PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (1 czerwca 2001)


JAN KRAWIEC

Antysemityzm nie szkodzi Zydom

Nawet medrzec moze usiasc na mrowisku,
ale tylko glupiec tam pozostanie
.

Przyslowie chinskie

Smutno mi Boze, bo Polonia upadla tak nisko, jak nigdy przedtem, a w Polsce prywata zastapila patriotyzm, niedolestwo nagradza sie "kopnieciem w gore", korupcja panoszy sie na wszystkich szczeblach administracji i nie ma nadziei na zmiane.

Byly czasy...

Gdy prawdziwie boli, zamykam oczy i patrze w przeszlosc. Widze:

Helikopter wiozacy prezydenta Ronalda Reagana laduje na trawniku za "Bialym Domem" Zwiazku Narodowego Polskiego w Chicago. Dostojnego goscia wita chlebem i sola gospodarz, prezes ZNP i Kongresu Polonii Amerykanskiej Alojzy Mazewski. Prezydent podchodzi do licznej grupy Polonii. Wszyscy wstaja i witaja prezydenta goracymi oklaskami. Reagan przemawia, odpowiada na pytania; zebrani widza w nim jednego z nas - obywatela wspanialej (czasem zwariowanej) Ameryki. Poczatkowy dystans i niesmialosc przechodza w prawie rodzinna serdecznosc. Prezydent Stanow Zjednoczonych byl gosciem Polonii. Amerykanskie srodki masowego przekazu nie mogly tego pominac. Prezes Mazewski byl pierwszym i jedynym dotad Amerykaninem polskiego pochodzenia mianowanym w 1970 r. czlonkiem delegacji USA na generalne zgromadzenie Organizacji Narodow Zjednoczonych.

Dwa lata wczesniej Mazewski zostal wybrany na stanowisko prezesa KPA. Po objeciu prezesury wydal oswiadczenie, w ktorym stwierdzil miedzy innymi, ze "czas podniesc image dziesieciu milionow Amerykanow polskiego pochodzenia". Zgodnie z tym nakazem zabiegal niestrudzenie o powolanie na stanowiska federalne i stanowe Amerykanow polskiego pochodzenia (takze szukal kandydatow na stanowiska z wyboru). Leonard Walentynowicz z Buffalo zostal asystentem sekretarza stanu, Mitchell Kafarski z Detroit czlonkiem Komisji Przebudowy Pennsylvania Ave. w Waszyngtonie, gen. Edward Rowny szefem negocjatorow Stanow Zjednoczonych ze Zwiazkiem Sowieckim w sprawie ograniczenia zbrojen, Mitchell Kobelinski z Chicago - dyrektorem Banku Eksport-Import, pozniej szefem Small Business Administration.

W osiagnieciu celow pomagali Mazewskiemu kongresmani polskiego pochodzenia. Od polowy lat 50. metropolie chicagowska reprezentowalo czterech kongresmanow polskiego pochodzenia (obecnie jeden), ktorzy w swoich partiach i w Izbie Reprezentantow doszli do znacznych wplywow. Nazwisko kongresmana Johna C. Kluczynskiego nosi jeden z dwoch wielkich biurowcow federalnych w Chicago. Kongresman Dan Rostenkowski przez lata byl najbardziej wplywowa osobistoscia (po marszalku) w izbie. Edward Derwinski byl czlonkiem Komisji Spraw Zagranicznych i cieszyl sie szacunkiem w Partii Republikanskiej, a osobista przyjazn z rodzina Bushow, zapoczatkowana, gdy pozniejszy prezydent byl kongresmanem, otwierala mu drzwi do Bialego Domu, Departamentu Stanu i innych urzedow federalnych. Gdy po 24 latach pracy w Kongresie demokratyczna legislatura stanowa umiescila go na liscie tego samego okregu z przyjacielem-republikaninem, nie prowadzil kampanii i stracil miejsce w Kongresie. Wyszlo mu to na zdrowie, bo zostal osobistym ambasadorem prezydenta Reagana do specjalnych zadan, a gdy prezydentem zostal George Bush (ojciec obecnego prezydenta), Derwinski wszedl do rzadu jako sekretarz (minister) spraw weteranskich.

Kongresman Roman Pucinski, po nieudanej probie kandydowania do Senatu USA, zostal radnym (alderman) w Chicago i na tym stanowisku doszedl do znacznych wplywow w miescie.

Kongresman Clement Zablocki (demokrata) z Milwaukee byl przewodniczacym Komisji Spraw Zagranicznych w izbie. Duzy wplyw w Kongresie mial Thaddeus Machrowicz, kongresman z Michigan (pozniej sedzia).

Polonia miala reprezentantow i senatorow w legislaturze stanowej Illinois, w urzedach i w sadownictwie.

Kontakty i spotkania z przywodcami organizacji zydowskich przyniosly przyciszenie antypolskich wypowiedzi, szczegolnie Polish jokes. Liste osiagniec Polonii i KPA za prezesury Mazewskiego mozna by wydluzac. Kontynuowal prace poprzednika, mecenasa Karola Rozmarka. Glos KPA liczyl sie w formulowaniu polityki amerykanskiej wobec Polski, a sam Mazewski byl czestym i mile widzianym gosciem w Bialym Domu. Pisze o okresie Mazewskiego, poniewaz bylem blisko niego i widzialem, co i jak robil.

Smutna rzeczywistosc

Tak bylo. A teraz? Przez prawie piec lat zaden senator nie spotkal sie z prezesem KPA Edwardem Moskalem. Prezes nie ma dostepu do Bialego Domu i Departamentu Stanu. Za oficjalne poparcie kandydatury George'a Busha otrzymal zaproszenie na inauguracje, a plk Kazimierz Lenard z biura KPA w Waszyngtonie postaral sie o bardzo dobre miejsce na trybunie. Usluzny dworek (wb) rozkolysal dzwon chwaly dla prezesa KPA, umieszczajac w Dzienniku Zwiazkowym komunikat pt. "Prezes ZNP i KPA gosciem Bialego Domu na inauguracji prezydentury G.W. Busha". W tekscie radosna wiadomosc (po latach ignorowania prezesa): "Prezes E. Moskal udaje sie do Waszyngtonu w przyszly piatek, 19 stycznia br., bowiem w tym dniu przeprowadzic ma szereg rozmow z czlonkami Kongresu USA, a takze z przedstawicielami administracji waszyngtonskiej".

Prezes Moskal nie pojechal na inauguracje, gdy dowiedzial sie, ze plk Lenard nie mogl uzyskac dla niego spotkania nie tylko z prezydentem Bushem, lecz takze z zadnym senatorem lub czlonkiem rzadu (w tym okresie formowanego).

Za poprzednikow Moskala KPA mial wiekszy wplyw polityczny w Waszyngtonie, niz Polonia na to zaslugiwala (bo nie dawala i nie daje pieniedzy na dzialalnosc polityczna). Obecnie nie ma zadnego znaczenia politycznego.

Dlaczego?

Kongres Polonii Amerykanskiej powstal pod koniec maja 1944 r. na wielkim sejmie Polonii, w ktorym wzielo udzial okolo 2300 delegatow i delegatek wszystkich organizacji polskich i polsko-amerykanskich. Glownym celem KPA, ktorego pierwszym prezesem zostal Karol Rozmarek, wyznaczony przez sejm Polonii, byla pomoc narodowi polskiemu w walce o niepodleglosc przez wplywanie na rzad Stanow Zjednoczonych, by prowadzil polityke korzystna dla Polski. KPA mial byc propolskim lobby w Waszyngtonie. Te linie kontynuowal Mazewski.

Skarbnik Zwiazku Narodowego Polskiego od 1967 roku, Edward Moskal, byl stale w opozycji do prezesa Mazewskiego. Glowna przyczyna niezgody byl KPA. Moskal mowil przy roznych okazjach, ze ZNP powinien wziac "rozwod" z KPA, poniewaz to "malzenstwo" kosztuje ZNP za duzo. Zrodlem tarc byly rowniez obiady i kolacje skarbnika Moskala z ostatnim konsulem komunistycznego rzadu w Polsce Czerwinskim, o ktorym krazyly takze plotki, ze jest wspolpracownikiem sluzb specjalnych PRL. Z tego powodu wielu dzialaczy KPA mialo pretensje do Mazewskiego, ktory rozkladal ramiona mowiac, ze Moskal zostal wybrany skarbnikiem ZNP przez sejm i nikt nie moze mu zabronic spotykania sie z kim chce, ani usunac go ze stanowiska.

Po smierci Mazewskiego Moskal nie wzial "rozwodu" z KPA, lecz przyjal prezesure tego "ramienia politycznego Polonii". Podzielalem troske malego grona dzialaczy KPA (sp. Bonawentura Migala, sp. Kazimierz Lukomski), ktorzy obawiali sie, ze Moskal nie nadaje sie na przywodce politycznego Polonii, poniewaz nie ma przygotowania, nie jest politykiem i lubi popisywac sie wulgarnym jezykiem, nawet wobec kobiet. Najwiekszy niepokoj budzily jego zazyle stosunki z komunistycznym konsulem PRL w Chicago.

Sprawa NATO

W latach 1989/1990 glowny cel zostal osiagniety. Polska odzyskala niepodleglosc. W nowej sytuacji nalezalo zastanowic sie, czy KPA ma racje bytu. Jezeli tak, to jakie ma zadania. Dyskusji nie bylo, moze dlatego, ze zjawilo sie wielkie zadanie - rozszerzenie NATO o Polske, Czechy i Wegry. Prezydent George Bush (ojciec obecnego prezydenta) popieral rozszerzenie NATO. Jego nastepca, demokrata Bill Clinton, zgodnie z haslem kampanii "Economy, Stupid!" w pierwszej kadencji malo zajmowal sie polityka zagraniczna, a nie chcac draznic Rosji, zdecydowanie sprzeciwiajacej sie rozszerzeniu NATO, odnosil sie do sprawy niechetnie. Na spotkaniu prezydenta Clintona z przedstawicielami grup etnicznych w Detroit prezes Moskal bardzo mocno zazadal poparcia przez Stany Zjednoczone rozszerzenia NATO. Takie samo stanowisko zajeli reprezentanci Czechow i Wegrow. Zblizaly sie wybory i glosy tych grup etnicznych mogly zadecydowac, czy Clinton zostanie wybrany na druga kadencje. Byl to przekonujacy argument i Clinton opowiedzial sie za rozszerzeniem NATO, co jednak nie przesadzalo sprawy. Traktat musial byc ratyfikowany przez Senat wiekszoscia dwoch trzecich glosow (67).

Ale juz wczesniej, obok Edwarda Moskala popierajacego rozszerzenie NATO, zaczal ujawniac sie inny Edward Moskal - budzacy niepokoj ideowych dzialaczy KPA. Jednym z nich byl wiceprezes i przewodniczacy Komisji Spraw Polskich Kazimierz Lukomski, przez lata "dusza" wszystkich poczynan wobec Polski. Prezes Moskal zaczal odsuwac Lukomskiego na boczny tor, podejmujac wazne decyzje wobec Polski nie tylko bez przedyskutowania sprawy z przewodniczacym Komisji Spraw Polskich, lecz nawet bez zawiadomienia go o swoich posunieciach.

W liscie do mnie, datowanym 28 maja 1991 r., Lukomski, uzasadniajac rezygnacje ze stanowiska wiceprezesa KPA i przewodniczacego Komisji Spraw Polskich, pisal: "Moskal traktuje Kongres - podobnie jak PNA, jako swoj folwark. Nie moge sie z tym zgodzic, a jednoczesnie nie mam zadnych mozliwosci przeciwstawienia sie. Poza nielicznymi bardzo wyjatkami jestem tu, w Chicago, calkowicie odosobniony. M. potrafil zjednac sobie wszystkich, lacznie z naszymi niezlomnymi niepodleglosciowcami, ktorym juz nie przeszkadza, ze popiera on rezymowych dyplomatow jak Czerwinski i wystawia pochwalne laurki Jaruzelskiemu".

Pocalunek smierci

Uplynelo kilka lat. W kolach politycznych dyskutowano, czy Senat powinien, czy nie powinien ratyfikowac traktat o rozszerzeniu NATO. Z poczatkiem 1996 r. nadeszla z Polski wiadomosc o liscie prezesa Moskala do prezydenta Aleksandra Kwasniewskiego. Prezes KPA zalecal twarde stanowisko wobec Zydow, krytykowal rzekoma "uleglosc" rzadu polskiego wobec Zydow, a na dowod podal uchwalona przez Sejm "w trybie szybkim" ustawe o zwrocie "majatku tylko i wylacznie gminom zydowskim". (Podobne uchwaly podjely parlamenty Rumunii, Wegier i Austrii, debatowano w Czechach). Aby nie bylo watpliwosci, co jest motywem tego listu, prezes Moskal dodal "fakt zabijania przez panstwo Izrael niewinnych kobiet i dzieci (sic!) ktorzy schronili sie w obozach Organizacji Narodow Zjednoczonych w Libanie".

Prezes Moskal samowolnie zmienil cel KPA - do lobby na korzysc Polski w Waszyngtonie dodal lobby przeciw Zydom w Warszawie. Reakcja Zydow nie byla niespodzianka. Najstarsza i wplywowa organizacja, Komitet Zydow Amerykanskich, uznala Moskala za antysemite i zerwala kontakty z KPA.

Edward Moskal chyba nie zdawal sobie sprawy z konsekwencji deklaracji Komitetu Zydow Amerykanskich. Przekonal sie szybko, ze stal sie persona non grata w oficjalnym Waszyngtonie i jego mozliwosci wplywania na polityke Stanow Zjednoczonych wobec Polski spadly do zera. KPA za poprzednikow Moskala osiagnal wiecej, niz nalezalo sie spodziewac, dzieki postawie moralnej: walczyl o wolnosc narodu ujarzmionego przez komunistow w sluzbie Kremla. Nie majac pieniedzy na kampanie dla kandydatow na prezydenta i do Kongresu, KPA zyskiwal sympatykow jako bojownik o sluszna sprawe, zgodna z duchem Ameryki.

Wybitny niemiecki filozof Karl Jaspers powiedzial (cytuje za Jerzym Turowiczem), ze "przed wojna, przed holocaustem, antysemityzm byl falszywa doktryna polityczna, zas po holocauscie jest zbrodnia". W Ameryce uznanie polityka za antysemite jest pocalunkiem smierci.

Obawialem sie, ze antyzydowskie oswiadczenia prezesa Moskala oraz antysemicka kampania dwoch z trzech dziennikow ukazujacych sie w Chicago w jezyku polskim i w innych czasopismach w Ameryce oburza Zydow do tego stopnia, iz w odwecie zablokuja lub opoznia przyjecie Polski do NATO.

Jak bylo?

Moje obawy rozwial polityk amerykanski (nie polskiego pochodzenia), w Waszyngtonie, ktorego poznalem, gdy bylem redaktorem naczelnym Dziennika Zwiazkowego. Zatelefonowal do mnie, poniewaz dziwi go sprzecznosc miedzy dzialalnoscia Myry Lenard z biura KPA w Waszyngtonie a oswiadczeniami prezesa KPA Moskala. Powiedzial, ze rozszerzenie NATO jest prawie przesadzone dzieki temu, ze politolodzy (wysmiewani przez Moskala "jajoglowi") przekonali politykow, iz lezy to w interesie Stanow Zjednoczonych. Wazna role odegral prof. Zbigniew Brzezinski, ktory w swoich ksiazkach i artykulach przedstawial korzysci dla Ameryki z rozszerzenia NATO. Przez Brzezinskiego kontakt z wielu politologami na uniwersytetach nawiazal Jan Nowak-Jezioranski, byly dyrektor Rozglosni Polskiej Radia Wolna Europa, majacy rowniez dostep do politykow. Gdyby nawet KPA byl przeciw rozszerzeniu NATO, Senat prawdopodobnie glosowalby za. (Potwierdzil to byly kongresman Derwinski na zebraniu Wydzialu Illinois KPA).

Dobrze, ze Myra Lenard, kontynuowal polityk z Waszyngtonu, z wielkim entuzjazmem przekonuje senatorow do glosowania za rozszerzeniem NATO, dobrze, ze do Waszyngtonu naplynelo tysiace listow i telegramow od Amerykanow polskiego pochodzenia za rozszerzeniem NATO, dobrze, ze skuteczna akcje prowadzi Ambasada RP. Moze to wplynac na senatorow jeszcze niezdecydowanych. Kilka glosow wiecej niz dwie trzecie umocni rozszerzenie NATO w opinii publicznej i bedzie mialo wplyw na Izbe Reprezentantow, ktora decyduje o finansach.

Rosjanie wiedza, ciagnal rozmowca, ze sprawa jest przesadzona. Jedyna iskierka nadziei na zablokowanie rozszerzenia NATO bylaby zmiana stanowiska Zydow, ktorzy popieraja rozszerzenie NATO. Dlatego nie rozumiem, mowil, antysemickiej kampanii Moskala przed glosowaniem w Senacie w donioslej dla Polski sprawie. Odpowiedzialem, ze antysemityzm zaslepia i pozbawia zdolnosci do myslenia.

Byly okresy, ze przywodcy organizacji zydowskich rozwazali cofniecie poparcia dla rozszerzenia NATO. Przewazyl zdrowy rozsadek i przekonanie, iz rozrzeszenie jest zgodne z amerykanska racja stanu i jest zagadnieniem dlugofalowym, a prezesi organizacji przychodza i odchodza. Za rozszerzeniem NATO padlo 80 glosow, duzo wiecej niz niezbedne dwie trzecie.

Taka jest prawda o przyjeciu Polski do NATO. Wbrew temu dworacy prezesa KPA trabia na wszystkie strony, ze Polska zawdziecza Moskalowi przyjecie do NATO.

Nowomowa w Ameryce

Znawcy komunizmu twierdza, ze fundamentem tej zbrodniczej doktryny jest klamstwo. Orwell (bodaj jako pierwszy) zwrocil uwage, ze totalizmy (komunizm, hitleryzm) nie moga istniec bez nowomowy cechujacej sie ogolnikowoscia i brakiem precyzji jezykowej. Zmarly niedawno ks. Jozef Tischner dodal, ze narzedziem nowomowy sa: pomawianie, podejrzenia, oskarzenia i wyrokowanie. Wszystkie te cechy, z klamstwem na czele, mozemy znalezc w oswiadczeniach prezesa KPA i propagandzie antysemickiej znacznej czesci ukazujacej sie w Ameryce prasy w jezyku polskim.

Ludziom o mentalnosci totalitarnej, ktorzy znalezli sie w otoczeniu prezesa Moskala, latwo przejsc od komunizmu do nacjonalizmu. Sa to ideologie nie identyczne, ale bardzo sobie bliskie: jeszcze latwiej jest przejsc z kultu "nieomylnego i wszechwiedzacego" pierwszego sekretarza partii do kultu "pierwszego sekretarza" Polonii, szczegolnie, gdy podpisuje, co mu podsuna dworacy piekacy wlasna pieczen. Wiem, ze prezes Moskal z trudem moze sklecic krotkie zdanie po polsku. Nie jest to ujma, poniewaz wychowal sie w Ameryce. Od pieciu lat podpisuje jednak oswiadczenia na rozne tematy. Okazuje sie, ze jest czlowiekiem renesansowym, znawca historii (szkoda, ze falszywej) i literatury, ozdabia swoje wypowiedzi nawet zwrotami w jezyku francuskim.

Najwiecej rozglosu zdobyl atakami na Zydow. Stal sie "znawca" obozu koncentracyjnego Auschwitz. Majac drzwi zamkniete do wladz w Waszyngtonie, postanowil rzadzic Polska. W liscie do premiera Jerzego Buzka w ordynarnym w tonie skrytykowal mianowanie Wladyslawa Bartoszewskiego ministrem spraw zagranicznych i czlonkiem Komitetu Oswiecimskiego (Bartoszewski byl wiezniem Auschwitz). List zakonczyl poboznym zyczeniem: "Co mnie pociesza to fakt, ze jak Bog pozwoli bedzie pan (premierem) tylko do wiosny". W swiecie cywilizowanym tak sie nie pisze do premiera rzadu wylonionego przez wiekszosc sejmowa.

Prezes Moskal stoczyl sie jeszcze nizej w ataku na prof. Leona Kieresa, ktorego Sejm wybral na przewodniczacego Instytutu Pamieci Narodowej. Pod tytulem "Kolejny 'kon trojanski' organizacji zydowskich" prezes ZNP i KPA zastanawia sie, "kto prof. Kieresa zatrudnil. Czy nie sa to ci sami lokaje, ktorzy maja dziwne powinowactwo z zydowskimi zadaniami...". W tym samym oswiadczeniu radzil Zydom: "Byloby lepiej, gdyby zachowywali sie poprawnie wobec Palestynczykow zamiast zabijac ich dzieci. Straszny jest obraz malego Palestynczyka chronionego przez ojca przed izraelskim ogniem, a w chwile pozniej martwego od kul tych 'bohaterow'".

Na dno bagna spadl Moskal w haniebnym paszkwilu na "kuriera z Warszawy" Jana Nowaka-Jezioranskiego, ktory od wybuchu wojny sluzyl Polsce. Sluzyl skutecznie, przyczynil sie jak nikt inny do upadku komunizmu i otrzymal za to najwyzsze polskie odznaczenie: Order Orla Bialego. Przyczynil sie takze, bez porownania wiecej niz Moskal, do rozszerzenia NATO.

Dworacy prezesa ZNP i KPA klamia, gloszac, ze Moskal walczy z antypolonizmami. Nie odparl dokumentami ani jednego falszywego zarzutu zydowskiego dziennikarza lub historyka. Powtarza stereotypy antysemitow o Zydach, propagujac nienawisc do narodu przesladowanego przez tysiaclecia. Czy nie dotarly do niego slowa Papieza Jana Pawla II, ze antysemityzm jest grzechem? Jest sprzeczny z chrzescijanstwem, ktorego korzenie tkwia w judaizmie.

Antysemityzm nie szkodzi Zydom, lecz Polsce i Polonii. Zydom jest potrzebny. Rozbici religijnie, rozproszkowani politycznie, jednocza sie do walki z antysemityzmem i w obronie Izraela. Prezes Moskal daje im amunicje.

Dworacy i poplecznicy Moskala nawoluja do jednosci Polonii, naturalnie pod wodza "pierwszego sekretarza" Edwarda Moskala. Jednosc w szkodzeniu Polsce i Polonii nalezy rozbijac! Trzeba rozbic!

-----------------------

Od redakcji: Jan Krawiec w latach 1968 - 1985 byl redaktorem naczelnym wychodzacego w Chicago Dziennika Zwiazkowego. W tym okresie blisko wspolpracowal z Alojzym Mazewskim, prezesem Kongresu Polonii Amerykanskiej i Zwiazku Narodowego Polskiego. W latach 1985-1988 zasiadal w Radzie Dyrektorow Kongresu Polonii Amerykanskiej.

-----------------------

Na zdjeciu – z wizyta w Bialym Domu: (od lewej) Boleslaw Wierzbianski, nn. Boleslaw Laszewski,
Helena Wojcik, Kazimierz Lukomski, prezydent Ronald Reagan, Alojzy Mazewski,
Edward Dykla, nn., Paul Odrobina i Myra Lenard.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail