PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (1 czerwca 2001)


TAD SZULC (1926-2001)

Spotkalam go w Bibliotece Polskiej w Waszyngtonie, gdzie przyszedl w poszukiwaniu ksiazek o Chopinie. Bardzo sie ucieszyl, gdy odkryl na polce kilka dawno wyczerpanych i trudnych do znalezienia, zbieral bowiem wowczas materialy do ksiazki o swym ulubionym kompozytorze na tle jego owczesnego srodowiska artystycznego w Paryzu.

Gdy wszedl postawny, wysoki, siwiejacy starszy pan, poznalam od razu slawnego amerykanskiego pisarza, znanego mi z licznych zdjec w prasie, po ukazaniu sie w 1995 r. jego biografii Pope John Paul II. Wiedzialam, ze urodzil sie w Polsce, ale zdziwilam sie prawdziwie, gdy odezwal sie najczystsza, piekna polszczyzna. Dopiero pozniej, gdy poznalismy sie lepiej, zrozumialam jak bardzo - mimo ze wychowywal sie i zyl w roznych krajach - pozostal jednak Polakiem.

Tadeusz Szulc pochodzil z Warszawy. - Moja rodzina - opowiedzial mi - byla jedna z bardzo rzadkich polzydowskich rodzin z polskim herbem, nadanym gdzies na przelomie XVII i XVIII wieku przez krola za zaslugi dla Rzeczypospolitej. Ten herb, Gonzawa, dwie lilie z korona - wysunal reke pokazujac mi stary pierscien - dostalem od mego dziadka. Dziedziczylismy wedle tradycji "po mieczu", nie "po kadzieli".

W domu Szulcow, w ladnej willowej dzielnicy Waszyngtonu, przed Wielkanoca stala misa pelna polskich pisanek. Sciany jego oszklonego, jasnego, wychodzacego na ogrod gabinetu i kilku innych pokoi wypelnione byly od podlogi do sufitu ksiazkami w roznych jezykach, wsrod nich byla i polka polskich klasykow. Sienkiewicza darzyl szczegolnym umilowaniem (jak cale jego polskie pokolenie). Mial tez ladna kolekcje skamandrytow: Tuwima, Wierzynskiego, Slonimskiego, Lechonia... Jedna z gablotek wypelnialy artystyczne przedmioty przywiezione z jego czestych wizyt w Polsce, gdzie po raz pierwszy po wojnie pojechal w 1971 r. Na scianach wsrod dziennikarskich pamiatek wisialy jego zdjecia z ludzmi, o ktorych pisal: z Fidelem Castro, kilka z Janem Pawlem II i tez z... Wojciechem Jaruzelskim. Czolowe miejsce zajelo duze powiekszenie obwoluty jego ksiazki: Chopin in Paris: the Life and Times of the Romantic Composer.

Ojciec Tadeusza byl absolwentem Wyzszej Szkoly Nauk Politycznych w Warszawie i podobnej w Paryzu. Pracowal w Polskiej Agencji Handlu Zagranicznego na roznych placowkach, przez kilka lat w Londynie, potem w Brazylii, gdzie w skutek sytuacji polskiej po wojnie zostal do konca zycia. Byla to rodzina zamozna i gdy Tadeusz mial dziesiec lat, wyslano go do Szwajcarii do szkoly, gdzie jezykami wykladowymi byly francuski i angielski. Tylko dwa razy wrocil do Polski na wakacje. Wojna zastala go we Francji, gdzie spedzal z matka lato. Udalo im sie potem przez Portugalie przedostac do ojca do Brazylii. Tam Tadeusz kontynuowal nauke w szkole sredniej w jezyku portugalskim, a nastepnie na wydziale humanistycznym uniwersytetu. Tam tez rozpoczal swa pierwsza prace dziennikarska. W tych brazylijskich latach, w domu, wsrod krewnych i przyjaciol, przebywal w polskim srodowisku i atmosferze, mowil stale po polsku.

Mial 21 lat, gdy przybyl do Stanow Zjednoczonych i tu jego kariera dziennikarska zaczela sie zawrotnie rozwijac. Mial od startu niezaprzeczalny talent pisarski, blyskotliwa inteligencje, doskonala pamiec, znajomosc wielu jezykow i ogromna ciekawosc zycia. Otwieraly mu tez drzwi kontakty rodzinne w sferach artystycznych i politycznych kilku krajow, w tym i w Waszyngtonie. Ozenil sie mlodo z Amerykanka Marianne Carr. Byl to udany zwiazek, ktory przetrwal do konca jego niespokojnego zycia. Zona czesto towarzyszyla mu w podrozach, na przelomie XX/XXI w. obchodzili zlote gody.

Poczatkowo Tad (tak sie podpisywal) mial swoja baze w Nowym Jorku, ale gdy zostal korespondentem New York Timesa, podrozowal po calym swiecie, jezdzil tam, gdzie tylko wrzalo: Formoza, Tajlandia, Filipiny... Awansowal na korespondenta w Azji. W Chinach staral sie zorientowac, czy tez nie szykuje sie tam jakas rewolucja, na wiesc o rozruchach w Argentynie juz lecial do Buenos Aires. Byl obecny, gdy obalono prezydenta Juana Domingo Perona. Mial 29 lat, gdy zostal najmlodszym w historii swego dziennika korespondentem w Ameryce Lacinskiej. Potem przez rok przebywal na Kubie i napisal biografie Castro. Za czasow Kennedy'ego przeniesiono go do biura w Waszyngtonie, co bylo wielkim honorem. Opowiadal mi, jakie to byly dlan lata ciekawe i wesole, gdyz dobrze od dawna znal Kennedych i widywal ich czesto.

W 1960 roku Szulc dowiedzial sie od Kubanczykow na Florydzie o planach inwazji w celu obalenia dyktatora. Gdy napisal o tym, okazalo sie, ze byla w to zamieszana Centralna Agencja Wywiadowcza. Trzeba bylo interwencji prezydenta Kennedy'ego, by naklonic Szulca do wstrzymania druku tej historii. Dopiero po klesce w Zatoce Swin ukazal sie powaznie okrojony artykul Szulca. W 1961 r. wezwany do zeznawania w Senacie Szulc powiedzial, iz w czasie, gdy to pisal, kazdy reporter mogl sie latwo o planach inwazji dowiedziec.

Gdy wyslano go potem do Hiszpanii i niecierpliwil sie, nie mogac doczekac smierci gen. Franco, mianowano go glownym korespondentem na wschodnia Europe. New York Times mial wtedy biuro w Warszawie, ale Szulcowi odmowiono polskiej wizy, wiec musial zalozyc kwatere w Pradze. Byl to rok 1968. Przezywal z Aleksandrem Dubczekiem i Czechami Praska Wiosne. Pozostal w Pradze az do czasu, gdy wojska sowieckie wkroczyly do Czechoslowacji i go wyrzucono.

W latach kariery dziennikarskiej napisal reportaze z piecdziesieciu krajow i wydal 11 ksiazek o charakterze politycznym. Jednakze w 1972 r. zdecydowal sie usamodzielnic, by troche mniej podrozowac i wiecej czasu poswiecic na pisanie ksiazek.

Tad Szulc nie oderwal sie od swych polskich korzeni, utrzymywal bliski kontakt z rodzina w Brazylii i wszedzie tam, gdzie go losy rzucily, spotykal sie z Polakami, ludzmi wybitnymi, tworczymi. Nie brakowalo mu okazji do rozmow po polsku. O Polsce tez chetnie pisal. W czasie swych wizyt w czasach PRL-u z ciekawoscia rozmawial z przedstawicielami wladz, taka byla jego dziennikarska potrzeba. Z Jaruzelskim odbyl az piec dlugich konferencji. Opowiadal mi, ze Ojciec Swiety zachecal go do rozmow z Jaruzelskim, a takze z Gorbaczowem i chcial, zeby powiedzial Gorbaczowowi, ze to Papiez go przyslal!

W 1987 r., gdy "Solidarnosc" wciaz byla zdelegalizowana, spedzil w Polsce az trzy miesiace. Zaprzyjaznil sie z Bronislawem Geremkiem, z Adamem Michnikiem, z grupa, ktora stworzyla Komitet Obrony Robotnikow. Rezultatem tych miesiecy byl duzy, bogato ilustrowany artykul w National Geographic Magazine. Jezdzil potem do Polski czesto w okresie dalszych przemian. Sporo czasu spedzil tam przygotowujac biografie Jana Pawla II.

Tad Szulc wydal 25 ksiazek: historycznych, politycznych, biografii i nawet dwie powiesci. W ostatnich latach zycia zainteresowania zwrocil ku krajowi swych przodkow. Wydana w 1995 r. biografia Jana Pawla II rozni sie zasadniczo od innych amerykanskich biografii Papieza, gdyz wykazuje prawdziwa znajomosc srodowiska, z ktorego wyszedl Karol Wojtyla i dzieki temu glebsze zrozumienie jego osobowosci i motywow dzialania. Jest to pokazny tom liczacy 542 str. Biografia George'a Weigla, ktora ukazala sie w kilka lat pozniej (jeszcze obszerniejsza, 992 str.), analizuje w wiekszym stopniu filozofie encyklik, homilii i ksiazek Papieza, podczas gdy Szulc zajal sie glownie czlowiekiem, opisal chlopca z Wadowic, krakowskiego studenta, aktora, poete, Polaka w czasie okupacji niemieckiej, wreszcie kardynala i papieza. Biografie te przetlumaczono na kilkanascie jezykow, nawet na koreanski. Oczywiscie jest tez przeklad polski. Po ukazaniu sie ksiazki w mgnieniu oka sprzedano w Polsce 140 tysiecy egzemplarzy, a i potem, wedlug ksiegarzy, jeszcze ogromnie duzo.

Tad Szulc opowiadal mi: - Pracujac nad ta biografia bylem u naszego Ojca Swietego wiele razy. Ksiadz Dziwisz i ja rozmawialismy z nim duzo o romantyzmie polskim, ktory tak bardzo laczyl sie z umilowaniem ojczyzny i jej kultury, rzeczach dla niego ogromnie waznych. Mowilismy o Norwidzie, Mickiewiczu, Slowackim, potem o Chopinie. Mysle, ze wtedy zaczelo mi kielkowac, ze jest cos wiecej w Polsce, co moze swiat zainteresowac, nie tylko nasz polski Papiez.

Umilowanie Chopina Szulc przejal od swego dziadka, ktory uwielbial jego muzyke. Tad w dziecinstwie nasluchal sie dziadkowego grania. Byl tez wiele razy na koncertach chopinowskich Artura Rubinsteina, jednego z najwiekszych chopinistow XX stulecia, i mial komplet jego plyt. Poznal muzyke Chopina doskonale. Z zapalem zabral sie tez do pisania o nim. Wiele czasu i wysilku zajelo mu zglebienie tematu. Sporo materialow znalazl w Bibliotece Kongresu, ale nie bylo to dosc. Wiele dostal z Polski, sporo z interesujacych zbiorow w Polish Music Center w Los Angeles, pomogla mu Biblioteka Polska w Paryzu i nawet nasza Biblioteka Polska w Waszyngtonie. Staral sie dotrzec do oryginalow listow Chopina i pamietnikow osob, ktore sie nim stykaly.

Na wieczorze autorskim zorganizowanym w Ambasadzie RP w Waszyngtonie Tad Szulc mowil: "Zorientowalem sie, ze Chopin byl nie tylko geniuszem muzycznym, ale szalenie ciekawym przykladem interkulturalizmu. Bo bylo dlan mozliwe przez 18 lat, ktore spedzil we Francji, utrzymac swoja polskosc, swoj patriotyzm. Pozostal tak bardzo polskim kompozytorem, choc z nie wyjasnionych powodow nie chcial wrocic do Polski, chocby dla odwiedzenia rodziny. Utrzymywal bliski kontakt z najwybitniejszymi przywodcami Wielkiej Emigracji, jak z ksieciem Czartoryskim, laczyla go przyjazn z Mickiewiczem. A jednak przeciez zyl z George Sand i glownie w paryskim srodowisku artystycznym".

W swej ksiazce Tad Szulc wskrzesil atmosfere, w jakiej wsrod innych geniuszy toczylo sie dojrzale zycie kompozytora. Chopin, byl czlowiekiem szalenie skomplikowanym. Tad Szulc slusznie tlumaczy kaprysnosc i zmiennosc nastrojow muzyka, jak to czesto bywa u ludzi o niezwyklych talentach, jego stanem zdrowia fizycznego i psychicznego. Autor poswiecil tez wiele miejsca tworczosci naszego najbardziej uwielbianego kompozytora. Chopin in Paris to ksiazka, ktora czyta sie jak najciekawsza powiesc, jest tam tez 16 znakomitych fotografii Chopina, jego rodziny i przyjaciol.

Zbieranie materialow zabralo Szulcowi prawie trzy lata. Pisanie zajmowalo mu zawsze najmniej czasu. Mogl pisac po 14 godzin dziennie przez wiele dni, czesto nocami, na swojej wysluzonej, staroswieckiej maszynie do pisania. Potem niewiele juz poprawial. O tej ksiazce opowiadal, ze sprawila mu chyba najwieksza przyjemnosc ze wszystkich, bo fascynowal go bohater. Po raz pierwszy oderwal sie calkowicie od reportazu, od polityki, ideologii i wojen naszych czasow, zaglebil sie w historii i kulturze dawno minionego stulecia.

Nie mogl jednak myslami na dlugo oderwac sie, jak o nim zawsze mowil, od "naszego Ojca Swietego". Jego ostatnia ksiazka - To Kill the Pope (2000 r.) to tym razem powiesc, i to nawet sensacyjna. Choc nikt nie przypomina sobie, zeby jakis papiez Gregory XVII byl postrzelony, omal zabity w 1981 r. na placu sw. Piotra w Rzymie, cala historia wydaje sie byc znajoma. Ten Grzegorz tez, jak Jan Pawel II, lubil sluchac Chopina piszac swoje encykliki i tez by studentem pod okupacja niemiecka, tyle ze we Francji. W tej fikcyjnej opowiesci jest watek prawie identyczny z zamachem na naszego Papieza, choc cala miedzynarodowa intryga polityczna z tym zamachem zwiazana dzieje sie wsrod ludzi o zmyslonych nazwiskach. Szulc po mistrzowsku ukazuje autentyczne sytuacje, opisujac szczegolowo i artystycznie czasem prawdziwe, a czasem zrodzone w imaginacji tlo dalekich krajow. Osia intrygi jest poszukiwanie istotnych powodow zamachu i jego reki kierujacej. Szkoda, ze ta ksiazka nie doczekala jeszcze ekranizacji.

Tad Szulc pracowal zawsze intensywnie, z wielkim zapalem i przyjemnoscia. Jego tworcza praca przyniosla mu wiele wyroznien i zaszczytow. Drukowal artykuly we wszystkich najpowazniejszych czasopismach Stanow Zjednoczonych. Byl kawalerem francuskiej Legii Honorowej. Dostal miedzy innymi zloty medal za najlepsza ksiazke roku - The Illusion of Peace, podobne wyroznienia za biografie Fidel: A Critical Portrait i za Then and Now: How The World Was Changed Since World War II. Byl czlonkiem najbardziej prestizowego w Ameryce klubu naukowcow i artystow o powaznych osiagnieciach - Cosmos Club. I tez naszej skromnej Biblioteki Polskiej w Waszyngtonie, ktora corocznie wspieral dotacja.

Kiedys powiedzial mi, ze nigdy wlasciwie nie rozumial przemoznej tesknoty Chopina do Polski. On sam, ten pisarz pelen inicjatywy i energii tworczej - byl obywatelem swiata, nalezal wszedzie i tez nigdzie calkowicie. Mowil o sobie: "Jestem eks-Polakiem". Zapytany, czy czuje sie moze Brazylijczykiem, skoro tam dorastal, odparl: "Absolutnie nie". To moze Amerykaninem? Po chwili namyslu odpowiedzial: "Jestem amerykanskim obywatelem, tutaj jest moj dom, tutaj czuje sie najbardziej u siebie, ale kto nie wychowal sie w Ameryce, nie moze byc calkowicie Amerykaninem".

Tad Szulc zmarl na raka w swym domu w Waszyngtonie 21 maja br.

Alina Zeranska

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail