawia
pochwalne laurki Jaruzelskiemu".
Pocalunek smierci
Uplynelo kilka lat. W kolach politycznych dyskutowano,
czy Senat powinien, czy nie powinien ratyfikowac traktat
o rozszerzeniu NATO. Z poczatkiem 1996 r. nadeszla z Polski
wiadomosc o liscie prezesa Moskala do prezydenta Aleksandra
Kwasniewskiego. Prezes KPA zalecal twarde stanowisko wobec
Zydow, krytykowal rzekoma "uleglosc" rzadu polskiego wobec
Zydow, a na dowod podal uchwalona przez Sejm "w trybie szybkim"
ustawe o zwrocie "majatku tylko i wylacznie gminom zydowskim".
(Podobne uchwaly podjely parlamenty Rumunii, Wegier i Austrii,
debatowano w Czechach). Aby nie bylo watpliwosci, co jest
motywem tego listu, prezes Moskal dodal "fakt zabijania
przez panstwo Izrael niewinnych kobiet i dzieci (sic!) ktorzy
schronili sie w obozach Organizacji Narodow Zjednoczonych
w Libanie".
Prezes Moskal samowolnie zmienil cel KPA - do lobby na
korzysc Polski w Waszyngtonie dodal lobby przeciw Zydom
w Warszawie. Reakcja Zydow nie byla niespodzianka. Najstarsza
i wplywowa organizacja, Komitet Zydow Amerykanskich, uznala
Moskala za antysemite i zerwala kontakty z KPA.
Edward Moskal chyba nie zdawal sobie sprawy z konsekwencji
deklaracji Komitetu Zydow Amerykanskich. Przekonal sie szybko,
ze stal sie persona non grata w oficjalnym Waszyngtonie
i jego mozliwosci wplywania na polityke Stanow Zjednoczonych
wobec Polski spadly do zera. KPA za poprzednikow Moskala
osiagnal wiecej, niz nalezalo sie spodziewac, dzieki postawie
moralnej: walczyl o wolnosc narodu ujarzmionego przez komunistow
w sluzbie Kremla. Nie majac pieniedzy na kampanie dla kandydatow
na prezydenta i do Kongresu, KPA zyskiwal sympatykow jako
bojownik o sluszna sprawe, zgodna z duchem Ameryki.
Wybitny niemiecki filozof Karl Jaspers powiedzial (cytuje
za Jerzym Turowiczem), ze "przed wojna, przed holocaustem,
antysemityzm byl falszywa doktryna polityczna, zas po holocauscie
jest zbrodnia". W Ameryce uznanie polityka za antysemite
jest pocalunkiem smierci.
Obawialem sie, ze antyzydowskie oswiadczenia prezesa Moskala
oraz antysemicka kampania dwoch z trzech dziennikow ukazujacych
sie w Chicago w jezyku polskim i w innych czasopismach w
Ameryce oburza Zydow do tego stopnia, iz w odwecie zablokuja
lub opoznia przyjecie Polski do NATO.
Jak bylo?
Moje obawy rozwial polityk amerykanski (nie polskiego pochodzenia),
w Waszyngtonie, ktorego poznalem, gdy bylem redaktorem naczelnym Dziennika Zwiazkowego. Zatelefonowal do mnie, poniewaz
dziwi go sprzecznosc miedzy dzialalnoscia Myry Lenard z
biura KPA w Waszyngtonie a oswiadczeniami prezesa KPA Moskala.
Powiedzial, ze rozszerzenie NATO jest prawie przesadzone
dzieki temu, ze politolodzy (wysmiewani przez Moskala "jajoglowi")
przekonali politykow, iz lezy to w interesie Stanow Zjednoczonych.
Wazna role odegral prof. Zbigniew Brzezinski, ktory w swoich
ksiazkach i artykulach przedstawial korzysci dla Ameryki
z rozszerzenia NATO. Przez Brzezinskiego kontakt z wielu
politologami na uniwersytetach nawiazal Jan Nowak-Jezioranski,
byly dyrektor Rozglosni Polskiej Radia Wolna Europa, majacy
rowniez dostep do politykow. Gdyby nawet KPA byl przeciw
rozszerzeniu NATO, Senat prawdopodobnie glosowalby za. (Potwierdzil
to byly kongresman Derwinski na zebraniu Wydzialu Illinois
KPA).
Dobrze, ze Myra Lenard, kontynuowal polityk z Waszyngtonu,
z wielkim entuzjazmem przekonuje senatorow do glosowania
za rozszerzeniem NATO, dobrze, ze do Waszyngtonu naplynelo
tysiace listow i telegramow od Amerykanow polskiego pochodzenia
za rozszerzeniem NATO, dobrze, ze skuteczna akcje prowadzi
Ambasada RP. Moze to wplynac na senatorow jeszcze niezdecydowanych.
Kilka glosow wiecej niz dwie trzecie umocni rozszerzenie
NATO w opinii publicznej i bedzie mialo wplyw na Izbe Reprezentantow,
ktora decyduje o finansach.
Rosjanie wiedza, ciagnal rozmowca, ze sprawa jest przesadzona.
Jedyna iskierka nadziei na zablokowanie rozszerzenia NATO
bylaby zmiana stanowiska Zydow, ktorzy popieraja rozszerzenie
NATO. Dlatego nie rozumiem, mowil, antysemickiej kampanii
Moskala przed glosowaniem w Senacie w donioslej dla Polski
sprawie. Odpowiedzialem, ze antysemityzm zaslepia i pozbawia
zdolnosci do myslenia.
Byly okresy, ze przywodcy organizacji zydowskich rozwazali
cofniecie poparcia dla rozszerzenia NATO. Przewazyl zdrowy
rozsadek i przekonanie, iz rozrzeszenie jest zgodne z amerykanska
racja stanu i jest zagadnieniem dlugofalowym, a prezesi
organizacji przychodza i odchodza. Za rozszerzeniem NATO
padlo 80 glosow, duzo wiecej niz niezbedne dwie trzecie.
Taka jest prawda o przyjeciu Polski do NATO. Wbrew temu
dworacy prezesa KPA trabia na wszystkie strony, ze Polska
zawdziecza Moskalowi przyjecie do NATO.
Nowomowa w Ameryce
Znawcy komunizmu twierdza, ze fundamentem tej zbrodniczej
doktryny jest klamstwo. Orwell (bodaj jako pierwszy) zwrocil
uwage, ze totalizmy (komunizm, hitleryzm) nie moga istniec
bez nowomowy cechujacej sie ogolnikowoscia i brakiem precyzji
jezykowej. Zmarly niedawno ks. Jozef Tischner dodal, ze
narzedziem nowomowy sa: pomawianie, podejrzenia, oskarzenia
i wyrokowanie. Wszystkie te cechy, z klamstwem na czele,
mozemy znalezc w oswiadczeniach prezesa KPA i propagandzie
antysemickiej znacznej czesci ukazujacej sie w Ameryce prasy
w jezyku polskim.
Ludziom o mentalnosci totalitarnej, ktorzy znalezli sie
w otoczeniu prezesa Moskala, latwo przejsc od komunizmu
do nacjonalizmu. Sa to ideologie nie identyczne, ale bardzo
sobie bliskie: jeszcze latwiej jest przejsc z kultu "nieomylnego
i wszechwiedzacego" pierwszego sekretarza partii do kultu
"pierwszego sekretarza" Polonii, szczegolnie, gdy podpisuje,
co mu podsuna dworacy piekacy wlasna pieczen. Wiem, ze prezes
Moskal z trudem moze sklecic krotkie zdanie po polsku. Nie
jest to ujma, poniewaz wychowal sie w Ameryce. Od pieciu
lat podpisuje jednak oswiadczenia na rozne tematy. Okazuje
sie, ze jest czlowiekiem renesansowym, znawca historii (szkoda,
ze falszywej) i literatury, ozdabia swoje wypowiedzi nawet
zwrotami w jezyku francuskim.
Najwiecej rozglosu zdobyl atakami na Zydow. Stal sie "znawca"
obozu koncentracyjnego Auschwitz. Majac drzwi zamkniete
do wladz w Waszyngtonie, postanowil rzadzic Polska. W liscie
do premiera Jerzego Buzka w ordynarnym w tonie skrytykowal
mianowanie Wladyslawa Bartoszewskiego ministrem spraw zagranicznych
i czlonkiem Komitetu Oswiecimskiego (Bartoszewski byl wiezniem
Auschwitz). List zakonczyl poboznym zyczeniem: "Co mnie
pociesza to fakt, ze jak Bog pozwoli bedzie pan (premierem)
tylko do wiosny". W swiecie cywilizowanym tak sie nie pisze
do premiera rzadu wylonionego przez wiekszosc sejmowa.
Prezes Moskal stoczyl sie jeszcze nizej w ataku na prof.
Leona Kieresa, ktorego Sejm wybral na przewodniczacego Instytutu
Pamieci Narodowej. Pod tytulem "Kolejny 'kon trojanski'
organizacji zydowskich" prezes ZNP i KPA zastanawia sie,
"kto prof. Kieresa zatrudnil. Czy nie sa to ci sami lokaje,
ktorzy maja dziwne powinowactwo z zydowskimi zadaniami...".
W tym samym oswiadczeniu radzil Zydom: "Byloby lepiej, gdyby
zachowywali sie poprawnie wobec Palestynczykow zamiast zabijac
ich dzieci. Straszny jest obraz malego Palestynczyka chronionego
przez ojca przed izraelskim ogniem, a w chwile pozniej martwego
od kul tych 'bohaterow'".
Na dno bagna spadl Moskal w haniebnym paszkwilu na "kuriera
z Warszawy" Jana Nowaka-Jezioranskiego, ktory od wybuchu
wojny sluzyl Polsce. Sluzyl skutecznie, przyczynil sie jak
nikt inny do upadku komunizmu i otrzymal za to najwyzsze
polskie odznaczenie: Order Orla Bialego. Przyczynil sie
takze, bez porownania wiecej niz Moskal, do rozszerzenia
NATO.
Dworacy prezesa ZNP i KPA klamia, gloszac, ze Moskal walczy
z antypolonizmami. Nie odparl dokumentami ani jednego falszywego
zarzutu zydowskiego dziennikarza lub historyka. Powtarza
stereotypy antysemitow o Zydach, propagujac nienawisc do
narodu przesladowanego przez tysiaclecia. Czy nie dotarly
do niego slowa Papieza Jana Pawla II, ze antysemityzm jest
grzechem? Jest sprzeczny z chrzescijanstwem, ktorego korzenie
tkwia w judaizmie.
Antysemityzm nie szkodzi Zydom, lecz Polsce i Polonii.
Zydom jest potrzebny. Rozbici religijnie, rozproszkowani
politycznie, jednocza sie do walki z antysemityzmem i w
obronie Izraela. Prezes Moskal daje im amunicje.
Dworacy i poplecznicy Moskala nawoluja do jednosci Polonii,
naturalnie pod wodza "pierwszego sekretarza" Edwarda Moskala.
Jednosc w szkodzeniu Polsce i Polonii nalezy rozbijac! Trzeba
rozbic!
-----------------------
Od redakcji: Jan Krawiec w latach 1968 - 1985
byl redaktorem naczelnym wychodzacego w Chicago Dziennika
Zwiazkowego. W tym okresie blisko wspolpracowal z Alojzym
Mazewskim, prezesem Kongresu Polonii Amerykanskiej i Zwiazku
Narodowego Polskiego. W latach 1985-1988 zasiadal w Radzie
Dyrektorow Kongresu Polonii Amerykanskiej.
-----------------------
Na zdjeciu z wizyta w Bialym Domu:
(od lewej) Boleslaw Wierzbianski, nn. Boleslaw Laszewski,
Helena Wojcik, Kazimierz Lukomski, prezydent Ronald Reagan,
Alojzy Mazewski,
Edward Dykla, nn., Paul Odrobina i Myra Lenard.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |